A to Polska właśnie…

 

 

Polacy – naród zacny, niestety jednocześnie cholernie głupi i zapyziały. Z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz bardziej nihilistyczni, zadufani w sobie, krótkowzroczni i przepełnieni żalem, nienawiścią i jadem. Że Polska, to kraj nie-do-życia pisałam już nie raz. Pytanie brzmi – czy to ekstremalne warunki bytowania w tym miejscy Europy czynią nasz naród takim beznadziejnym tworem, czy też odwrotnie – to my, ludzie, sprawiamy, że nasza ojczyzna staje się tak wyjątkowo strasznym miejscem?

O co mi chodzi? Otóż – ostatnimi czasy miałam okazję wiele podróżować. I gdzie bym nie pojechała – czy były to europejskie stolice, czy też wyspy u wybrzeży Afryki – szok kulturowy raz po raz wstrząsał mą rozchwianą świadomością. W głowie mi się nie mieściło, że oto, za każdym razem gdy nieśmiało zbliżam się do przejścia dla pieszych auta natychmiastowo grzecznie zatrzymują się przed krawędzią zebry umożliwiając mi przejście na drugą stronę ulicy; że osobniki homo sapiens nie patrzą na siebie wrogo w środkach komunikacji miejskiej, mało tego, uśmiechają się i wyglądają podejrzanie wręcz życzliwie. A już szczytem szczytów, niepojętym wręcz dla mego umysłu był fakt, że w momencie gdy bezmyślnie i grubiańsko wpadłam na kogoś na ulicy, bo moja głowa zamiast patrzeć przed siebie i pod nogi, bacznie rozglądała się za wszystkimi cudownościami zagranicy, ów potrącony przeze mnie biedak, zamiast spoglądać z nienawiścią i naganą, uprzejmie powiedział „przepraszam”.

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z absurdalności faktu, iż brak wszechobecnego chamstwa i zawiści powoduje u mnie dziwne wrażenie surrealistyczności świata; że czuję się nieswojo, bo wrogość i maruderstwo są dla mnie czymś znanym i normalnym, a stan odwrotny poważnie niepokoi moją duszę. I tu naszła mnie przykra refleksja, że kraj rodzinny jest miejscem strasznym, gdzie za przypadkowy uśmiech w stronę nieznajomego w autobusie można dostać soczystą wiązankę, albo nawet w łeb.

Bo w Polsce ze wszystkich niemal stron otacza się twarda zapora gówna i nienawiści. Jak nie jesteś katolikiem – masz przesrane, obskoczą cię i zrównają z ziemią katolicy, którzy często mają jedynie blady cień pojęcia o swojej religii, wyssali ją z mlekiem matki i raczej nigdy swych przekonań religijnych nie zweryfikują – nie dlatego, że nie będą mieli szansy, wygodnictwo intelektualne im na to zwyczajnie nie pozwoli. Ci właśnie, chrześcijanie, w miłość bliźniego tak mocno wierzący zgnoją cię i poniżą, boś jest inny. Przeciętny, statystyczny Kowalski to skrajny konformista, bezmyślnie akceptujący rzeczywistość, a nawet jeśli zagości w nim jakaś cząstka buntu czy niezadowolenia, to da jej ujście w mniej lub bardziej wulgarnych narzekaniach, oskarżając o marność swojej egzystencji wszystkich w koło, całe rządy, warunki klimatyczne, a nawet złe parametry i zasady funkcjonowania galaktyki, ale nigdy siebie samego. Kowalski sądzi, że wszystko mu się od życia należy, za samo tylko to, że on ma jakieś pragnienie. Wiele chciałby zdobyć, mieć i posiąść, a przy okazji wymagania ma kosmiczne, ale gardzi przy tym ciężką pracą i żmudnym procesem pięcia się po drabinie społecznej. Brnie przez życie w nic się nie angażując, zawsze idąc po najmniejszej linii oporu, cwaniakując i kombinując – wszak harówa jest dla leszczy. Do tego Kowalski jest skrajnym nacjonalistą, ksenofobem, zakompleksionym niedoukiem plujących na wszystko i wszystkich jadowitą krytyką. Niech no tylko komuś zacznie powodzić się lepiej niż jemu samemu, biada takiemu delikwentowi, bo rodacy zaraz usłużnie podłożą mu świnię, oplotkują za jego plecami każdy fałszywy ruch i szyderczo poniżą. Nierówno układający się pukiel włosów na głowie koleżanki, która dostała właśnie awans zaraz urośnie do rangi dowodu na to, w jaki nieprzyzwoity i godny pożałowania sposób zapracowała sobie na owo wyróżnienie. Nowy samochód sąsiada niechybnie dowodzi, że jest on złodziejem, oszustem i degeneratem, a wszyscy młodzi z samej zasady są bandą niewychowanych debili i arogantów. Nawet ja, Jagna, oberwę za samo tylko to, że bloga piszę, że coś tam mi się urodziło w głowie i umiem oraz chcę to na równiutkie rządy literek przełożyć – za to mnie zgnoją, wyśmieją, będą próbowali wmówić mi, że jestem idiotką i niedorozwiniętą intelektualnie smarkulą. Bo krytykanctwo to domena naszego narodu. Nieważne kto, co i gdzie – trzeba skrytykować, zostawić złośliwy komentarz i dopiec temu drugiemu, by samemu poczuć się lepiej.

Niestety, ten narodowy duch marazmu nie dotyczy tylko o nizin społecznych, patologicznego marginesu czy niechlubnych wyjątków. Wystarczy zwrócić oczy na elitę tego kraju i osądzić po czynach, zamykając uszy na czczą gadkę i populizm. Jakim trzeba być człowiekiem, jakim fachowcem, by w ciągu pięciu lat, dysponując wszelkimi potrzebnymi środkami, nie wybudować sieci dróg, umożliwiających w miarę komfortowy dojazd na mistrzostwa Euro 2012, a w dodatku większość firm, które się w tym celu zatrudniło doprowadzić do bankructwa? Jakich specjalistów mamy w rządzie, skoro w kraju wszystko się sypie, ślimaczy i trwoni? Zamiast silnego państwa, partnera dla Europy jesteśmy krainą mataczeń i prowizorki, żałosną karykaturą administracji państwowej. Jakim jesteśmy zatem narodem, skoro takie działania rządu uchodzą mu płazem, bo lud zamiast żądać zmian i wyjaśnień trochę ponarzeka i zaraz zapomni o sprawie, bo przed kolejnymi wyborami pomacha się mu przed nosem kolorowymi obietnicami świetlanej przyszłości?

By żyć w tym kraju szczęśliwie, trzeba by chyba naprędce wznieść szczelne getto – najlepiej we własnej głowie, i konsekwentnie udawać, że się rzeczywistości nie widzi, nie słyszy i nie doświadcza. Bo człowiek inteligentny, wrażliwy i obdarzony otwartym umysłem pełnym marzeń i ambicji, prędzej czy później zginie pod naporem marazmu polskich realiów. Tylko wybiórczy autyzm jest w stanie taki optymistyczny i skory do działania mózg ochronić przed zniszczeniem, zwiędnięciem i kapitulacją.

Marzę o tym, by za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat, gdy nadejdzie czas mojego pokolenia i to my będziemy odpowiedzialni za budowę naszego kraju, byśmy w Polsce mieli nie tylko unijne ceny i standardy hodowli bydła, ale też europejską mentalność i wysokie ambicje.

 

 

11 comments on “A to Polska właśnie…
  1. I TRZECIA PRóBA:

    Najwyraźniej mam nowy ulubiony blog ;) Gratuluję umiejętności spointowania całego otaczającego nas marazmu i głupoty.

    „Przeciętny, statystyczny Kowalski to skrajny konformista, bezmyślnie akceptujący rzeczywistość, a nawet jeśli zagości w nim jakaś cząstka buntu czy niezadowolenia, to da jej ujście w mniej lub bardziej wulgarnych narzekaniach, oskarżając o marność swojej egzystencji wszystkich w koło, całe rządy, warunki klimatyczne, a nawet złe parametry i zasady funkcjonowania galaktyki, ale nigdy siebie samego.”

    Czytając powyższe przypomniał mi się Hłasko:
    „[...] nie osiągnął w życiu niczego, gdyż brakło mu i talentu, i wytrwałości. Jak każdy tego rodzaju człowiek uważał się jednak za skrzywdzonego i niezrozumianego.”

    „Niestety, ten narodowy duch marazmu nie dotyczy tylko o nizin społecznych, patologicznego marginesu czy niechlubnych wyjątków. Wystarczy zwrócić oczy na elitę tego kraju i osądzić po czynach, zamykając uszy na czczą gadkę i populizm. Jakim trzeba być człowiekiem, jakim fachowcem, by w ciągu pięciu lat, dysponując wszelkimi potrzebnymi środkami, nie wybudować sieci dróg, umożliwiających w miarę komfortowy dojazd na mistrzostwa Euro 2012, a w dodatku większość firm, które się w tym celu zatrudniło doprowadzić do bankructwa? Jakich specjalistów mamy w rządzie, skoro w kraju wszystko się sypie, ślimaczy i trwoni?”

    –>”Czy pani wie, czysta dzieweczko, ze istnieje na świecie taki kraj, w którym każdy z jego mieszkańców uważa się za zmarnowanego człowieka? Czy pani wie – o pieśni słodyczy! – że jest pod niebem taki kraj, w którym każdy kretyn mający ptasi móżdżek i zbyt słabe ręce do pchania taczek… – w którym każdy łajdak, zanim zdążył innym podstawić nogę i sam wpaść pyskiem w błoto – uważa się za człowieka skrzywdzonego przez historię? Czy pani wie, że jest taki kraj, w którym, gdy złodziej staje przed sądem i skazują go, on z braku argumentów krzyczy: „Jestem Polakiem” – Czy pani wie, że jest taki kraj, który powinien mieć w herbie – zamiast orła – rozwścieczonego indyka z tubą wazeliny w szponach, na tle dwu nahajek z bielonego klozetu z serduszkiem? Kraj, w którym słowo „polityka” od wieków równoznaczne jest ze słowem „oszustwo”?” [Hłasko]

    • albo brak ci dystansu; jak mieszkałem w polsce to tez mi sie wydawalo, ze to buractwo, chamstwo, karanie ludzi za przjscie na czerwonym świetle na wiejskiej drodze, gdzie samochód przejeżdża raz na kwadrans, nieprzepuszczanie pieszych na pasach, traktowanie cię w urzędach jak intruza, ten jad, zazdrość, nienawiść do wszystkiego, brak tolerancji (Gej, Zyd – to slowa neutralne, ale w języku polskim już pejoratywne), homofobia (gej jest kims gorszym), ze to wszystko jest czyms naturalnym I nie dziwilem sie temu nigdy. tak po prostu jest – myslalem. Jednak, gdy wyjechałem I spojrzałem na to wszystko z dystansu, z innej perspektywy, kiedy nabrałem porównania jak jest, a jak powinno być – wtedy dostrzegłem to bagno. Tutaj mysle tkwi odpowiedz na twoje watpliwosci.

  2. no nie moge nie skomentować :)
    „wybiórczy autyzm” wchodzi do mojego słownika i jest idealnym określeniem na stan organizmu pozwalający żyć w tym kraju.
    Też niestety mam takie wnioski i skojarzenia, dlatego tak uwielbiam bywać w Anglii co jakis czas, czuję się tam wolna i nieskrępowana, a nie, osaczona przez ogólnonarodowy pesymizm..

  3. Muszę przyznać ,że choć dzieli nas parę pokoleń nie mogę się z tobą nie zgodzić w wielu kwestiach. Niewątpliwie będę musiał przeanalizować poszczególne stwierdzenia i poszukać źródeł( a może spróbować sobie wytłumaczyć) dlaczego tyle lat żyję w takim porąbanym kraju. W tych zamierzchłych czasach kiedy byłem młody, nie było nie tylko blogów, ale i internetu ,ale też chciałem wyrazić swoje myśli, co wtedy raczej bywało niebezpieczne. Założyłem z kumplem gazetkę szkolną pod nazwą TACYPAO. Wszystko robiliśmy ręcznie , a teksty przyklejaliśmy w gablocie którą wyłudziliśmy od Dyrektora naszego liceum. Dziś patrzę na to z uśmiechem zażenowania. Chcieliśmy zmieniać świat na lepsze, a wyszło jak zwykle. Oby wam młodym się udało. Pozdrawiam

  4. Blog poczytuję z chęcią, naprawdę nie sposób się z Tobą niezgodzić…. Tak na marginesie, wyjechałam z Polski i chyba znalazłam swoje nowe miejsce na tej planecie. Wcale daleko nie trzeba szukać…. Pozdrawiam!

  5. Pod WSZYSTKIM podpisuje obydwoma rekoma(a moze „rencami”??),za wyjatkiem jednego-obwiniania o WSZYSTKO ekipy Tuska-akurat w tym miejscu ,wylazi z ciebie „prawdziwa” Polka,taka sama,jak te krytykowane powyzej.Polskie nieudaczniactwo znane jest szeroko w swiecie,a tu jeszcze nalozyl sie na wszystko zajebisty kryzys,ktory rozlozyl rowniez obiecywana Polakom Irlandie!Nie tlumaczy to bynajmniej polskiego „nie da sie”,w tym kraju FAKTYCZNIE sie nie da zrobic niczego bez calej kupy zbednych formalnosci,bo przecie kazda BIURWA musi czuc sie potrzebna i wrecz niezbedna,stad biora sie niezrozumiale gdzie indziej procedury,plany,projekty,zatwierdzenia(a raczej zatwArdzenia),nieustajace narady,konsultacje,ekspertyzy…no i kretynski Greenpeace,ciagnacy ze swych protestow ciezka kase i gotow zawsze zablokowac najsluszniejsza i najpotrzebniejsza inwestycje,z powodow najbardziej nawet bzdurnych np. zaklocania cyklu miesiaczkowego wsrod lokalnej populacji myszy polnych,mozliwosci wystapeinia stresu wsrod populacji pajakow ptasznikow w Nowej Gwinei,czy spadku libido wsrod pingwinow Arktyki.Do tego Tuskowi i jego ekipie ,przypisuje sie NIEUDOLNOSCI i zaniechania wszystkich poprzednich bedacych u waaadzy.Na tle tych poprzednich,to herr Tusek dokonal chyba i tak NAJWIECEJ

  6. mieszkam w europie zachodniej od 6 miesiecy, podrozuje od lat i tez widze roznice w mentalnosci. Doskonale opisalas to nadprzyrodzone zjawisko wsrod polakow – marudzenie. W innych krajach tez nie jest kolorowo, choc jest wyzszy standard zycia sredniej warstwy spolecznej niz u nas. W polsce nawet jesli ktos zarabia 10tys miesiecznie to i tak powie ze malo i nie moze za to przezyc , narod ktoremu nie dogodzisz, a ze oszukiwany przez gore to druga sprawa ;]. Smutne , ale prawdziwe.

  7. a no jest, jest – pracowałem w paru firmach w Pl i klimat zawsze był tam nie do zniesienia – małe zarobki, kosmiczne oczekiwania, nie liczenie się z podwładnymi, czasem opowieści „na twoje miejsce jest tylu a tylu”, mentalność państwa kolonialnego czyli menago dostaje kokosy ty śmieszne grosze i spróbuj zaprotestować, kraj czystego wyzysku.

    Dodatkowo w Pl uprzejmość jest słabością, tu musisz być bydło żeby ciebie stado nie stratowało. Dawno wyleczyłem się z jakichś patriotycznych przesłanek w spoglądaniu na ten twór, który nic nie oferuje a jedynie tłamsi.

  8. oczywiście są zmiany na plus w mentalności i zarobkach, jednak według mnie musi jeszcze upłynąć trochę czasu aby życie tam było bardziej znośne dla osób bez specjalnych znajomości, chcących się rozwijać (a nie wegetować za śmieszne zarobki). Różnego typu decydenci oraz publicyści czasami zapominają, że emigrację spowodowały po prostu trudne warunki ekonomiczne całych mas polskiego społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook