Poradnik emigranta vol. 1 – zanim przyjedziesz do Anglii

samolot

W Polsce dzieje się źle. Od lat. Ale nie o tym będzie ten tekst. Alternatywą dla gównianego życia w Polsce, jest gówniane życie za granicą. No, może nieco mniej gówniane, ale tu też nie jest raj. Więc jeśli chcesz wyściubić nosek poza ojczyznę – czytaj uważnie.

 

Kilka dni temu poznałam na stacji grupę Polaków. Łamaną angielszczyzną pytali przechodniów o sklep, w którym kupią angielskie karty sim. Ucięłam sobie z nimi krótką pogawędkę i ku mojemu przerażeniu dowiedziałam się, że: po pierwsze – pół godziny temu wysiedli z samolotu i nie mają tu znajomych, po drugie – jest ich ośmioro (!), po trzecie – nie mają gdzie mieszkać, mają za to nadzieję jeszcze dziś wynająć jakiś dom, po czwarte – nie mają planu awaryjnego, nie zarezerwowali sobie żadnego hotelu, i po piąte oczywiście – krucho u nich z kasą. Osłupiałam, zwyczajnie mój mózg nie był w stanie pojąć ogromu chujozy, w jaką wpieprzyli się ci ludzie. Stąd ten tekst.

 

Co trzeba wiedzieć zanim zdecydujesz się na wyjazd do Anglii?

 

Nie przyjeżdżaj, jeśli nie znasz języka. Mówi się, że chuj w to – nauczysz się na miejscu. To prawda, ale zanim nauczysz się na tyle, żeby ktoś cię zatrudnił możesz zdechnąć z głodu. Histerycznie ucz się przed wyjazdem. Idź na intensywny kurs do szkoły językowej, bo tam cię zmuszą do mówienia. Znam masę ludzi, którzy teoretycznie znają język, ale absolutnie nie są w stanie wydukać sensownego zdania. Słuchaj książek po angielsku, czytaj, oglądaj filmy bez napisów. Jeśli do wyjazdu zostało ci parę dni lub tygodni – skup się tylko na szlifowaniu umiejętności językowych. To ci zaprocentuje już na starcie.

 

Nie przyjeżdżaj na ślepo, nie mając tu kumpli, czy rodziny, która wesprze cię dachem nad głową przez pierwsze tygodnie. Chyba, że masz pokaźny zapas gotówki, a mówiąc pokaźny mam na myśli minimum 4 tysiące funtów. Na głowę.

CHATA

Nie wynajmiesz mieszkania od ręki. Tu funkcjonuje to nieco inaczej niż w ojczyźnie, nikt nie zamieszcza ogłoszeń w gazetach, że wynajmie dom obcym ludziom, takim co to nie mają pracy czy konta w banku. Tu się idzie do agencji, ta wymaga od Ciebie kupy dokumentów, które w teorii zagwarantują, że jesteś porządnym obywatelem, żadnym terrorystą czy pijakiem i hulaką, masz pracę i jesteś wypłacalny. Potrzebne ci będą:

  • kontrakt od pracodawcy, zasadniczo minimum na 20 godzin tygodniowo,

  • wyciąg z konta lub payslip,

  • dokument tożsamości,

  • potwierdzenie poprzedniego adresu w Anglii,

  • referencje od poprzedniego landlorda,

  • referencje od pracodawcy

  • forsa.

Nie ma oszukiwania. Agencja bankowo sprawdzi twoje referencje. Dopełnianie formalności zajmie im od tygodnia do trzech. W tym czasie może się okazać, że mieszkanie, do którego chciałeś się wprowadzić spotkał jakiś kataklizm, obrabowali je kosmici, pękł dach albo wywaliło szambo. To znaczy, że agencja wynajęła je komuś innemu, ale nie chce robić ci przykrości. Jeśli jednak masz farta (czytaj: przejdziesz przez sito sprawdzania, a agencja nie zrobi cię w bambuko) – wprowadzisz się. Ale najpierw zapłacisz. Za usługi agencji nieruchomości – od 300 do 600 funtów. Plus czynsz – w zależności od standardu mieszkania od 800 do 1200 za dwu-, trzypokojowy dom. Plus depozyt najczęściej równowartość miesięcznego czynszu. Puuuuch! – właśnie 2 i pół tysiąca wyparowało z twojej kieszeni. Mieszkania nie podnajmiesz innym osobom. Choćby chata miała dwanaście pokoi – jeśli wynajmujesz tylko i wyłącznie na swoje nazwisko, nie wolno ci zagospodarować wolnej przestrzeni rodakami, którzy nie mają tyle szczęścia co ty, nie przeszli przez proces referencyjny.

Tak więc wynajęcie mieszkania dla ośmiu osób w jedno popołudnie, i to ludziom, którzy dopiero do kraju przybyli nie graniczy nawet z cudem. Jest po prostu niemożliwe.

 

Alternatywą jest wynajęcie pokoju. Od 350 do 550 funtów za miesiąc, czasem płatne w ratach tygodniowo. Plus miesięczny depozyt. Plus kupa ludzi na głowie (ósemka to tutaj standard), najczęściej pochodzenia hidnusko-pakistańskiego, którzy stanowczo zabronią ci przynoszenia wieprzowiny do domu, bo im to grozi wiecznym gniewem allaha (autentyk).

 

Dlatego dobrze jest mieć znajomych, albo znajomych twoich znajomych, albo ciotkę-piąta-woda-po-kisielu, którzy w tym trudnym okresie startu zaoferują ci kanapę w salonie. Zyskujesz tanie lokum, potwierdzenie adresu i referencje od poprzedniego właściciela.

 

POTWIERDZENIE ADRESU

…będzie ci potrzebne jak powietrze. Wymagane dosłownie wszędzie, nie tylko w agencji nieruchomości, ale też u lekarza, dla pracodawcy, we wszystkich urzędach państwowych. Potwierdzeniem jest jakikolwiek list z jakiejkolwiek instytucji angielskiej, na której widnieje twoje imię i nazwisko oraz adres. Skąd je wziąć?

 

Najprościej jest założyć konto bankowe. Teoretycznie, by je założyć, też musisz mieć potwierdzenie adresu. Jednak kruczki prawne są w tym wypadku po twojej stronie. Jeśli jesteś obywatelem UE i masz ważny paszport uprzedź pracownika banku, że nie masz potwierdzenia, bo dopiero przyjechałeś. W Barclaysie założyłam konto bez większych problemów. Nie idź do banku od razu, najpierw zadzwoń, umów się na wizytę i zarezerwuj sobie około dwie godziny na literowanie swoich egzotycznych personaliów. List od banku jest twoim potwierdzeniem.

Jest nim także umowa najmu mieszkania lub pokoju.

Możesz także wymienić prawo jazdy na angielskie albo też ubiegać się o angielskie „próbne” prawko – tj. provisional driving licence. W tym celu udaj się na pocztę z pięćdziesięcioma funtami, aktualnym zdjęciem jak do dowodu osobistego i dokumentem, z którym możesz się rozstać na około dwa tygodnie. Poproś o druczek do DVLA, dołóż zdjęcie, przekaz pocztowy na 50 funtów i dokument (dowód albo paszport – kserokopie nie są podstawą do wydania prawka) albo polskie prawo jazdy, wypełnij i wyślij na podany adres. Jak nie masz polskiego prawa jazdy o angielskie możesz się starać, jeżeli przebywasz na terenie Wysp Brytyjskich dłużej niż 190 dni. Sam deklarujesz datę przyjazdu. Wymiana prawka ma też inną zaletę. Jeśli posiadasz samochód, zapłacisz nawet do 500 funtów mniej za jego ubezpieczenie z racji posiadania dokumentu angielskiego.

 

PRACA

Teraz chciałbyś pewnie poszukać pracy. E-eee, nie tak prędko. Teraz klikasz w ten link :
https://www.gov.uk/apply-national-insurance-number

i składasz wniosek o przyznanie National Insurance Number (numer ubezpieczenia, w skrócie NINo). Bez tego nikt cię nie zatrudni, to jest kraj prawych ludzi, tu się nie pracuje na czarno, ani nie oszukuje na podatkach. Telefonicznie umawiasz się na wizytę celem potwierdzenia swojej tożsamości. Czekasz od kilku dni do kilku tygodni, prawdopodobnie będziesz musiał pojechać do najbliższego dużego miasta, jeśliś zamieszkał na zadupiu. Tam czeka cię interview. Dokumenty, które trzeba posiadać:

  • dowód osobisty, lub paszport, a najlepiej oba,

  • potwierdzenie adresu,

  • akt małżeństwa, jeśli zawarte z obywatelem Wielkiej Brytanii.

Numer nie jest przydzielany od ręki, ale dostajesz papier, że czekasz na numer i z tym gównem już możesz pracować. Potwierdzenie NINo przyjdzie pocztą w ciągu bodajże dwóch tygodni.

 

Teraz już możesz szukać pracy. Zacznij od Job Centre w twoim mieście. To taki angielski odpowiednik PUPu, z tą różnicą, że tam rzeczywiście pomagają znaleźć pracę. Oprócz tego próbuj w Internecie, agencjach pośrednictwa, lokalnej prasie, warto przeglądać też ogłoszenia na witrynach polskich sklepów (jest ich w UK pełno). Z witryn internetowych nie polecam gumtree.co.uk, strasznie dużo tam spamu, gówna i przekrętów. Możesz spróbować tych dwóch:


http://www.totaljobs.com/


http://www.reed.co.uk/

 

Znalazłeś pracę? Teraz masz już z górki. Możesz kupować szmaty w Primarku i słodycze w Poundlandzie, wstawiać szpanerskie fotki na fejsa z zagranicy i ogólnie cieszyć się życiem. Wszystkim, którzy marzą o wyjeździe życzę powodzenia. Tu rzeczywiście żyje się trochę łatwiej, starcza do pierwszego, można sobie kupić ajfona, raz w tygodniu zjeść na mieście, a co pół roku wyjechać na egzotyczne wakacje. To nie prawda, że tu biją, a Polak Polakowi wilkiem. Przyjeżdżaj bez obaw, ale licz się z tym, że do ojczyzny już nigdy nie zechcesz powrócić.

 

33 comments on “Poradnik emigranta vol. 1 – zanim przyjedziesz do Anglii
  1. CV po angielsku polecam bo sam skorzystalem z tej uslugi na stronce anglobiznes, portal dla uczacych sie angielskiego specjalistycznego napisali dla mnie cv z listem mailowy do firm porozsylalem i czekalem na odzew dostalem prace i wtedy jechalem polecam jak nie jestescie pewni swoich wypocin:)

  2. Wszystko super opisane, ogolnie caly blog mi sie podoba, ale nie moge sie ze wszystkim zgodzic.
    Ceny wynajmu zaleza od miejsca do ktorego jedziesz. W takim Crewe dom 2/3 sypialniany kosztuje srednio 500(mozna i za 400 lub jednopokojowy flat za 325)W sumie zmniejsza to koszty do ok 1200-1500f na poczatek .
    Warto dodac ze do wynajecia domu z gory trzeba doliczyc tax. Nie wiem jak to wyglada w innych miejscowosciach, ale tu to ok 100f/m-c
    Ostatnio znajomy szukal domu i agencja wymagala sprawdzenia tylko jednej osoby, co znacznie zmniejsza koszty przy np. 8 osobach.
    Oni tylko w 3 osoby wiec moze budza wieksze zaufanie, niz banda 8 :)
    Agencje pracy tu biora bez NINo(jak sie go nie doniesie to wywala z agencji)

  3. Wiesz, powiem ci szczerze, piszesz bardzo fajnie, przeczytałam parę twoich tekstów i nieźle się uśmiałam, ale parę mi też nie podoba (ten tekst o starszych ludziach, to też ludzie i mają prawo żyć, a nie lądować na śmietniku na emeryturze, trochę szacunku i pokory by ci się naprawdę przydało), nie podoba mi się również część tego tekstu, o tym, że nikt nie wynajmie mieszkania bez referencji, bez pracy, bez konta w banku, a jak niby można mieć referencje kiedy jest się tu pierwszy raz?? Ja mieszkanie swoje, to znaczy pokój znalazłam przez internet będąc w Polsce, nie przez żadną agencję, jest mnóstwo ogłoszeń w internecie bez pośrednictwa agencji. Na spotkanie w sprawie NIN czekałam parę dni, a nie parę tygodni, agencje pracy przyjmują bez NIN-u kiedy się na niego czeka, to nie jest aż tak wielki problem. Do Anglii przyjechałam ze znajomością języka, ale bez 4000 funtów, miałam niecałe 1000 funtów na start i to wystarcza w zupełności, po prostu trzeba mieć łeb na karku i używać mózgu do myślenia, bo ten kto ma 4000 funtów w Polsce, nie musi wyjeżdżać do Anglii do pracy.

    • Polecam czytać ze zrozumieniem. Pokój można wynająć bez referencji, bez pośrednictwa agencji i dużych pieniędzy, o czym napisałam w tekście. Inaczej sprawa wygląda przy wynajmie mieszkania.

      Nigdy nie pracowałam przez agencję, więc nie wiem jak to wygląda w ich przypadku, ale prawo w UK jest takie, że NINo trzeba mieć zanim się podpisze kontrakt z pracodawcą. Na czarno nikt nie zatrudnia. Długość oczekiwania zależy pewnie od regionu, w którym mieszkasz, w moim przypadku (okolice Londynu) to było właśnie dwa tygodnie. To samo w przypadku mojej siostry i szwagra.

      Jak wynajmiesz pokój to za sam depozyt i pierwszy miesiąc zapłacisz około tysiąca funtów, więc doprawdy nie wiem jakim cudem takie pieniążki mają wystarczyć na start. A gdzie kasa na jedzenie, transport i inne niezbędne pierdoły? Czasy są takie, że nie każdy znajdzie robotę od razu. Czasem trzeba trochę poszukać, a fundusze topnieją w oczach – z taką możliwością też trzeba się liczyć i dlatego uważam, że 4 tys na początek to jest absolutne minimum, szczególnie, jak się jednak chce wynająć całe mieszkanie, a nie tylko pokój. Wtedy dwa i pół tysiąca wyparowuje ci z kieszeni od razu. Z resztą – lepiej mieć nieco w zapasie, niż gdyby ci miało zabraknąć.

      • Niekoniecznie, na stronie gov.uk jest informacja że można się starać już o pracę, a nawet baa pracować z jednoczesnym ubieganiem się o nin.

  4. Jagna bardzo fajny jest ten Twój blog. Czasem można się pośmiać, czasem czegoś nauczyć. Temat emigracji jest bardzo na czasie. Emigracja do UK i Irlandii jest specyficzna. Z jednej strony bardzo dobrzy fachowcy a z drugiej zdesperowani absolwenci bez perspektyw w Polsce albo na 1200zł. Nie mam co ze sobą zrobić? Jadę do Irlandii albo UK. Tam jest mama, tata, brat, babcia i pies. Czy nie ma innych krajów do emigracji w Europie ? Choćby Francja… Trochę nie na temat piszę, ale jeśli chodzi o pytanie czy wyjechac czy nie to trzeba sobie odpowiedzieć czy chce się być „nie u siebie” stłamszonym w 3 w jednym pokoju i pracy w Mc Donaldzie w wieku 30 lat czy zarabiać mniej a mieć pracę mniej płatną w Polsce. Nie dotyczy to specjalistów, ale tacy to i w Polsce nieźle zarobią. Sam byłem emigrantem w dwóch krajach (w tym UK) i znam ten ból egzystencji ;) Pozdrawiam

  5. Tomek czy myślisz, że każdy kto jedzie do UK, to siedzi stłamszony po 3 osoby w jednym pokoju i pracuje w MC Donaldzie? Przynajmniej pracując w MC Donald w UK dalej cię stać na samodzielną egzystencję, w Polsce pracując w MC Donald na co cię stać? Ja mieszkałam też w 2 krajach i nigdy nie mieszkałam na kupie po 3 osoby w pokoju, a teraz wyjeżdżam do UK i pokój też sobie wynajęłam samodzielny. Znam wiele osób żyjących w UK i jak na razie nikt jeszcze stamtąd nie wrócił, każdy mówi, że różowo może nie jest, ale na pewno o wiele lepiej niż w Polsce. Zresztą to widać po tym, że ludzie (np. para) wynajmuje samodzielne mieszkanie, może tylko kawalerkę, ale własną, stać ich na podróżowanie i jeszcze odłożenie, nie martwią się zbytnio jak przeżyją do pierwszego.

  6. Muszę przyznać, że konkretna babka z Ciebie.. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Weszłam tu calkiem przez przypadek bo chciałam sie dowiedziec cokolwiek o benefitach(dokłądnie to o czym pisałaś w poprzednim artykule). Różnica jets taka że ja pracowąłam w uk w prawidzie 6 lat temu i tylko 8 m-cy ale zawsze coś. Wróciłam do Pl urodziłam dziecko i co…. dupa blada. Do gara mam co włożyć, mimo że szanowny tatuś olał sprawe i tylko płaci całe 450zł, ale nie takiego życia bym chciała dla siebie i dziecka. Stąd pomysł powrotu do Uk. Oczywiście zamierzam zatrzymać sie dłuższy czas u znajomych i wyprowadzić się jak stanę na nogi. Wiem że nie jest kolorowo-wiadomo wszędzie dobrze gdzie Nas nie ma ale z przykrościa stwierdzam, że mimo tęsknoty za rodzinom i przyjaciółmi, jesli będzie mi dane to wyjeżdżam stąd, bo niestety w Pl dorobisz się garba i kredyty Cie zeżrą żywcem….. pozdrawiem

  7. Bardzo dobry artykuł dla wszystkich, którzy planują wyjechać do UK. W stu procentach zgadzam się z Twoim zdaniem, znajomość języka angielskiego w Wielkiej Brytanii jest naprawdę konieczna. Sam, gdy przyjechałem tutaj dwa lata temu znałem angielski na poziomie zaawansowanym. I tak jak mówisz, nie należy przyjeżdżać do UK nie mając żadnych znajomych, żadnych planów, mieszkania itp. Ja miałem łatwiej, ponieważ moja rodzina mieszka w Londynie, więc bardzo mi pomogli. Obecnie nawet myślę o zdaniu prawa jazdy w tym kraju, już nawet nie przeraża mnie myśl o tym, że wprowadzili konieczność zdawania egzaminu w języku angielskim. Kupiłem sobie kilka kursów w Internecie i idzie mi całkiem nieźle. Jeszcze tylko muszę znaleźć dobrego instruktora w Londynie i powinno być dobrze. Pozdrawiam.

  8. Dobrze napisane. Wszyscy wyjeżdżający za granicę w celach zarobkowych powinni to przeczytać, nie tylko do Anglii. Takie wyjazdy nie powinny być spontaniczne, a bardzo dobrze zaplanowane. Moim zdaniem najważniejsze żeby mieć kogoś na miejscu, kto pomoże Ci odnaleźć się w obcym kraju.

  9. 4tys na start bzdura ja miałem na początek 350 funtów i żyje 4tys to chyba dla tej 8 osobowej grupy nie wprowadzaj ludzi w błąd.

  10. To jest prawda! Wybrałem się tutaj z 2 znajomych miesiąc temu, tak jak piszesz. W ciemno, bez rezerwacji w hotelu/hostelu, bo po co ? przecież znajdziemy pokój jeszcze tego samego dnia ! bzdura, od godziny 9 siedzieliśmy w Coście i szukaliśmy pokoju, odwiedziliśmy z 5 miejsc, na same dojazdy komunikacja wydaliśmy z po 20 funtów, tułaczka z torbami i tu zdziwienie kosmiczne pieniądze za pokoje w warunkach takich, że płakać się chciało. no i powoli robi się ciemno, to szukamy Hostelu, no i dzień dobry jesteśmy w Londynie ! nie tak szybko, na 30 miejsc, nie było nic, nawet Hotelu ! tragedia godzina 23 a my na środku Londynu, zaczęło padać, usiadłem na torbie, dotarło do mnie, co my narobiliśmy. uff udało się 1 pokój 3 osobowy za 150 funtów – no cóż . Po 3 dniach poszukiwań nie udało się nic, Londyn odradzam, jeżeli nie ma się znajomych, 2 znajomych wróciła, Wynajęcie pokoju to minimum 400/500 funtów. + depozyt. / Praca ! o i tu otwiera się jeszcze większy problem, jeżeli chodzi o Londyn , jest tragedia, jeżeli znasz język to będzie Ci o wiele łatwiej, ja musiałem jechać do znajomego i on załatwił mi pracę, bo sam nie dałbym rady w życiu ;( I pamiętajcie, zawsze warto kupic sobie bilet powrotny, albo odłożyć sobie na niego pieniądze, a z 1000 funtów nawet się nie wybierajcie w ciemno. Nie jest tu tak kolorowo. No chyba, że masz szczęście. ;) Powodzenia

  11. Jako, że planuję wyjazd za max. rok, a nie mam praktycznie żadnych znajomych, chciałam spytać jak to rzeczywiście wygląda z tym zakwaterowaniem..
    Czy rzeczywiście nie da się wynająć pokoju/domku ‚z marszu’, a trzeba mieć podkładkę w postaci adresu w UK? Co mają zrobić ludzie bez znajomości? Dodam, że mówię biegle po angielsku, pracuję w angielskiej firmie z codziennym kontaktem z Anglikami (siedziba w PL – drugie Indie..), ale nie mam tylu szczęścia w postaci koleżanki/kolegi tam pracujących.. Co osoba w moim przypadku może sensownego zrobić? Pieniądze na początek się znajdą, nie wiem po prostu jak to zacząć..

    • miej pieniadze na tani hotel na start, ok 30 f za noc w travel lodge. mieszkania szukaj tylko prywatnie, mniejsze koszty, czasami nawet bez depozytu, choc rzadko, caly proces jest tez duzo szybszy, mnie pozwolili sie wprowdzic w ten sam dzien. I odradzam Londyn, tam jest strasznie drogo. Ceny mieszkan w roznych miastach mozesz sprawdzic na rightmove.com

  12. Niektorzy nie zgadzaja sie z tym minimum 4k na start dlatego, ze nie znaja realiow zycia w Londynie ( i ogolem poludniowo wschodniej Anglii)
    Mieszkalem 7 lat w okolicach Nottingham… typowy pokoj do wynajecia kosztuje od 220-320 na miesiac (rachunki wliczone) i przewaznie wymagany jest tylko tygodniowy depozyt… wiec majac 300f mozna sie wprowadzac. Teraz mieszkam w Brigton (blisko londynu) i pokoje sa okolo 400-550 na miesiac, co jak nawet na tutejsze zarobki jest ogromna kwota, i kasa idzie bardzo szybko.
    Dla tych co chca przyjechac, zarobic i wyjechac, jedzcie tylko na polnoc od Londynu gdzie sie to oplaca.

  13. W Derby mieszkanie można wynająć za 350 miesięcznie, a na początek np pokój za 70funtów tygodniowo. Przed świętami łatwo dostać pracę np. w jakiejś fabryce albo sklepie nawet z minimalną znajomością angielskiego. Wystarczy chodzić po agencjach pracy.

  14. Witam, wybiera sie ktos w najblizszym czasie do uk. Szukam kogos z kim mozna byloby wyjechac.Jesli tak to prosze o posta tutaj:-)

  15. troche czarno ta rzeczywistosc przedstawilas. Ja przyjechalam z 500 funtami na 2 osoby i w 3 dni mialam wynajete mieszkanie (prywatnie) nie pokoj i znaleziona prace. Nie byla to praca marzen ale na poczatek wszystko jest dobre. O prace na czarno jest tez calkiem latwo, zwlaszcza w take awayach wszelkiego typu. Przyznaje ze sama sie do tej pory dziwie ze tak sie to wszytko szybko poukladalo, duzo szczescia jednym slowem. Aha, ceny ktore podajesz za dom tez sa mocno zawyzone, wszystko zalezy od regionu. W moim miescie (newcastle) za mieszkanie 2 pokojowe trzeba zaplacic 350-600 f zaleznie od lokalizacji i standardu. pozdrawiam

  16. Polecam też trochę inny sposób. W październiku ub. roku spiąłem się i zainwestowałem w sprawny, dość dobry samochód. Bardzo to obniża koszty. Po pierwsze na wyjazd dajesz ogłoszenie na portal Bla Bla, bierzesz pasażerów i przejazd masz za darmo. Na miejscu też bardzo się przydaje, bo bieżesz komplet pasażerów w obie strony. Jeżdziłem do pracy ok. 17 km. Mój koszt przejazdu to ok. 3 funtów. Za te tzw. podwózki dostawałem 12. Praktycznie jeździłem za darmo i jeszcze mi dużo zostawało na zwiedzanie okolicy w wolnym czasie. Mieszkałem u znajomych. Po trzech tygodniach wystartowałem jako tzw pracownik agencyjny w 2 agencjach. I wszystko było by dobrze gdyby nie jedno ale. Pracy w obu agencjach było przeważnie na 2 do pięciu dni w tygodniu. I tylko na najwyżej parę godzin dziennie. Cała dniówkę przepracowałem praktycznie pięć razy w ciągu całego pobytu. Koszty utrzymania u znajomych ustaliłem na 110 funtów tygodniowo. W sumie Za trzymiesięczny pobyt byłem im winien ponad 1000 funtów. Ogólem zarobiłem niecały 1000. Właściwie mając ten samochód jakoś wychodziłem na zero. O samej pracy też warto napisać. Jest zupełnie inne podejście niż u nas. Tam się pracuje na serio i to dość cięzko. Po 13 tygodniach miałem aplikować na tzw. full time i wtedy wszystko zmieniło by się radykalnie na plus. Niestety pobyt skończyłem w szpitalu i powrotem do Polski. Ale to już inny rozdział. Tu chciałem zwrócić uwagę na pożytek posiadania samochodu.

  17. Według brytyjskiego prawa możesz dostać tymczasowy NIN na okres 3 miesięcy dzieki czemu nie ma porblemu dostania pracy nawet bez NIN.

  18. Nie ze wszystkim się tutaj zgodzę, jednak muszę przyznać że większość to prawda.

    Ja mimo że przyjechałem do UK do brata, miałem ze sobą tylko 1000 funtów i tylko wielkie nadzieję. Mój kuzyn już wcześniej umówił mnie na rozmowę o NINo więc zamiast czekać 2 tygodnie, czekałem tylko 2 dni. Jeżeli nie masz paszportu tylko sam dowód osobisty, poczekasz sobie na NINo do 6 tygodni… ja czekałem cztery. Nigdy nie pracowałem przez agencję bo udało mi się dostać do – jakżeby inaczej – McDonald’s… po prawie dwóch miesiącach tutaj (!!) bo oczywiście bez NINo nikt Ci kontraktu nie da. Płaciłem 470 za pokój i jadłem po 8 kromek chleba z pasztetem i pomidorem dziennie. Przez prawie trzy miesiące. Do pracy chodziłem pieszo, dokładnie 55 minut drogi do drugiego miasteczka, 6 dni w tygodniu zaczynając pracę o 4 rano… tak, tak, wstawałem przez prawie rok o 2:30 żeby zawitać w burgerowni. Angielski sen przeminął i zaczął się lament. Na szczęście już nie pracuje w McDonald’s i wynajmuję dwupokojowy flat z moją narzeczoną. Teraz mnie na to stać, po tych wszystkich kilometrach, płaczu, strachu i niepewności. Teraz wiem co to znaczy rodzina, czym jest ojczyzna i dlaczego ludzie wierzą w Boga. Nie wszyscy mają tą „przyjemność” radzenia sobie samemu w UK, a to bardzo duże doświadczenie.

    Dlatego jeśli nie chcesz przeżyć angielskiej nędzy zamiast angielskiego snu, zapoznaj się z tym artykułem dokładnie :).

    A co do języka angielskiego to… moja narzeczona przyjechała tu pół roku po mnie, była po kilku kursach języka angielskiego a na jej maturze przy „j. angielski” widniało dwa razy 100%. I co? I gówno. Szkolne regułki pomagają dopiero po paru miesiącach, kiedy nauczysz się posługiwać tym językiem tak jak to robią miejscowi, a na początku będziesz się męczył z angielskim akcentem. Nie swoim – ich akcentem.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  19. 4 tysiace funtow to nie kazdy miesiecznie zarobi :)
    Także nie bede komentować.
    Paszport?? z tego co wiem nie jest wymagany od jakiegoś czasu. I nie jest wszystko takie straszne. Mieszkanie mozna wynajac bezposrednio

  20. Ciekawy wpis, ale też ze wszystkim się nie zgodzę. Obecnie jestem z powrotem w Polsce, ale przez rok mieszkałem w Londynie. Dla mnie też niezrozumiałe jest jak ludzie przyjeżdzaja z niczym nie zalatwionym ale i bez kasy. Ja z dziewczyną mieliśmy znajomych w Londynie, ale stwierdziliśmy że spróbujemy ogarnąć sie sami. Pokój znaleźliśmy z Polski bez depozytu płatne co tydzień. Prace na miejscu po ok 2-3 tygodniach. Wyjechaliśmy mając 1000F na dwie osoby. Spokojnie nam wystarczyło. Fakt, może mieliśmy fart z tym pokojem ale 4tys to moim zdaniem duza przesada, no chyba ze ktos chce faktycznie od razu wynajac cale mieszkanie. Dlatego moim zdaniem jak najbardziej można jechac w ciemno, nawet nie majac znajomych, ale koniecznie z zapleczem finansowym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook