Wieś na lotnisku – czyli rzecz o Polakach w podróży.

samolot

Jest pewna pula zachowań ludzi w podróży, a już w wybitnej szczególności Polaków,  która mnie niesamowicie irytuje. I nawet nie są to wrzeszczące wniebogłosy dzieciaki – rozumiem, że uszy bolą, to trzeba krzykiem dać matce znać, że się cierpi. Niech matka i współpasażerowie solidarnie cierpią razem. Daleko bardziej mnie drażni jakaś taka zawiść, która się sączy z ludzi, jakiś taki zbędny pośpiech, przepychanki i patrzenie wilkiem na siebie nawzajem – bo w tej grze każdy jest konkurentem w walce o najlepsze miejsce w samolocie.

Wczorajsza podróż na trasie Luton – Warszawa roztoczyła przede mną cały wachlarz wątpliwych rozrywek z zakresu obserwowania współpasażerów. Uwierzcie mi –  było na co popatrzeć.

Wystarczy jeden szybki rzut oka, by rozpoznać, które grupy podróżnych to Polacy. Ci, co zamiast sączyć spokojnie drinka w barze, zamiast błogo szwendać się po bezcłowych sklepach, albo czytać gazetę przy kawie stoją niespokojnie przy wyjściu do bramek i wbijają świdrujące spojrzenia w monitor informacyjny. Stoją tak i stoją dobre pół godziny, spoglądając z pogardą na resztę turystów, co tak beztrosko trwonią pieniądze, jednocześnie wyzywająco patrzą na siebie nawzajem i aż puchną w oczekiwaniu aż wyświetli się informacja do której bramki należy się udać.

Wtedy zaczyna się heroiczny bieg. Matki truchtem pchają wózki, gubiąc po drodze pieluchy, ojcowie pędzą z dziećmi na barana, starsze panie tarasują przejścia walizkami, bo też chcą być pierwsze i nie dadzą wyminąć się w drzwiach. Pośpiech udziela się wszystkim jak mentalna zaraza i nawet ci, co biec nie mieli zamiaru, teraz pędzą oglądając się bojaźliwie za siebie celem sprawdzenia, czy nie są doganiani.

Na mecie zamieszanie, formuje się kolejka, ale jej kształt i logika są nadzwyczajne. Nie staje człowiek spokojnie na końcu ogonka, ale pcha się jak najbliżej początku i strzeże swego miejsca łokciami odstraszając rywali. Nieważne, że obsługa pojawi się za dobre dwadzieścia minut, już się stoi i czeka przestępując z nogi na nogę, wzrokiem pośpieszając obsługę, potrząsając zegarkiem i żrąc kanapki.

Pierwszeństwo przy wejściu na pokład mają osoby, które za ów przywilej zapłacą. Potem ci z dziećmi do lat bodajże czterech. I im się zazdrości, im się życzy śmierci owo życzenie wyrażając wzrokiem godnym bazyliszka. Niecierpliwość i skrajne napięcie unosi się nad czekającymi niczym ciężki obłok wkurwienia.

Jakieś dwie zbłąkane owieczki w wieku emerytalnym stanęły w kolejce dla vipów. I jest nieprzyjemność, kwas i żenada, bo obsługa skierowała owe panie na koniec kolejki dla plebsu, a im się ani myśli usłuchać. Proszą, błagają, negocjują wpuszczenie poza kolejnością, ale pracownicy lotniska są nieugięci, nieczuli na ich krzywdę i asertywnie kończą dyskusję. Baby też są nieugięte, bo zamiast grzecznie stanąć na końcu, pchają się w pierwszy rząd oczekujących. Próżny to manewr bo nieugięci są też ci z drugiego rzędu, robią raban i wulgarnie przepędzają emerytki krzykiem i groźbą. Robi się pyskówka, ale to nie jest miejski autobus – nie pomaga biadolenie nad dzisiejszą młodzieżą, powoływanie się na liczne schorzenia i przyjmowane medykamenty, emerytki batalię przegrywają z kretesem.

Teraz wchodzi lud. Pędem, pędem do samolotu, jakby od tego zależało nasze życie, majątek i szansa na orgazm tej nocy. Ktoś próbuje wyprzedzać, ktoś  tarasuje przejście pokrzykując na koleżankę, jakieś dziecko daje koncert wisku iście zwierzęcego, bo cudzy łokieć mu się wpycha w czoło, matka krzyczy, winowajca krzyczy, tłum pędzi. Walka o miejsca rozpoczęła się na całego. Pchają się, przekrzykują, zatrzymują, znów pchają.

Tu ktoś zajął dla kolegi, inny się nie przejął i usiadł – niezbędna interwencja obsługi, by dokonać rozejmu. Tam znowu dziecko chce usiąść przy oknie, a się nie udało i jest płacz i proszenie pasażera, by miejsca ustąpił, jest też odmowa, bo pasażer swego miejsca broni zawzięcie. Tam znowu rodzina czteroosobowa koniecznie musi siedzieć razem, a są już tylko miejsca pojedyncze, jest wściekłość i rozpacz bo się stracą z oczu na całe dwie godziny. Jest wypraszanie, bo ktoś sobie arogancko usiadł w trzecim rzędzie, a kto inny sobie tą miejscówkę zarezerwował przez Internet, jest też odmowa wypraszanego i znów interwencja obsługi, by jednak delikwenta wywalić. Generalnie –  wojny Polaków, harmider, chaos i zębów zgrzytanie.

Ale na tym popisu przywar narodowych nie koniec. Jeszcze trzeba być upierdliwym. Gadać głośno, chichotać i kląć, oglądać film na głośnikach, pozwalać dzieciakom biegać w przejściu i rozkładać klocki, wyciągać wcześniej na tę okazję przygotowane, śmierdzące żarełko, bo przecież wiadomo, że w samolocie tanich linii lotniczych dają tylko drogie kanapki, a dwie godziny bez posiłku wytrzymać  nie idzie. Należy również marudzić stewardessom, że nie wygodnie, za głośno, nudno, a one nie puszczają filmu i nie robią sztuczek cyrkowych.

Obowiązkowo były huczne owacje, wszak lądowanie to żaden tam rutynowy manewr, to jest igranie z losem i życiem pasażerów, to jest sytuacja wysoce niebezpieczna i wszyscy byliśmy od śmierci o włos i dwa centymetry!

Całokształt owej podróży wyrył się w mej pamięci jako niezwykle przykre doświadczenie i rzecz niesłychanie męcząca, a muszę przyznać, że latam dość często i jeszcze nigdy takiej kondensacji siary i buractwa nie doznałam, choć słyszałam to i owo o polskim braku elementarnej kultury i obycia. Od dziś będę się skręcać ze wstydu, rumienić jak dziewica i spuszczać płochliwie oczy okazując na lotnisku polski paszport. Drodzy rodacy – zdradzę wam sekret. Za nieco ponad trzy funty można sobie wybrane miejsce w samolocie zarezerwować. I nie pędzić, nie szarpać się z tłumem, nie wpatrywać  w monitor w hali odlotów, tylko sobie spokojnie dopić kawę, przyjść ostatniemu, a i tak usiąść tam, gdzie się lubi nie robiąc z siebie kompletnego debila.

- Jagna. Uchroń mnie boże przed rodakami w samolotach.

273 comments on “Wieś na lotnisku – czyli rzecz o Polakach w podróży.
  1. Ja niestety miałam bardzo podobna sytuację jadąc z Pragi. Do Pragi jechałam w większości z cudzoziemcami. Zero tłoczenia się przy wejściu, normalna kolejka-wszyscy gesiego czekają na wejscie. W środku kultura, jechaliśmy nocą więc większość albo oglądała filmy (ze słuchawkami), spała albo surfowała w necie. Powrót (także nocą) był masakrą, jechali prawie wyłacznie Polacy. Dziki tłum walczący o pierwszeństwo wejścia do autobusu, bo kazdy ma już upatrzone miejsce i MUSI koniecznie je zdobyć, przepychanki, kłótnie. Później oczywiście piski, krzyki, bo tak zabawnie jest poczuc się znów jak na wycieczce szkolnej. I oczywiście natychmiast otwarta wódeczka i piwko, głośne rozmowy tak naprawdę przez cała drogę, wrzaski, i masa bluzg. Co drugie „k**wa”, a w tle muzyka z telefonów komórkowych. Tak jak autorce było mi wstyd, ze moi rodacy nie znaja ogłady.

  2. Największy dowód „buractwa” dałaś Ty właśnie dokonując niezbyt gramatycznego w dodatku opisu swoich rodaków. Skoro Ci tak bardzo przeszkadza i tak bardzo światowa jesteś, to może nie lataj tanimi liniami, tylko wykup bilet w klasie biznes i nie brataj się z plebsem. Coś tu powiało „Wielkim Światem”-tylko nie wiem zapach to Chanel, czy słomy z butów. Pokora i tolerancja to cechy, które cenią elity wszystkich narodów, więc może więcej pokory?

    • o widzę zabolała prawda jaką koleżanka przedstawiła w tym tekście… tak niestety to wygląda… nie jeżdżę zbyt często, ale widziałem takie sytuacje… mało tego takie sytuacje zdarzają nam się na co dzień! u nas w kraju! wystarczy popatrzeć jak się ludzie ładują do autobusu, tramwaju, trolejbusu czy kolejki podmiejskiej…

      Oczywiście, że to nie ma miejsca w 100% przypadków, ale dość często można taki obrazek zobaczyć…

        • Dokładnie. Opis jest idealny !
          Latam dosyć dużo i obserwacje moje są identyczne.
          Bardzo przykro jest mi z tego powodu, że moich rodaków widać, ba często nawet czuć już na odległość.
          Jest mi po prostu wstyd. I nie chodzi o to,że ludzie są mniej zamożni. Chodzi o to, że przeważnie Polacy są po prostu niegrzeczni, niemili, zawistni, wstrętni i przeświadczeni, że wszystko im się należy. Reprezentują kompletny brak elementarnej choćby kultury, a „rżną” ważniaków poprzez zwracanie na siebie uwagi właśnie tym co powyżej Pani opisała.: chamstwem, złośliwością i tratowaniem wszystkiego i wszystkich bo „halo biegnę”.
          Bardzo właściwie nazwał to kiedyś mój kolega: Polaki Cebulaki.

          To samo dotyczy zachowania w krajowych autobusach, a wsiadanie do Polskiego Busa we Wrocławiu wspominam jako traumatyczne przeżycie.
          Niestety, ręce opadają na widok takiego wszechobecnego buractwa.

        • NIgdy się z czymś takim nie spotkałam. Na lotnisku spokojnie siedzę i czekam aż wejdzie większość osób, dopiero wtedy wstaję i podchodzę do wejścia. Ale faktem jest że zawsze mam bilet z zarezerwowanym miejscem…
          A co do staruszek – to jako osobom które dużo już w życiu przeszły należy im się szacunek i oczywiście ustępowanie miejsca w autobusie, a nie udawanie że widzi się coś szalenie ciekawego w oknie.

    • To co piszesz (Beata) jest pozbawione najmniejszego sensu. Dlaczego to osoba która zachowuje się przyzwoicie – daje „największy dowód buractwa” skoro piętnuje nie najwłaściwsze zachowanie niektórych współpasażerów. Czy zgodnie z Twoim tokiem rozumowania to osoby wychowane muszą latać „klasą biznes”, czy jednak standardy zachowań z owej klasy biznes powinny obowiązywać w każdej innej klasie podróżnej.
      Poza tym nic tu nie powiało wielkim światem – to tylko opis podróży tanimi liniami – gdzie też powinny obowiązywać jakieś reguły i kanony zachowania. Powiem więcej – opis naszych kochanych rodaków jest niezbyt nawet przejaskrawiony, bowiem pewnie wielu z nas doświadczyło podobnych zdarzeń. Wiem z autopsji, że za każdym razem lecąc samolotem rejsowym LOTu na trasie międzykontynentalnej część Polaczków stoi jak słupy przed bramką do wejścia do samolotu – pomimo że każdy z nich ma przypisane miejsce. Pozdrawiam autorkę. (i tak , moim zdaniem, niezbyt uszczypliwą bo mogłaby opisać odbiór bagażu po każdym locie – to też jest niezły materiał do obserwacji).

      • O, dobrze, że wspomniałeś o odbieraniu bagażu. Zazwyczaj taśma oblepiona jest dzieciakami, bo pewnie zdaniem mamuś, to one będą bagaż odbierać. Nie można się dostać nawet, kiedy już widzi się własną walizę i wypadałoby po nią sięgnąć:)

    • Oj coś panią poniosło. Pani uwagi nijak się mają do treści – przesłania artykułu. Sam doświadczyłem lotu z rodakami z Anglii do Polski i zgadzam się z autorką. Niestety tak się zachowuje znaczna część naszego narodu. I nic tego nie zmieni, przynajmniej na razie. A chcąc mieć spokój nie muszę od razu latać droższymi liniami – wystarczy nieco ogłady ze strony współpodróżnych. To nie jest wielki świat….to standard. Niestety nie dla opisywanych i nie dla Pani.

      • A ja się uśmiałam :) Bo w zabawny sposób opisała Pani każdy przelot tanimi liniami lotniczymi w jakim uczestniczyłam. Oprócz odbioru bagażu, nie było też nic o targowaniu się z obsługą przy bramkach o to, że dwie reklamówki napakowane jedzeniem,alkoholem i słodyczami z „bezcłówki”, laptop, aparat fotograficzny, torebka z dokumentami i portfelem oraz walizka o wymiarach wyznaczonych przez normy linii lotniczych to przecież JEDEN bagaż podręczny ;) pozdrawiam. Bardzo fajnie się Panią czyta.

    • tez latam tanimi liniami dwa razy do roku.nie oczekuje luksusow za te max 120zl za bilet.takie zachowania jak klaskanie zaobserwowalam moze ze dwa razy,nikt nie biegl do samolotu, nie bylo przepychanek. widocznie miala pecha

    • autorka pisze ten blog na zlecenie żeby nam wmawiać jacy to okropni i w ogóle najgorsi jesteśmy.
      Jest jeszcze promowana w TVN. Czysta propaganda dołowania.

    • nie, to jest typowo polskie i nie wytykaj światowości to tylko KULTURA, a my jej nie posiadamy, ja też się wstydzę za „rodaków” za granicą, wiecznie skrzywieni niezadowoleni, piasek za ciemny woda za zimna, a słońce za wysoko, i biegiem wysiadać z samolotu, bez mała po trupach bo pewnie odleci z nami drugi raz! sory ale słoma wychodzi w takich tekstach jak twój,

    • polacy to obciach na maksa. sama sie wstydze to i na lotnisku niepotrzebnie geby nie otwieram. brytyjskim paszportem zakrywam swoj dowod zeby nikt mnie nie przypadkiem na jednej polce z polskimi dresami walacymi kielbasa nie postawil. ma-sa-kra! angole ktorzy jezdza do polski? jeszcze gorzej. 80% to zbanowani z pubow w swoich wioskach mieszkajacy w council estate zule!

  3. Zaluje ze to przeczytalem twoja glupota az poraża. Latam do polski co 2 miesiące od 5 lat i nie spotkalem sie z czyms takim. Zamiast pisac bloga radze zajac sie pisaneiem bajek bo widze ze wyobrazni ci nie brakuje. Zastanow sie nad soba a dopiero pozniej wypisuj takie glupoty.

  4. no i co z tego? Poza tym wczesniej wspomnialas,ze miejsca pomimo ze zarezerwowane to zajete przez jakiegos typa. Moze to taki sport Polaków. Anglicy za to jak przyjezdzaja do krakowa, to robia zaklady ktory sie zesra do fontanny, albo goly zrobi rundke wokół rynku. Pewnie sama pierwsze razy klaskalas przy londowaniu az Ci ktos zwrocil uwage ze to obciach. Napisz cos o jedzeniu dobrym bo to teraz w modzie, a takie zawistne farmazony jak i skarpetki i sandaly to obciachowe jest pisanie o tym(niedawno artykuly sie pokazaly ze skarpetki i sandaly to nowy szczyt mody powielany przez znanych projektantow). Pajasz nienawiscia do polaczkow a nie widzisz jakimi chamami sa inne nacje.

  5. Straszny masz problem z Polakami. Również dużo podróżuję i nigdy w oczy nie rzuciło mi się takie zachowanie. Świadkiem bicia brawa po lądowaniu byłam tylko raz, lot z Włoch do Hiszpanii. Takie przerysowywanie, wyolbrzymianie wad rodaków… Jest to conajmniej przykre. Proponuję przyjrzeć się innym nacjom i nie robić z Polaków i Polski zaścianka Europy.

  6. Podzielę się swoimi obserwacjami. Zanim jednak zacznę zaznaczam, że jestem dumny z tego że Polacy podróżują i że w tej tępej masie innych nacji potrafią sobie radzić.
    To linie lotnicze wprowadziły „bydlęce” samoloty, z upchanymi do granic możliwości fotelami, obcięły posiłki na pokładzie. Tak tak kiedyś było inaczej i nie trzeba było się szczypać na kanapkę za 10 Euro. Reakcja naszej nacji i umiejętność odnalezienia się i dążenie do osiągnięcia większego komfortu w tym transporcie masowym jest więc jak najbardziej uzasadniona.
    1. Jeśli podjąłem decyzję, że chcę wyjechać gdzieś by spędzić czas z rodziną i zakładając, że ją kocham to TAK chcę siedzieć obok niej bo te 2 godziny lotu dla normalnie pracującego rodzica to często jedyny czas który może w spokoju np. pogadać bez ryzyka, że podczas rozmowy jedno czy drugie wyjdzie z pokoju.
    2. Chcę siedzieć obok własnej rodziny bardziej niż obok kogoś, kto całą podróż tylko narzeka, że się ludzie pchali, że kolejka jest bez sensu i że na koniec Polacy będą obciachowo klaskać, że wszystko robią źle, a wszystko polskie to „fuj”. Pewnie lepiej jest siedzieć obok kogoś kto po 3-dniowej libacji w Polsce wsiadł do samolotu półprzytomny i wali mu z ryja podfermentowaną wódą. 2 godziny frajdy gwarantowane.
    3. Dzieci w samolocie dostają na głowę bo te 2 lub więcej godzin to straszna nuda, chociaż jak rozumiem autor w wieku 3 czy 4 lat w samolocie spokojnie siedział medytując bądź czytając książkę, bez słowa i w skupieniu obserwując korytarz samolotu bo jak się domyślam nie zależało mu na miejscu przy oknie.
    4. Mieszkałem długo za granicą i nigdzie bardziej niż w krajach anglojęzycznych nie obserwowałem tylu sztucznych relacji ludzkich od udawanego zainteresowania kimś jako człowiekiem po ignorowanie umierającej na chodniku osoby. Po stokroć wolę naszą polską butę ale też ludzkie, naturalne i serdeczne podejście do innych Polaków.
    5. Co do głośności w samolocie – jak ktoś leci na urlop to się po prostu cieszy i daje temu wyraz m.in. rozmową, podobnie jest kiedy leci gdzieś ze znajomymi – też się chce wygadać i ma do tego święte prawo. Czy Autor uważa, że lepiej byłoby gdyby wszyscy szeptali, dzieci grzecznie odliczały minuty pozostałe do lądowania – czy to w ogóle jest normalne?
    6. Radość po wylądowaniu – Autor z pewnością jest w stanie ocenić jak prosty to manewr i z jaką lekkością się go wykonuje, więc ma wszelkie prawo upominać wszystkich dających wyraz swojej aprobacie dla umiejętności pilota. Dobrą robotę należy nagradzać i za to są te brawa.

    Sugeruję większy dystans przede wszystkim do samej/samego siebie a dopiero potem branie się za komentowanie NASZYCH polskich przywar.

    • Jak komuś zależy, żeby siedzieć z rodziną, posadzić dziecko przy oknie, zająć miejsce z przodu samolotu to ma możliwość wykupienia konkretnej miejscówki bądź też pierwszeństwa wejścia na pokład. To nie są kosmiczne sumy, a pozwalają zaoszczędzić sobie szarpania się z tłumem, a innym pasażerom dantejskich scen przy wsiadaniu na pokład.

      • Pan trafnie podpisujący się „Czasem Pasażer” faktycznie bywa nim chyba tylko sporadycznie i widział relatywnie niewiele, ale czuje że musi skrytykować zachowania które niestety są faktem i nie tylko przez obcokrajowców odbierane są jako swoisty folklor. Jako pracownik (kilku)linii lotniczych dwoma rękoma podpisuję się pod może nieco sarakstycznym wpisem autorki i jej obserwacjami. Zdradzę teraz Państwu „sekret” ;) i z góry ostrzegam klaszczących po przyziemieniu samolotu, że Wasze życie po jego przeczytaniu nie będzie już takie samo: piloci w kokpicie nie słyszą tych braw, które jak mantra powtarzane są na konkretnych trasach oraz rejsach czarterowych. Zamiast braw podziękujcie poprostu załogantom przy wyjsciu z samolotu.

  7. Niestety, ale zgadzam się z Beatą (choć może nie wyraziłabym tego aż tak dosadnie). A poza tym… Tak się składa, że z racji zamieszkania sporo podróżuję właśnie tanimi liniami lotniczymi, ale nie tylko na liniach Polska – zagranica, ale również Włochy – Berlin. Zachowania, które opisałaś są wspólne także dla innych nacji.Tak więc, jak pisze Beata, więcej pokory. Wydaje mi się, że jesteś młodą osobą i właśnie dlatego jej Ci zabrakło. Nie odbieraj moich słów jako atak na Ciebie – raczej jako przekaz, który skłoni Cię do spojrzenia na świat z odmiennej perspektywy. A wracając do tekstu: podoba mi się Twój styl pisania :)
    pozdrawiam serdecznie
    arta

  8. Nigdy nie leciałam samolotem, więc prawdopodobnie nie sączyłabym drinka, ani nie robiła zakupów, tylko stała przy bramkach i patrzyła w monitor, żeby nie przegapić samolotu ;) Nie wszyscy są obieżyświatami i myślę, że po części stąd to zachowanie. Dziecko też jest niecierpliwe, więc im szybciej wsiądzie na pokład, tym szybciej zmieni mu się otoczenie, będzie miało frajdę. Ale po co ja to piszę, jak wszyscy Polacy to buraki ;)

  9. „Nie ważne” piszesz i uważasz, że to nie wiocha? Krytykujesz innych a sama nie potrafisz nawet pisac po polsku. Żenada! Przeczytaj własny tekst i popraw błędy, może wówczas będziesz wiarygodna.

  10. Od razu widać panno dobrze wychowana egoistko że nie masz dzieci i oby Twoje dzieci jak już wreszcie będziesz je miała (jak się dorobisz) były inne niż te z którymi leciałaś!!!!!!!!!!!

    • Nie mam, ale jakbym miała, to dbałabym, by ich zachowanie nie było źródłem dyskomfortu dla współpasażerów. To nie jest jakieś znowu kosmicznie trudne – uprzedzić brzdąca, jakiego zachowania oczekuje się od niego podczas podróży, wziąć ze sobą kredki, kolorowanki, książkę z bajkami.

  11. Latałam o to nie raz i z tym klaskaniem…wybacz moja droga, ale nie tylko nasz naród tak ma. Ja też czasami klaskałam i osobiście, nic dziwnego w tym nie widzę. Widocznie jestem wieśniakiem i tyle :) faktem jest,że emigracja polska różnie się zachwouje, znajdą się i buraki,jak wszędzie,ale kulturalni ludzie są w tym gronie :)

  12. aaa, a jeszcze pewnie jezdzisz na tanie wczasy do arabskich krajow i wpajaja Ci ze panuje w nich tzw”zemsta faraona”. Otóż arab pupe wyciera gołą lewą ręką, pozniej płucze reke(bez uzywania drugiej) i perfumuje, a to co masz w talerzu pozniej i drinkach to bakterie kałowe spod jego paznokci(i niech Cie nie zmylą rączki w rekawiczkach, ktore Ci podaja food), mało tego, do wszystkich obrzydliwych rzeczy uzywaja gołej lewej reki,jak np wyciaganie kiepów z pisuarów, ot i cala zemsta niby z innej flory(jedyna inna flora to flora spod jego paznokci). Także co kraj to obyczaj- my katolicy polaczki mamy swoje dziwne sporty, a inni mają bardziej ekstrymalne, np kupa pod paznokciami.

  13. Boże chroń przed takimi nowomiastowymi jak autorka tego ziejącego nienawiścią do rodaków a zwłaszcza ludzi ze wsi wpisu. To nie ludzie ze wsi tak się zachowuja tylko nowo bogackie miastowe chamy. Najgorsi sa ci ze stolicy.

  14. Rozumiem, że Koleżance Beacie takie zachowanie narodu nie przeszkadza i pasuje jej przepychanie się i rzucanie na wolne miejsca, o zwyczajnym braku odrobiny kultury osobistej nie wspomnę.
    Mnie bardzo przeszkadza, chociaż hrabianką od siedmiu boleści nie jestem.

  15. Jęczysz jak stara baba…też dużo latam, ale najgorsze są takie damy obsrane, nie wiedziec czemu latają tanimi liniami zamiast np. wyczarterowac sobie swój samolocik. P.S. Oprócz damulek z podróbkami vittona, najgorsze są dzieci 2-3 letnie.

  16. Może to i nieładnie pisać o rodakach, tak jakby z pogardą….. niestety trochę prawdy w tym jest, żywcem przypomina m ito sceny sprzed dworca PKS w Radomiu w latach 6o-tych. Teraz tylko dworce jakby bardziej światowe…..

  17. A mi po przeczytaniu twoich słów Jagno przyszła do głowy tylko jedna myśl…
    Weź bardzo proszę swój paszport i wyjedź w świat, tam gdzie według Ciebie buractwa brak… I miej nadzieję, że świat nie odkryje z jakim burakiem teraz świat sobie żyje…

  18. Do Beata Mozga: Nie ważne czy latasz vip klasą czy tanimi liniami, kultura powinna Cię obowiązywać zawsze. A tolerancja dla chamstwa doprowadza do takich sytuacji, w których człowiek musi być świadkiem zachowań generalnie nieakceptowalnych społecznie i jest na to skazany.

  19. Nooooo, niestety kupowanie biletow na tanie linie nie oznacza przyzwolenia na bycie burakiem! . Pokora tez tu nie ma nic do rzeczy, faktem jest, ze to sa sytuacje dosc czeste i to nie tylko w przypadku podrozowania, Polak poprostu placac te pare zloty chce byc wszedzie traktowany jak krol i tu jest problem! dodam jeszcze pijacych i smierdzacych, bo nie umie wytrzymac wlasnie dwoch godzin bez walniecia lufy i to jest dramat, na wczasach pije bo za darmo, krzyczy, awatruruje sie bo chce najwiecej, najlepiej, najwyzej, najmocniej, bo on zapalcil! – tak jakby inni nie, a potem nosem kreci, ze piasek nie taki, ze slonce za ostre tylko kochani… od kiedy mozemy sie przemieszczac? od kiedy stac nas na podroze? dlatego kultura, to jeszcze pare pokolen, bo ciagle zachowujemy sie tak, jakby nam ktos to wszystko zaraz mial odebrac i neistety jest tu spora wina naszej historii ktora nas nie rozpieszczala. Na pocieszenie uwazam ze pomalutku idzie ku lepszemu :D

  20. Ja wole kupic bilet z wyprzedzeniem z „normalnych linii”, trochę drożej kosztuje, ale przynajmniej wygoda i wiekszy spokój jest. Rzadko mają opóźnienia, kulturalna obsługa i zazwyczaj pasażerowie tez bardziej cywilizowani. Do samolotu pasazerowie proszeni są zgodnie z podanym przedziałem miejsc i nikt się nie pcha. Jak ci sie bardzo nudzi to mozesz obejrzec film, posłuchac muzyki itd. czyli kazdy pasazer indywidualnie ma do dyspozycji IFE.

    Dotychczas korzystałam z tanich linii. Było jednak kilka incydentów, które mnie do tego zniechęciły.
    Pamiętam jeden przelot do Polski. „Ekipa” mocno wstawiona, głosno krzyczy, rozmawia, jeden z pasazerów tarasował przejscie stojąc obok swoich kolegów i głosno puszczał muzykę z telefonu. Obsługa kilkakrotnie apelowała o nie spożywanie alkoholu niezakupionego na pokładzie. Nic to nie dało. W pewnym momencie jeden z pijących zwymiotował na podłogę i na kolegę obok. Obsługa szorowała podłogę, uzywała odświeżaczy powietrza i robiła wszystko co w ich mocy by uspokoic pijących. Pijący odpowiadali w jezyku polskim, którego zdaje się, ze obsługa nie rozumiała. Pan który zwymiotował poszedł do łazienki i tam chyba zasłabł, bo długo nie wychodził, w koncu dostali sie do toalety i go cucili. Niektórzy zamawiali jedzenie w jezyku polskim i smiali sie, ze obsługa ich nie rozumie.
    Swoją drogą bagaż podręczny bardzo często jest tak spory, ze nie miesci sie w lukach bagazowych w kabinie. Do tego jest dosc liczny, czesto zdarzało sie, ze mimo wszystko trzeba nadac bagaz do luku pod pokładem, bo tak pełne były te na pokładzie.
    Kolejny przykład: opóźniony samolot, obwołany lot, w nocy na lotnisku pojawia sie przedstawiciel linii, oferuje nam w koncu nocleg w hotelu, dwa rózne hotele, pasazerowie transportowani sa autokarami, przyjezdzamy do hotelu w srodku nocy. Nastepnego dnia nadal nic nie wiemy na temat samolotu, o 18 wieczorem jedziemy na lotnisko, samolot opozniony. Okazuje sie, podstawiaja stara maszyne, która ledwo sie trzyma, skrzypi strasznie i klekocze. Zostajemy poinformowani, ze bedziemy miec miedzyladowanie, czekamy kolejna godzine na lotnisku w Irlandii (w samolocie) odbywa sie tankowanie i zmiana obsługi.
    To doswiadczenie zadecydowało o rezygnacji z „usług” tanich linii lotniczych.

  21. W nawiązaniu do barwnego, przyznam, opisu podróży samolotem i komentarza Beaty Mozgi, muszę stwierdzić, że tak się jakoś dziwnie na tym świecie porobiło… Największym „burakiem”, nieokrzesanym, nietaktownym i niewychowanym typem okazuje się nie ten, kto klnie, mlaska, śmierdzi, hałasuje i zachowuje się jak dziki, tylko osoba, która ośmieli się zwrócić mu uwagę ???!!! Najwyraźniej normą staje się chamstwo i totalne zdziczenie obyczajów, a próba przeciwstawienia się temu, paradoksalnie, kojarzy się wielu ze słomą wyłażącą z butów. O tempora, o mores!

  22. Ktoś tutaj zapomniał dodać ,że miejsca w tanich linniach lotniczych „Wizzair”nie są przydzielane pasażerom.Panuje prawo łokcia i sprintu.Naszą Kulture widać wszędzie na lotniskach nawet z miejscami przydzielonymi.

  23. artykul bardzo przekoloryzowany,w koncu zastanawiam sie co by bylo gdyby lot trwal dluzej-Sodoma i Gomora:)na szczescie sa wsrod nas wybitne jednostki,rasa aryjska ktora swoim nienagannym zachowaniem pokazuje polakom jak powinien wygladac swiat idealny:)a ja dalej nie bede pil kawy na lotnisku,jadl domowe kanapki,pozwalal dzieciom bawic sie w przejsciu a jak bede wkur… to i nawet przeklne w ojczystym jezyku:)i nie mam zamiaru zyc na pokaz…

    • Co do picia kawy i jedzenia domowych kanapek – jasne, to dotyczy tylko Ciebie natomiast może warto pomyśleć o zachowaniach, które mogą przeszkadzać innym np. bawiące się w przejściu, krzyczące dzieci czy przeklinanie… tu jest ta subtelna granica…

  24. Polakow cechuje chamstwo i prymityw.Przykre,ale prawdziwe ( nie wszyscy,ale wiekszosc) Do tego nalezy jeszcze dodac,ze kiedy w samolocie jest przewaga Polakow,to smierdzi,bo sa z higiena na bakier.

  25. witam ,najgorsze w tym wszystkim jest to ze polacy w podrozy nie potrafia sie powstrzymac od alkoholu,piwa ,pierwsze co robia po zajeciu miejsca czy to w samolocie czy autokarze czy pociagu to niestety otwieranie puszek piwa czy picie alkoholu -czy naprawde przez te pare godz lotu czy jazdy nie mozna sie od tego powstrzymac? czy nie milej i lepiej wrocic do domu i po podrozy usiasc wygodnie w fotelu i napic sie tego drinka?NIE dla Polakow kulturalne picie to katorga trzeba sie schlac w miejscu publcznym i pokazc sie z jak najgorszej strony a pozniej sie dziwimy ze inne narody maja o nas takie mniemanie druga sprawa -matki z dziecmi -nawet nie pomysla by po swoich pociechach posprzatac (kubki buteleczki po napojach torebki po paluszkach ,chipsach )przeciez jest obsluga zaplacile/lam wiec niech sprzataja tylko ja mam pytanie czy ktoras z tych szcownych mam byla by zadowolona gdyby u siebie w domu musiala sprzatac ten przez dziecko przyjacilki chlew ,,raczej nie sypaly by sie wszystkie gromy na przyjaciolke i jej dziecko jacy to onie nie kulturalni nie wychowani -coz daleko nam jeszcze do cywilizacji -a tak na marginesie to samo sie tyczy pobytu w lesie traktujmy las przyrode jak nasz dom nie zasmiecajmy go bo tk jak my nie chcey spedzac czasu w brudnym lesie tak nastepni ktorzy po nas przyjda maja prawo sopdziewac sie czystego miejsca zostawionego przez nas

  26. Przykre ale prawdziwe…. Jakis czas temu lecialam z Wawy do Manchesteru. Rowniez spotkalam sie z roznego typu idiotycznymi sytuacjami, typu ktos panu przesunal plecak w kabinie na bagaz podreczny w samolocie aby zmiescic swoj i wielkie ALE! jak pan smie! prosze tego nie ruszac! Pan ktory dotknal bagaz byl akurat anglikiem i nie zrozumial zapewne slowa, grzecznie sie usmiechnal i przelozyl swoj bagaz gdzie indziej, ale pan Polak oczywiscie z bestialskim wzrokiem…. Slyszalam takze rozmowy telefoniczne zaraz po wyladowaniu z komentarzami, ze samolot sie nie rozbil, bomba nie wybuchla a dziwne bo leciala z nami pani w chuscie (nie wazne ze byla Polka, pan widac tego nie wzial pod uwage, ze nie kazdy musi byc Katolikiem) oraz opis tego ile paczek papierosow i flaszek wodki dzisiaj kupi aby spedzic milo wieczor.

  27. Pięknie to iście polskie zjawisko zostało ujęte! Tak, tak dzieje się od czasu gdy nastała „cooltura remizowa”. Nawyki z czasów PKSów i to wiejskie buractwo od czasu Kargula pozostały w Narodzie. Jestem święcie przekonany, ze podobne sytuacje miałyby miejsce gdyby dla każdego podróżnego linie lotnicze zarezerwowały po jednym samolocie! Odrębną sytuacją jest zachowanie i chamstwo w hotelach, zwłaszcza gdy wykupione all inclusive. Jeszcze innym buractwem i wyłażącą słomą są wycieczki. Tak dzieje się w sytuacjach, gdy prowincjonalny burak nie był jeszcze w swoim mieście wojewódzkim, a sili się na wycieczki zagraniczne. Pozdrawiam

  28. A potem , gdy samolot tylko dotknie kołami ziemi, zaczyna się wyciaganie bagaży, czasmi ciężko niektórych powstrzymać, aby nie stali przy wyjściu, zanim samolot się zatrzyma. Akcja wysiadania to samo , co przy wsiadaniu- kto pierwszy ten lepszy, a odbiór bagażu, to jest dopiero cyrk.
    Pozdrawiam

    • Kiedy samolot dotknie kołami ziemi, zaczyna się włączanie telefonów. Że też tylu biznesmenów lata tanimi liniami:) Muszą włączyć telefon, aby wiedzieć, co tam na nowojorskiej giełdzie:)) Obsługa samolotu mówi jak do ściany, żeby nie wstawać, póki samolot się nie zatrzyma. A pasażerowie polscy ślepi na wszystko głusi na cokolwiek.

  29. nie rozumiem aluzji do rezerwowania miejsc…chyba sobie nie wyobraza Pani ze dziecko np 8 letnie mialoby oddzielnie o siedziec np.6 rzedow dalej a pozatym ja sie boje latac i tez zawsze siadam i zatrzymuje jedno miejsce dla mojego meza bo jednak przy nim czuje sie bezpiecznie…a z cala reszta to sie zgadzam.

  30. bez dzieci, pewnie otyla od siedzenia przed kompem i zajadania swiństw, zła na wszystkich szczesliwych i usmiechnietych wokól, pałającą nienawiscia do słowian, z miękimi kolanami na widok ciemnoskorego, ot cala filozofia.Psycholog sądowy

  31. Cos prawdy w tym jest ale tez bardzo negatywny ten post. Po co tracic czas i przejmowac sie zachowaniem innych skoro nie ma sie na nie wplywu. Lepiej usiasc w barze kupic kawke i czytac gazete i wejsc do samolotu na koncu i szczerze usmiechac sie do kazdego :-) wtedy to dopiero wprawia sie ludzi w oslupienie :-)

  32. Hola hola! Prędzej nowobogackich określiłabym niechlubnym mianem prostaków, niż zubożałe rodziny. Nie mylmy prostaka z człowiekiem prostym. Naprawdę nie rozumiem wylewania żółci na własnych rodaków. Otoczenie można zmienić, obywatelstwo po pewnym czasie również. A wstyd? Można się wstydzić jedynie za siebie, a nie za masy

  33. To jeszcze nic. Najbardziej mnie śmieszy moment tuż po „zaparkowaniu” samolotu juz po lądowaniu. Wtedy dopero się zaczyna. Każdy wstaje, biegnie szukać bagażu i stoi w kolejce do wyjścia, mimo że drzwi jescze nie otwarte, schody jeszcze nie podstawione, a przy kontroli paszportowej i taśmie z bagażami i tak trzeba będzie poczekać nastepne pół godziny. Ale to nic, Każdy chce być pierwszy w kolejce, jak za dawnych czasów kiedy to na wiadomość „Kawa jest” biegło się pod sklep jak po zbawienie…

  34. Przepraszam, ale jeśli się lata low-costami to co się dziwisz. Na trasie WAW-LHR(by BA) nie spotkałem się z podobnymi sytuacjami, tak samo na JFK-LHR- 310 osob grzecznie czeka na wejście do 777, bez żadnych kłopotów weszli na pokład, na nim tak samo. Podsumowując, nie ma co oczekiwać latając budżetówkami, może trochę wyrozumiałości, może niektórzy pierwszy raz lecą samolotem?

    • Czyli rozumiem, że od osób uboższych nie należy wymagać kulturalnego zachowania, bo jak ktoś nie ma kasy, to go to zwalnia z jakichkolwiek standardów i bawienia się w uprzejmości?

      • Zgadzam się z autorką tekstu. Usprawiedliwianie czyjegoś chamskiego zachowania tym, że są to tanie linie świadczy chyba o niezrozumieniu problemu. Czy to, że ktoś nie ma pieniędzy albo ma ale po prostu jest oszczędny daje pozwolenie na prostactwo i chamstwo ? Otóż nie. Wszędzie można zachować się z klasą ale trzeba tą klasę mieć nieważne gdzie się jest… a jak nie kasę to chociaż minimum przyzwoitości i empatii

  35. Obawiam się, że opis polskiego wieśniactwa jest jak najbardziej trafny. Latałam wiele razy do Polski i spowrotem i przyznam, że każdy lot daje nowe doznania. Przytoczę jedną krótką historyjkę. Siedziałam już przy bramkach na lotnisku w Gdańsku i czytałam spokojne gazetę. Do odlotu miałam jeszcze godzinę. Nagle zdałam sobie sprawę, że wokół mnie zapanował jakiś chaos, opuściłam gazetę i zobaczyłam jak ludzie zaczynają szybko ustawiać się w kolejce do bramek jeden za drugim, przepychając się i rezerwując sobie miejsce. Wszystko potoczyło się tak a nie inaczej, bo z braku miejsc siedzących jakiś Kowalski stwierdził, że stanie sobie już przy barierce, przy okazji zarezerwuje sobie możliwość przejścia przez bramki jako jeden z pierwszych, co najwyraźniej nie pasowało innym. Gdy wreszcie na kilka minut przed otwarciem bramek pojawił się personel lotniska uznali oni, że barierki stoją w niewłaściwym miejscu. Gdy tylko je przestawili ludzie jak zwierzęta zaczęli przez nie przeskakiwać, przepychać się ‚ja tu stałam proszę pani, co mi tu pani będzie gadać!’.Wreszcie barierki wylądowały na podłodze od tego przeciążenia. A ja spokojnie zamknęłam gazetę, włożyłam do torby i przeszłam przez bramki gdy się trochę rozluźniło, w końcu moje miejsce siedzące gdzieś tam jest. Linie lotnicze nie sprzedają więcej biletów niż jest miejsc w samolocie.

  36. hmmm,zgadzam sie z Jagna w zupelnosci,niestety wiekszosc komentarzy potwierdza ,ze ma calkowita racje i ze zwrocenie Polakowi uwagi rowna sie zniewazeniu i wybuchowi niekontrolowanej agresji,latam od 10 lat kilka razy w roku,latalam tez z malymi dziecmi ,zawsze staralam sie zrobic wszystko zeby dzieci nie utrudnialy podrozy innym pasazerom i o z tego mam -w zeszlym tygodniu lecac do domu prawie ogluchlam,prze cala podroz bylam walona w glowe grzechotkami,a po zwroceniu, grzecznym,uwagi pani nawet nie powiedziala przepraszam ,tylko zwrocila sie do meza zajmij sie malym bo ta wariatka z przodu cos sie czepia…….

      • Do Aga i to jest bardzo pozytywne, że dbasz oto by twoje dzieci dobrze się zachowywały. Myślę, że wiele osób jest w stanie zrozumieć, że dziecko nie zawsze usiedzi cicho i spokojnie bo to naturalne, problemem są raczej rodzice pozwalający na złe, głośne i uciążliwe dla innych zachowania dzieci i jeszcze uważający, że wszystko w porzadku. Pozdrawiam :)

  37. Z pospiechem i biegactwem- zgoda.
    Z ogolna upierdliwoscia wobec wspolpasazerow- takoz zgoda.

    Ale… ja lubie to nasze polskie klaskanie w samolocie :)
    To jest kurcze szczere: wiekszosc ludzi nie czuje sie komfortowo bedac zamknieta w puszce pare km nad ziemia. I jak szczesliwie z powrotem tj ziemii dotykaja (chocby kolami samolotu) to radosc ze „znow sie udalo” jest szczera :)
    A i bedac pilotem byloby mi milo, ze ktos docenia moja robote ;)

    Wiec moze wiecej luzu. Bo takim postem niestety wpisujesz sie w te nasza narodowa sylwetke Polaka-narzekacza-majacego za zle…

    Poluzowanie posladkow i usmiech naprawde zdzialaja wiecej.

    • To jak się nie czujesz komfortowo w puszce nad ziemią, to po co wsiadasz do samolotu? Pilot nie doceni twojego docenienia klaskaniem – co najwyżej tylko CC. W kokpicie niestety nie słychać braw z racji specjalnych drzwi, pracy silników, słuchawek na uszach pilotów, czy nawet odczytywaniu checklisty po wylądowaniu – dlatego klaskanie w samolocie uważane jest za wiochę, bo nie dociera do pasażerów że jest to zwyczajnie niepotrzebny gest. Przy 30 tysiącach lądowań samolotów dziennie w skali Europy nie jest to jakiś szczególny wyczyn, czemu nie bijecie braw, gdy tramwaj dojedzie na przystanek, kasjerka wyda wam resztę i paragon po zakupach albo listonosz wrzuci list do skrzynki?

        • To co innego – kierowca słyszy podziękowanie i wtedy ten gest ma sens. A w samolocie hamującym po wylądowaniu trzeba by było nieźle wrzeszczeć w przedziale pasażerskim, żeby panowie z przodu cokolwiek usłyszeli. Samolot nie jest jednolitym kawałkiem aluminium i w czasie toczenia się po nierzadko nierównym pasie wszystko w nim drga i hałasuje, już sam odgłos chowanych w skrzydło klap zagłusza oklaski. Może spróbować tego, co ja zawsze robię po wylądowaniu – podziękować za miły lot którejś z mijanych stewardes, albo jak wychodzę jako jeden z ostatnich paxów, gdy piloci zdążą odblokować i otworzyć drzwi od kokpitu – rzucić parę ciepłych słów.

  38. Podrozuje samolotami po calym swiecie od 15 lat I zgadzam sie w 100% z Jagna. Obecnie podrozuje na innym paszporcie niz Polski bo czasami az wstyd sie przyznac ze jest sie Polakiem.Ostatni lot Pl-Paryz spora grupa mezczyzn byla juz podpita wsiadajac do samolotu.W samolocie sie awanturowali o alkohol I zaczepiali podroznych.Takich przykladow jest 1000.wstyd I wiocha!

  39. Lecąc kiedyś z wykupioną opcją priority, podczas czekania w kolejce usłyszałem tekst z kolejki obok
    ” j****e burżuje”. Widocznie nie każdego stać ma luksus dopłaty 17 zł do biletu lotniczego :D

  40. Ja dosc czesto latam do polski,i wygoada to dokladnie tak jak jest opisane.placzace dzieci sa byly i beda.to nie wina rodzicow.to tylko dzieci,one tego nie rozumieja ze powinny siedziec spokojnie itd.sama mam 1.5 roczna zosie.dzieci dziecmi ale zawsze ale to zawsze przed nami albo za nami lub obok siedzi sobie pan lub panowie bod wplywem lub po imprezie.kur.. sierdzi od takich jak cholera a jeszcze smrod taki powie ze dzieci glosno.no kur….Brak slow.

  41. Dobrze siw czyta ale mocno przerysowane. Latam 2-3 razy do roku z UK do PL I z powrotem I spotkalam sie z takimi zachowaniami ale nigdy tak hurtowo. Latam rowniez na urlopy do innych krajow europejskich I takze sie spotykam Z tego typu sytuacjami (np dwa razy ladowalam w Atenach I oklaski byly za kazdym razem, a nie lecialam z PL). Wiec nie demonizowalabym, a radzilabym spojrzec na to jak na darmowa rozrywke, jesli juz takie rzeczy sie zdarzaja. Pozdrawiam I zycze wysokich lotow…

  42. Nie bez powodu powstały memy : „Grażyna klaskaj, wylądowalimy ” czy „zaczekinowałem sie do Rzymu Kapuczyno”.
    Latam dużo i wiele widziałam. W większości przypadków, loty wyglądały dokładnie tak samo. Podchmielony już-nie-Polak-a-jeszcze-nie-Niemiec, co drugie słowo wtrącający niemieckie słówko, że to tak niby języka w gębie zapomniał, kopiące w me oparcie „szczęście”, któremu mamusia nie raczy zwrócić uwagi – ja to muszę zrobić, bo nie mam zamiaru podskakiwać nawet, jeśli lot trwa tylko półtorej godziny no i wreszcie ustawiona kolejka do bramek na godzinę przed odlotem, kiedy to samolot nawet nie pojawił się jeszcze na lotnisku. Kombinowanie z bagażem, jak upchać torebkę, skoro w podręcznym nie ma miejsca, chowanie jej pod kurtką na plecach, że to niby nie widać. 10 kg to 10 kg. Jeden podręczny to nie jedna walizka, 3 reklamówki i jeszcze torebka. Wiele by tak wymieniać,a póki co wygląda na to, że Grażyny jeszcze przez długi czas będą się czekinować , mężowie spożywać alkohol, bo jak to tak panie 2 godziny bez browarka wytrzymać.
    W klaskaniu osobiście ne widze nic złego – jak chco, niech klaskajo ;)

  43. Wszystko się zgadza.Tacy są niestety Polacy za granicą.Ale to nie ich wina droga blogerko, bo to ustrój w którym żyli przez większość swojego życia zrobił z nich takich a nie innych ludzi.Gdyby Polska przez ostatnie 150 lat nie była regularnie nękana, rozbierana i rozkradana to dziś nie zauważyłabyś na lotnisku różnicy pomiędzy Francuzem a Polakiem.
    Z drugiej strony widać, że latasz dość często, ale na trasie Luton – Warszawa, co powiem Ci szczerze nie jest jakimś mega wyczynem…
    Latałem z Polakami do USA czy Izraela i na tych trasach takich zachowań jest bardzo mało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook