Tabletki antykoncepcyjne nie dla każdego?

picjumbo.com_IMG_5367

Wokół antykoncepcji hormonalnej narosło już tyle mitów, niedopowiedzeń i przekłamań, że zwykły, nie uwikłany w kościelno-naukowe dyskusje człowiek sam już nie wie w co, ani komu ma wierzyć. Z jednej strony mohery z ojcem dyrektorem na czele i tłumy księży i innych dziwaków mówią nawet nie o wadach pigułek, ale o ogniu piekielnym i wiecznej pokucie, co to nikogo stosującego antykoncepcję nie ominie. Po drugiej stronie barykady koncerny farmaceutyczne, które więcej niż o interes pacjenta, dbają o słupki przychodu, zachwalają swoje specyfiki. Pośród tego wszystkiego lekarze, podzieleni na dwa obozy – przeciwników i zwolenników; badania – i ich sprzeczne rezultaty, zależne chyba tylko od woli zleceniodawców. A, i pacjenci – manipulowani, skazani na domysły, spekulacje oraz teorie spiskowe.

Pierwszy lekarz, do którego poszłam po tabletkę antykoncepcyjną popatrzył na mnie jak na wariatkę. Do ukończenia pełnoletności brakowało mi jeszcze wtedy paru miesięcy, dlatego szanowny pan doktor kazał mi przyjść z rodzicem. Z ojcem najlepiej, on ci może głupoty z głowy wybije – dodał. W owym czasie cechowała mnie już gwałtowna natura, dlatego też w niewybrednych słowach powiedziałam sędziwemu panu, co o nim sądzę, trzasnąwszy brutalnie drzwiami wyszłam i zmieniłam lekarza i przychodnię.

Kolejną próbę postanowiłam odłożyć do osiemnastych urodzin, żeby uniknąć podobnej sytuacji, bo przyprowadzenie rodzica do ginekologa nie wchodziło w grę. W tym czasie wysyłałam chłopaka po prezerwatywy, bo zdarzyło mi się usłyszeć w aptece, że jestem chyba za młoda na „takie rzeczy”. Nie wiem doprawdy, jaki jest odpowiedni wiek, by być odpowiedzialnym i rozsądnie podchodzić do życia seksualnego, ale wdawanie się w dyskusje i pyskówki, gdy otacza cię ogonek emerytów z receptami w garści, było dla mnie zajęciem mało atrakcyjnym toteż bez żalu zrzuciłam ten obowiązek na ówczesnego faceta. On to, mając pokaźny wzrost i biceps, jakoś nigdy nie uświadczył kąśliwych uwag. A może nie chodzi nawet o to, że wyglądał groźnie, może tak już zakodowane jest w społecznej mentalności, że na chłopców się patrzy bardziej pobłażliwym okiem niż na dziewczęta, chłopcy mogą wtykać siusiaki wszędzie i we wszystko i nikt z tego nie robi problemu, jeszcze się im bije brawo, gdy chcą się zabezpieczać.

Zdarzyła mi się także pęknięta gumka – i problem z otrzymaniem „tabletki po”. Jeden lekarz powołał się na klauzurę sumienia, drugi miał wolny termin w przyszłym tygodniu, a siedemdziesiąt dwie godziny kurczyły się w zawrotnym tempie. Poszłam prywatnie – bez zbędnego psioczenia i kazań umoralniających dostałam receptę, lek zakupiłam w aptece drzwi obok, dali nawet szklankę wody do popicia. Osiem dyszek za lek, sto pięćdziesiąt za dwu minutową wizytę i spokój ducha.

Drugie podejście po pigułki hormonalne także nie należało do przyjemnych, choć zakończyło się powodzeniem. Zanim lekarka z łaską wypisała mi receptę nakreśliła przede mną obraz przyszłej bezpłodności, kalekich dzieci bez rączek, rychłej nadwagi i gniewu bożego. Tym samym kompletnie straciła moje zaufanie. I choć receptę wykupiłam, tabletki przyjmowałam, to podejrzewając, że mogła specjalnie wypisać mi jakieś nieskuteczne gówno, za karę za mój ośli upór i wywrotowe opinie na filozofię chrześcijańską w zakresie seksu i jego pochodnych, postanowiłam mimo wszystko używać gumek i znów zmienić lekarza.

Za trzecim razem poszłam do gabinetu poleconego przez koleżankę. Lekarz zapytał tylko: studentka? I wypisał refundowane, trzy złote za opakowanie. Bez badań, rozmowy, rzetelnej informacji. Skarżyłam się na skutki uboczne – krwawienia, zawroty głowy, bóle. Dopiero po omdleniu, karetce pogotowia i silnym krwotoku zbadał mi krew, ale stwierdziwszy, że wszystko jest w porządku tabletek nie zmienił. Powiedział, że się przyzwyczaję. I się nie mylił. Po trzech miesiącach wstrząsy ustały, a ja przyzwyczaiłam się do tego stopnia, że skalę ogromu skutków ubocznych zauważyłam dopiero po kompletnym odstawieniu pigułek.

Brałam cztery długie lata, a działania niepożądane powoli i stopniowo sączyły się w moje życie i w swojej głupocie nawet nie skojarzyłam ich z braniem tabletek.  Gdy zdecydowałam się je odstawić nagle skończyły się koszmarne wahania nastroju, histerie z byle powodu, urwane filmy po jednym piwie i kac morderca. Przestałam mieć napady złości spowodowane nierówno powieszonym praniem, akty depresji związane ze stanem pogody. Już się podejrzewałam o zaburzenia psychiczne, o socjopatię i bycie zwykłą suką. A tu proszę – hormony mi się rzucały na mózg i osobowość. Wróciła mi zwyczajna radość z życia, apetyt na seks, wróciły też bóle miesiączkowe, ale znoszę je dzielnie.

Wzbraniałam się przed stosowaniem metod naturalnych, bo celebryci  z telewizji śniadaniowej źle się wypowiadali na temat ich skuteczności. Fakt, że kościół je propaguje też nie przysparzał im mojej sympatii. Znów ciężko mi było znaleźć jakieś rzetelne informacje, bo tak, jak i w przypadku tabletek,  opnie były zależne od źródła. Na ich korzyść przemówiła jednak zaleta, której brakuje wszelkim innym środkom antykoncepcyjnym – totalny brak ingerencji w moje ciało, co zdaje mi się być i zdrowe i ekologiczne.

Kupiłam termometr, zaczęłam mierzyć temperaturę, zaznaczać kropki na wykresie. Już w pierwszym cyklu byłam w stanie określić dni płodne i niepłodne. Po pół roku nadal nie wyrósł mi brzuszek, a nie żyję w celibacie, więc do tej pory mnie nie zawiodły.

Wnioski wyciągnijcie sami, nie będę tu robić fanatycznej nagonki ani propagandy. Apeluję tylko do tych z was, którzy mają dorastające dzieci. Nie zostawiajcie ich z tym problemem sam na sam. One będą uprawiały seks, niewiele możecie na to poradzić jako że pasy cnoty wyszły już z mody. Co możecie, a wręcz powinniście, to upewnić się, że będą to robić odpowiedzialnie. Ja wiem, że to nie są łatwe tematy, że się wam nóż w kieszeni otwiera na samą myśl, że ktoś mógłby penetrować waszą córkę, że nie chcecie dawać na to nawet symbolicznego przyzwolenia. Tyle tylko, że wasza córka prócz mózgu i moralności, którą zapewne chcieliście w nią wpoić przez ostatnie szesnaście lat, ma też genitalia, hormony i ludzką naturę, która pchać ją będzie, tak jak i was samych, ku uciechom cielesnym. Taka jest kolej rzeczy, taki jest naturalny pęd biologii. Żałuję, że ja nie miałam oparcia w rodzicach, żałuję, że o moją edukację seksualną zatroszczył się Internet i koleżanki z podwórka.

Poczytajcie sobie fora internetowe, a na własnej skórze przekonacie się jak dramatycznie niedoinformowane są dzisiejsze nastolatki, jakich bzdurnych rad udzielają sobie nawzajem. Dorośli z resztą nie są lepsi, skoro nadal najpopularniejszą metodą antykoncepcyjną w Polsce jest stosunek przerywany, a liczne „autorytety” chwalą się, że stosują od lat i to działa. Nie łudźcie się, że waszym dzieciom seks jeszcze nie w głowie, skoro nadal nie wyfrunęły z gimnazjum. Jakieś mądre głowy donoszą, że statystyczna piętnastolatka pozbawiona jest już błony dziewiczej.

Przymykanie oczu i udawanie, że problem nie istnieje może mieć fatalne skutki. Warto przezwyciężyć wstyd, by oszczędzić swoim dzieciom strachu i problemów, a sobie wnuków  przed czterdziestką.

,
88 comments on “Tabletki antykoncepcyjne nie dla każdego?
  1. Bardzo fajny wpis! Ja na szczęście trafiłam od razu do prywatnej Pani doktor, bardzo miłej, która sama zaproponowała mi antykoncepcję – miałam wtedy 19 – 20 lat. Używam do dziś krążków NuvaRing i jestem zadowolona, choć… tak jak piszesz są wahania nastrojów, często jestem płaczliwa, czepiam się chłopaka… z drugiej strony jestem na takim etapie życia (ostatni rok studiów), że nie mogę pozwolić sobie na ewentualną wpadkę. Chciałabym odłożyć hormony, ale po ewentualnej obronie pracy magisterskiej… Pozdrawiam, bardzo ciekawy blog :)

    • Bardzo często i uświadamianie w sprawach seksualnych nie pomaga. To już chyba zależy na jaki typ człowieka padnie…
      A co do antykoncepcji – żadna metoda nie jest skuteczna w 100% i również należy pamiętać o tym, że każde przyjmowane przez kobietę nienaturalne rodzaje antykoncepcji zostawiają pewnego rodzaju bliznę w jej organizmie… W najgorszym przypadku kończy się to po prostu bezpłodnością… :(

      http://szminkapoasfalcie.pl/

  2. Ja zaczęłam brać tabletki po pierwszym porodzie bo chciałam odłożyć na jakiś czas drugą ciąże,miałam krwawienia przez pół roku bez przerwy,uznałam,że to chyba taki sposób na antykoncepcję,ale je odstawiłam.Powiem szczerze,że gdyby moja 17 letnia córka poprosiła mnie żebym poszła z nią po tabletki ucieszyła bym się,że jest odpowiedzialna i mi ufa.

    http://colubiedladzidzi.blog.pl/

    • metody naturalna sa nieskuteczne na dluzsza mete.
      Lub inaczej – skutkuja ciaza.

      Najpewniejsze jest pdwojne zabezpeiczenie – prezerwatywy + tabletki.
      Jak partnerka niema nic przeciwko ewentualnej aborcji, to mozna isc w same gumki.

      • Prezerwatywa + tabletki to stanowczo za mało. Do kompletu brakuje jeszcze krążka macicznego, globulek dopochwowych, no i oczywiście podwiązanych nasieniowodów u partnera!

  3. Nie ufam tym, co czekają do ślubu. Może mają coś do ukrycia?
    Ja też mam słabe doświadczenia z hormonami, pigułki po pół roku zatrzymały mi okres na 3 tygodnie, a używając plastrów krwawiłam. Teraz jestem prawie eko.

  4. Ale nie chciałabym żeby moja córka za kilkanaście (przynajmniej za jedenaście, bo teraz ma cztery i pół), wierzyła w naturalne metody. Za dużo dyscypliny i znajomości ciała, jak dla nastolatków. Mogłabym zainwestować w jej badania hormonalne i dobrego lekarza, który dobierze jej odpowiednio hormony, żeby czuła się dobrze i była bezpieczna

    • Rzeczywiście w przypadku nastolatek naturalne metody mogą być nieco kłopotliwe choćby z powodu bardzo nieregularnych cykli miesiączkowych. To prawda, że trzeba być zdyscyplinowanym, i przez kilka miesięcy dokładnie się obserwować, żeby mieć pewność kiedy nastąpiło jajeczkowanie, ale zawsze można wspomóc się prezerwatywą, pieszczotami niewymagającymi penetracji, albo szklanką wody… zamiast.
      Nie wiem, czy zaproponowałabym swemu dziecko hormony, gdyby przyszło do mnie po radę, ale gdyby moja córka była zdecydowana i świadoma konsekwencji brania pigułek, nie zostało by mi nic innego, jak iść z nią do lekarza i dopilnować, by lekarz bez fochów i kazań dobrał najlepsze możliwe tabletki. W końcu dziecko powinno samo decydować o pewnych sferach w swoim życiu, a gdybym siłą namówiła na naturalne i wydarzyła by się ciąża mogłoby mieć do mnie uzasadniony żal i czułabym się odpowiedzialna za nieszczęście.

      • Hm, gdyby moje dziecko przyszlo do mnie i powiedzialo ze chce brac prochy (czyt. narkotyki) oh, tez ucieszylabym sie ze ma do mnie takie zaufanie, poszlybysmy radosnie do jakiegos polecanego dealera, zeby zbednego syfu w siebie nie pakowala, no bo przeciez taka natura ludzka, zeby sie dobrze bawic, co nie :DDDDDDDDDD!!!!!!!!
        dzizys krajs, jak mozna pozwolic nie dojrzalemu jeszcze fizycznie, plciowo (co wskazuja nieregularne miesiaczki) dziecku, tzn dziewczynce brac tabletki antykoncepcyjne ???? Skoro nie jest wystarczajaco odpowiedzilane, zeby znac swoje ciało i je kontrolowac, to jak moze byc wystarczajaco dorosle na zycie seksualne , LUDZIE NASRANE MACIE W GŁOWACH.

        • Lepsze to, niż gdyby miała zostać nastoletnią matką. Z resztą – jestem bardzo przeciwna traktowaniu dziecka jak własność rodziców. To jest w pełni autonomiczny byt ludzki, jego ciało, zdrowie i życie.

          • Co to znaczy „dziecko jako własność rodziców”?
            Czy rodzice nie są po to żeby dziecko wychowywać? Rolą matki i ojca jest kształtowanie dziecka przez całe jego życie, a nie puszczenie w pewnym momencie samopas. TO jest różnica między wychowywaniem a przechowaniem/chowaniem.
            Gdyby Twój 30 letni syn chciał popełnić jawne przestępstwo tez uważałabyś, że nie jest Twoją własnością i siedziałabyś z założonymi rękami aż to wolne stworzenie wsadzi siebie za kratki…?

        • Ha ha ha mam 45 lat i nieregularne miesiączki- uważasz, że jestem niedojrzała? Dowiedz się trochę o życiu, jak skończysz z brzuchem to może bardziej odpowiedzialnie podejdziesz do tematu.

        • Dzięki, w końcu jakiś komentarz, któremu mogę przytaknąć!
          Co jest z Wami rodzice? Tak trudno Wam starać się te nastoletnie córki po prostu odwieść od ZBYT WCZESNEGO początku życia seksualnego? Lepiej wepchać w nie chemię? Wiem, że nastolatki mają tendencję do „stara matka, co ona wie, wszystkie koleżanki już są po, a ja taka głupia”. Ale to Wam urywa jaja?? Otóż przyjście młodej dziewczyny do matki o poradę jakie tabletki wybrać i z prośbą o wspólne pójście do lekarza to nie jest zaufanie. To jest porażka wychowawcza, bo dziecko Was prosi o pomoc w zrobieniu sobie mniejszej lub większej krzywdy. Pozdrawiam!

        • To, że ktoś ma nieregularne miesiączki nie znaczy, że nie jest dojrzały fizycznie. I jeśli ktoś ma je regularnie, wcale nie musi być dojrzały. Dlatego dobrze jest wziąć dziecko – w tym wypadku nastolatkę do dobrego lekarza. Pierwszy raz wspólnie. Kolejne razy córka może chodzić już sama, jeśli zdecyduje się na współżycie będzie miała prostszą drogę, do podjęcia decyzji jaką antykoncepcję stosować – i czy w ogóle. A my będziemy wiedziały, że nie trafiła do jakiegoś konowała, który potraktuje ją jak autorkę postu, bądź przepisze jej tabletki dla kobiet trzeciego świata. W ten sposób zrobimy chyba wszystko by uchronić ją przed konsekwencjami niechcianej ciąży i przed wieloma problemami zdrowotnymi. Przecież wśród młodzieży nie mówi się o negatywnych skutkach antykoncepcji, a dobry lekarz to wszystko omówi, wyjaśni. Nie porównuj troski o dziecko z wizją zabrania go do dealera, bo w tym wypadku pokazujesz, że sama nie jesteś do końca dojrzała.

        • Nie tylko niedojrzałe fizycznie dzieci mają nieregularne miesiączki. Wiele kobiet ma z tym problem przez całe życie. Im też polecisz naturalne metody? Cóż, byłabyś jedną z tych matek, które udają, że nie wiedzą, co się dzieje, a potem są strasznie zaskoczone i oburzone, gdy okazuje się, że córka zaszła w ciążę…

  5. Widzisz, przeszłaś na naturalne metody i to Cię uchroni od skrupułów moralnych. Jest w naszych czasach parcie na antykoncepcję, ale może jakieś ziarenko racji ma kler, gdy uznaje antykoncepcję za zło. Być może z punktu widzenia życia jest to szkodzenie nie tylko sobie, ale i ewentualnym bytom, które kto wie, może właśnie powstawały.

    • Rozczaruję Cię – absolutnie nie miałam skrupułów moralnych biorąc tabletki. Nie pisałam, że hormony są moralnie złe i daleka jestem od takich twierdzeń. Mam jedynie wątpliwości, czy są zdrowotnie obojętne dla organizmu. Zapobieganie ciąży, gdy nie jesteśmy przygotowani na dziecko, albo go zwyczajnie nie chcemy jest naszym obowiązkiem.

    • Pod warunkiem ze masz ochote ten byt urodzic.

      Jak nie masz to trzeba wydac z 800 zeta na tabletki poronne.
      Ja juz wole na biezaco brac dobre anty.

  6. Powiem Ci, że Twoja opinia niespecjalnie mnie dziwi, bo takie jest zdanie naszej współczesności o antykoncepcji. Wspólnie też odpowiemy za takie postępowanie, bo wszystko ma swoje konsekwencje. Wszystko wraca do swoich wytwórców. Każde nasze postępowanie ma konsekwencje nie tylko etyczne, ale czysto energetyczne i ta energia lubi wywracać los na lewą stronę. Co nam jednak los przyniesie trudno to dzisiaj oceniać, a jak już przyniesie, możemy zwyczajnie nie wiedzieć, że to za nadmierną antykoncepcję.

  7. Sama stosuję kalendarzyk małżeński + najgorszą z metod zapobiegania, czyli… ;) I albo jestem bezpłodna, albo mam szczęście, albo to wina rzadkiego współżycia – bo dzieci nie mam. Na szczęście. :)

  8. Naprawdę dobry post. Co prawda ja sama nie miałam aż takich problemów z otrzymaniem recepty od lekarza, mi również nie zrobił on żadnych badań przed ich zażyciem… Przeczytawszy wtedy ulotkę i ew. działania uboczne naprawdę się przestraszyłam…poł roku zażywałam tabletki bez badań, potem dostałam kolejne – ot tak,bo tamtych nie można przyjmować dłużej i dalej nikt mi zadnych badan nie zrobił – bo po co? Po roku poszłam do innego ginekologa,zrobił mi badania itd. na szczeście wszystko było ok, ale to jak w tej chwili wyglądają Polskie gabinety to po prostu kpina…

  9. Pigułek antykoncepcyjnych się boję ze względu na fakt że parę znajomych miało po tym komplikacje zarówno w czasie ich stosowania jak i po. Jednak zabezpieczać się trzeba by przed wcześnie matką nie zostać.

    • No właśnie, tu jest piec pogrzebany. Dużo się mówi o skuteczności antykoncepcji hormonalnej, mało zaś na temat skutków ubocznych jej stosowania. Od moich koleżanek wiem, że zdecydowana większość doświadczyła ich w stopniu wystarczająco przykrym, by całkowicie zrezygnować z tych metod.

  10. kochane, to co piszecie to są wspaniałe wypowiedzi ale spójrzmy prawdzie w oczy, która z was mam ma takie zaufanie do córki żeby nie kontrolować jej przy badaniu własnego ciała albo przy braniu antykoncepcji? ja uważam że każdy jest inny i dla każdej z nas co innego się liczy. powiem krótko dobranie antykoncepcji czy to hormonalnej czy to naturalnej zależy od dziewczyny. oczywiście jestem za tym aby doradzić i pokazać swoje poglądy ale nie jestem za namawianiem kogokolwiek.

  11. A co z chorobami przenoszonymi drogą płciową??? Dlaczego nikt o tym nie pisze? Przed tym może zabezpieczyć tylko prezerwatywa, albo zbadanie się obydwojga partnerów przed rozpoczęciem współżycia z użyciem jakiejkolwiek innej metody antykoncepcji ( czy tez przy jej braku)… Jak mówią w kampaniach społecznych na świecie: sypiając z kimś, śpisz również ze wszystkimi poprzednimi partnerami tej osoby…

  12. A co z chorobami przenoszonymi drogą płciową??? Dlaczego nikt o tym nie pisze? Przed tym może zabezpieczyć tylko prezerwatywa, albo zbadanie się obydwojga partnerów przed rozpoczęciem współżycia z użyciem jakiejkolwiek innej metody antykoncepcji ( czy tez przy jej braku)… Jak mówią w kampaniach społecznych na świecie: sypiając z kimś, śpisz również ze wszystkimi poprzednimi partnerami tej osoby…

    • Biorę tabletki anty 2 lata , badania mam robione na bieżąco, nie mam żadnych problemów ze zdrowiem , nie mam zmian nastroju, nie przytyłam. Twój post świadczy o tym że trafiłaś do złych lekarzy a tabletki po prostu Ci ” nie przypasowały”

      • Ja biorę tabletki 15 lat z przerwami i żadnych skutków ubocznych ani podczas brania, ani podczas przerw. Badania oczywiście regularnie.

      • Witam
        ja brałam tabletki po 2 wpadce, powiedziałam sobie nigdy więcej niechcianych dzieci, pani ginekolog przypisała mi tabletki, było super – dobre samopoczucie , brak problemów z wagą po prostu rewelacja.
        Po kilku miesiącach stosowania trafiłam na oddział z ostrym bólem brzucha- usłyszałam diagnozę- jest Pani w ciąży to czwarty tydzień.
        Dodam , że tabletki brałam zawsze regularnie o stałej porze.
        Teraz jestem w 4 miesiącu i żałuję że kiedykolwiek sięgnęłam po tabletki. Modlę się tylko żeby to było zdrowe dziecko. Apeluję do wszystkich kobiet – nie ma 100 % metody antykoncepcji, nie oszukujmy się.

  13. Ja miałam dwie wpadki przy stosowaniu metody naturalnej z mierzeniem temperatury, mimo że jestem z natury dokładna, więc przykładałam się. Najlepiej sprawdziły się u mnie wkładki domaciczne (spiralki), które stosowałam już w wieku dojrzałym. Żadnych efektów ubocznych, wygoda, swoboda i święty spokój. Tabletek spróbowałam raz (parę miesięcy), ale przytyłam po nich, a bardzo byłam przywiązana do swojej szczupłej figury. Mąż tylko był zadowolony, że urósł mi biust…

  14. Rodzajów pigułek jest teraz tyle na rynku, że spokojnie można dobrać coś, co nie wywołuje tak skrajnych skutków ubocznych, jak u ciebie. Tylko trzeba znaleźc lekarza, który naprawdę słucha.
    Cztery razy w życiu stosowałam „kalendarzyk” i za każdym razem po 3 miesiącach zachodziłam w ciążę. A nastolatką już nie byłam:)

  15. Zapominacie o jednym. O skutkach wspolzycia. Jezeli nastoletnia osoba czuje sie na tyle dorosla aby nie liczac sie z nikim rozpoczac wspolzycie, a jednoczesnie nie jest na tyle dorosla aby rozpoczac samodzielne zycie na wlasny koszt to nie ma mowy o samodzielnych decyzjach. Jesli ludzie, ktorzy ja utrzymuja nie wyrazaja zgody to z chwila rozpoczecia wspolzycia powinna odejsc i zyc na wlasny rachunek ponosza dorosle wszystkie tego konsekwencje. Seks nie jest dla dzieci. Zacznijcie od samodzielnej doroslosci a potem zyjcie jak chcecie nie obciazajac nikogo skutkami swojej glupoty. Zeby potem nie mialczec, ze chlopak wzial nogi za pas a rodzice nie chca brac na siebie odpowiedzialnosci za nieletnich smarkow, ktorym sie wydaje, ze sa dorosli. To sie powinno sadownie uregulowaz, ze w razie niepomyslnych skutkow osoby „dorosle” wspolzycjace same za nie odpowiadaja, prawnie i materialnie.

      • Nie widzę związku.Dziecko, które mieszka z rodzicami NIE JEST ICH WŁASNOŚCIĄ!

        Nie widzisz związku? Czy mam Ci życzyć (jeśli jej jeszcze nie masz) córki i aby ta córka w wieku 15 lat urodziła bliźniaki (żeby było weselej), ich tatulo wypiął się na sytuację i córa z tą gromadką ulokowała się w Twoim domu i „uwiesiła” na Twojej wypłacie? Może wtedy zmienisz zdanie i uznasz, że co prawda dziecko nie jest własnością rodziców, ale dopóki nie zarabia samo na siebie NIE MOŻE latać z tyłkiem gdzie mu się podoba, bo to ci rodzice właśnie w razie wpadki będą i ją i dziecko utrzymywać i… wychowywać (jak wiemy nie ma 100% zabezpieczenia. Jedynie 0 współżycia daje taką pewność). Choć może się mylę. Będziesz bardzo zadowolona z takiej sytuacji. Przyklaśniesz córce i powiesz „cudownie córciu, że już zostałaś matką, za następnych 15 lat będziesz babcią. Wspaniale!”
        PS. jak to jest? Jeszcze 15 lat temu było gro 15-latek, które nie miały tak olbrzymiej potrzeby współżycia (piszę na przykładzie własnym i moich koleżanek) jak współczesne nastolatki? Więc i problem z nastoletnimi matkami był siłą rzeczy mniejszy, a o antykoncepcji nie trzeba było uczyć dzieci najpóźniej w piątej klasie podstawówki, żeby zdążyć ustrzec je przed ciążą.
        Oczywiście, były też takie, które od 13 urodzin „musiały” mieć stałego faceta (nie chłopaka, tylko „faceta”) ale to była jakaś znikoma część. Za dużo hormonów w jedzeniu dostajecie teraz, czy co?

        • Żal mi Twoich dzieci. Wszystko co miałam do powiedzenia na ten temat już powiedziałam – wystarczy czytać ze zrozumieniem i ze spokojem przejść do porządku dziennego nad faktem, że ktoś może mieć inne zdanie i zapatrywania na wychowywanie dzieci i ich seksualność.

          Powiem więc jeszcze raz: dziecko nie jest własnością rodziców. Rodzic nie jest posiadaczem dziecka, tylko jego opiekunem. Opieka to nie to samo, co wyznaczenie zakazów i nakazów pod dyktando tego, co jest dla rodzica wygodniejsze, co mu przysporzy mniej problemów i wydatków. Opieka to troska o to, by dziecko rozwijało się zdrowe i szczęśliwe, dążyło do samorealizacji w zgodzie z własnymi zainteresowaniami i ambicjami, to odpowiadanie na jego potrzeby, to w końcu uczulanie na zagrożenia i profilaktyka tychże zagrożeń, bez narzucania, wymuszania, szantażowania, wytykania mu każdej złotówki wydanej na jego utrzymanie i powoływanie się na te koszta, by odebrać dziecku jego suwerenność.
          Tak jak dla mnie byłoby traumą, gdyby ktoś inny ingerował w moją seksualność, tak samo daję dziecku prawo do odpowiedniej dla jego wieku dozy intymności pod tym względem. Moim, jako rodzica zadaniem jest zapoznanie z metodami antykoncepcyjnymi, uczulenie na zagrożenia związane z przypadkowymi kontaktami seksualnymi, służenie obiektywną radą i szczerym osądem na prośbę dziecka.

  16. Hormony to rzecz straszna. Zanim definitywnie rzuciłam, wypróbowałam różne pigułki, chyba dziesiątki rodzajów. Za każdym razem to samo – depresja, wscieklizna, emocjonalna kolejka górska bez trzymanki. Naturalne metody zaowocowały jednym dzieckiem planowanym i jedną kinder-niespodzianką:)))) po której namówiłam męża na wazektomie :))))))
    Pozdrawiam.

  17. Brawo za nabranie rozsądku (mam na myśli obserwacje cyklu). Po co nabijać kabzę koncernom farmaceutycznym, trując się przy tym? A chłop, jeśli nie jest w stanie wytrzymać w miesiącu kilku dni bez figlowania – pogonić nieodpowiedzialnego gada! Zanim będzie za późno.

  18. nie rozumiem skad te problemy z pigulka a przede wszystkim skad u mlodych kobiet tyle „za”, kiedy moja corka powiedziala mi ze chcialaby brac pigulke poszlysmy do ginekologa ( byla to moja pani doktor) i bez problemu po przebadaniu moja corka takowa otrzymala , miala wtedy 17 lat, nie znaczylo to wcale, ze po zazyciu tejze poleci i rzuci sie na pierwszego spotkanego faceta, owszem miala wtedy chlopaka i wlasnie dlatego woleli swiadomie i odpowiedzialnie postepowac, pigulki lezaly rok czasu i czekaly na odpowiedni moment, dlatego nie moge zrozumiec matek, ktore robia wielki problem, kiedy dziewczyna podejmuje taka decyzje,chyba lepiej tak anizeli ciaza ,ja rowniez bralam latami pigulke i nie mam do dzis ani raka pirsi, ani raka macicy itp spraw ktorymi „karmia” nas madrzy ludzie, przede wszystki kobieta bioraca srodki antykoncepcyjne jest czesciej u lekarza ( w moim przypadku co pol roku) i co za tym idzie jest przebadana zanim otrzyma kolejna recepte,prosze mi powiedziec czy panie ktore nie biera tabletki sa tak czesto badane? watpliwe, leca do ginekologa jak jest juz zbyt pozno na ew. leczenie, w Polsce zreszta jest duza „zasluga” kosciola ktory ma wplyw na kobiety, wiekszy niestety niz rozsadek i zdrowe podejscie do wlasnego zdrowia i komfortu

    • „pigulki lezaly rok czasu i czekaly na odpowiedni moment”
      Dobrze, że się nie przeterminowały ;-) Popieram przezorność, ale trochę mnie rozśmieszyłaś. Czy wózek i pieluszki dziecku też kupujecie na rok przed jego urodzeniem? Nie, pewnie zgodnie z „amerykańską” modą; jak test potwierdzi ciążę. ;-)
      W Polsce na antykoncepcję kobiet nadmierny wpływ ma kościół, na zachodzie koncerny farmaceutyczne. I jedni i drudzy mają „w głębokim poważaniu” zdrowie i życie kobiety, więc założenie, że koncernom bardziej zależy na Twoim zdrowiu niż księżom też jest niezbyt rozsądne według mnie.

  19. Przyłożył się ktoś do tego tekstu i to na tyle mocno, że zmieni to przekonania nie jednej nastki. Ale jestem zdziwiony, że dziewczyny tak intensywnie walczą o seks, wręcz łapczywie. Jako mężczyzna, zawsze sądziłem, że to my wyłączonie wyrażamy chęć. Jadnak widzę, że z czasem rachunek się wyrównuje.

  20. Witam, ja akurat nie miałam tak negatywnych doświadczeń z lekarzami jak i z tabletkami, brałam je 10 lat (także z przyczyn zdrowotnych), odstawiłam jakieś 3 miesiące temu i nie zauważyłam jakiś diametralnych zmian, poza bardzo bolesnymi miesiączkami. Od razu trafiłam na bardzo dobrego prywatnego lekarza, więc mam pozytywne doświadczenie.

  21. Zgadzam się w zupełności z tezą autorki. Stosowałam antykoncepcję hormonalną dobrych kilka lat. Aż krwotoków nie miałam, ale im dłużej stosowałam, tym gorzej się czułam. A poza tym – zero ochoty na seks, ostatni rok się w ogóle nie kochaliśmy. Odstawiłam i czuję się świetnie. Ja żadnych problemów z receptą nie miałam, zawsze szłam prywatnie. Ale testów przed zapisaniem pigułek nie miałam. Moje skargi na to, że się źle czuję też były ignorowane. Koncerny górą. Teraz stosujemy stosunek przerywany. Kalendarzykom bym nie ufała…

  22. Antykoncepcja jak wszystko, jest dobra w odpowiednim zakresie. Tabletka musi być odpowiednio dobrana. Jest lepsza niż cokolwiek – dobrze dobrana daje kobiecie poczucie samostanowienia. Daje stabilizację emocjonalną, niezależność, przyjemność z seksu bez stresu, swobodę w planowaniu potomstwa i wreszcie przedłużoną młodość bez huśtawek hormonalnych w okresie menopauzalnym. Nie wiem co to znaczy nie uświadamianie córki w kwestii antykoncepcji, bo w moim domu te tematy były normalne i oczywiste – jak każde codzienne sprawy. Znacznie więcej uwagi i „staranności” poświęcałam sprawom emocjonalnym – wypłakania się i porady z powodu podłej koleżanki, porzucenia prze chłopaka, krzywdy „na duszy” itp. A antykoncepcja? Nad czym tu się zastanawiać? Nie chcesz mieć dzieci – stosuj prezerwatywy jeśli to lubisz, jeśli nie lubisz – stosuj tabletki. Trzeba po prostu sprawdzić swój organizm, dobrać i stosować. Dużo ważniejsze jest to co w „duszy”. I tego nie wolno przegapić.

  23. Przyjmowałam antykoncepcję doustną hormonalną przez około 18 lat, z przerwami zalecanymi przez lekarza i na czas ciąży i karmienia. Miałam dobrych lekarzy, badania itd…. Wiele lat czułam się dobrze. Potem pojawiły się pękające naczynka na łydkach, w okolicy kostek, nadwaga, którą tabletki w okolicach czterdziestki wspaniale podtrzymują, potem przyszły migreny, masakryczne, zawsze tuż przed miesiączką i na jej początku. Jestem odporna na ból, ale to było nie do przepracowania. Głowa jakby zwiększała swą objętość, lewe oko chciało wypaść z oczodołu, przeszkadzał każdy dźwięk, światło, dotyk…. Trochę pomogły leki rozszerzające naczynia krwionośne w mózgu. Przestałam brać tabletki, dwóch latach takich męczarni z inicjatywy mojego mężczyzny, który coraz bardziej zaniepokojony tym co się ze mną dzieje, skończył rozmowy ze mną na ten temat i zakazał ich brania. Zajrzał do łazienki, kiedy siedziałam na brzegu wanny, po ciemku, jakby kompletnie wyautowana, a łzy mi po prostu ciekły po twarzy. Jestem wdzięczna że przełamał mój strach przed ewentualną ciążą, że wziął odpowiedzialność też na siebie, że pomógł mi podjąć niełatwą dla mnie decyzję ( tak było kilkanaście lat i niosło komfort nieplanowania ) Po kilkunastu latach zaczęłam z powrotem obserwować swoje ciało i jestem zachwycona :) Szkoda, że tyle lat ignorowałam je i dostarczałam mu takiego syfu. co ciekawe, poza tym prowadziłam ( i prowadzę ) dość zdrowy tryb życia, paranoja prawda? Dbać o siebie jednocześnie łykając taki syf. Metody naturalne są dobre :) ale …. zanim zacznie się współżycie trzeba poobserwować swoje ciało tak z pół roku… Więc Moniko :)))) może u Ciebie ta metoda ruszyła równocześnie z rozpoczęciem współżycia i wtedy nie mogło być sukcesu, choć mając dwuletniego szkraba teraz pewnie patrzysz na to zupełnie inaczej :) Tą metodę może stosować każda nastolatka, która ma już regularną miesiączkę, nawet jak jeszcze nie współżyje, w jakim momencie będzie jak znalazł plus prezerwatywa, jako pewniejsze zabezpieczenie i dodatkowo przed chorobami przenoszonymi droga płciową.

  24. I dobrze. Teraz trzeba żebyś wsadziła rękę w ogień. Bo niektórzy mówią, że parzy, a wiadomo? Może nie. Wszystko warto sprawdzić na własnej skórze. Teraz trzeba czekać na kolejne ciekawe wpisy. Proponuję tytuły. „Tipsy a sprawa Syrii okiem dwudziestopięciolatki”, „Czy cellulitis w wieku trzydziestu lat potrafi przerzucić się na mózg?”, „Gdzie ma trzydziestopięcioletnia balownica znaleźć odpowiedzialnego faceta na męża”, „O, laboga, laboga. Czterdzieści lat na karku a dziecków ni ma”, „Z poradnika sześćdziesięciolatki – Moherowy beret w dziesięć minut na szydełku”.

  25. Kiedyś pisalem , że schudłem 22kg. To już jest nie aktualne..Teraz jest 27 kg:) udało mi się jeszczę zrzucić kilka kg. Teraz treningdieta@gmail.com rozpisali mi plan na masę mięśniową i chcę spróbować swoich sił w kulturystyce. Pozdrawiam Filip.

  26. Antykoncepcji to się bardziej boję niż zajścia w ciąże. Postanowiłam,że dopóki nie będę miała dwójki lub trójki dzieciaczków – nie będę niczego stosowała. Poza tym kilka lat temu lekarz nosem kręcił przez moje nadciśnienie. Wahania nastroju i różne takie mam i bez ingerowania w hormony,więc po co mi to… Moja córka ma 4 lata i póki co nie ma ani celibatu,ani drugiego dziecka. Jednak mam nadzieję,że będę potrafiła rozmawiać z córką, dzięki czemu pozwoli mi pomóc sobie,doradzić. Babcią przed 45 rokiem życia wolałabym nie zostać.

  27. Pół roku stosujesz naturalną „antykoncepcję” i nie jesteś w ciąży! Super! Pogratulować tylko… a pomyślałaś, że to może być tylko zwykły zbieg okoliczności – pomyśl o ludziach, którzy starają się o dziecko nawet i rok mimo, że są zdrowi. Sama znam kilkoro dzieci szczęśliwie urodzonych po tego rodzaju „zabezpieczeniach”. Nie mówię, że tabletki są dobre a kalendarzyk zły, po prostu nie bądź zaskoczona, jak któregoś dnia test pokaże 2 kreski. Każdy rodzaj antykoncepcji ma swoje wady i zalety. Czytając opis Twoich dolegliwości po tabletkach anty, odnoszę wrażenie, że miałaś źle dobrane pigułki. Ja sama przez okres 5 lat, zmieniałam kilkukrotnie, poszukując odpowiednich i ostatecznie udało się. Dostałaś tabletki 3 zł za opakowanie? Ja ostatecznie wybrałam tabletki za 35 zł za opakowanie i może to jest ta różnica. Do takich wniosków doszłam już z moją przyjaciółką, która po wybraniu kilku serii tabletek straciła okres na ponad rok.

  28. Ja zaczęłam brać tabletki w podobnym tu opisywanym wieku. Skutek był zupełnie odwrotny przestałam mieć bolesne miesiączki, uregulował się okres dzięki tabletkom. Jasne są skutki uboczne bo trafiłam na pierwszą Pani ginekolog niby od ginekologii dziewczęcej ale niestety przepisała mi za silne tabletki jak na kogoś tak młodego efekt był taki, że zaczęłam tyć. Zmieniłam lekarza dobrał tabletki i jest ok.
    Dziś mam 30 lat i dwoje wspaniałych dzieci i dalej biorę tabletki bo niestety po ciążach mój organizm dalej się buntował z nieregularnym i bolącym okresem, że dziś biorę je bardziej jak lek na regularny okres.
    A jak chodzi o rodziców uważam, że powinni rozmawiać bo niestety moi tego nigdy nie zrobili tylko wysłali od razu do lekarza jak się okazało, że mam chłopaka ;) ale wszystkiego musiałam się sama dowiadywać a często to były naprawdę bzdury.
    A co do prezerwatyw uważam, że też powinno się je stosować w końcu zabezpieczają przed różnymi chorobami a tych nie brakuje.

  29. Witam,
    Oczywiście na samym początku musiał być już pojazd po katolikach, bo jakby inaczej ;] Jestem osobą wierząca, a do „mohera” jeszcze mi bardzo daleko. Oczywiście samo określenie świadczy o wielkiej dojrzałości autorki, tak samo jak to, że już była na tyle dorosła by uprawiać seks, ale rodzicom to cichosza xP Ludzie, decydujecie się na seks, to ze wszystkimi konsekwencjami tego czynu czyt. dziecko. Co by było gdyby to Wasza mama wzięła tabletkę po? Piszesz, że dobyłaś tabletki antykoncepcyjne i sama przyznałaś, że przypłaciłaś to zdrowiem, więc chyba Kościół nie chce do końca dla Ciebie tak źle, hm? Celibat nie jest modny? No tak, lepiej żeby nie wiadomo ilu facetów miało z Tobą intymne przeżycia. Przecież wszyscy tak robią, lećmy za stadem. Na pewno Twój przyszły mąż będzie z tego zadowolony. Wiesz, uroda kiedyś przeminie, wtedy będziesz potrzebować głębszej relacji, niż cielesność, a nie wiadomo jak to będzie. Mamy rozum, by hamować swoje instynkty. Wiara wszystkim wydaje się zła, ponieważ wprost mówi co jest dobre, a co złe. Po zagłębieniu się w informacje, sami zobaczycie, że to nie są ograniczenia, a coś co sprawia, że człowiek staje się lepszym. Sama kiedyś też jeździłam po Chrześcijaństwie, bo po prostu nie chciałam sprawdzić o co naprawdę w tym chodzi. Nie mówcie, że księża to, księża tamto. Oni też są tylko ludźmi, ja mówię o samej wierze. Tak na koniec, mam 20 lat i nie wychowałam się w nie wiadomo jak wierzącej rodzinie. Doszłam do tego sama. Was też zachęcam,
    Pozdrawiam ;]

  30. Skutki uboczne tabletek to norma, w końcu ingerujesz we własne ciało. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Bardziej odporny organizm nawet tego nie zauważy. Ale zwykle jest rzeźnia. Dzieciom powinniśmy mówić nie tyle o antykoncepcji co o zabezpieczeniu się przed chorobami. Bo ciąża to nie choroba, da się to przeżyć, a nawet dziecko wychować. Gorzej jak dzieciak zarazi się HIV lub HPV. HIV niczym nie wyleczysz, a nieleczone prowadzi do AIDS czyli śmierci. Natomiast HPV często nie dające objawów prowadzi do raka szyjki macicy, który jest bardzo śmiertelny, czyli ciężki do wyleczenia. Jak Cię mama zaprowadzi do lekarza po tabletki anty to ma gwarancję, że się gumką nie zabezpieczysz, więc nie powinna tego w ogóle robić. Matka MUSI opowiedzieć dziecku o zagrożeniach jakie niesie seks. Najpierw faceta/dziewczynę trzeba zaprowadzić do lekarza i przeprowadzić testy na wszelkie choroby weneryczne, a dopiero później myśleć o tabletkach anty czy tym Twoim „kalendarzyku”. Wszyscy tak trąbią o antykoncepcji, a nikt się nie zatroszczy o to, że dzieci zarażają się jedno od drugiego chorobami, które prowadzą do śmierci. Gumka tak naprawdę często ratuje nasze pociechy przed czymś znacznie gorszym od ciąży. Mnie mama nie mówiła o chorobach wenerycznych, wpadło mi to do głowy dopiero jak mi chłopak powiedział, że miał przede mną inną. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że ona też mogła mieć kilku facetów i mam olbrzymią szansę być na coś chora. Pierwszy raz w życiu najadłam się tyle strachu. Na szczęście nie byłam chora. Badania jednak nie były niczym przyjemnym. Tak więc przestańmy nasze dzieci uświadamiać w sensie antykoncepcji, a zacznijmy im tłumaczyć jak uchronić się przed śmiertelną chorobą, bo to tak naprawdę jest najważniejsze. Gumka zawsze może pęknąć, tutaj trzeba badań zanim dojdzie do współżycia.

  31. Ja z moimi policystycznymi jajnikami mogę zapomnieć o metodach naturalnych. Zresztą nigdy nie miałam do nich zaufania. Stres, byle przeziębienie i już cały system się wali. Najlepszy przykład to bratowa mojego męża. Trzy miesiące „ruletki watykańskiej” i ciąża. :P
    Dlatego biorę pigułki. Może i szkodliwe, ale bez nich cykl potrafił u mnie trwać od pół roku wzwyż, co jest już groźne dla zdrowia.
    Pozdrawiam! :)

  32. Dobry post odnośnie antykoncepcji. Ja sama bralam tabletki, po 3 latach odstawilam i przeszlam roczne ponowne przystosowanie do zycia – napady płaczu bez powodu, zmiany nastroju, agresja, krzyk, zmiana wagi, apetytu. przerobilam wszystko o czym mówila autorka. Nikt nie powiedzial, ze taki wpływ mają tabletki, poxniej poronienie, potrzebne byly lata,żeby siebie doprowadzić do porządku i stanu używalnosci. dzisiaj jest ok, sama sobą sterują a orgazizm swój znam i do tej pory sie nie zawiodłam.

  33. Poziom wiedzy na temat ludzkiej seksualności w Polsce?Jest jak penis impotenta , leży na całej linii.A stosowanie skutecznych metod antykoncepcji.Nawet dla samych lekarzy jest tematem tabu.Dzieciaki jak zwykle czerpią wiedzę na rynku porno,lub z wyimaginowanych relacji rówieśników.Rodzice jeżeli się odzywają , potrafią powiedzieć ” Wiedzieliśmy że tak się to kiedyś skończy.”

  34. Od 3 lat jestem zadowoloną użytkowniczką komputera cyklu Lady Comp, który służy mi właśnie do precyzyjnego określania płodności.Są to urządzenia medyczne, i bardzo bezpieczne. Na początku jak mówiłam o tym znajomym to się ze mnie śmiały i mówiły, że mi odbiło i że to jakieś czary mary, i że zaraz zajdę w ciążę. Do tej pory nie zaszłam, nie męczę się z hormonami czuję się świetnie i jestem zabezpieczona na 99,3%. Teraz same kupiły urządzenia i przeszły na zdrową antykoncepcję, są szczęśliwe i zdrowe tak jak ja .

  35. Jagna cały czas powtarzasz, że dzieci nie są własnością rodziców i nawet te grubo nieletnie mają prawo robić co chcą bez oglądania się na zdanie rodziców bo to byty suwerenne, oddzielne. Co powiesz jednak o rodzicach takich małoletnich bytów suwerennych? Zastanowiłaś się kiedyś? Czy rodzice są własnością swoich dzieci? Nie są, a jednak to oni ponoszą finansowe i rzeczywiste skutki narodzin przedwczesnego wnuka bo nie 16-letnia suwerenna córeczka, ale jej matka i ojciec będą z mocy prawa odpowiedzialni za jej dziecko, będą zmuszeni je utrzymywać. I nieważne, że suwerenna i temperamentna córeczka nie spytała ich o zgodę na obarczenie ciężarem wychowywania dziecka. I gdyby spytała to usłyszałaby odmowę. Niestety staruszków suwerenne małolaty, uprawnione do wyszumienia o zgodę takową nie pytają. I nie pisz, że przecież tacy rodzice, niechcący wnuka mogą ciężarną córeczkę po prostu z domu na bruk, na zbitą twarz wywalić bo to dla pozbawionych serca i jakiejkolwiek wrażliwości i przyzwoitości.

    • Idą takim tokiem myślenia można by dojść do niebezpiecznych wniosków. Piszesz, że powinien decydować ten, kto ponosi odpowiedzialność finansową. Niby słusznie. Zastanów się jednak, co by było, gdyby stosować tę zasadę nie tylko do dzieci, ale generalnie do ogółu społeczeństwa. Wyobraź sobie rodzinę, gdzie niepracująca żona pozostaje na utrzymaniu męża. Czy fakt, że to on łoży pieniądze daje mu prawo do decydowania o życiu, a szczególnie o seksualności swojej żony? Czy byłoby słuszne i zdrowe, gdyby odmówił jej współżycia? Gdyby wymagał spełniania jakiś wyrafinowanych praktyk seksualnych, na które nie miałaby ochoty? A co, gdyby na wieść o ciąży kazał jej przeprowadzić aborcję? Czy człowiek powinien powoływać się na argument finansowy próbując wpływać na życie innych, bliskich sobie ludzi. Zabraniam ci czegoś, bo żyjesz za moje pieniądze, a to czyni mnie twoim właścicielem?
      To nie jest normalne. Każdy dorosły, zdrowy na umyśle człowiek nie zgodził by się na takie warunki wspólnego życia. A nasze dzieci są na nas skazane. Czy to daje nam prawo do ingerowania w każdą sferę ich życia, pozwala żądać od nich zachowań sprzecznych z ich naturalnymi potrzebami? Nie wydaje mi się.

  36. Biorę pigułki od 9 miesięcy z powodów zdrowotnych, ponieważ mam cechy policystycznych jajników. Na jednym z nich tworzą mi się torbiele. Zazwyczaj znikały samoczynnie podczas okresu, ale problem polegał na tym, że miesiączki miałam bardzo nieregularne, więc i torbiele miały nawet ;o kilka cm… Ból brzucha przez miesiąc czasem, obolałe piersi przez 3 tygodnie…
    Prawdopodobnie przez to w zeszłym roku poroniłam.
    Biorę piguły, żeby to wszystko wyregulować i kiedyś mieć dzieci…
    Skutki uboczne? Miałam wahania nastrojów przez pierwszy miesiąc brania, ale potem już nic takiego nie miałam. Nie przytyłam, ale co najważniejsze nic nie boli…

    • Inna sprawa jak się bierze z przyczyn zdrowotnych, a nie tylko i wyłącznie antykoncepcyjnych. Tutaj korzyści przeważają nad skutkami ubocznymi. W przypadku antykoncepcji jest więcej opcji – można wybrać coś mniej inwazyjnego, niż hormony.

    • ale pigułka niczego Ci nie wyreguluje
      ona tylko blokuje owulację i torbiele nie powstają
      znajdź dobrego gina, który będzie leczył przyczyny pco a nie tylko skutki

  37. Zaczęłam brać tabletki gdy miałam 16 lat, także 10 lat prawie bez przerw mi zeszło. Nigdy nie miałam efektów ubocznych. Nawet wyniki prób wątrobowych poprawiły mi się podczas ich przyjmowania. Zaznaczę, że brałam te same co autorka. Myślę, że na każdą z nas taka forma antykoncepcji może po prostu działaś inaczej. Ja sobie bardzo chwalę i po porodzie (bo jestem w ciąży, o którą nie musiałam się długo starać jak często się twierdzi po przyjmowaniu tabletek) również mam zamiar wrócić do tego sposobu.
    Na zakończenie napiszę tylko, że seks zaczęłam uprawiać dość wcześnie, bo ledwo skończyłam 14 lat. Cieszyć się tylko mogę, że do 16-stki nie zaszłam w ciążę. Nikt nie pomyślał nawet, żeby rozmawiać ze mną w tym wieku. Obiecałam sobie, że moje dziecko będzie mogło zawsze o wszystkim otwarcie ze mną rozmawiać, bo niestety ale świat się zmienia i dzieci coraz szybciej (może nawet za szybko) dążą do odkrycia różnych rzeczy. Nie twierdzę, że to pochwalam, ale tak po prostu jest i albo spróbujemy z nimi rozmawiać albo będziemy walczyć co będzie jedynie przypominać walkę z wiatrakami – zapewniam…

    • Cieszę się, że są ludzie, którzy myślą tymi torami. Ja też chcę, by moje dziecko miało we mnie oparcie, żeby mogło i przede wszystkim chciało ze mną rozmawiać na wszystkim – włączając w to tematy trudne i wstydliwe.

  38. Fakt. Ten temat jest ciężki, ale każdy ma prawo sam decydować co jest dla niego lepszym zabezpieczeniem . A co do dzieci, to trzeba z nimi szczerze rozmawiać, choć to ie łatwe.Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

  39. Ja mam niecałe 20 lat, tabletki antykoncepcyjne biorę od 14 roku zycia. Nie mam w zasadzie wyboru, bo bez nich narastają mi naprawdę wielkie torbiele na jajnikach, mdleje z bólu brzucha, itp. Brałam kilka hormonów i tylko 2 z nich zle na mnie działały. Teraz biorę yasmin i czuję się świetnie. Przestalam tyle jeść, schudłam, nie mam wahań nastroju nawet przy krwawieniach w czasie przerwy. Rozmawiałam z wieloma lekarzami i nigdy nie usłyszałam, ze tabletki hormonalne powodują bezpłodność (wręcz przeciwnie-po odstawieniu jest się bardziej płodną przez jakis czas). Chronią w pewnym stopniu również od raka, ponieważ za część z nich odpowiadają duże skoki hormonalne, a przecież przy tabletkach się to nie zdarza (przynajmniej nie powinno). Moja mama bierze tabletki rownież od wielu lat i nic się jej nie dzieje. Dlatego nie rozumiem tego podejscia anty do pigułek. Jak się zle dobierze to oczywiste, ze zle sie znosi, ale po 3 miesiącach mozna zmienic i zobaczyc jak się będzie czuło przy innych. Jak czasami widzę te skoki hormonalne u kobiet, ktore nie stosują hormonów, ciesze się, ze ja nie przezywam tego co one.. Zawsze jestem spokojna, nie wybucham nagle płaczem (ba! nawet minęły mi w dużej mierze depresje, które miałam od bardzo wczesnych lat). W czasie tych 6 lat raz odstawiłam pigułki na kilka miesiecy, ale czułam sie okropnie. Znowu bóle brzucha, krwawienia po 3 miesiace (jak przed rozpoczęciem antykoncepcji), itp. Szybko do nich wrociłam i nie żałuję. Dodatkowo nie muszę się martwić o niechcianą ciążę. A co do kalendarzyka..Ja i siostra w ten sposób powstałysmy :) Niestety, ale trzeba mieć baaardzo równy cykl, plus trzeba zwracac uwage, ze każde byle przeziębienie może to zmienić.

    • kalendarzyk to zupełnie coś innego niż stosuje autorka tekstu, kalendarzyk to archaizm
      a po odstawieniu pigułek wcale się nie jest bardziej płodnym,
      ja sam nie miałam problemu z ciążą po pigułkach i to dwa razy, ale cała masa kobiet przeżywa horror po odstawieniu pigułek i ich rodzaj nie ma tu znaczenia – wszystkie szkodzą wcześniej lub później

  40. bardzo fajny wpis:)
    moja Córka narazie ma niecałe półtora roku ale chciałabym aby o sprawach związanych z seksem i antykoncepcją dowiedziała się w przyszłości ode mnie, nie jestem hipokrytką i zdaję sobie sprawę, że współżyć zacznie przed ślubem choćbym nie wiem jak z nią rozmawiała… będzie ciężko ale mam nadzieję, że podołam, że obie podołamy :)
    pozdrawiam

  41. Polecam Lady Comp! Stosuję od półtora roku z powodzeniem. Dużo skuteczniejsze od zwykłego mierzenia temperatury – przynajmniej dla mnie, bo ja sobie nie ufam, a Lady Comp analizuje temperaturę za mnie!
    Wydatek jednorazowy dosyć duży, ale poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie cenniejsze:-)

  42. Z lekarzami to różnie bywa. Ja mam 21 lat, swoją przygodę rozpoczęłam z ginekologiem po 18-stce. Ale to był już przymus. Od gimnazjum gdy na lekcji biologii pani wytłumaczyła nam jak badać cykl itp to zaczęłam obserwować bacznie swoje ciało. I było świetnie. Regularne cykle- co rzadko się zdarza, bo od 13 roku życia miałam je takie same. Nie było bólu, nie było nerwów – było cacy. Do momentu. Nagle okropny ból brzucha poza miesiączką, lekarz rodzinny skierował mnie do ginekologa, poszłam prywatnie. Wypłakałam się bo pani doktór nazwała mnie upośledzoną (bo przecież w wieku osiemnastu lat nie byłam w ciąży jeszcze) powiedziała,że potrzebna mi operacja bo mam torbiel na jajniku. Dała mi hormony antykoncepcyjne niby na jego zwalczenie. Wzięłam je choć czułam się po nich okropnie szukając od razu kolejnego lekarza. Tym razem poszłam z mamą – strasznie się bałam. Kolejny lekarz okazał się chamem, stwierdził,że ja tylko symuluje – tak, symuluję guza. Trzecia, bo pani ginekolog przyjęła mnie dosyć ciepło – też prywatnie, wyjaśniła, dokładnie zbadała i odstawiłam szybko hormony po tym jak torbiel znikła. Ulżyło mi i to niesamowicie, choć po hormonach okres zrobił się mało regularny i wszystko się chrzaniło. Ale jak się okazało potem, mam endometrioze, w tym roku usunięto mi lewy jajnik wraz z guzem. Jestem skazana na hormony, niestety silne, które zatrzymują okres. To coś okropnego i gdy kobieta może, niech po prostu omija je szerokim łukiem. Ale trzeba znać swoje ciało. Potrafić ustalić płodne dni bo ja przez dwa lata używałam tej metody i mogę ją sobie chwalić. Ale nie każdy ma tak dobrze,że ma regularne miesiączki. I czasem lekarze zalecają wręcz hormony. I trzeba się naszukać dobrego lekarza, który je dobierze. A przede wszystkim nie bać się iść wcześnie. Wiele dziewczyn współżyje, zaczynają się problemy, różne bóle, dyskomforty i potrafią o tym mówić wszystkim tylko nie ginekologowi. A lepiej iść, wybadać się. Może lekarz doradzi jakiś ziołowy suplement diety?

  43. Bardzo fajny artykuł. Jednak ja miałam szczęście co do lekarza, krotko po skończeniu 17 lat, poszłam do ginekologa. Bardzo sympatyczny pan. Zlecił mi wszystkie badania i beż żadnego ale przepisał mi tabletki. Biorę tabletki już 2 rok i jest wszystko w porządku. Ja osobiście jestem za tabletkami, ponieważ mam ogromną gwarancję, że wszystko będzie ok. A po tabletkach, czuję się dobrze, nie stwierdziałam żadnych efektów ubocznych. :)

  44. Bardzo bym chciała rzucić tabletki w kąt… Od kiedy je biorę, praktycznie nie mam ochoty na seks. I to w wieku 22 lat… Częstsze bóle głowy, zły nastrój – wszystkie skutki uboczne, o których piszesz. Czasem płaczę pół dnia, bo mi się bluzka nie doprała. Ale boję się metod naturalnych. Zanim zaczęłam brać tabletki, miałam bardzo nieregularne cykle. Wahały się od 20 do 40 dni. Chyba nawet przy bardzo skrupulatnym mierzeniu i notowaniu miałabym problem z określeniem, kiedy wypada owulacja. Nie mogłabym pozwolić sobie teraz na dziecko. Pozostaje mi się męczyć z tabletkami i doczekać cierpliwie wieku, kiedy ewentualna ciąża nie będzie dla mnie końcem świata…

    • W takim przypadku chyba też bałabym się ryzykować. Możesz spróbować zmiany tabletek, albo zastrzyków – opinie moich znajomych o zastrzykach są bardzo dobre, ale sama nigdy nie próbowałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook