Polscy studenci – kwiat młodzieży czy banda idotów?

Perełka z dzisiejszych zajęć. Rozwaliła mnie mina prowadzącego, gdy jedna z (ą, ę, srę) studentek stwierdziła, że synonimem pojęcia sakralizacja jest słowo mistyfikacja. No kurwa, litości…

Dużo się teraz mówi o konformizmie młodzieży, o tym że jesteśmy produktem kultury masowej, bez ambicji i ideałów, ślepo podążający za kolejnymi modami. Mówi się też, że współczesna młodzież ma spore braki w podstawowej wiedzy ogólnej, że ma chore wyobrażenia o świecie, jest leniwa, egoistyczna, bezmyślna. Przyglądając się moim bliższym i dalszym znajomym coraz częściej dochodzę do smutnego wniosku, że taki osąd jest trafny. Czasem słuchając bardzo „inteligentnych” wypowiedzi moich kolegów na wykładach nie potrafię wyjść z podziwu, jak ktoś tak ograniczony intelektualnie był w stanie dostać się na studia wyższe. Często mam ochotę wstać i głośno powiedzieć takiemu bystrzakowi, żeby się już zamknął i dał profesorowi wykład spokojnie prowadzić, bo nikogo tu jego żałosne dywagacje nie interesują.

Na studiach normą jest, że ludzie na zajęcia zaczynają przychodzić na kilka tygodni przed końcem semestru. Ci, którzy pracują są w moich oczach jako tako usprawiedliwieni, ale co z resztą? Normą jest również, że na zajęcia nikt nie czyta tekstów zadanych przez prowadzącego; że semestr letni zalicza się w listopadzie kolejnego roku, że na zajęciach połowa grupy milczy, bo nie jest w stanie podjąć dialogu z prowadzącym na zadany temat – nie dlatego, że akurat mają dziś kaca, po prostu są tępakami.

Znam ludzi, którzy na trzecim roku studiów ledwie są w stanie wydukać sensowne zdanie w poprawnej polszczyźnie, co dopiero mówić o konstruowaniu jakiś logicznych opinii czy wniosków. Tysiące razy byłam zszokowana stanem wiedzy kolegów na zajęciach. I nie chodzi mi o to, że czasem przychodzi się nieprzygotowanym, bo taka sytuacja może się przytrafić każdemu – wiadomo, życie studenta to nie tylko nauka. Zadziwia mnie jednak to, że student kierunku humanistycznego może nie wiedzieć co to jest modernizm, w którym roku uchwalono konstytucję 3 maja lub nie umie wymienić kilku tytułów, które uważa za najważniejsze pozycje literackie XX wieku. Parę dni temu na pytanie kto wie kim był Ryszard Kapuściński nieśmiało podniosło rękę może z pięć osób z pięćdziesięciu obecnych na sali.

Na studia dostają się teraz matoły, które parę dekad temu nie miałby najmniejszych szans na naukę nawet w jebanej zawodówce! Debile, niemalże analfabeci.

15 comments on “Polscy studenci – kwiat młodzieży czy banda idotów?
  1. (Nie jestem humanistą więc będą błędy stylistyczne, ale w większości celowe i świadome.)
    Buehehehe, no tom się uśmiał.
    1) Nie masz co wstawać i mówić takiemu bo i tak nie zrozumie.
    2) Przedostatni akapit… przed chwilą opublikowałem u siebie na blogu tekst o mojej koleżance studentce.
    3) Ostatni akapit… to nie jest straszne, to jest smutne.

  2. Tylko, że rynek pracy i tak to wszystko zweryfikuje. W dzisiejszym świecie osoby, które kończą studia z najlepszymi ocenami, znają perfect dwa języki obce i ogólnie mają „coś” w głowie często nie odnajdują się w naszej rzeczywistości. A co dopiero mówić o takich „aparatach” jak to u Ciebie w tekście. Nie ma co się frustrować. Oni nie mają szans.

  3. Jestem studentem 2 roku logistyki i muszę przyznać Ci rację w stu procentach. Gdy tylko myśle o fakcie, że Ci ludzie w przyszłości będą rządzić, pracować i Bóg wie co jeszcze to mam ochote wyprowadzić się na księżyc ze strachu. Coś mi się widzi, że przyszłośc to będzie jazda bez trzymanki.

    • Jak patrzę na nasz współczesny rząd, to mam czasem wrażenie, że totalna bezmyślność wśród rzekomych elit naszego narodu nie jest wyłącznie domeną młodzieży.

  4. Pingback: Studenci idioci czy studia dla idiotów? | Puk Puk. Kto tam?

  5. Twoja notka zainspirowała mnie do napisania własnej. Niestety ale masz rację, niektórzy studenci to totalna porażka. Na szczęście jest jeszcze grupa tych, którzy pasjonują się czymś więcej niż śmiercią głównej bohaterki jakiegoś durnego serialu. Pozdrawiam!

  6. Pamiętam moją obawę przed rozpoczęciem studiów. Bałam się, że nie podołam. Miałam wrażenie, że będę zerem dla tylu mądrych, dojrzałych ludzi. Bo studia zawsze mi się z tym kojarzyły. Z dojrzałością, ambicją, inteligencją. Kiedy poznałam moje „koleżanki” cała utopia runęła. Nawet w liceum nie słyszałam takich, za przeproszeniem, idiotycznych wypowiedzi. Dyskusja z wykładowcą- wypicowane lalunie wdają się w dyskusję. W tym miejscu szacunek dla wykładowcy- cierpliwie próbuje powiedzieć o co mu chodzi. Choćby chciał sensownie porozmawiać- nie da się. Laleczki stroszą piórka i mówią tak bardzo od rzeczy, że aż nie chce się tego komentować…

  7. Fakt. W wielu przypadkach jest jak piszesz, ale było tak zawsze. Jedni szukają wiedzy, drudzy poszli za modą, a inni dla towarzystwa. Prawdą jest też, że burak po zdobyciu magistra nie przestaje nim być. Poczytaj sobie wspominki studenckie z lat realnego socjalizmu. Znajdziesz tam pierwowzory dzisiejszych zachowań. Jedyna różnica to dostępność do szkół wyższych. Dziś jeśli masz maturę i kasę studiujesz co chcesz. Za tamtych czasów trzeba było się jeszcze wykazać poprawnością polityczną.

  8. Niestety wszystko to prawda, a najgorsze jest chwalenie się zaliczonym egzaminem, na który NIC się nie umiało, ba nawet nazwy przedmiotu się nie znało… Takie są polskie studia.

  9. Coraz bardziej zagłębiam się w czeluście Twojego bloga ;) I znów się zgadzam! Kiedy szłam na studia to czułam, że to kolejny etap mojego życia, zmiana w dojrzałego, dorosłego człowieka itd., ale kolejne zajęcia uswiadomiły mnie, że tak naprawdę nie wyszłam z liceum. Ludzie-idioci, zadawali pytania jak przedszkolaki, braki w elementarnej wiedzy, zachowanie jak u „rozbuchanych nastolatków” i co najbardziej mnie raziło, zupełny brak szacunku dla wykładowców. Czasem miałam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Jak to możliwe, że pan/i profesor musiał/a uciszać studentów, którzy po raz kolejny „przegadują” wykłady? Albo kiedy na zajęciach praktycznych student prosi prowadzącego, żeby do niego podszedł bo on czegoś nie umie… Czasem miałam ochotę się dezwać do tego geniusza „pies do pana czy pan do psa” (przepraszam za język). Też bardzo częste było wdawanie się w dyskusje z profesorami i to nie dyskusje na poziomie, uargumentowane i uzasadnione tylko zwykłe chamskie odzywki. Coś strasznego, nigdy bym nie pomyślała, że tak głupi i bezczelni ludzie mogą zdobyć tytuł magistra.

  10. „Normą jest również, że na zajęcia nikt nie czyta tekstów zadanych przez prowadzącego; że semestr letni zalicza się w listopadzie kolejnego roku, że na zajęciach połowa grupy milczy, bo nie jest w stanie podjąć dialogu z prowadzącym na zadany temat.”

    Miałam okazję studiować na dwóch kierunkach – jednym z bardzo wysokim progiem punktowym (ciężko się dostać) i jednym (przymusowo) „spadchroniarskim” aka „gdzieś muszę studiować przecież!”.
    Na pierwszym grupa byla inteligentna, z wieloma zainteresowaniami, zaangażowana w sprawy kulturalne, społeczne, polityczne, we wszystko właściwie, często nazywana „kolorowymi” ze względu na wygląd, zgłaszająca się na zajęciach , dyskutująca logicznie z wykładowcami, zainteresowana kierunkiem swoich studiów i wszystkim co się z nim wiązało.

    Druga to absolutna masakra. Kierunek związany z naszym ojczystym jezykiem, który powinniśmy znać perfekcyjnie – bzdura. Moje koleżanki potrafią napisać „pujdziemy” czy „pżynieś” i nie widzą w tym nic złego. Tematy do rozmów – gdzie pijemy, u kogo śpimy, co pijemy, z kim. Jeśli wykazujesz się minimalnie większą wiedzą dostajesz łatkę kujona i twoje życie towarzyskie zupełnie umiera. Jak możesz przeczytać tekst na zajęcia? Jak możesz rozmawiać z wykładowcą? Jak możesz znać odpowiedź na zadane pytanie? Nie masz czasu w domu?

    Tacy ludzie potem wychodzą z tytulem mgr przed nazwiskiem. W dupie że są osoby które się starają, z dobrymi ocenami, z praktykami zagranicznymi, tym podziękujemy bo nie ściągały i nie otrzymały zaliczenia z bardzo trudnego przedmiotu, w grupie zostają osoby które absolutnie nic sobą nie reprezentują i nie będą reprezentowały… A potem płacz bo nikt ich do pracy nie chce.

  11. Pingback: My Homepage

  12. Pingback: payday loans no fax

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook