Tabletki antykoncepcyjne nie dla każdego?

picjumbo.com_IMG_5367

Wokół antykoncepcji hormonalnej narosło już tyle mitów, niedopowiedzeń i przekłamań, że zwykły, nie uwikłany w kościelno-naukowe dyskusje człowiek sam już nie wie w co, ani komu ma wierzyć. Z jednej strony mohery z ojcem dyrektorem na czele i tłumy księży i innych dziwaków mówią nawet nie o wadach pigułek, ale o ogniu piekielnym i wiecznej pokucie, co to nikogo stosującego antykoncepcję nie ominie. Po drugiej stronie barykady koncerny farmaceutyczne, które więcej niż o interes pacjenta, dbają o słupki przychodu, zachwalają swoje specyfiki. Pośród tego wszystkiego lekarze, podzieleni na dwa obozy – przeciwników i zwolenników; badania – i ich sprzeczne rezultaty, zależne chyba tylko od woli zleceniodawców. A, i pacjenci – manipulowani, skazani na domysły, spekulacje oraz teorie spiskowe.

Pierwszy lekarz, do którego poszłam po tabletkę antykoncepcyjną popatrzył na mnie jak na wariatkę. Do ukończenia pełnoletności brakowało mi jeszcze wtedy paru miesięcy, dlatego szanowny pan doktor kazał mi przyjść z rodzicem. Z ojcem najlepiej, on ci może głupoty z głowy wybije – dodał. W owym czasie cechowała mnie już gwałtowna natura, dlatego też w niewybrednych słowach powiedziałam sędziwemu panu, co o nim sądzę, trzasnąwszy brutalnie drzwiami wyszłam i zmieniłam lekarza i przychodnię.

Kolejną próbę postanowiłam odłożyć do osiemnastych urodzin, żeby uniknąć podobnej sytuacji, bo przyprowadzenie rodzica do ginekologa nie wchodziło w grę. W tym czasie wysyłałam chłopaka po prezerwatywy, bo zdarzyło mi się usłyszeć w aptece, że jestem chyba za młoda na „takie rzeczy”. Nie wiem doprawdy, jaki jest odpowiedni wiek, by być odpowiedzialnym i rozsądnie podchodzić do życia seksualnego, ale wdawanie się w dyskusje i pyskówki, gdy otacza cię ogonek emerytów z receptami w garści, było dla mnie zajęciem mało atrakcyjnym toteż bez żalu zrzuciłam ten obowiązek na ówczesnego faceta. On to, mając pokaźny wzrost i biceps, jakoś nigdy nie uświadczył kąśliwych uwag. A może nie chodzi nawet o to, że wyglądał groźnie, może tak już zakodowane jest w społecznej mentalności, że na chłopców się patrzy bardziej pobłażliwym okiem niż na dziewczęta, chłopcy mogą wtykać siusiaki wszędzie i we wszystko i nikt z tego nie robi problemu, jeszcze się im bije brawo, gdy chcą się zabezpieczać.

Zdarzyła mi się także pęknięta gumka – i problem z otrzymaniem „tabletki po”. Jeden lekarz powołał się na klauzurę sumienia, drugi miał wolny termin w przyszłym tygodniu, a siedemdziesiąt dwie godziny kurczyły się w zawrotnym tempie. Poszłam prywatnie – bez zbędnego psioczenia i kazań umoralniających dostałam receptę, lek zakupiłam w aptece drzwi obok, dali nawet szklankę wody do popicia. Osiem dyszek za lek, sto pięćdziesiąt za dwu minutową wizytę i spokój ducha.

Drugie podejście po pigułki hormonalne także nie należało do przyjemnych, choć zakończyło się powodzeniem. Zanim lekarka z łaską wypisała mi receptę nakreśliła przede mną obraz przyszłej bezpłodności, kalekich dzieci bez rączek, rychłej nadwagi i gniewu bożego. Tym samym kompletnie straciła moje zaufanie. I choć receptę wykupiłam, tabletki przyjmowałam, to podejrzewając, że mogła specjalnie wypisać mi jakieś nieskuteczne gówno, za karę za mój ośli upór i wywrotowe opinie na filozofię chrześcijańską w zakresie seksu i jego pochodnych, postanowiłam mimo wszystko używać gumek i znów zmienić lekarza.

Za trzecim razem poszłam do gabinetu poleconego przez koleżankę. Lekarz zapytał tylko: studentka? I wypisał refundowane, trzy złote za opakowanie. Bez badań, rozmowy, rzetelnej informacji. Skarżyłam się na skutki uboczne – krwawienia, zawroty głowy, bóle. Dopiero po omdleniu, karetce pogotowia i silnym krwotoku zbadał mi krew, ale stwierdziwszy, że wszystko jest w porządku tabletek nie zmienił. Powiedział, że się przyzwyczaję. I się nie mylił. Po trzech miesiącach wstrząsy ustały, a ja przyzwyczaiłam się do tego stopnia, że skalę ogromu skutków ubocznych zauważyłam dopiero po kompletnym odstawieniu pigułek.

Brałam cztery długie lata, a działania niepożądane powoli i stopniowo sączyły się w moje życie i w swojej głupocie nawet nie skojarzyłam ich z braniem tabletek.  Gdy zdecydowałam się je odstawić nagle skończyły się koszmarne wahania nastroju, histerie z byle powodu, urwane filmy po jednym piwie i kac morderca. Przestałam mieć napady złości spowodowane nierówno powieszonym praniem, akty depresji związane ze stanem pogody. Już się podejrzewałam o zaburzenia psychiczne, o socjopatię i bycie zwykłą suką. A tu proszę – hormony mi się rzucały na mózg i osobowość. Wróciła mi zwyczajna radość z życia, apetyt na seks, wróciły też bóle miesiączkowe, ale znoszę je dzielnie.

Wzbraniałam się przed stosowaniem metod naturalnych, bo celebryci  z telewizji śniadaniowej źle się wypowiadali na temat ich skuteczności. Fakt, że kościół je propaguje też nie przysparzał im mojej sympatii. Znów ciężko mi było znaleźć jakieś rzetelne informacje, bo tak, jak i w przypadku tabletek,  opnie były zależne od źródła. Na ich korzyść przemówiła jednak zaleta, której brakuje wszelkim innym środkom antykoncepcyjnym – totalny brak ingerencji w moje ciało, co zdaje mi się być i zdrowe i ekologiczne.

Kupiłam termometr, zaczęłam mierzyć temperaturę, zaznaczać kropki na wykresie. Już w pierwszym cyklu byłam w stanie określić dni płodne i niepłodne. Po pół roku nadal nie wyrósł mi brzuszek, a nie żyję w celibacie, więc do tej pory mnie nie zawiodły.

Wnioski wyciągnijcie sami, nie będę tu robić fanatycznej nagonki ani propagandy. Apeluję tylko do tych z was, którzy mają dorastające dzieci. Nie zostawiajcie ich z tym problemem sam na sam. One będą uprawiały seks, niewiele możecie na to poradzić jako że pasy cnoty wyszły już z mody. Co możecie, a wręcz powinniście, to upewnić się, że będą to robić odpowiedzialnie. Ja wiem, że to nie są łatwe tematy, że się wam nóż w kieszeni otwiera na samą myśl, że ktoś mógłby penetrować waszą córkę, że nie chcecie dawać na to nawet symbolicznego przyzwolenia. Tyle tylko, że wasza córka prócz mózgu i moralności, którą zapewne chcieliście w nią wpoić przez ostatnie szesnaście lat, ma też genitalia, hormony i ludzką naturę, która pchać ją będzie, tak jak i was samych, ku uciechom cielesnym. Taka jest kolej rzeczy, taki jest naturalny pęd biologii. Żałuję, że ja nie miałam oparcia w rodzicach, żałuję, że o moją edukację seksualną zatroszczył się Internet i koleżanki z podwórka.

Poczytajcie sobie fora internetowe, a na własnej skórze przekonacie się jak dramatycznie niedoinformowane są dzisiejsze nastolatki, jakich bzdurnych rad udzielają sobie nawzajem. Dorośli z resztą nie są lepsi, skoro nadal najpopularniejszą metodą antykoncepcyjną w Polsce jest stosunek przerywany, a liczne „autorytety” chwalą się, że stosują od lat i to działa. Nie łudźcie się, że waszym dzieciom seks jeszcze nie w głowie, skoro nadal nie wyfrunęły z gimnazjum. Jakieś mądre głowy donoszą, że statystyczna piętnastolatka pozbawiona jest już błony dziewiczej.

Przymykanie oczu i udawanie, że problem nie istnieje może mieć fatalne skutki. Warto przezwyciężyć wstyd, by oszczędzić swoim dzieciom strachu i problemów, a sobie wnuków  przed czterdziestką.

,
88 comments on “Tabletki antykoncepcyjne nie dla każdego?
  1. Jestem pod wrażeniem. Wreszcie jakiś ciekawy post.
    Znajomość własnego organizmu jest rozsądną inwestycją w przyszłość. Ekologia w tym samym stopniu dotyczy nas samych, co i reszty przyrody.

  2. Bardzo fajnie czyta się to, co piszesz. Również sama miałam nieciekawe doświadczenia z pigułkami hormonalnymi. Długo szukałam czegoś dla siebie, aż przypadkiem natknęłam się na komputer cyklu Lady-Comp. I to był strzał w 10-tkę :) Używam już ponad rok czasu i jestem mega zadowolona.

  3. Super tekst! gratuluje, naprawdę otwiera oczy. Ja też stosuje „metody naturalne” chociaż nie ze względów religijnych czy światopoglądowych, tylko czysto pro zdrowotnych. Mam Lady comp bo lubię wygodę.

Odpowiedz na „~Mika87Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook