Pomoc społeczna utrwala biedę

Pomoc osobom potrzebującym to bardzo ważny punkt działalności państwa demokratycznego. Zasługują na nią przede wszystkim niepełnosprawni, dzieci, osoby starsze i chore. Uważa się też, że do grona tych osób należy zaliczyć najbiedniejszych. Czyżby?

Znam rodziny, które z dziada pradziada żyją z pomocy społecznej. Od kilkunastu lat nie szukają pracy, bo przecież całkiem wygodnie można żyć na garnuszku państwa i organizacji charytatywnych, do których się lata co miesiąc żebrząc o zasiłek.

Dawanie pieniędzy w ramach pomocy socjalnej wychowuje specyficzny rodzaj klienta tejże pomocy. Jest to człowiek pasywny, nie szukający dodatkowych źródeł dochodu, roszczeniowy wobec pracowników socjalnych, oczekujący wsparcia finansowego i materialnego. Przyzwyczajony do tego, że odpowiedzialność za utrzymanie jego rodziny spoczywa na państwie, a nie na nim samym. Oduczył się przedsiębiorczości, zaradności, perspektywicznego myślenia i racjonalnego gospodarowania pieniędzmi. Uzależnił się za to od pomocy ze strony państwa.

Ponad 80% osób pobierających zasiłki socjalne robi nieprzerwanie od ponad 10 lat.

A przecież można takim ludziom dać możliwość zatrudnienia zamiast comiesięcznego przypływu gotówki za nic. Że nie ma miejsc pracy? Stwórzmy je – przecież i tak wydajemy pieniądze na zasiłki dla tych ludzi, więc niech sobie na nie, cholera jasna zapracują. Sprzątanie miasta, pomoc w schroniskach dla zwierząt, konserwacja osiedli mieszkaniowych, pomoc przy prowadzeniu ośrodków dla bezdomnych, czy innych organizacjach niosących pomoc naprawdę potrzebującym – do tego nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji, a tam każde ręce do pracy z pewnością się przydadzą.

Dlaczego ludzie żyjący w skrajnym ubóstwie nie szukają pracy? Bo straciliby zasiłki, które już dostają. Z zasiłku może i nie żyjesz jak król, ale dupy z łóżka zasadniczo ruszać nie musisz.

Zdecydowana większość rodzin korzystająca z pomocy społecznej to rodziny, gdzie występuje głęboka patologia – przemoc, alkoholizm. Dając im pieniądze, państwo łoży pośrednio na sponsorowanie ich nałogu. Sytuacja w tych rodzinach wcale się nie poprawia, a patologia jeszcze bardziej się pogłębia. Rodziny niewydolne wychowawczo bardziej niż pomocy materialnej potrzebują terapii i wsparcia psychologów. A tego często im się nie daje – bo, o ironio, nie ma na to pieniędzy.

Ten system jest chory. Na pomoc społeczną przeznaczane są grube miliony, które wyciąga się z kieszeni obywateli poprzez coraz wyższe podatki i coraz mniejsze ulgi. Dlaczego osoba, która uczciwie zarabia niewielkie pieniądze ma się nimi dzielić z kimś, komu zwyczajnie nie chce się ruszyć rozleniwionego tyłka i znaleźć jakąkolwiek robotę?

Co zrobić? Zabrać zasiłki. Wtedy pójdą do pracy, żeby mieć za co żyć.

31 comments on “Pomoc społeczna utrwala biedę
  1. świetny pomysł zwłaszcza w miejcach gdzie naprawdę jest duze bezrobocie a ludzie utrzymują się z jednej marnej wypłaty, matka zajmuje się małymi dziecmi, nie ma przedszkola, babci. zadnych możliwosci zadnych perspektyw. widze ze mloda panna wszechwiedząca przemądrzała , bo szkolona.

    • Czyli Twoim zdaniem, jak koś sobie beznadziejnie życie urządził i narobił dzieciaków nie mając ku temu odpowiednich warunków, to jego pasożytnictwo na całej reszcie społeczeństwa jest usprawiedliwione?

    • Jak mnie nie stać, to nie produkuję potomstwa – chyba logiczne? A jeśli mi ktoś zacznie opowiadać, że jest „dobrym katolikiem” i w konsekwencji zbyt ograniczony umysłowo, aby stosować antykoncepcję, to niech zapie…la do proboszcza po zasiłek.

  2. Nie ma co się dziwić. Polska to kraj dla s…synów i złodziei.
    Jedni okradają na mniejszą skalę – to ci opisani w artykule, drudzy na skalę olbrzymią – tym się w Polsce powodzi. Reszta ro dostarczyciele środków dla w/w.

  3. Zdecydowaie popieram!!! Ale prawda jest tez taka, że lokalnym i centralnym włodarzom
    wygodniej jest rozdać cudze pieniądze, niż organizować pracę dla tych, którym sie pracować i tak nie chce.

  4. Święta prawda!
    Człowiek ryje po 8-10 niekiedy więcej godzin dziennie na takie patologiczne pijawki.
    A miotły w łapy i do roboty a nie dzieciaków po pijaku narobią i latają od urzędu do urzędu pieprząc jak to im jest źle. A komu w tej „polsce” jest teraz dobrze! Chyba złodziejom na najwyższych piedestałach! Może coś ze swoich kieszonek dadzą na tą patologie, skoro tak chętnie rozdają nasze ciężko zarobione pieniążki pijakom, kur… i całej tej pozostałej części patologicznej, tfuuu brzydzę się tym co się dzieje w tym bezprawnym państwie! Wyjdźmy na ulicę w końcu jak inni to zrobili i pokażmy, że jesteśmy solidarni i o swoje będziemy walczyć!!!

  5. w zupełności się zgadzam z tym artykułem. od 11 lat jestem pracownikiem urzedu pracy i na codzien mam doczynienia z osobami bezrobotnymi korzystającymi z OPSu, proszę spytajcie się mnie ile razy oni zapytali się mnie czy jest dla nich jakaś praca – zero. owszem są takie pytania ale po to aby im na zaswiadczeniu do opieki napisac ze jej nie ma, bo jak bedzie ze jest to nie dostaną pomocy. Pracy sie odechciewa przy takich klientach i wiare w ludzi traci…

    • „….proszę spytajcie się mnie ile razy oni zapytali się mnie czy jest dla nich jakaś praca…” – karkołomne zdanie!
      Pracownik PUP na pytanie o oferty pracy reaguje tak samo jak na prośbę bezrobotnego o pomoc w znalezieniu pracy – czeka, żeby bezrobotny wyszedł jak najszybciej z pokoju…

  6. Całkiem wygodnie można żyć na garnuszku państwa!??? W niektórych krajach może tak, ale na pewno nie w t y m k r a j u !!!
    „Dlaczego ludzie żyjący w skrajnym ubóstwie nie szukają pracy? Bo straciliby zasiłki, które już dostają.” Wiele ludzi szuka pracy, nawet zdesperowani już szli w pielgrzymce z intencją znalezienia pracy! Praca jest naprawdę w t y m k r a j u nieosiągalnym, najbardziej pożądanym dobrem! A te zasiłki, to mit!!!
    Marnotrawione są też dotacje unijne, które powinny być przeznaczone na prawdziwą walkę z bezrobociem. Jakieś firmy tworzą projekty, na których zarabiają grube pieniądze, a kompletnie nie daje to niczego bezrobotnym, żadnej pomocy. Już nikt nie zauważa człowieka, tylko pieniądze…
    „…zwyczajnie nie chce się ruszyć dupy i znaleźć jakąkolwiek robotę?” Zwyczajnie ruszam dupę (i głowę też!) już 9 miesięcy, wysłałam setki CV, brałam udział w kilkunastu rekrutacjach, kilka razy byłam druga, ale miejsce tylko jedno, o które walczyło czasami i kilkaset osób… i dalej nie mam pracy!!! Jestem w tak tragicznej sytuacji, że faktycznie szukam już „jakiejkolwiek roboty”, bez wybrzydzania… Oddałabym życie za pracę! Czasami myślę, że gdyby ktoś poznał moją historię, to na pewno pomógłby mi znaleźć jakąś pracę… Osunął się mi grunt pod stopami, więc ludzie przepadli z mojego otoczenia jak kamienie. A udźwignąć to w całkowitej samotności jest szczególnie trudno! Mówi się, że jak się wali, to wali się wszystko i u mnie to się sprawdziło całkowicie. A depresja wypala moją duszę…
    „Zabrać zasiłki. Wtedy pójdą do pracy, żeby mieć za co żyć.” Nie mam za co żyć, ale nie pójdę do pracy. Bo jej nie ma!!! Praca ostatnio była dostępna dla wszystkich za komuny, a później to już tylko znajomości i układy… Często też decyduje czynnik przypadku: poparcie, protekcja, szczęście lub na odwrót dyskryminacja, niszczenie, pech.

    • O tym, jak pomóc sobie znaleźć pracę pisałam tu: http://nicmadrego.blog.pl/2011/11/19/jak-znalezc-prace-po-studiach/
      Nie wierzę, że ktoś, kto bardzo chce, nie znajdzie pracy w tym kraju. No chyba że szukasz posady marzeń, gdzie będziesz się lenić całymi dniami, a wielkie sumy będą Ci spływać co miesiąc na konto. Pracowity, uczciwy i pokorny człowiek zatrudnienie znajdzie. Pracuję praktycznie od 18 roku życia. Nie było sytuacji, kiedy szukałam pracy dłużej niż półtora miesiąca. Nie zawsze były to zajęcia moich marzeń, ale pieniążki z tego były, więc pracowałam i rozglądałam się pilnie, czy nie trafi mi się jakaś lepsza oferta. Jak już sama nie potrafisz czegoś ogarnąć to idź do Urzędu Pracy.

      • Do Urzędu Pracy???????? Jeszcze nikt nie otrzymał tam żadnej pracy!!!
        „Nie wierzę, że ktoś, kto bardzo chce, nie znajdzie pracy w tym kraju.” – Życzę ci więc, żebyś tę wiarę nabyła poprzez swoje traumatyczne doświadczenie!!!

        • Gdyby naprawdę Urzędy Pracy nie spełniały swojej podstawowej roli, to z pewnością zostałyby zlikwidowane. Wyobraź sobie, że ja znam przypadki, gdzie właśnie ta instytucja pomogła ludziom znaleźć zatrudnienie. No, ale do tego trzeba naprawdę chcieć pracować, a nie tylko użalać się nad sobą, że pracy nie ma i z tej okazji latać do MOPSu po zasiłki.

          • Urzędy Pracy nie spełniają swojej podstawowej roli!!! I trwonią unijne pieniądze i nasze też! To fakt wszystkim dobrze znany.
            Skoro nie potrafisz spojrzeć na problem szerzej niż skraj twojej miski, to z całego serca życzę ci, żebyś prawdziwą wiedzę na temat UP poznała poprzez swoje traumatyczne doświadczenie!!! I żebyś poleciała do MOPSu po zasiłki, poznała wysokość tych zasiłków…

    • widać młodej panny życie jeszcze nie nauczyło rozumku.
      i akurat udało jej się że zyje w takim a nie innym miejscu, że jak sie człowiek postara to jest praca. ale nie wszędzie jest tak różowo.

      • Żyję w takim, a nie innym miejscu, bo miałam na tyle samozaparcia i odwagi, by się PRZEPROWADZIĆ ponad pół tysiąca kilometrów od rodzinnej miejscowości. Kto Tobie broni zrobić tak samo? Na pewno wyjdzie Ci to lepiej, niż narzekanie, że Ty nie masz tak dobrze, jak ludzie dookoła. Wyobraź sobie, że oni ciężko sobie na to zapracowali, zamiast narzekać.

  7. święta racja, jak patrze na takich darmozjadów to szlag mnie trafia:(… nie mowię tu oczywiście o osobach chorych i starszych, chociaż takim dostaje sie najmniej…. a najwięcej mają nieroby… ja wogóle nie dałabym im nic, nawet pracy.. każdy kto się postara może coś zrobić, dlaczego oni nie mogą? może pozdychaliby z głodu i byłby spokój.

  8. Pingback: Best Trackback Software

  9. A czy gdyby się wszyscy poprzeprowadzali do wielkich miast uważasz że to rozwiązałoby sytuację? czy wszyscy znaleźli by tam pracę? jakąkolwiek?
    Owszem dla części jest to jakaś możliwość.
    Ale ja mam dom, którego choćbym chciała nie sprzedam tak na zawołanie /a do tego wraz z rodzicami/. Poza tym to jest moje miejsce na ziemi. Tu chce żyć. Może dla niektórych samodzielne mieszkanie to jakaś frajda. Dla mnie już nie. Liczą się też inne wartości. A samotność na stare lata jest przykra. Dlatego własnie nie moge i nie chce zostawić rodziców.
    I nie zazdroszcze nikomu i niczego. Ale wkurzające jest to jak ktoś pisze jaki to jest zaradny, a reszta to głupie matoły.
    A w tych wypowiedziach dość często pojawia się zdania z których wynika że autorka patrzy z góry na innych. Przynajmniej tak to odbieram.w związku z czym zostawiam komentarz.

    • Co za brak logiki! Wszyscy wiemy (i ustaliliśmy to ponadto jeszcze raz również w komentarzach pod tym wpisem), że w tym kraju bardzo często brakuje (satysfakcjonującej) pracy. Ty równocześnie nie przejawiasz jakiejkolwiek ochoty, by się wyprowadzić od rodziców. Twoje prawo, ale dlaczego w takim razie narzekasz? Amerykanie średnio przeprowadzają się raz na cztery lata z jednego końca Ameryki na drugi, tylko my ku… czekamy, aż praca przyjdzie do nas, bo „tu jest nasze miejsce”. Bullshit!

  10. Pingback: My Homepage

  11. To zrzeknij się obywatelstwa jak ta Polska taka zła. Ciąglę ją krytykujesz, a ja znam dużo pracowitych Polaków tu na miejscu i za granicą. Pozdrawiam Panią krytykantkę :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook