A może by tak ślub?

Jesteśmy zaręczeni od roku, połowę tego okresu mieszkamy razem. Coraz częściej słyszę oburzone głosy rodziny, że nadszedł czas na ślub. Oczywiście zaręczyny były wstępną decyzją w tym kierunku, jednak po pierwszych tygodniach euforii i oszołomienia po oświadczynach, myśl o małżeństwie zaczęliśmy odkładać na bliżej nieokreślone „kiedyś”. Szczególnie moja rodzina jest niezadowolona, przy każdej okazji krytykują taki stan rzeczy i namawiają na szybki ślub.

Nie chcę brać ślubu byle jak i najtańszym kosztem. Tym bardziej, że w dupie mam sakrament. W boga nie wierzę, kościół wywołuje we mnie salwy śmiechu pełne politowania. Rodzice naciskają, pomstują i przeprowadzają poważne rozmowy, ale kasy nie dadzą, bo sami nie mają. Za to mają tysiące rad, co i jak powinniśmy zrobić, jak mamy żyć, kim być powinniśmy.

Do tego wszystkiego dochodzi również obawa przed tak poważnym krokiem. Gdy obserwuję z boku małżeństwa moich znajomych przestaję być taka pewna, czy chcę się z kimś wiązać na całe życie. Z obserwacji tych wynika, że po ślubie często relacje między partnerami przestają być takie ciepłe i serdeczne. Ludzi zaczynają mieć wobec siebie żądania, pretensje, wzajemne żale. Skąd mam wiedzieć czy z nami nie stanie się to samo? Znajomi mówią mi, że tej pewności nigdy mieć nie będę i muszę zaryzykować.

Zaryzykowałabym pewnie, gdybym miała ku temu warunki. Na razie ich nie mam, ale temat ślubu powraca w moim życiu coraz natarczywiej, a im bardziej rodzina żąda ode mnie podjęcia tej decyzji tym mniej mam na to ochotę.

PS. Bardzo dobrze, że się jednak nie zdecydowałam. Półtora roku po oświadczynach związek się zdezaktualizował. Bez rozwodów, sądów, prawników i publicznego prania brudów.

43 comments on “A może by tak ślub?
  1. U mnie wątek ślubu też jest poruszany, z tą różnicą, że my nie jesteśmy narzeczeństwem i mamy dziecko. A o ślubie nasze matki zaczęły mówić, kiedy poczęła się nasza córcia. Gdybyśmy pod naciskiem rodziny wzięli ślub wcześniej, dużo byśmy stracili. Więc mimo oburzenia ze strony rodziny, weź ślub kiedy chcesz i jak chcesz. Nawet, kiedy ktoś się śmiertelnie obrazi i będzie Ci wypominać. To najszczęśliwszy dzień w Twoim życiu, i to TY będziesz brać ślub, a nie Twoja rodzina, więc to Ty o wszystkim decydujesz.

      • fakt … nie ma nic gorszego niż uszczęśliwianie na siłę … to Wasza decyzja jak i kiedy … ale każda decyzja pociąga za sobą określone konsekwencje, które prędzej czy później daczą się we znaki …

  2. MASZ SZANSĘ UZYSKAĆ IDEALNĄ FIGURĘ I CIESZYĆ SIĘ NiĄ TAK DŁUGO JAK ZECHCESZ! – bezpiecznie – zdrowo – odżywiając się naturalnymi produktami ZYSKASZ W TEN SPOSÓB * piękną sylwetkę * doskonałą kondycję * świetne samopoczucie * zwiększoną odporność na wiele chorób * podziw otoczenia Osiągniesz to stosując EFEKTYWMY PROGRAM KONTROLI WAGI dostosowany do Twojej sylwetki i Twojego stylu życia.
    wejdz na strone http://pvv.pl/t2

  3. najgorsza jest presja otoczenia. ale jak to mówią „jak jest ochota to i pies kota wyłomota” więc jak byście chcieli to wzieli byście ten slub i zrobili wesele , kasa za sale powinna wam sie wrócic z tego co goście dadzą itd, orkiestre z obigrawki zapłacicie , potrzebujecie połowę sumy tak naprawde troche można odłozyć a troche pozyczyć , ale wam pewnie pasuje takie życie i dlatego sie nieśpieszycie z tym,,,

  4. Za krótko mieszkacie razem by brać ślub. I jak można go robić bo rodzina chcę? Jak chcą to niech sobie wesele zrobią. A nie was namawiają. To ma być wspaniały dzień dla was a nie dla nich.

  5. A ja bym chciała móc byle jak. Najlepiej przez internet ;) Jesteśmy razem od 10 lat (od 8 mieszkamy razem) i nie możemy się zebrać, żeby się pobrać. Samo załatwianie formalności (wesela i tak by nie było, nigdy o nim nie marzyłam) wywołuje u nas chorobę…

    • A ja jestem średnio wierzący do kościoła chadzam kiedy mi sie podoba. Ale jak słysze o smiesznych kursach przedmałżeńskich to mnie normalnie szlak trafia do tego dni skupienia etc. Normalnie mi słabo i tym sposobem 8 lat żyjemy na kocią łape

  6. Co stracilibyście biorąc ślub przed narodzeniem dziecka? Może wyłudzacie zasiłki na „samotną matkę”? Bo nic innego nie przychodzi mi do głowy…

  7. To smutne, że ludzie przede wszystkim kierują się w tym kraju tym „co inni powiedzą”, a nie racjonalnym myśleniem. Po pierwsze – nie wierzysz, nie bierz ślubu kościelnego „bo tradycja”, Polacy pełni są hipokryzji, zamiast przeżycia religijnego interesuje ich tylko że: o, wesele, można się upić na czyjś koszt, o, komunia, będą prezenty… itp. „Polak katolik” tego typu zamiast myśleć o miłości bliźniego, zajmuje się tychże bliźnich obgadywaniem i krytykowaniem. Po drugie, czy na pewno wesele „zastaw się, a postaw się” chcesz dla siebie? Czy dla popisania się przed innymi? Pieniądze te możesz wydać na dom czy choćby podróż poślubną, a nie na to, żeby kilkaset piątych i dziesiątych wód po kisielu objadło się i upiło, i w tym stanie zostało uwiecznionych przez kamerzystę za grube pieniądze. Po trzecie, jeżeli masz wątpliwości, czy po ślubie nie zamienicie się w jakieś monstra ubliżające sobie albo żądne rozwodu, to gdzie tu zaufanie do partnera? Przed ślubem jest czas na to, aby się poznać. Niestety, typowy Polak-hipokryta spędza ten czas zamiast na poznawaniu siebie nawzajem, to na „imponowaniu”, „staraniu się”, „zdobywaniu czyjegoś serca”, a po ślubie to łeee teraz to mi się już nie chce, wreszcie mogę całą tę szopkę olać. Jak więc nie rozczarować się po ślubie? Skończyć z udawaniem i przesadnym staraniem się przed ślubem. Wtedy się zobaczy, jaka ta druga osoba naprawdę jest, i czy nadal ją kochamy z wszystkimi wadami, czy tylko interesował nas ten udawany ideał. I ustalić zasady na początku zamieszkania, bez poświęcania się, bo jak raz damy się zapędzić do roli, która nam nie odpowiada, to bardzo trudno to potem odkręcić.

  8. Nie każda kobieta marzy o takim ślubie ;) Ja nie wyobrażam sobie tej całej szopki i wydawania tysięcy po to, żeby zaspokoić pragnienia bliższej i dalszej rodziny. Za to suknię chciałabym mieć jednak piękną. Na szczęście coraz więcej kobiet chodzi do ślubów cywilnych w białych sukniach i niewielu już to dziwi. To Twoje życie, ślub Twój i narzeczonego i nie daj się w niego wtrącać ludziom!

  9. Jestem podobna do ciebie odnośnie kredytów, wesela.Twardo stąpam po ziemi czasem żałując że mam taki charakter(patrząc na zwariowanych, szczęśliwych znajomych) Też będę musiała zapracować na wesele. Dlatego też biorąc pod uwagę ten fakt że wspólnie z chłopakiem będziemy musieli opłacić ślub to nie biorę nawet pod uwagę pretensji rodziny(kiedyś bym brała ale chyba dorosłam i wiem że wszystkich nie zadowolę). Ty też nie bierz, skoro sama się utrzymujesz to sama decyduj o tym jakie będziesz miała wesela i kiedy. U mnie sprawa wygląda tak że jak wpadnę(bo przecież różnie w życiu bywa) to wezmę cichy ślub a jak sakrament odbędzie się bez żadnych ,,niespodziewanych sytuacji” to będę miała cudowne wesele, w spaniałym lokalu w pięknej sukni na naszych zasadach. Bo przecież jestem tego warta!!:D

  10. Jestes jeszcze mloda, wiec te pierdoly jak welon, biala suknia, wesele itp. sa dla Ciebie wazne. Ten stan rzeczy zmieni sie z uplywajacym czasem, ale najgorsze co mozna zrobic to wziac sie zadluzyc na samym poczatku tylko z powodu fanaberii. Radzilbym zorganizowac skromna uroczystosc, a zaoszczedzone srodki przeznaczyc na podroz poslubna do jakiegos egzotycznego kraju lub na kredyt mieszkaniowy. W chwili gdy zwiazek Ci sie nie uda pozostana wspaniale wspomnienia z podrozy. W przypadku udanego dlugoletniego zwiazku wlasne „M” na samym poczatku bedzie procentowac w pozniejszym okresie.

  11. W tydzien temu goscilam na weselu. Kazdy gosc mial za zadanie przyniesc cos do jedzenia, znaczy: salatki, ciasto i inne potrawy. Mloda para fundowala piwo i salke (80 m2) dla 60 zaproszonych. Piwo bylo jedynym alkoholem, wiec nie bylo wyboru. Osoby ktore chcialy sie napic wina, musialy sie same zaopatrzyc w sklepie. Prezenty nie byly mile widziane, tylko koperty z pewna zawartoscia. ;) Jestem malarka, wiec podarowalam cos od serca. Ladny obraz, ktory malowalam przez kilka tygodni. Efekt tego podarunku byl nastepujacy: Zapakowany obraz wyladowal gdzies na pogranicze, i znalazl swe miejsce gdzies za miskami i za sterta brudnych talerzy. Widocznie koperta byla bardziej oczekiwana. Troche mnie to zabolalo, ale coz. Chcialam zaznaczyc, ze jestem bliska przyjaciolka panny mlodej. Takie to bylo wesele. Troche sie dziwilam, slub i wesele to niby przezycie i troche klasy by nie zabraklo. Zero podziekowan, kompletna ignorancja. No coz …

  12. Należy się zastanowić co chce się „wziąć”?! i o czym się tak naprawdę marzy… Ślub to przysięga obojga dorosłych ludzi. Nazwa pochodzi od staropolskiego słowa „ślubować” czyli przysięgać :) Nie jest ważne czy ma to miejsce w kościele (tradycyjnie biała suknia, o której tak marzą kobiety) czy w Urzędzie Stanu Cywilnego (strój dowolny ale uroczysty). Co innego wesele – poprawniej przyjęcie weselne. Również należałoby sięgnąć do języka staropolskiego: „przyjąć” w sensie „ugościć/nakarmić”. Ślub jest dla Pary Młodych a wesele dla Gości (są nimi Rodzice, Rodzina, znajomi). Często młodzi ludzie mylą pojęcia „ślub” i „wesele”. Aby było wesele „musi” być ślub. A nie jest powiedziane, że przy okazji ślubu musi być wesele. Na początek należy się zastanowić czego tak naprawdę chcemy a później można nad tym dyskutować… Często Młodzi chcą organizować swoje Przyjęcie Weselne nie mając o tym „zielonego pojęcia”. Narzucają swój wystrój sali, narzucając swój typ muzyki, narzucając swój przebieg wesela (czyli przyjęcia weselnego) – co niestety czasami kończy się klapą niezależnie od budżetu! Dziwne, że nikt nie dyskutuje z księdzem przebiegu ślubu i słów przysięgi :) Ale to inny temat. Tak więc moja rada: zastanowić się czego chcemy ślubu czy wesela – po dogłębnym zastanowieniu odpowiedź jest naprawdę bardzo prosta!!!

  13. Widzisz, zawsze możesz to zrobić tak jak ja z mężem – ślub cywilny zajął nam 8 minut i nie było na nim nikogo z rodziny, tylko garstka bliskich znajomych. My akurat nie narzekamy na brak gotówki, ale z kolei wydawanie jej, żeby zadowolić rodzinę budzi w nas wieeelki sprzeciw. Załatwiliśmy więc sprawę spokojnie (bo po 7 latach związku i 3 mieszkania razem) i wyszło super, rodzinie argumenty się skończyły a my możemy pojechać na wakacje.

  14. A wyżalę się może ktoś mie zrozumie:). Mieszkałam z chłopakiem już kilka lat i z ciągle słyszeliśmy naciski ze strony rodziny że czas wziąć ślub, bo jak tak można mieszkać na kocią łapę. No to wzieliśmy ku nie zadowoleniu rodzinki tylko ślub cywilny. Po pierwsze mieszkamy od kilku lat za granicą i mieliśmy utrudnioną całą procedurę bo trzeba było jeżdzić po konsulatach itp. żeby załatwić formalnośći. O kościelnym to nawet nie było mowy bo księdza nie interesowało że mieszkamy za granicą że msza w moim mieście jest tylko raz w miesiącu, że pracuję w każdy weekend i nie mogę jeżdzić co niedzielę do innego miasta żeby posłuchać herezji o życiu w małżeństwie od osoby która nigdy nie miała żony. Poza tym po tym co przeżyłam co zobaczyłam nie interesuje mnie już KK. I byłoby hipokryzją braś ślub kościelny. Jak poinformowałam rodzinę że cywilny to jak tak można!!!!!!!!!! Że tylko 30 osób- ty chyba oszalałaś że trzeba zaprosić wszystkich kuzyni kuzynów, ciotki które nie widziało się 20 lat, sąsiadki bo jak nie to się obrażą itp to może jeszcze kloszardów spod śmietnika!!!!!. A najlepsze jest to że za wszystko płaciliśmy sami i nie chcieliśmy spendu na którym nie znam połowy ludzi. Nikt z rodziny nawet się nie zapytał czy mamy za co zapłacić a szczytem bezczelności było: to my chyba nie musimy przynosić prezentu bo skoro pracujecie za granicą to chyba macie dużo kasy. i najlepiej żebym za każdym razem jak przyjeżdżam na urlop przywoziła furę prezentów. Bo oczywiście przecież jestem tu dla przyjemności to nic że budujemy dom i każdy grosz się dla nas liczy, że codziennie muszę zagryzać zęby i znosić rasistowskie uwagi że tęsknię za Polską i chcę wrócić jak najszybciej. No nic wyżaliłam się:)
    Ps. Ślub był mały udział w nim wzięły osoby z którymi chciałam uczcić ten dzień i jestem bardzo zadowolona że nie dałam się przekonać do zaproszenia 150 osób.

  15. To już tego ślubu nie bierz. Współczuję Twojemu niby-przyszłemu-mężowi, który jest mniej istotny od kiecki jednorazowego użytku i parogodzinnej wyżerki.

  16. mam to samo… moja mama przy każdej okazji powtarza ” On cie wpedza w lata!”, ojciec się obraziła na mnie ze mieszkamy bez slubu ale ze jestem jedynaczką to wkońcu przebolał i znów sie do mnie odzwywa… łaskawca…
    co do koscioła… jesli cie kochaja to jakos to przelkną nawet jesli będa zrzedzic, to jest TWOJA decyzja a za wstyd i hańbe to morduja w Islamie , a w naszym kraju jest wolnosc wyznania i mysle ze mozesz i to powiedzieć :) to w koncu rodzina jej sie nie wybiera ale mozna nauczyc szacunku do siebie, bo jesli nie licza sie z TWOIM zdaniem w sprawie TWOJEGO ślubu to jest brak szacunku i to tez mozesz im powiedzieć :)

  17. Przede wszystkim nie powinnaś robić czegoś wbrew sobie. Chciałaś mieć piękny ślub i nie pozwól, żeby przez naciski rodziny cała magia tego święta prysła. Myślę, że powinnaś postawić sprawę jasno rodzicom. To w końcu rodzice i na pewno nie chcą żebyś była nieszczęśliwa. Co do zmiany stosunków po ślubie to kompletna bzdura. Znam kilka par po ślubie i wydaje się, że kochają się jeszcze bardziej. Scenariusze bywają różne, ale na pewno nie zależy to od tego czy jest się po ślubie czy nie. Nie martw się i nie wybieraj skromnego ślubu, niespełniającego Twoich wymagań tylko dlatego, że inni mają parcie, a nic nie robią, żeby pomóc Wam w realizacji tego przedsięwzięcia. Trzymam kciuki za to, żebyś miała piękny ślub i żebyś była bardzo szczęśliwa.

  18. My z narzeczonym mamy zamiar wziąć ślub, a jakże! Z piękną białą suknią, z tymże przyjęcie będzie u mnie w domu, na około 30 osób. Najbliższa rodzina. Jestem z tego powodu najszczęśliwszą osobą na świecie, bo nie ciągnie mnie do ogromnych wesel. Wiem, że moja rodzina i narzeczonego pomogłaby Nam, jednak my zdecydowaliśmy inaczej. Nie chciałabym wesela, gdzie o drugiej chciałoby mi się spać, a o czwartej modliłabym się, aby to wszystko już się skończyło… To nie dla Nas.
    Spokojne życie zaczniemy od dwu-trzytygodniowej podroży poślubnej i takie rozpoczęcie Nowego Życia jest dla Nas najcudowniejsze!
    Jednak doskonale rozumiem, że każda kobieta ma swoje plany i marzenia.
    Słuchaj siebie i swojego głosu serca, a rodzina będzie naciskać, jednak to Wasze życie!
    Pozdrawiam!

  19. Ślub cywilny to nie sakrament.Jest to kontrakt który zawierasz na czas nieokreślony z możliwością wypowiedzenia.
    Ponieważ można ich zawierać wręcz nieograniczoną ilość / oczywiście po rozwiązaniu poprzednich kontraktów/ – nie ma co aż taką wagę przykładać do ceremonii – tym bardziej,że jak sama piszesz,nie jesteś do końca pewna czy to właściwy wybór.
    Nie powinnaś również skutkami tego wyboru obciążać rodziny.Z jakiej racji mają płacić za twoje wesele – szczególnie wtedy -gdy nie akceptują formy ślubu.
    Ty byś chciała tak jak znaczna część młodych ludzi – jestem dorosła,podejmuję decyzje na własną odpowiedzialność bo lepiej wiem co jest dla mnie dobre – tylko wy to sfinansujcie. To jest podejście śmieszne i niepoważne…. Zrób skromne przyjęcie w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół i wreszcie dorośnij…..

    • W naszej rodzinie taka była tradycja. Mojej babci ślub zorganizowali jej rodzice, mojej mamie moi dziadkowie, ja pewnie zapłacę za wesele moich dzieci. Łatwiej jest wyłożyć pieniążki, kiedy ma się za sobą kilkanaście lat pracy i odłożone oszczędności, niż kiedy dopiero kończy się studia, które pochłaniają praktycznie całe moje zarobki. Jest mi przykro, że rodzina nie chce pomóc w sfinansowaniu wesela, szczególnie, że bardzo naciskają na ślub. Mimo to akceptuję ich decyzję.

  20. Witam,

    po to mamy rozum i wolną wolę, by umieć wybierać i decydować :) Krok poważny jak najbardziej, bo chyba się bardziej nie da – decyzja na całe życie. Przynajmniej taka powinna być. Rozterki, czy ślub kościelny, czy cywilny? To sprawa Pani i Pani narzeczonego. Jeśli nie widzi Pani związku z Kościołem katolickim, to raczej ślub cywilny. Niepotrzebnie jest „zmuszać się” tylko na pokaz czy dla zaspokojenia pragnień rodziny.

  21. a jeśli chodzi o relację między parą po ślubie to chyba zależy od pary. my się ogromnie zbliżyliśmy, jest o niebo lepiej niż przed ślubem. akurat w naszym przypadku również dlatego, że braliśmy ślub kościelny i uczestniczyliśmy w przygotowaniach do tegoż, które sprowokowały nas do wielu dyskusji i przemyśleń. ale to u nas tak było :) myślę, że również ślub cywilny może być swoistym catharsis, w końcu to ważne wydarzenie…
    jakby nie patrzeć zawierzasz drugiej osobie siebie i bierzesz na siebie odpowiedzialność za męża. jak wejść w to głębiej to jest to kawał poważnej decyzji :)
    powodzenia życzę!

    ps. może da się jakoś to wszystko pogodzić – ślub elegancki z suknią itd. a później elegancki obiad dla najbliższych oraz impreza (mniej elegancka ale za to wesoła) dla przyjaciół i znajomych?

  22. bo w naszym świecie niestety jest tak, że każdy radzi nam jak mamy żyć, każdy zna złoty środek na cudze szczęście, ale sam nie ma pojęcia co zrobić ze swoim życiem… żyj swoim życiem, miej je w swoich rękach i nie pozwól by osoby trzecie nim kierowały, mówiły Ci co masz robić bo sama wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze i co Cię uszczęśliwia. Twoje życie, Twoja wizja :)

  23. Pingback: Wow | nicmadrego

  24. :| ja też byłem wczoraj na głównej :) – gdzie się sprawdza ilość wyświetleń?:)
    Co się tyczy art. każdy ma swoje zdanie, uważam że należy się czasem ugiąć chyba, że ma się tyle pieniędzy i wiary w siebie, że tylko śmierć lub ciężka choroba może być silniejsza.
    A może to podświadoma obawa przed złamaniem przysięgi złożonej przed Bogiem Cię powstrzymuje od decyzji kościelnego? Dodatkowo zauważanie szarości życia u znajomych, niedociągnięcia, roszczenia…
    Oczywiście rozwiązanie umowy małżeńskiej w USC jest dużo łatwiejsze i mniej „ryje berecik”. Wstrzymaj się jeszcze z podpisaniem aktu, może dojrzejesz do ślubu. Masz jeszcze czas. Nie słuchaj zmuszających Cię rodziców, najpierw dorośnij.

  25. Przeczytaj sobie słowa przysięgi małżeńskiej. Jeżeli tego chcesz dla siebie i swojego mężczyzny – być na dobre i na złe, to „wynajem eleganckiej sali, catering z dobrą kuchnią i piękna sukienka to dla mnie absolutna podstawa” będzie tylko ciekawym epizodem w wielkiej przygodzie życia. Jak strach przed maturą, egzamin na prawko – pamiętasz w co tego dnia byłaś ubrana i co jadłaś na obiad?

  26. Pingback: Elektrische Zahnbuerste

  27. Osobiście jestem zdania, że nie ma się co śpieszyć, szczególnie w tak ważnych sprawach. My zaręczyliśmy się po roku a ślub odbył się dopiero po 3 latach. Oczywiście w ciągu tych 3 lat usłyszałam setki komentarzy od rodziców męża, na co czekamy, już powinniśmy bawić dzieci w domu i tak dalej.

  28. Końcówka studiów i nacisk, że trzeba koniecznie wychodzić za mąż. Ta presja powoduje, że większość młodych par nie ma czasu, żeby przemyśleć swoją decyzję i zastanowić się porządnie czy to będzie dla nich dobre na ten moment. Po co się śpieszyć? Ślub można wziąć nawet po 30-tce i z pewnością będzie trwalszy i oparty na racjonalnej decyzji, niż ten brany na chybcika! Sama na studiach spotkałam się z opinią: jak to kończysz studia i nie jesteś jeszcze zamężna, ani zaręczona? Paranoja ! :))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook