Kto wie, o co chodzi w Wielanocy?

Polska to dziwny kraj. Pełen absurdu, niuansów zakrawających na czyste kuriozum, prawdziwa mozaika pozorów.

Największą z osobliwości występujących już tylko w tej części Europy, jest nasza religijność. Polska to prawdziwy skansen chrześcijaństwa. Takie narodowe muzeum pod chmurką, gdzie przykurzone już i nieco zużyte idee zdają się jeszcze żyć i niezmiennie trwać w swej aktualności, ale każdy widz wie, że to tylko wystawa, sztucznie skonstruowana przeszłość, smutne relikty w stanie agonalnym.

Kto się nie zgadza, niech mi wytłumaczy, jak w kraju, gdzie dziewięćdziesiąt procent obywateli to zdeklarowani katolicy możliwa jest taka ignorancja i niewiedza? Osoby o mocnych nerwach zapraszam do obejrzenia materiału poglądowego.



Jasne – głupota i bezczelna niewiedza dzisiejszej młodzieży, to temat na osobne studium, ale o ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że można nie pamiętać zawiłości funkcji kwadratowych, czy nawet dokładnej fabuły co marniejszych lektur, tak absolutnie nie jestem w stanie pojąć faktu, że młodzi ludzie nie mają zielonego pojęcia o pochodzeniu tradycji i rytuałów, którym wraz z rodziną oddają się co roku, w imię największego święta religijnego, które jest skądinąd podstawą ich zdeklarowanej wiary. Młodzi katolicy to zwyczajne barany, wiarę przejęli w spadku po rodzicach, nigdy nie dociekając, nie próbując jej zrozumieć, bo zainteresowanie i ewentualne pytania porzucili gdy już wyrośli z chodzenia na roraty. Są intelektualną porażką chrześcijaństwa, choć wcale nie twierdzę, że chrześcijaństwo kiedykolwiek w sferze intelektualnej było jakimś przodownikiem.

Wesołych świąt Wielkiej Nocy, a może Wielkiej Obłudy – jak kto woli.

One comment on “Kto wie, o co chodzi w Wielanocy?
  1. Na pewno poległabym na pytaniu o liczbę stacji drogi krzyżowej.
    Lekcje religii są słabe, nikomu się tego nie chce słuchać, zwłaszcza tym, dla których są obowiązkowe, a i tak obowiązkowo muszą również co niedziela wysłuchiwać księdza w kościele.
    A w szkołach nie ma alternatywy. Etyka jest czystą teorią, a religia jest klepaniem zdrowasiek i rozliczaniem się z chodzenia na niedzielną mszę.
    Powinni wprowadzić jakieś religioznawstwo/religie świata i zatrudniać mądrych ludzi, żeby rozwinąć w dzieciakach łaknienie wiedzy, słuchałyby wtedy uważnie, pamiętały, a co za tym idzie wiedziałyby o co chodzi. A nie tylko ojcze nasz (…) świeć się imię twoje. Akurat jestem dziś w temacie, bo pisałam o lekcjach religii natchniona przez oburzoną znajomą, której syn nie chodzi na religię, bo ona nie chce, żeby mu wmawiali istnienie Boga Jedynego i nazywali grzesznikami tych, którzy nie mają ochoty chodzić do kościoła. Dla chętnych http://izatyminska.blog.pl/2013/09/12/religia-katolicka-warunkiem-zdobycia-ogolnej-wiedzy-czyli-zdrowaski-w-szkolach-panstwowych/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook