Trudna miłość, toksyczne związki – czyli kiedy lepiej się rozstać?

download

Wiele kobiet cierpi na syndrom męczennicy – trwają przy jakimś palancie rozpaczliwie powtarzając sobie w duchu, że on się na pewno zmieni na lepsze, gdy się przy nim wykona odpowiednią ilość pracy organicznej. Pozwalają się poniżać, lekceważyć, oszukiwać  i poniewierać, prowadzą wychowawcze rozmowy, kłócą się i płaczą, cierpią, obrażają, no generalnie nie mają lekko. A mimo wszystko trwają u boku ukochanego, bo to nic, że z niego kawał bydlęcia – prawdziwa miłość jest ślepa. A także – lepszy skurwiel niż żaden.

Otóż mam dla was sensacyjną wiadomość – on się zmieni, ale raczej nie na lepsze. To jest równia pochyła do patologii w rodzinie, a prędzej w konkubinacie. Marnujecie sobie życie i cenną młodość uprawiając emocjonalną prostytucję – zniesiecie każdą ilość gówna w związku, byleby tylko móc się łudzić, że jesteście kochane. A bolesna prawda jest taka, że to nie miłość, a zwykła wygoda najczęściej trzyma takie bydle przy kobiecie.

Relacje damsko-męskie nie zostały stworzone po to, by być dla kobiety źródłem nieszczęścia,  katorgą, drogą przez mękę i kołchozem domowym. Kobieta ma być dla swojego faceta priorytetem, pępkiem świata i królewną. Ma być świętością, a nie chłopcem do bicia, sprzątaczką, praczką czy drugą mamusią. W momencie, gdy przestaję być dla mojego faceta najważniejsza na całym bożym świecie, włączając w to kumpli i komputer – związek jest dla mnie skończony. Tylko taki model miłości jest dla mnie akceptowalny, tylko w takie układy chcę wchodzić. Być może jestem jakaś staroświecka, być może naczytałam się zbyt wielu romansideł jako dziecko i mam teraz sieczkę we łbie, nie znam prawdziwego życia, mam odrealnione oczekiwania – ale uwierzcie mi, ja na swoich oczekiwaniach wychodzę bardzo dobrze.

Jeśli ja dla kogoś poświęcam kawał swojego życia, moją wolność i wkładam jakiś wysiłek, by pielęgnować relację – to nie mogę w zamian za to dostawać po łbie i wysłuchiwać marudzenia, że zupa za słona od jakiegoś leniwego pajaca, który mi nigdy w życiu nie kupił kwiatka. Bo to jest jakiś masochizm psychiczny, skrzywienie emocjonalne i zalążek patologii.

Kiedy się rozstać z facetem?

Abstrahując już od rażących zaniedbań, przemocy domowej, uzależnień i wiązania się z psychopatą  – nie będę się nad owymi zagadnieniami rozwodzić, bo wierzę, że kobiety, które się w takie gierki bawią nie mają czasu, ani sił, by sobie czytywać popołudniami jakieś wybitne blogi, bo pewno stoją w kolejce do pomocy społecznej, caritasu czy czego tam jeszcze.

 Mężczyzna wysyła kobiecie całą masę ostrzegawczych sygnałów, że kryje się w nim cwana bestia, egoista, mentalne dziecko, zwykły nierób lub oszust. Inna sprawa, że kobiety chcą być naiwne i wierzyć w szczerość kolejnego „przepraszam, obiecuję, że więcej nie będę”, mimo że słyszały to już pierdyliard razy. Ale jeśli kiedykolwiek, choćby podskórnie czułaś, że coś jest nie tak – bądź czujna i bacznie przyjrzyj się swojej połówce.

Twój facet nagminnie nie dotrzymuje słowa, jego obietnice nie spełniają się nigdy, nawet nie pamięta, że je składał i nie jest mu przykro? Chłop cię nie wspiera, bagatelizuje twoje problemy, ma za nic twoje plany i marzenia, a nawet stanowczo żąda, byś z nich zrezygnowała, bo tak mu wygodniej/taniej/uważa je za śmieszne? Pożycza od ciebie pieniądze, ustawicznie jest bez pracy, oczekuje, że to ty będziesz go utrzymywać? Głośno żąda seksu, ciepłego obiadu, wyprasowanej koszuli, i chuj wie czego jeszcze? Jest skrajnie nieodpowiedzialny, zachowuje się jak gówniarz, jest roszczeniowy i mu się zdaje, że cały świat się na niego uwziął? Nie ma zielonego pojęcia, gdzie w domu trzymacie odkurzacz, jak włączyć pralkę, ugotować ziemniaki, nie zna lokalizacji zlewozmywaka? Kłamie, a złapany na gorącym uczynku zapiera się, że się przejęzyczył, jesteś głucha, albo głupia i opacznie go zrozumiałaś? Próbuje tobą manipulować? Wszystko musisz zrobić sama, zmieniasz olej w samochodzie, nosisz węgiel z piwnicy, remontujesz mieszkanie i wymieniasz uszczelki? Nie pamiętasz kiedy ostatnio miałaś z nim orgazm albo chociaż pół orgazmu? Znika bez śladu na imprezie u kumpla i nie daje znaku życia?  Jest głuchy na twoje prośby i uwagi, błagania i próby negocjacji,  już dawno przestał się łapać na groźby, że odejdziesz ?

Jeśli którykolwiek z powyższych scenariuszy jest ci dziwnie bliski – czas pokazać partnerowi drzwi wyjściowe i poczęstować go solidnym kopniakiem na drogę. I nawet nie rozpatrywać sprawy w kategoriach żałobnego  - „straciłam chłopaka”, a raczej pełnego entuzjazmu – „pozbyłam się pasożyta”. Definitywne zakończenie niesatysfakcjonującego związku otworzy przed tobą magiczny świat życia singielki, gdzie sama sobie jesteś sterem, żeglarzem, okrętem, a nawet kompasem i nie ciągnie się za tobą kotwica. Ani smród skarpet, głośnych bąków i męskiego potu.

Naprawdę nie warto inwestować życia w gówniane relacje. Kobiety, które angażują się w związki z Piotrusiem Panem, bezrobotnym leniem, maminsynkiem, agresywnym pijakiem, dorosłym gówniarzem, czy chłopcem po przejściach kryminalnych same siebie oszukują, że ta relacja to trudna miłość. Nie – to jesteś ty sama, żyjąca mrzonkami, w roli dostawczyni darmowych usług seksualnych. Kobieta, która w to wchodzi jest zwyczajnie głupia, pozbawiona poczucia własnej wartości i instynktu samozachowawczego, a godność jest dla niej zagadnieniem nie tyle abstrakcyjnym, co po prostu obcym.

Skończcie wreszcie czekać na cud, pozbądźcie się zbędnego balastu w postaci beznadziejnego chłopiska i weźcie odpowiedzialność za swój los. On jest bydlakiem i tego nie zmienisz. Ale ty nie musisz być idiotką.


 

 

 

,
111 comments on “Trudna miłość, toksyczne związki – czyli kiedy lepiej się rozstać?
  1. Ogólnie masz rację, przy czym chciałbym zauważyć, że to działa w 2 strony.
    Znam co najmniej 3 przypadki w których żony zwyczajnie leją mężów. To są faceci, których widuję każdego dnia.

    „To jest równia pochyła do patologii w rodzinie, a prędzej w konkubinacie. ”

    Wredna!!! :-D
    Pozdrawiam !

    • Też chciałbym zwrócić uwagę na to, że to działa w obu kierunkach. Niestety jestem w związku z kobietą, która nie akceptuje jakichkolwiek prac domowych (sam wszystko piorę, prasuję, wynoszę śmieci, robię zakupy, czasami gotuję (rzadko jemy w domu) itp.). Zwracanie uwagi, że dobrze byłoby gdyby wrzucała brudne ubrania do zbiornika przed pralką wywołują agresję :/ Jestem (jak pewnie wiele osób) na etapie rozważania, czy to ma jakikolwiek sens, czy już czas z tym skończyć.

      • Mam podowbnie tylko ze tak jakby deja Vu bo moja byla zona tuz przed swietami 10 lat temu stwierdzila ze odchodzi i poszla do innego poznanego na czacie ( zostawila mnie z 6 mies. sunem i 1,5 roczna corka), wrocila po trzech miesiacach i zostala lat 6 i poszla juz na stale zostawiajac mnie tym razem z 5 letnia corka i 12 latkiem teraz partnerka z ktora bylem lat 4, dokaldnie tez przed swietami (sama ma dwojke dzieci 5.4 lata) tez odzeszla do… swojej pierwszej milosci z ktora stracila dziewictwo bo akurat sie stykneli na fb dwa miesiace temu bo po roku temu on wyszedl z „urlopu” i I JA SIE PYTAM JAK KURWA WIERZYC KOBIETA ZE DLA NICH RODZINA JEST NAJWZNIEJSZA JAK W PIEC SEKUND POTRAFIA POPIERDOLIC WSZYSTKO I WSZYSTKICH WRAZ ZE SWOIMI LUB TEZ JUZ ZAKOCHANYMI W NOWYCH MAMACH DZIECMI??? DALCZEGO WY TAKIE JESTESCIE ZE JAK MACIE DOBREGO FACETA TO CHUJ ? CZASEM mam wrazenie ze im wiekszego chuja traficie i babiarza z ktorym jest wiecej problemow to tym bardziej przy nim siedzicie i nie jestescie sklonne do tak szybkiego odejscia ? tzn co ze macie strach ze dostaniecie nie eim po lbie ??? nie rozumiem wac

        • Ja nie siedzę z takim dostał kopa w dupę po 20 latach małżeństwa,żałuję,że nie wcześniej!!!Babiarz i leń. A won!

          • …..wychowanie, hodowla raczej , kobet w dysfunkcyjnych domach- potrzeba wecznej hustawki emocjonalnej, potrzeba ,,bycia na haju,, ,wzorzec mezczyzny- drania.Innego nie znaja, wychodzi pol kilku-kilkunstu latach zycia z ,,nudnym,, mezem.Brak umiejetnosci pielegnowana zwiazku – z obydwu stron.

        • Wiesz czytając to aż mnie zatrzeslo, bo ja mam takie podobne doswiadczenia tyle ze z męska strona swiata…wiec na to nie ma reguły, Ciekawa jestem skąd jestes. Bo chetnie pogadalabym z Toba na priv. Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego.

    • Cały artykuł wypełnia tylko „Ja, moje zdanie, ja, ja, moja satysfakcja, ja, moje szczęście, ja, mój czas bla ba, ja, bla bla ja, ja”. To że facet ma dużo więcej na głowie nie ma żadnego znaczenia. Musi zapracować na rodzinę, dzielić się w domu obowiązkami, planować i martwić się o przyszłość, pamiętać o rocznicach i być romantyczny, porzucić kolegów dla swojej kobiety i zadowolić ją w łóżku. Czy to czasami nie są zbyt duże wymagania? A najlepsze jest to że jak już trafi się tak oddany facet to często zdarza się że… ukochana zlewa go i wali w rogi z pierwszym lepszym będącym przeciwieństwem „niby-ideału”. Moje zdanie jest takie że facet ma być facetem i dominować w związku, a nie robić z siebie ciepłe kluchy i podnóżek dla księżniczki.

      • Takie czasy, że kobieta też musi pracować na rodzinę, wykonywać niemal wszystkie obowiązki w domu, planować i martwić się o przyszłość, pamiętać o wizytach u lekarza i terminach wywiadówek, porzucić wszystkie swoje aspiracje życiowe na rzecz opieki nad ogniskiem domowym i do tego być zawsze chętna i atrakcyjna. Ale rozumiem, że Twoim zdaniem to mężczyznom się stawia zbyt duże wymagania?
        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        Ja jednak preferuję model partnerski.

        • Zgadzam się z Tobą Jagna.Punkt widzenia jest i zawsze będzie spostrzegany od punktu siedzenia. Jestem matką, żoną i kochanką męża. Niby jest wszystko ok., ale na spotkania z sąsiadami i znajomymi chodzi sam, nie dba o to, aby po całym tygodniu pracy posiedzieć razem przy dobrej kolacji(nawet po za domem), porozmawiać i po prostu rozwiązać problemy. Aby uciec od domu i poprawić samopoczucie
          i zdobyć awans poszłam na studia, gdzie mam wspaniałych przyjaciół.Tylko coraz częściej oddalamy się od siebie.

      • „Musi zapracować na rodzinę, dzielić się w domu obowiązkami, planować i martwić się o przyszłość, pamiętać o rocznicach i być romantyczny, porzucić kolegów dla swojej kobiety i zadowolić ją w łóżku. ” Wspaniale powiedziane. W XXI zdarza się tak (a pisząc zdarza mam na myśli większość młodych związków), że także kobieta pracuje na rodzinę. Kobieta przy tym jednak ma taki specyficzny obowiązek, którym podzielić się nie może, bo biologia nie pozwala – 9 miesięcy nosi bobaska, często 6 lub więcej go karmi. Jest to, jakby nie patrzeć, około 15 miesięcy lekko wyjętych z życia. Bo mimo usilnych starań Pana „dbającego o przyszłość”, nie da się inaczej. Pana tekst jest kompletnie wycięty z kontekstu dzisiejszych realiów. Dziś kobiety w dużej mierze są siłaczkami, którym powinno się pięty całować. A skoro rodzą dzieciaczki (tak, Pana piwko, kiedy ona w ciąży, to też rarytas wyjęty na 15 miesięcy i p o ś w i ę c e n i e, z którym sobie wyśmienicie radzi), skoro piorą i sprzątają, po ewentualnym macierzyńskim zapierdzielają do roboty, ale też nie zaniedbują prania, prasowania i ciepłego obiadku – znaczy wikt i opierunek rodzinie zapewniony (!) – to Pan wybaczy, części obowiązku przejąć nie można? Skarpet wrzucić do brudów, naczyń po obiedzie pomyć, kolacji przygotować? A randki, miłe słowa i gesty to ma być przywilej kobiety? Bo zdaje się, że jak się kocha, to chce się dla drugiego człowieka jak najlepiej. No słowem – co to też za dyrdymały z Pana strony?

    • a co zrobić jeśli dla faceta postawiłam wszystko na jedn karte, wyprowadziłąm sie z miasta rodzinnego w jego strony dlatego bo niby tu miał miec prace marzen jest muzykiem tu ma sale prób tu mieszka jego rodzina i ogólnie jest u siebie.Ponadto mamy dziecko, mieszkamy u jego babci na pietrze. nie mam tu znajowmych, przyjaciół rodziny….Jego najwieksza wartoscia jest muzyka , zawzse jestem na drugim planie i on otwarcie juz o tym mówi że muzyka jest dla niego życiem poswieca wszystko dla niej pokryjomu bierze pozyczke:(…nie okazuje uczuc nie wspiera traktuje jak obcego człowieka, nie rozmaiwa, zle o mnie opowiada rodzinie….Boże co robić ….pomóżcie moje gg.6068870

    • Regularnie czytam artykuly o rozstaniu, ale nadal nie umiem podjac tego kroku… Tkwie po uszy… Od poczatku nie bylam do niego przekonana…Ale przez ‚wpadke’ czulam sie zoobowiazana dac mu szanse.Dla dziecka…Teraz mamy wspolna corke, 2 lata, ktora uwielbia swojego tate. Tylko ze ja juz nie moge… Nie wiem od czego zaczac. Od tego ze ma 4 dzieci z poprzednich zwiazkow, czy od tego ze ma pelno dlugow i wciagnal mnie w to bagno rowniez, czy od tego ze wiecznie odklada zalatwienie waznych spraw na pozniej co powoduje dodatkowe problemy. To wszysto kumuluje sie i wywoluje regularne klutnie… I na koniec to ja wyolbrzymiam… Wogole to nawet nie mam sie komu wyzalic.. Ze wszyskimi znajowymi stracilam kontakt, bo wiecznie byl zazdrosny… Tak bardzo chcialabym zakonczyc te bledne kolo. Ale zal mi mojej corki… Rodzinie tez nie chce sie przyznac jak to wszystko wyglada… Do tego mieszkamy za granica(on jest niemcem) i boje sie ze nie dam sobie sama rady… Nie wiem juz sama co mam robic…

      • ojej, to jest prawdziwy socjo-bądź psycho-pata! poczytaj sobie a się przekonasz.
        Zdobądź się na odwagę i przyznaj się rodzinie a od razu Ci ulży! Zaplanuj odejście, nie bój się!

    • Wy widzicie tylko problemy męskie. Tylko mężczyzna jest winny, a próbowałyście zrozumieć dlaczego tak sie dzieje że mężczyzna się źle zachowuje wobec Was? „On coś mówi do mnie że ja tego nie zrobiłam tamtego” – no dobrze ale skoro tego wymaga to coś chce dać w zamian. Nie bądźcie egoistkami myślącymi wyłącznie o swoich doznaniach, bo facet też jest człowiekeim też ma prawo na rozrywkę. Ja mam trudną sytuację właśnie ze względu na kobietę nie mam się z kim podzielić mieszkam u teściów. I mam brudno w domu bo moja żona nawet nie chce umyć podłogi ja zawsze to robię. Ja tylko zarabiam, ona zajmuje się dzieckiem, gotuje – ale żadko sprząta- czeka aż ja posprzątam a potem mnie przeprasza. No i to też moja wina? Bo jestem nie dobry dla niej ?

      • To moim zdaniem urok „przekornego losu ” :-/ te „zle ” kobiety mają zazwyczaj dobrych,kochajacych, oddanych mężów /partnerów.
        A te porządne i oddane trafiają na cwaniaków i egoistow, którzy poza czubkiem swojego nosa nie widzą nic!!
        Tak jest i w moim przypadku.
        Jestem żoną.
        Nieszczesliwa…
        Mieszkamy w mieście męża ,mamy małe dziecko,nie mam tu rodziny ,która mogłaby mi pomóc ….
        Patowa sytuacja….
        Tkwie w tym, bo nie mam dobrego planu jak to zmienić …

    • Jestem leniem,skonczonym nierobem i nikim……Kochalem caslym sercem,robilem wszystko aby bylo ok,ze swiadomoscia tego,ze rogami zawracam chmury….Kocham bardzo,wiedzac,iz ten zwiazek nie ma przyszlosci zdradzila mnie tak wiele razy,ze przestalem liczyc ,jestem regularnie upodlony,znienawidzony a za chwile kochany….Dzis moj brat powiedzial mi,zew chciala sie z nim kochac ale on ja pogonil….Nie wierze…..opuscil wzrok…..Napisalem jwej o Jego slowach…… Odpisala mi, ze on jest jej i gdyby poznala go przede mna bya by szczesliwa…..Kurcze umieram ze zgryzoty poniewaz bardzo ja kocham….Jak mam o niej zapomniec bedac od niej uzaleznionym uczuciowo?Prosze o pomoc

  2. To jest genialny wpis :-) I zapewniam to nie są odrealnione oczekiwania. Coraz więcej kobiet robi się jak to mówi mój dobry znajomy „zimnymi sukami”. I ja to w 100% popieram. Czasy „Matki Polki” i „Męczennicy” się skończyły.

      • :-). Nie naszą winą jest to, że trafiamy na takich facetów, a może nasza, może za mało się staramy. Tego nie wiem. Zawsze można zrobić coś lepiej. Ale na pewno zmieniło się podejście kobiet. Zmieniło się bo czasy są inne, rzeczywiśtość inna. A może po prostu chcemy być kochane. Pytanie tylko czy nasza wizja o szczęśliwej miłości jest realna. Czy wogóle jest możliwa :-) Pozdrawiam.

        • No nie do końca tak jest.
          W psychologii jest to jasne, że nie bez przypadku zostajemy z takimi a nie innymi osobami. Poznajemy oczywiście różne, ale w niektórych szukamy właśnie czegoś co pragniemy. I to one przyciągają naszą uwagę bardziej od pozostałych.

          W większości sytuacji schemat się powtarza. Na początku znajomości każdy chce grać rolę takiego jakim chciałby być w oczach drugiej osoby. Ale to z czasem samo się zmienia i okres promocji już mija. Niezwykle rzadko zdarza się, że wszystkie tzw. wady czy niepasujące rzeczy ujawnią się od razu. Problem w tym, że się nawarstwiają, dodatkowo dochodzą różne wspomnienia i wzajemne przeżycia, co opóźnia realną analizę sytuacji z kim się na prawdę związaliśmy? Z naszą iluzją osoby, marzeniem czy kimś kogo na prawdę nie wzięlibyśmy pod uwagę gdybyśmy znali przyszłość.

          Tylko część par się rozchodzi na tym etapie, inne zaczynają wdrażać tzw. program naprawczy partnera. „Widzę co mi nie pasuje, co chce zmienić, mam misję a jak mi się uda to odniosę sukces podwójny bo będzie tak jak pragnę i poczuję, że to ja mogę coś zmienić. Czasem program naprawczy zaczynają równocześnie stosować obaj partnerzy bez porozumienia i wtedy robi się na prawdę toksycznie.
          A ponieważ trwa to w czasie i często mieszkamy i gospodarujemy razem – mamy sporo wspólnych rzeczy – wartościowych a czasem budzących w nas sentyment. Czasem dopuszczając myśl o odejściu wiemy, że będzie trzeba je zabrać albo podzielić. Jeśli tu pojawiają się problemy to decyzja o rozstaniu staje się trudniejszą. Wydaje nam się, że łatwiej jest naprawić partnera niż podzielić rzeczy, a czasem jeszcze zadbać o dzieci, znaleźć dom, pracę itp. No i zostaniemy sami. Łatwiej jeśli na horyzoncie ktoś jest, a jak nie to możemy odczuć że ponieśliśmy porażkę. Większość osób nie myśli o sobie jak o zwycięzcach „w końcu uwolniłem się” tylko jak o społecznie przegranych „jestem taki do chrzanu, że nie utrzymałem związku i wszyscy są z kimś a ja zostanę sam, pomyślą, że to ja zawiniłem”.

          Co do starań, owszem związek trzeba pielęgnować i szanować swojego partnera. Ale nie wolno nam zapomnieć, że mieliśmy wcześniej swoje pasje, mamy swoich przyjaciół, rodzinę i pewne zasady. Nie wolno nam też rezygnować ze swoich talentów. W dobrym związku każdy ma prawo do swojej wolności pod warunkiem, że działa to w dwie strony i nie burzy zaufania.

          Duży wpływ na podejście do życia ma wychowanie.
          Przykładowo, jeśli od dziecka nie wymaga się sprzątania, względnej punktualności, dbania o swoje rzeczy czy dotrzymywania słowa, to trudno będzie to wyegzekwować później drugiej połówce. Jedna będzie czuć się jak dziecko strofowane przez rodziców a druga jakby żyła z dzieckiem a nie dorosłą osobą. Tu też jest kwestia, którą rolę będziemy odgrywać, ale to problem bardziej złożony.
          Taki toksyczny związek tworzą dwie osoby i one się wzajemnie „uzupełniają” choć czują się krzywdzone. Choć oczywiście wina nie musi leżeć równo po środku, czasem bardzo skrajnie.
          Pozdrawiam

        • Jestem żona 20 lat , przeżyłam terror psychiczny i nadal przeżywam tzn ja i moja starsza córka . Boję się odejść od męża , grozi że się zabije jak go zostawię.Nie chce tez rozbijac rodziny ze wzgledu na mlodsza corke. Oskarża mnie ze go zdradzam , ze dbam o siebie dla innych. Córce wygadywał różne rzeczy aż córka nie wytrzymała i wyprowadziła się. Mąż jest inny przy niej i co innego mówi mi. Nie mam sił kłócić sie z nim bo żal mi młodszej córki.Jak sobie przypominam te chwile co byly kiedys mysle kobieto bylas glupia bo pozwolilas na to a teraz jestes jeszcze glupsza bo z nim nadal jestes. Jego myśl Pan pracuję Sługa musi , albo jestes moja ,musisz skakac tak jak on chce a jak nie to foch. Ale z dnia na dzien staje sie silniejsza po tym co przezylysmy ale nie az tak silna zeby odejsc od niego. Przyjedzie oczekuje ciepłych posiłów , wyprać ,pod ryj podstawic biegac za nim jak przy dzieku. Skarpety lezaly 2 dni i ciezko jemu bylo wrzucic do pralki a jak zwrocilam uwage to bylo ja pier… ale sie czepiasz nie moglas sama wrzucic ? I skonczylo sie klotnia bo powiedzialam ze nie jestem sluzaca. Ok nie pracuje ,zajmuje sie domem ale czy mi sie juz nic nie nalezy tylko stanie przy garach?

          • Kobieto! Ja właśnie złozyłam pozew o rozwód! Po 20 latach małżeństwa! Też się boję co bedzie,ale może byc tylko lepiej. Wszystko pod nos,wszystko ja robiłam a on nic,jeszcze skąpy dawał po 100-200 zł na miesiac a czasem w ogóle facet na stanowisku w instytucji oświatowej.,W domu cham,poniewierał dzieciakami a wśród ludzi ideał w garniturze. Na dodatek okazało się,że zdradza,mówił ,że kocha i tęskni a w tym czasie był u kochanki! Nie uwierzę facetowi za cholerę,cała ta moja miłość gdzieś wyparowała,boję się o siebie i dzieci i dlatego wolę rozwód. Mam dość kłamstw,poniżania,teraz zdradzania, nie wiem co ja robiłam tyle lat!Ale byłam głupia.

    • dokładnie tak jest, ale jeśli to prawda? jeśli do końca życia będę już sama? jak dam sobie radę z czwórką dzieci wielką chatą i ogrodem? potrzebny mi facet do tego..

      • Nie prawda. Kobieta jest w stanie żyć samodzielnie, zajmując się dziećmi i domem, pracując zawodowo, realizując swoje marzenia. To kwestia dobrej organizacji czasu, a nie posiadania partnera.

        • Zgadzam się z Jagną. I pozwolę sobie przytoczyć przykład z mojego zycia. Moja mama praktycznie sama wychowała czwórkę dzieci, pracowała zawodowo, studia zrobiła zaocznie po 40-stce. Nigdy nam nie brakowało niczego. Zawsze znalazła pomysl, aby zorganizować nam wakacje. Fakt, nie mielismy „wielkiej chaty i ogrodu”. Ale nie sadze, aby to było utrudnienie nie do pokonania. Przeciez nie trzeba sprzątać codziennie. Czasami życie stawia nas w niezwykle trudnych sytuacjach i trzeba się po prostu dostosować. Jeśli ojciec dzieci zyje, to zawsze jakoś wesprze finansowo. Bo zarówno ojciec, jak i matka maja obowiązek łożenia na utrzymanie dzieci. (Z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego: „rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.” – źródło: http://www.eporady24.pl/wysokosc_alimentow,pytania,3,16,8668.html ). Natomiast jeżeli ojciec dzieci nie żyje, to są jeszcze renty… Na pewno kobiety, które dają sobie same radę z tyloma obowiązkami są godne podziwu. Pozdrawiam! :)

        • kobieto jestes za mloda zeby znac zycie i wszystkie niespodzianki jakie z soba niesie. Udzielasz porad jakbys byla po conajmniej kilku rozwodach. Naiwne malolaty moze sobie poczytaja twoje „cenne rady”, bo kobiety ktore zarowno znaja swoja wartosc jak i maja pokore do zycia rozszmiesza twoje niektore teorie

  3. Oczywiście że najlepiej by ludzie się kochali i byli dla siebie dobrzy, dużo jest też kobiet które szukają bogatego faceta nie patrząc na np. cechy charakteru i później są niespodzianki, jak mają miejsce podobne przypadki o których piszesz to nie ma co czekać trzeba szukać szczęścia póki czas, trzeba szukać swojej kochanej połówki aż się ją znajdzie, racja że nie ma co trwać w toksycznym związku.

  4. Strasznie jednostronny ten tekst…:) „Związek nie został stworzony po to, aby być dla KOBIETY źródłem nieszczęścia…”; „KOBIETA powinna być dla swojego faceta królewną…” itd. A ja znam co najmniej kilka przypadków, kiedy to MĘŻCZYŹNI starali się ze wszystkich sił, żeby takiej „królewnie” zapewnić wszystko, czego sobie tylko zażyczyła, a sami byli w tym związku pomiatani, poniżani, zdradzani. W jednym przypadku nawet przyzwoity facet trafił do więzienia, bo „królewnie” (która oczywiście była ZBYT krucha, żeby wziąć się do jakiejś roboty – o, nie, ona miała tylko leżeć i pachnieć, w końcu od tego są królewny, no, nie?) wszystkiego było mało, co uczciwie zarobił. A na procesie i tak zrobiła z siebie „biedną, skrzywdzoną kobietkę” – i z pewnością znajdzie się kolejny frajer, który się „biedną, małą, smutną królewną” chętnie zaopiekuje. A ja powiem – związek nie jest po to, żeby LUDZIE czuli się w nim nieszczęśliwi. I KOBIETA powinna traktować mężczyznę, który naprawdę ją kocha jak króla, jak bohatera.

    • Wg mnie powinno być tak, że kobieta dba o faceta tak by on w odwazjemnieniu, bo mu dobrze, bo jest szczęśliwy i spełniony, dbał o kobietę. To powinno być koło, które się zamyka. Jak obie strony się starają to wtedy jest ok. „Bo do tanga trzeba dwojga” :-). Jestem w stanie dbać o faceta i traktować go jak bohatera ale chcę czóć, że jestem dla niego najważniejsza. Partnerstwo to jest podstawa. I zgadzam się, są mężczyźni których kobiety niedoceniają, których traktują jak maszynka do zarabiania pieniędzy (jak to mój dobry znajomy powiedział „uprawiają domową prostytucję za kozaki” :-)).

      • powiem wręcz przewrotnie – bądźmy sobie poddanymi, służącymi. Zostawmy królów i bohaterów w ich pałacach i na kartach książek.

        Piszę tylko dlatego, że od bycia Królem/Królową łatwo się uzależnić i zacząć władzy nadużywać. Oczywiście strona służąca też uzależnia się od swojego położenia, racjonalizując każdy stopień pokonany do piekła…

        Dlatego wzbraniam się od traktowania kogoś ponad wszystko, bo to niedościgniony ideał. Tak jak ‚zakochanie’ tworzy obraz idealny – to złudzenie, które prowokuje do zakładania związku. Nic więcej niestety! Tylko jeżeli ochłoniemy i nadal akceptujemy 2 stronę taką jaka jest, i zadziała to w obie strony, osiągniemy szczęście idealne.
        Czy to jest realne?

        • popieram, moj psycho chłopak stawiał mi takie warunki: to ja tu rządzę i ma być tak jak chce albo cie zostawie bez wahania: i czy to jest normalny związek? a ja ciągle miałam poczucie winy że jak zrobie coś źle, albo jak pojade do znajomych to on mnie zostawi… a i tak zostawił, nagadał ze mnie kocha i tak zostawił. poza tym on był jakiś dziwny, miał dom i brudno , nawet noży naostrzonych nie miał, nie miał stołu w kuchni i oczekiwał ode mnie że mu bede usługować, kurde, skoro jestem gościem to chyba on powinien sie starać zeby było czysto i schludnie, a nie szukac kobiety sprzataczki! jak on był u mnie to ja zawsze przez pół dnia sprzątałam jak głupia…

  5. Myślę Jagna, że kobiety trwają w takich układach bo się boją być same, na zasadzie „byle jaki, byle chłop”. Na pozór zaradne i mądre dziewczyny nie są w stanie takiego pogonić i powiedzieć won. chociaż należy się.

    • Jakiś czas temu w sieci czytałem taki komentarz dotyczący singielek. Jakie to one wyzwolone, inteligentne, samowystarczalne, wykształcone itd., itd. Wszystko to szlag trafia gdy tylko koleżanki powychodzą za mąż i pozachodzą w ciążę. Wówczas to „singielki” rozpaczliwie próbują też wyjść za mąż i zajść w ciążę. Stąd też łapią faceta byle jaki aby był – bo ci fajni już dawno pozajmowani i później są dramaty. Ot taki piękny przykład efektu emancypacji. Pasuje do artykułu jak ulał.

      Nie mówię, że zgadzam się z tym komentarzem ale mi się podobał.

  6. No ja się z koleżanką zgadzam tylko powiedz mi ile kobiet tak naprawdę ma możliwości odejść ,jakkolwiek praca nie wspomnę o dobrej ,jakieś mieszkanie jakieś perspektywy i żyją z tymi skurwysynami i udają że jest cudownie (jestem facetem ) Jak już się wyrwą z tego letargu zazwyczaj zaczynają drugi równie cudowny jak pierwszy ,jak facet ma trochę więcej kasy noszą gacie w kostkach i są złe na cały świat ale nic kurwa nie zrobią żeby było im lepiej tylko że jest źle. Zatracacie kobiecość ,seksapil i wiele innych rzeczy które sprawiają nam przyjemność nie mówię o skrajnościach tylko o zwykłej kobiecości zaczynając od uśmiechu rano jest jeden warunek trzeba mieć do kogo się uśmiechnąć Sam twierdze że faceci są skurwysynami (nie wszyscy) a wiecie ile na mojej drodze stanęło pustych lal których nie chciał bym dotknąć patykiem i nie jestem jakąś gwiazdą zwykły facet ze wsi dodam żeby was to zastanowiło .Kobiecość jest cudowna ,kusi można ją uwielbiać tylko jak ze skurwysynem być kobietą można być tylko dziwką .Małe sprostowanie w odpowiednich chwilach i dziwką jest być przyjemnie ale to są tylko odpowiednie chwile ,czas , przyjemności , bliska osoba .To jak nazwać TĄ kobietę co żyje z tym skurwysynem ?????
    Co żyje tylko po to by prać,sprzątać dać dupy bez przyjemności i to nie jest kura domowa nie wkręcajcie mnie .Zrozumcie to te związki nie mają przyszłości żadnej
    Zygfryd

  7. Zgadzam się z Tobą!
    Co prawda na szczęście nie jestem w sytuacji, którą opisujesz, ale znam mnóstwo dziewczyn, które są głupie i niczym Matka Teresa próbują uratować świat użerając się z jakimś gnojem. Przeczytałam wpis z ciekawości, ale utwierdziłaś mnie w moim przekonaniu, że nigdy nie dam z siebie zrobić służącej, darmowej dziwki i niańki.
    Pozdrawiam!

  8. Mam ochote cos tutaj dopisac do tej waszej dyskusji. Temat dotyczy mnie bardzo bezposrednio poniewaz jestem swiezo po rozstaniu z piotrusiem panem i maminsynkiem w jedbym, troche hamem, troche leniem, w ktorym zakochalam sie bez pamieci w wieku 20 lat. Dzis mam 33 lata i piecialetnia corke ktora razem splodzilismy. Ja jestem ta kobieta o ktorej pisze blogerka. Tylko ze oprocz tego ze moj owczesny maz nigdy tak naprawde mnie nie utrzymywal.. pracowalismy oboje to jeszcze ja bylam ta jedyna ktora robila wszystko i dawala dupy srednio raz dziennie ale dzieki bogu tylko na piec minut.

    Nie jest jednak prawda ze nie bylam z nim szczesliwa. Pierwsze piec lat bylam najszczealiwsza dziewczyna na swiecie, bo moze chcialam nia byc a moze rzeczywiscie nia bylam. On mnie kochql a ja jego. Trakyowal mnie jak ksiezniczke ale razcej jak takiego kopciuszka ktory wszystko po nim pozamiata, pozbiera i zrobi loda. Ja wtedy nie zauwazalam tycv szczegolow bo chcialam go rozpieszczac i robilam to z. ochota.

    Ale tuz po slubie czar prysl. Zaczal przesiadywac po nocach przy komputerze czatujac z dziewczynami ( ja bylam wtedy trzy miesiace w ciazy z nasza coreczka) nie wracal do lozka w porze spania czy bardziej uprawiania seksu.. uwielbialam uprawiac sex w ciazy.. w koncu jednej z tych samotnych nocy wzielam jego tel. zeby zobaczyc czy robi cos jeszcze i znalazlam polaczenia z dziewczyna o imieniu mary, smsy i mmsy do niej i od niej. jej zdjecia, jego zdjecia nago. zalamalo mnie to. przeprosil a ja wybaczylam ale dalej robil to samo. Dziecko przyszlo na swiat i pomimo umowy kyora zawarlismy miedzy soba, nie pomagal nadal w domu ani przy dziecku. Internet dalej nas rozdzielal. Zostawal pi pracy w barach z kolegami a ja czekalam. Nie spedzal z nami czasu, nie wy hodzil z nami na spacery. Najwyrazniej nie podobalo mu sie bycie ojcem i mezem. Pi dlugim czasie starania sie o nas postanowilam ze chce rozwod. Ale moja syytuacja finansowa byla kiepska. Wiec musialam pracowac duzo aby odlozyc pieniadze, znalezc mieszkanie .. ugrunyowac pozycje i stworzyc bezpieczenstwo. orce. Zajelo mi to dwa lata. Prsezylam to strasznie. Jego viagle szantazowania ze zabierze mi dziecko, smianie mi sie w oczy ze nie dam sobie rady.. zero pomocy z jego strony.. teraz juz jestem sama. Wlasnie sie przsprowadzam do MOJEGO domu. Ale czuje sie strasznie, boje sie i mam poczucie winy ze nie zrobilam wszystkiego aby nam sie udalo.

    Moja corka tez ma zachowania dziecka z problemami bo prawie kazdego dnia widziala swoja mame placzaca w samotnosci albo nerwowa i z ogromnym brakiem cierpliwosci… mam nadzieje ze szybko obie wyjdziemy z naszych zmor przeszlosci.

    Masz racje blogerko.

    Tylko ze problem cxasami jest w tym ze rozstanie czasami sie ciagnie latami i nie dlatego ze my nie chcemy ich porzucic tylko dlatego ze jest tak ciezko zyc. dlatego ze czasami sa tez dzieci a nawet i psy ktore na tym cierpia a my chcemy wszystkicv przed tym obronic cierpiac przy tym ogromnie i do tego stopnia ze musimy szukac pomocy u psycvologa.
    I to prawda ze same sobie jestesmy temu winne, bo kazdy z nas kowalem swojego losu. Nikt mnie nie pchal w jego ramiona i nikt nie kazal mi tkwic w tym zwiazku przez lata. Mam oczy, uszy i buzie tak jak kazdy inny i tak samo sile do tego by sie bronic. Ale cxesto mamy tak dobre serca ze nie chcemy tego robic zeby nikogo nie zranic.

    pozdrawiam cie. Swietnie to napisalas bo naprawde sie smialam czytajac ten wpis. Gratuluje sily charakteru i madrosci koobiety mlodej znajacej swoja wartosc.

    • Gratuluję siły i samozaparcia w dążeniu dz szczęścia. Powinnaś być z siebie dumna – mimo, że wpakowałaś się w trudną sytuację życiową, to udało Ci się w końcu z tego gówna wykaraskać. Gorąco pozdrawiam

    • Ja też mam ochotę coś dopisać, bo myślę że warto zwrócić uwagę na iny punkt widzenia w tak przedstawionej sprawie.
      Po 1, nasuwa mi się smutne spostrzeżenie – rozwody się ciągną niebezpiecznie długo i jak w takim przypadku przybiera kształt wymyślnej tortury… Ktoś (państwo a co więcej i nie żartuję – kościół też) powinni pomagać i dusić agresję w zarodku, rozdzielając strony jednym szybkim cięciem. Nierealne a szkoda (głównie dzieci).

      Po 2, razi mnie komentarz i utrwalona wizja swojego eks jako mamisynka!!! To jest nieporozumienie – i na każdą kobietę która używa takiego sformułowania patrzę podejrzliwie. Tak jak na swoją eks…
      Niestety to był to ten typ męczennicy małżeńskiej, której zdanie lub tłumaczenia męża są zbędne – przecież ona wszystko wie wszystko (lepiej) a ja nie wiem nic, ponad to co ‚mamusia’ powie…
      Masakra, szkoda że przymknąłem oko na ten szczegół jej charakteru przed ślubem.
      Przykłady władzy królowej, z którą się dyskutuje:
      - wracam późno z pracy = nie chcę pomagać, pewnie tam flirtuję
      - mam hobby, uprawiam sport = lenistwo i głupoty, życia nie znam
      - seks raz tydzień = ona się musi oddać kiedy tylko ‚Pan żąda’
      - pomaganie przy dziecku = zawsze nie tak jak ona chce
      - jestem bardziej opanowany = nic mnie nie obchodzi
      - odszedłem = jasne, miło się żyje bez obowiązków
      - chcę zabrać dziecko do siebie = no tak, pranie mózgu będzie robił razem z mamusią

      Tak można by dalej – i co ty na to. To są ciężkie grzechy małżeńskie, poprzedzone zaślepieniem narzeczeńskim, NIE WIDZIMY rzeczywistości a wyłącznie to co chcemy widzieć. ZŁUDZENIA…
      A potem staramy się uformować drugą osobę, aby pasowała do naszego obrazka. To już jest NIESZCZĘŚCIE.
      Na koniec niszczymy obrazek i osobę w nim uwięzioną. TRAGEDIA.

      No i jeszcze wątek teściowych – wyjątkowo wdzięczny temat. To zadziwiające jak ta funkcja ogniskuje przeróżne fobie i agresje.
      To prawdziwy katalizator małżeństwa.
      Jak mało ‚zawdzięczamy’ teściom, to zastanawiające. To jest jakiś mechanizm obronny kobiet przed obcymi kobietami, które mogą sobie rościć prawa do waszej zdobyczy???

      ps. na wszelki wypadek zaznaczam, że nie chciałem pokazać twoich błędów lub win, nie o to mi chodziło. Nie można ratować czegoś co jest toksyczne, bo będzie toksyczne.
      Na koniec nasunęło mi się takie skojarzenie, ot bujna wyobraźnia:
      Małżeństwo to tafla lodu na jeziorze, nie chcemy być tu sami. Brzeg widać, ale przyda się ktoś obok na środku jeziora. Lód pewnie zacznie kiedyś pękać – i to akurat z teorii wszyscy wiedzą, tupanie nie pomaga…

  9. nie do konca sie zgadzam,dla mnie istnieje tylko partnerstwo-ani ja nie bede -tylko -wymagać,ani partner(mąż),
    nie potrafie byc „zołzą”,więc nie mam „szczęścia w milości”
    ale ….pozostane wierna swoim pogladom(nie jestem sama)
    to oczywiste,ze w łożku każde z nas mowi, czego chce,pragnie,
    gdzie calowac,dotykać-to normalne,nawet w luźnej (ale kulturalnej)relacji.jesli człowiek dogaduje kwestie spotkania towarzyskiego,wycieczki za miasto(żeby była udana),to i w tym temacie też nalezy sie dogadać ?!

  10. Nigdy żadna kobieta nie będzie dla mnie najważniejsza. Nie była i nie będzie, tak myślałem jak byłem singlem i tak myślę i teraz gdy jestem w udanym związku.
    Najważniejsze są moje hobby i zainteresowania i większość facetów tak myśli tylko ci pantoflarze boją się do tego przyznać nawet przed sobą.

  11. W zyciu nie czytalem nic bardziej egoistycznego i stronniczego. Nic dziwnego ze jestes wiecznie sama majac typu facetow ktorych zegnasz. Byc z kims to umiejetnosc kompromisu, wspolne dzialanie i przestrzen dla drugiej osoby wlaczajac w to komputer i kolegow. Ty chcesz miec kawki z kolezenkami i swoje hobby. Zanim cokolwiek publicznie napiszesz i zabierzesz sie za porady dla innych zastanow sie bo mozesz wyrzadzic szkode w niejednym fajnym zwiazku ktory tylko potrzebuje lekkiej pomocy czy zmiany.

    • Żyję w bardzo satysfakcjonującym związku, jestem zaręczona. Wiem co mówię, testowałam na sobie.
      Kawki z koleżaneczkami i moje hobby nie są i mam nadzieję, że nigdy nie będą dla mnie ważniejsze niż szczęście mojego partnera. On zawsze jest na pierwszym miejscu i tego samego oczekuję w zamian, to uważam za prawidłowe i zdrowe. Nie znaczy to jednak, że oczekuję od niego, by nie robił nic innego tylko siedział ze mną w domu i ubóstwiał w każdym calu. Daję mu przestrzeń, daję swobodę, liczę się z jego zdaniem. Ale nie do pomyślenia jest dla mnie sytuacja, gdy facet nie kryje, że istnieją dla niego rzeczy ważniejsze niż ja – piwko z kumplami, meczyk, snowboard, komputer…
      To jest kwestia pewnej dojrzałości w związku, kiedy partnerzy jasno określają swoje priorytety i poważnie podchodzą do budowania relacji. Kobiety się boją tego wymagać, a mężczyźni zazwyczaj nie są w stanie swoimi chłopięcymi umysłami tego pojąć, a w swoim małostkowym egoizmie zastosować w praktyce.

      • Az w oczy kole, jak ton Twoich wypowiedzi, dobrane sformulowania i ogolnie ich forma jaskrawo kontrastuja z ich trescia. Nie sposob Ci uwierzyc, ze tak partnersko traktujesz swojego mezczyzne, podczas gdy najwyrazniej masz gleboki zal do mezczyzn w ogole. Ogrom zalu i frustracji, ktory wyplywa z Twoich wypowiedzi, a takze nieukrywana pogarda dla plci brzydkiej („małostkowy egoizm”, „chłopięce umysły”). Watpie, czy jestes w stanie stworzyc harmonijny zwiazek na partnerskich zasadach. No chyba, ze jest to tylko forma artystyczna, wowczas gratuluje talentu gawedziarskiego.

    • …malo wiesz o zyciu…zwazek ewoluuje non stop, czy partnerom podoba sie to, czy nie.Umowy nalezy renegocjowac, w zaleznosci od biezacych potrzeb, niewiele osob to wie i stosuje. Zwiazki sie zdewaluowaly…

  12. Generalnie się zgadzam, jednak nie byłabym już taka skora do mieszania z błotem wszystkich kobiet związanych z toksykami – że durne, tępe, głupie, idiotki, że dobrowolne masochistki, i takie tam sraki pierdaty… polecam obczaić bloga kobiety, którą darzę ogromną estymą za lotny intelekt oraz niesamowitą mądrość życiową – mojedwieglowy.blogspot.com, który dobitnie mnie przekonał o tym, że wpakowanie się w związek z psycholem nie świadczy od razu o byciu ostatnią kretynką – można stracić łeb na jakiś czas, ale inteligentna baba prędzej czy później da dyla.

  13. kobieta sie naczyta ze ma być dla faceta jak ksiezniczka , utwierdzi sie w tym przekonaniu a potem co z tą wiedzą robi? na łeb włazi ciągle sie sprawdzając. KOBIETA MA STWORZYC ODPOWIEDNIE WARUNKI DO TEGO BY BYĆ TRAKTOWANA JAK KSIĘŻNICZKA – to jest prawdziwe zdanie I TE WARUNKI MAJĄ BYĆ ZDROWE a nie oparte na oczekiwaniach że zadzwoniłam przecierz i „spodziewałam sie” ( no z tego tekstu to poprostu pękam ze śmiechu) . U nie w jednej relacji było tak: dokąd dziewcze działało jak należy i dbało o mnie to jej to odwzajemniałem , kiedy postanowała pobawić sie w dominacje to nie dość że przegrała ze mną to jeszcze sie sama wypaliła i rozerwała więź która sie tworzyła bo sie testowała zamiast czerpać korzyści , cały czas niepochamowanie sie testowała ( testując mnie) aż sięgneła z desperacji po test samej siebie ( w sensie przemyśleć rozstanie w warunkach tego że jestem czyli nieprawdziwych) i nic nie poczuła i miała niepoczuć bo miała komfort tego że nie dostanie ode mnie tego co dostawała od poprzedników ( zdrady, alkocholu, przemocy ) za to była szansa na rozwój zdrowej miłości o ona akurat jest bo to jest Moja zdrowa miłość , i ona ma trafić na kobiete która doszła już do tego że przygody i wszystkie inne sprawy można ogarnąc w jednej relacji, wystarczy poszukać.

    • Rozumiem, że jesteś rozgoryczony, bo doświadczyłeś trudnych przejść z jakąś kobietą, która miała wobec Ciebie zbyt wysokie oczekiwania. To teraz wyobraź sobie jak musi się czuć kobieta, która oczekuje od mężczyzny, by ją szanował, a oczekiwania te się nie ziszczają?

  14. Jestem facetem i zastanawiam się właśnie czy moja żona nie jest toksyczną osobą. Tylko dlaczego w każdym tekście w internecie dot. toksycznych związków określenie toksyczny partner to facet?
    Pytania od razu narzucają odpowiedzi.

    • W moim przypadku jest to kwestia czytelników. Znakomita większość to kobiety, toteż pisząc kieruję swe wypowiedzi w ich stronę :) Poza tym nigdy nie miałam toksycznej dziewczyny więc ciężko byłoby mi się wypowiadać w tej kwestii :P

  15. Wreszcie ktoś odważył się to głośno powiedzieć! Wielki szacun dla Ciebie i tak trzymaj! Nie rozumiem durnych, głupich kobiet, które trwają przy mężach w patologii czy też nie, ale on je poniewiera, a one łudzą się, że będzie lepiej, bo jest kredyt, dzieci, a on przecież przeprosił. Świetny blog, uświadamiaj dalej nasze chore społeczeństwo, pozdrawiam

  16. Od dawna (czyli od ponad 3 lat, praktycznie od początku) staram się wyrwać ze związku, w którym obydwoje się na wzajem niszczymy. Jest coraz gorzej, bo powoli godzę się z trwałym zniszczeniem kolejnych obszarów mojego życia. Ale co mam zrobić, skoro mamy córkę, która nas potrzebuje? Ostatnio, jakby przeczuwając grożącą katastrofę naszego związku, stale pyta, gdzie jest tata, za każdym razem radośnie mnie wita. Nie mam siły. Czyli dam się wdeptać w glebę?

    • Bez sensu. Najlepszym dobrem dla dziecka są szczęśliwi rodzice, a nie dorastanie w pełnej rodzinie, gdzie mama z tatą się ze sobą męczą.

    • Mam to samo… z tym ze u nas trwa to już 5 rok. Mamy dwoje kochanych dzieci, długo wyczekiwanych…

      Tylko to w tym związku uważam za udane… DZIECI…

      Z mężem nie jestem szczesliwa, nie mam w nim wsparcia, dla niego ważniejsze jest wszystko inne tylko nie my.

      Spedzam każdy dzień sama, i nawet weekendy, bo wtedy kiedy jest weekend i możemy spedzic ten czas razem ON woli np. posprzatac samochod, czy przy nim pomajsterkować.

      Ja rozumiem jego hobby, ciesze się ze je ma, ale nie fair jest to ze to ja wychowuje dzieci sama, jezdze po lekarzach z nimi sama albo ze szwagrem, pracuje zawodowo, calymi dniami siedze sama i nawet w weekendy meza nie ma w domu.

      Nie kocham Go, nie potrafie znieść dluzej jego obojetnosci, nie pomagania mi, olewania mnie, cwaniakowania, pyskowania….

      Chce odejść i zrobie to tylko poczekam az mój 4 miesięczny synek podrośnie…

      Ale zrobie to bo zycie jest za krótkie żeby je sobie marnować.

      a dzieci kiedyś zrozumieją… same przecież kiedyś dorosną… lepiej się rozstać niż siać patologie… bo dzieci wszystko czuja, widza, slysza… nie sa głupie… wiedza kiedy cos jest nie tak.

      Lepiej odejść niż skazywać siebie i dzieci na ciagle klotnie…..

  17. świetny tekst!
    ciesze się, że na niego trafiłam.
    Te kilka mocnych słów bez ogródek, pozwoliło mi inaczej spojrzeć na swoje życie, dostrzec to czego może nie do końca chciałam widzieć..
    Żeby jeszcze mieć tyle sił co autorka na tego wielkiego kopa….

    • Zebrać się w sobie i bez względu na jakiekolwiek wymówki zrobić porządek ze swoim życiem. Wiem, to tylko brzmi tak prosto, ale alternatywą jest chujowy związek, więc warto.

  18. Jagna, przypadkiem wpadłam na Twój wpis.
    Jest taki szczery i taki motywujący do uwolnienia się z toksycznego związku, że naprawdę wezmę sobie to wszystko co napisałaś do serca bo też tkwię a może już nie tkwię ciężko powiedzieć bo się rozstałam potem się znów spotkaliśmy a teraz jest zawieszenie ale generalnie w moim sercu jest facet nałogowiec który potrafi się od wszystkiego uzależnić i lista jego uzależnień jest długa. Mieszkałam z Nim ale się wyprowadziłam, ale jak to On zaczął mnie mamić czułymi słówkami, płaczami a w tej chwili od wczoraj milczy i tak jakby miał mnie gdzieś mnie a ja też już olałam sprawę wywaliłam jego numer tel i postanowiłam że jak jutro się nie odezwie a na jutro się wstępnie ostatnio umówiliśmy to wtedy nie odezwę się już więcej do Niego. Jest ciężko, naprawdę ciężko uwolnić się bo już wiele razy próbowałam i zawsze mnie mamił,najpierw tak jakby się godził na rozstanie a potem jednak zaczął się bać i mnie przepraszać itp. Jakbyś miała czas by chwile ze mną popisać to dam Ci potem namiary bo chciałabym naprawdę już mieć to za sobą a nawet moim przyjaciele są bez radni. a po tym co przeczytałam widzę,że jesteś taką bezpośrednią osobą i naprawdę bardzo trafnie to wszystko opisałaś, dziękuje.
    pozdrawiam,
    E

  19. hm, ja teraz poszukuje informacji na taki temat, sama byłam w czymś takim, albo nie byłam i nie wiem już co było prawdziwe. czy to moja wina czy mojego ex który mi robił igły z widły. nie mogłam mieć znajomych, mimo ze z nim widziałam się codziennie to on miał pretensje że raz na pare tygodni chce spotkać się z przyjaciółką. albo, że nie dodałam go do swojego fb z którego on sam się wielokrotnie wylanczal. ( on oczywiscie nie dodał mnie do swojego do tej pory). ale najwiekszym hitem była nie taka fryzura. nie wierzyłam w to co usłyszałam, wyszłam od fryzjera z super krótka fryzurką (miałam krótkie włosy które wymagały wystrzyżenia) i to miało być :na irokeza:, było, ale nie aż tak idealnie ale krótko i super, a tu takie teksty ( mam to bo myślałam żeby iść z tym do sądu ale pewnie i tak by to zostało zbagatelizowane) i teraz jettem sama, bo on mi mowił ze mnie kocha i nie zostawi, a po paru godzinach ze mam spierdalac, i tak w kółko, bylo ok, a ja czulam ze zaraz mnie nei bedzie znał bo pojde z matką na zakupy … mam tu ten dowód, i dobrze zrobilam bo teraz moze takie cos kogos ustrzeże przed takimi facetami: https://www.youtube.com/watch?v=hGcu4KUMF90&list=HL1398090035&feature=mh_lolz

  20. Trafiłam tu przypadkiem, przeczytałam, trafiło do mnie, poczułam się jakby ktoś w końcu powiedział mi smutna prawdę, która kryła się gdzieś w czeluściach mojej świadomości, ale serce nie pozwalało jej się wybić. Dziękuję Pani za ten tekst i kopniaka. Dzięki temu sprzedałam kopa zdrajcy, kłamcy, damskiemu bokserowi, alkoholikowi i zboczeńcowi. Dziękuję za uratowanie mi życia.
    Mimo że to była moja decyzja, rozum trzyma mnie w pionie, to serce czasem zatęskni, ale poniżenie i upokorzenie jakiego doznałam, gdy dowiedziałam się prawdy o swoim mężczyźnie skutecznie tę tęsknotę tłumi. Jeszcze czasem zapłaczę. Nie dlatego, że skończyło się to gówno, w którym tkwiłam ponad dwa lata, a dlatego, że w ogóle w nie wdepnęłam.
    Dziękuję!

  21. „to jesteś ty sama, żyjąca mrzonkami, w roli dostawczyni darmowych usług seksualnych. Kobieta, która w to wchodzi jest zwyczajnie głupia, pozbawiona poczucia własnej wartości i instynktu samozachowawczego, a godność jest dla niej zagadnieniem nie tyle abstrakcyjnym, co po prostu obcym”

    Czuję się kiepsko i jeszcze dostaję po łbie :((
    bo nie jestem super babka tylko jestem głupia cipa
    Rewelacja kurna blać

    • Jestem mężczyzną. Dobry artykuł, dobre wypowiedzi, szczególnie ta jakiegoś psychologa – cała prawda ale kobiety kochane pamiętajcie czasem o jednym, że jeśli jesteście w swojej ocenie „dostarczycielkami seksu”, to tak samo możemy powiedzieć o sobie, bo Wy też często myślicie tylko o tym.

      Cześć!

  22. Ha! Skąd ja to wszystko znam? ;) Prośby, groźby, psycholog-nic tak nie dało w dupe mojemu Piotrusiowi jak rozstanie. Wcześniej oczywiście regularnie co dwa miesiące odchodziłam ;) Ale w końcu powiedziałam mu: wypad z mojego życia! Przez rok nie byliśmy razem a on zmienił się nie do poznania. Nie wiem co na ta jego metamorfozę miało wpływ, ale jest zupełnie innym facetem niż wcześniej (przed rozstaniem byliśmy razem 5 lat). Był dla mnie całkowicie skreślony, bo nie wierzylam, że coś w nim drgnie (mam na myśli mózg ;) ). Jednak przez ten rok przerwy pokazał, że można się wyrwać ze swoich przyzwyczajeń i udowodnił, ze wydoroslal. Dorósł na tyle, że od roku znów jesteśmy razem i czekamy na narodziny naszego dziecka.
    A więc czasem Piotruś Pan dorasta ;)

  23. Witam . Jestem ofiara toksycznego zwiazku. Spodziewam sie dziecka a chłopak z którym jestem meczy mnie psychicznie i niemal codzien doprowadza do płaczu. jestem załamana chciała bym juz skonczyc z tym człowiekiem ale boje sie ze bedzie chciał odebrac mi dziecko i szantażować mnie . jak moge sobie pomuc , nie chce trwać w tym zwiazku dłużej . i wiem ze sama musze na siebie poradzic a nie wiem jak . prosze o pomoc.

  24. Trafiłam przypadkiem na Twój blog. Zaczęłam szukać już porad w internecie bo sama nie wiem czy powinnam się z nim rozstać? jesteśmy razem ponad 2,5 roku. Pierwszy rok – wspaniały, traktował mnie jak księżniczkę, byłam spełnieniem jego marzeń, spędzaliśmy każdy dzień tylko we dwoje, czułam że naprawdę mnie kocha, seks nawet po dwa razy dziennie… Po roku zamieszkaliśmy razem i zaczęło się…przez ponad pół roku on nie miał pracy. Jedynym zajęciem było granie w gry przy komputerze cały dzień i całą noc. Ja zajmowałam się wszystkim – pranie, sprzątanie…seksu było coraz mniej (nie ukrywam że w związku jest to dla mnie ważne). Teraz ma pracę…Około miesiąc temu powiedział, że mnie nie kocha, że nie chce ze mną być. Strasznie to przeżyłam, płacze, krzyki, nie chciałam zostać sama… po kilku dniach jednak wróciliśmy do siebie, powiedział, że mnie kocha i źle mu beze mnie. Podczas tej krótkiej przerwy odnowił znajomość ze swoją starą koleżanką, dużo z nią pisał, później oszukał mnie że nie pisali…teraz zdarza się, że kiedy chcę go przytulić to mnie odpycha, kiedy chcę go pocałować to mówi „ile można? nie jesteśmy dziećmi…” jest mi wtedy bardzo przykro. Jestem bardzo wrażliwa i wtedy od razu płaczę…później się o to kłócimy, bo on nie rozumie że ja potrzebuję pocałunków i przytulania. Kiedy siedzimy razem w domu, on przy komputerze a ja wtedy nie mogę mu przeszkadzać. Wszystko byłoby okej, gdyby te siedzenie przed komputerem nie trwało prawie cały dzień… Usuwa wszystkie rozmowy z facebooka, smsy… czasem zastanawiam się czy mnie nie oszukuje mówiąc że pisze z bratem…Często zdarza się, że wychodzi do brata, mówi, że np. wróci o 21 a wraca w nocy o 2:30. Nie dotrzymuje danych mi obietnic, niby nie są to wielkie sprawy bo rzeczy typu „jutro zabiorę Cię do kina” czy „zrobię Ci masaż” czy „będę w domu o 20″… mam wrażenie że nie obchodzą go moje uczucia, że nie chce sprawiać mi przyjemności i myśli tylko o sobie… myślę, że gdzieś tam w głębi duszy mnie kocha, ale dlaczego tego nie okazuje? Czy może zbyt kurczowo trzymam się tego co było kiedyś? Wiem, że ja nie jestem idealna, ale on jest dla mnie najważniejszy, zawsze chcę spędzać z nim czas. Nieważne koleżanki czy inne zajęcia. Ja potrzebuję tylko czuć, że jestem naprawdę kochana, że jestem najważniejsza…jak kiedyś…

      • Kochana Jagno…

        ja sie zgadzam z Twoim artykulem. Ale doradzanie komukolwiek, w takich sprawach, nie znajac ludzi ani dokladnie przypadku – jest nie na miejscu. Mozesz komus podac wskazowke, ale nie mow co ma robic. Ja tez jestem w zwiazku z kims, z kim idealnie nie jest. Ale zycie w ogole idealne nie jest. Koniec kropka. Tak juz jest. Kompromis to dobra rzecz(w granicach rozsadku, oczywiscie).

        Pozdrawiam

  25. Ja juz nie mam sily . Pisze tu z mysla , ze moze jak sie wygadam to w pewien sposob mi ulzy . Jestem w zwiazku od roku i od poczatku byl to trudny zwiazek. Problemem jest alkohol , ktorego moj partner sobie nie odmawia tlumaczac , ze pracuje caly tydzien to mu sie nalezy tak nie mam nic przeciwko tylko , ze on nie ma granic w piciu. Potem sa awantury on sie mnie czepia o wszystko o moja przeszlosc , ze mialam kilka zwiazkow, ubliza mi , poniza, traktuje jak przedmiot .Obecnie jestem w 5 miesiacu ciazy i chce odejsc od niego bo juz psychicznie tego nie wytrzymuje, boje sie co dalej bedzie bo nie mam gdzie isc mieszkac nie mam oszczednosci i w obcym kraju ,ale z dwojga zlego to chyba wole biede i swiety spokoj niz ciagle pretensje.On buduje sobie taka otoczke aby o nim wszyscy mysleli jaki jest wspanialy i brylantowy a tak naprawde jest draniem bez zadnych zasad.Popelnilam blad bo uzaleznilam sie od niego pod kazym wzgledem a teraz ciezko mi odnalesc w sobie ta kobiete z przed roku niezalezna usmiechnieta znajaca swoja wartosc.

  26. A co powiecie a to? Jestem z chlopem od 2.5lat, dobrze bylo moze przez 2 miesiace, nie jestem od niego uzalezniona w zaden sposob, mieszkamy osobno, ja pracuje zarabiam calkiem niezle ( na tyle zeby sie utrzymac, miec na jakies przyjemnosci i odlozyc w skarpete), jezdze swoim autem, wszystko co mam w domu zakupilam sobie sama. On tez pracuje, wynajmuje mieszkanie, jezdzi autem, zyjemy na podobnym poziomie. Ale(!) Ten facet jest tak toksyczny, zabrania mi spotkan ze znajomymi, na imprezie tudziez na dyskotece nie bylam od 2 lat, oczekuje ze bede mu sie spowiadac ze wszystkiego co robie, jest wiecznie zazdrosny, twierdzi ze go zdradzam, oklamuje, a ja nie mam nic wspolnego z takimi odchylami. Ten skurwiel ma pretensje o wszystko! Na dodatek on sam pisal z jakas kobieta i zapraszal na kawe a kiedy ja to przeczytalam stwierdzil ze nie wie co nim kierowala i przepraszal. Zawsze awantury sa z jego powodu ale on nigdy nie przeprasza i jeszcze obwinia mnie o wszystko. Zostawilam go w tamtym roku na 3 miesiace, ale on nie dawal mi zyc stal pod domem, przy samochodzie, pod praca, wszedzie ( i nie myslcie ze przepraszal, za kazdym razem pytal czy jestem pewna ze nie chce go znac). Przed swietami przwiozl bukiet roz i powiedzial zebym zastanowila sie czy go kocham. Tak kocham go i to najgorsze! Zaprosilam go na kolacje w 2 dzien swiat i zostal u mnie przez 2 tyg. Wszystko bylo cudownie, do wczoraj! A juz myslalam ze sie zmienil. Ale ni c h u j! On nie buduje wokol siebie otoczki dobrego czlowieka; WSZYSCY WIEDZA ZE TO SKURWIEL CO CHCE WSZYSTKO KONTROLOWAC. KOBIETY! Pocieszcie sie, ja to dopiero jestem glupia jak but! Mam wszystko do normalnego zycia samej, a siedze przy tym palancie, bo go kocham! Nosz w dupe palec! Patrze na siebie i nie wierze, a potem moj wewnetrzny anielski glos mowi: zastanow sie moze jeszcze to da sie naprawic! I caly plan bierze w leb bo moja „dobroc” dla tej mendy zawsze wygrywa! Jedynie w lozku potrafimy sie dogadac.

  27. Ps. Zeby nie bylo ze ja jego wszystko przepraszam, nie nie, ja wiecznie walcze zeby dal mi zyc po mojemu, dre sie na niego jak mnie wkurzy, ale to na nic ten chlop jest chory psychicznie. Jestem z nim- ma ciagle pretensje; nie jesten- wystaje pod chalupa, chodzi za mna nie daje mi spokoju. Ja pierdziele juz nie wiem co zrobic. Nawet juz nie placze przez tego patafiana. Przyczepil sie jak rzep psiego ogona, gdyby nie to ze ciagle napiera wydzwania czeka to bym sie milion razy uwolnila, a tak to ciagle mam nadzieje!

    • Witam wszystkich. Opowiem Wam w skrócie moją historię. Poznałam faceta młodszego, a mam już trochę lat,to była naprawdę miłość, zamieszkaliśmy razem. Po jakimś czasie okazało się, że to typowy alkoholik (jeszcze pracujący), ale tkwiłam w tym związku rok. Były prośby, kłótnie, płacz a nawet doszło do rękoczynów. Wreszcie powiedziałam dość – rozstaliśmy się. I na prawdę było mi dobrze (jestem niezależna). Ale od jakiegoś czasu brakuje mi go (wiem, jestem głupia). Z jednej strony wiem, że to był toksyczny związek i powinnam się cieszyć, że jest „już po wszystkim” a drugiej czegoś mi brak. Czy miałyście tak w swoim życiu? Proszę, napiszcie

  28. Czy moge sobie iscic prawo do zmiany zakonczenia?…..no w sumie dlaczego by nie?☺…..
    Skończcie wreszcie czekać na cud, pozbądźcie się zbędnego balastu w postaci beznadziejnego babiska i weźcie odpowiedzialność za swój los. Ona jest bydlakiem i tego nie zmienisz. Ale ty nie musisz być idiotą.☺
    takie zakonczenie tez calkiem ciekawie brzmi…co wy na to?
    Pozdrawiam wszystkich komentujacych…moc jest z wami☺

  29. Rozumiem ideę, rozumiem próbę energicznej i energetycznej motywacji, rozumiem również frustrację tym, że istnieją kobiety wchodzące w toksyczne relacje. Ale nie rozumiem zakładania a priori, że są głupie, i że są idiotkami, bo to ogromne i nierzadko bardzo krzywdzące uproszczenie. Bo czy kobieta pozbawiona z jakiegoś powodu poczucia własnej wartości to idiotka? Przyczyny takiego stanu emocjonalnego są zazwyczaj znacznie bardziej skomplikowane i sięgają daleko poza sferę intelektu.
    Pakowanie się w toksyczne relacje (a potem tkwienie w nich) ma swoje przyczyny, często nieuświadomione, siedzące bardzo głęboko i mające niewiele wspólnego z poziomem inteligencji. Zmiana sposobu myślenia o związku, dostrzeżenie jego toksyczności i podjęcie działań wymagają często walki z samą sobą. Walki bolesnej, bo zmiana głęboko zakorzenionych schematów siedzących w głowie jest procesem bardzo trudnym, pokazującym nierzadko jak błędny był nasz dotychczasowy ogląd rzeczywistości. Często wypaczony i utrwalony, gdy jeszcze nie miałyśmy na to wpływu.
    Pamiętajmy o tym, że tego zagadnienia nie da się tak po prostu wtłoczyć w czarno-białe ramy.

    • O ile można „niechcący” wplątać się w toksyczną relację, tak nie da się w niej tkwić będąc kobietą inteligentną. Bo idiotyzmem jest wierzyć, że on się zmieni, skoro nie przejawia ku temu najmniejszych nawet chęci. Idiotyzmem jest wybaczać, skoro uderzył nie po raz pierwszy, a pięćdziesiąty, i wciąż brać na serio zapewnienia, że to się wiećej nie powtórzy. Idiotyzmem jest godzić się na życie z bawidamkiem, alkoholikiem, despotą czy innym draniem, a jeszcze mieć z nim dzieci, które wyjdą z takiego domu emocjonalnie poranione.
      Ale masz rację – tu nie chodzi o iloraz inteligencji, tylko o zwyczajny brak naiwności.

      • Jagna, jesteś najwyraźniej osobą w pełni świadomą swej wartości, pewną siebie i mocno racjonalną. Ale nie każdy taki jest. Twoja postawa jest na pewno postawą zdrową i słuszną, tyle że ludzie mają różny bagaż doświadczeń, który wywołuje u nich reakcje wydające się być naiwne lub idiotyczne osobie takiej, jak Ty. Ale to właśnie należy podkreślić – wydające się. Bo brak Twojego zrozumienia oznacza, że na szczęście nie masz takich doświadczeń, a także że nie nie próbowałaś nawet dowiedzieć się czegoś o mechanizmach, które kierują takimi osobami. Uznałaś te osoby za głupie i naiwne, odrzucając jakiekolwiek inne opcje. Twoje prawo, ale czy masz rację? No niestety nie masz.
        Podam Ci swój własny przykład. Wychowywała mnie histeryczna matka. Wszystko było na wysokim C. Reakcje nieadekwatne do bodźców. Dużo emocji, nadwrażliwość, huśtawka nastrojów. Do tego – egocentryzm. Ciągłe wymaganie udowadniania mojej miłości. Ciągłe wymaganie, bym zabiegała i się starała. Obrażanie się, „ciche dni”, jeśli nie starałam się wystarczająco. W tym wzrastałam. I dla mnie takie życie jest normą. Paradoksalnie – w tym się odnajduję, bo to znam, nie miałam szans poznać innych typów reakcji i relacji, a także nie miałam szans zbudować i wzmocnić mojego poczucia własnej wartości. I w związku z tym układ damsko-męski, który wygląda jak sinusoida, jest dla mnie rzeczą naturalną. Naturalne jest dla mnie to, że ktoś się obraża, strzela fochy. Gniecie mnie to, ale nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, bo tego właśnie się spodziewam. Na poziomie emocjonalnym taki właśnie został mi utrwalony obraz relacji z bliską osobą. Dużo czasu zajęło mi dotarcie do tego i zrozumienie zakorzenionych we mnie mechanizmów, które popychały mnie do relacji z konkretnym typem mężczyzn. A to dopiero pierwszy krok, bo teraz pracuję nad tym, by te mechanizmy zmienić. A to jest jak uczenie się chodzenia na nowo lub jak uczenie osoby leworęcznej pisania prawą ręką.
        Czytałaś kiedyś o relacjach kat-ofiara? O procesie wiktymizacji? Jeśli nie wierzysz w tego typu mechanizmy, to może chociaż poczytaj o syndromie sztokholmskim – mechanizm podobny, ale niezwiązany z relacjami damsko-męskimi, dzięki czemu może łatwiej będzie Ci się na to otworzyć. I może zrozumiesz, czemu są kobiety, które nie uciekają przed bijącymi mężami.
        Czasem warto zgłębić nieco temat, zanim osobom, których postępowania nie rozumiemy, przypniemy negatywne łatki. Bo materia, którą poruszyłaś, jest wyjątkowo delikatna i – wbrew pozorom – nieoczywista.

        • Takie mamy okropne czasy, że normalnych mężczyzn jak na lekarstwo i jestem święcie przekonana, że każda kobieta miała w sowim życiu styczność z toksycznym facetem. Ja nie jestem tu wyjątkiem.

        • Kasia, dziękuję, lepiej bym tego wszystkiego nie wyłuszczyła. Z tekstem (przesłaniem) Autorki się zasadniczo zgadzam, ale… te upraszczające i krzywdzące stereotypy o idiotkach bez godności, rzekomo lubiących przemoc, to już mogła sobie odpuścić. Na odpowiednich manipulatorów łapią się zarówno głupiutkie gęsi, jak i imponująco inteligentne pozornie „silne” babki. Serio. Wyrafinowani psychole są w stanie spacyfikować i „ustawić” nawet swoich psychiatrów. Tak czy inaczej, uważam, że temat wart jest naświetlania, im większa świadomość takich zagrożeń, tym lepiej. Dałam kiedyś dyla od takiego skurwla, teraz mam najwspanialszego faceta na świecie i wiem, że w związku powinno się kwitnąć, a nie usychać! :) Czego wszystkim życzę.

  30. Widzicie moje drogie Panie, to wszystko prawda co kolezanka napisala powyzej – niestety! Ja od dwoch lat jestem rowniez w zwiazku (takze z facetem) i moglbym wymieniac bez konca skurwysynskie zachowanie mojego wyrafinowanego faceta, ale zawsze znajduje sie tysiac innych powodow dla ktorych przekladam rozstanie z nim – bo to np. jak podzielimy nasze meble, koty, szkoda mi mojej pracy wlozonej w mieszkanie itd. itd…Potem ludze sie ze wszystko znow jakos bedzie i tak do nastepnej klotni w ktorej slysze ze to ja jestem wszystkiemu winiein, ze ja nie potrafie zaadoptowac sie do zycia, ze dla mnie sa wazne tylko pieniadze a gdzie jest milosc? (sorry ale jesli ktos ma 20 tys euro dlugow i zarabia 700 euro i ja musze wszystko utrzymywac to huj mnie strzela) i w taki oto gowniany sposob dochodze do wniosku po co i dlaczego jestem jeszcze z tym perfidnym dupkiem dla ktorego wazny jest tylko fitnes (silownia codziennie) komputer (pornosy) min 3 h dzienie, ale oczywiscie on robi to wszystko dla mnie… Dziewczyny, chlopacy nie dajcie sie ladowac w gowno bo potem ciezko sie z tego wydostac…. zycze wielu sil wszystkim ktorzy musza podjac decyzje o rozstaniu! i sobie sam zycze tego rowniez…. pozdrawiam Greg

  31. * cwaniakuje i pyskuje
    * nie lubi mojej rodziny ale kiedy widzi jakiś zysk to wie jak się przymilić.
    * nie chce dzielic się obowiązkami w domu. wszystko robie sama
    * woli np. posprzatac samochod w niedziele niż tej jedyny wolny dzień spedzic z rodzina
    * dla niego najważniejsze sa JEGO potrzeby
    * wkurzaja go obowiązki domowe, zajmowanie się dziecmi
    * najlepiej to ciagle by imprezowal i spal
    * nie dba o swój wygląd zewnętrzny
    * nie jest o mnie zazdrosny ( choć wielu facetow już mu mowilo ze ma piekna zone)
    * oglada się za innymi
    * oglada pornole
    * mało pomaga przy dzieciach
    * wszystko jest na mojej glowie
    * potrafi się obrazić na mnie na dobre pare dni, i jak ja nie podejdę to będzie cud jeśli to on zrobi
    * za wszystko wini mnie : „bo Ty to to, bo Ty to jesteś taka i taka, zrobilas to zle i tp i td”
    * jak powiedziałam ze ma posprzatac w domu bo już porostu miałam dość dbania o dom TYLKO JA, przecież on tez mieszka to odpowiedział ” JA NIC NIE MUSZE”

    POWIEDZCIE MI CZY TO WYSTARCZY ABY ODEJSC?

    • Karolina, mam takiego samego trutnia w domu.. Od dawna już o tym myślę, ale wczoraj przegiął. Miałam dziś ważny egzamin – zdałam na szczęście! Ale to nie przeszkadzało mu drzeć gęby na pół bloku jak łaskawie wrócił w nocy :-/ W domu ja, przy dzieciach ja, sprawy załatwiać ja, moja rodzina i ja najgorsze, a leń cholerny od ponad roku bez pracy, bo niby nie może znaleźć, tak więc finansowo też ja.. Dziś mu powiem, że ma się spakować i wypieprzać i mam nadzieję, że nie stchórzę po raz kolejny :( Ps. Genialny artykuł :*

    • Nie wiem czy moja odpowiedź Ci sie jeszcze przyda ale napiszę: Kobieta uciekaj to osobowość psychopaty! Przeczytaj pozycję : Moje dwie głowy a zrozumiesz! Facet który mysli o sobie nigdy nie bedzie myslał o nikim innym.

  32. A co jesli ktoś zaczyna wmawiac Ci ze to Ty jestes ta zła i niedobra…Ja niestety nie pracuje i jestem na utrzymaniu takiego jełopa…Jest brudno, jak coś zrobisz jest źle a jak nie zrobisz to siedzisz tylko z pi.da do gory itd…Ale nie…dwulatek sie sam upierze, ubierze, wyprasuje zrobi obiad, zje, wyprowadzi na spacer, umyje i pojdzie spac, do tego zrobi jeszcze kochanemu tatusiowi obiad a mamusia sobie polezy…Ostatnio slysze coraz bardziej przykre słowa. Wszystko co sie dzieje jest moja wina, to ze on cos gdzies zostawi to tez moja albo dziecka wina bo go zagadalismy itd…Zaczynam byc psychicznym wrakiem Chce odejsc ale problemem w moim przypadku sa pieniadze…Bo zeby odejsc musze isc do pracy…zeby isc do pracy musze wyslac dziecko do zlobka za ktory bede placic polowe swojej pensji…Jest opcja babci ale…moja mama nie przyjedzie (mieszkamy za granica) bo go nie cierpi, jego mama nie przyjedzie bo ma:lekarza, wizyte, badanie, sranie itd…Wiec zeby sie wyprowadzic trzeba isc do pracy zeby isc do pracy trzeba dac zarobic przedszkolu…dajac zarobic przedszkolu nie utrzymam siebie i dziecka…I tak w kolko…

    • Powiedz mi po co zrobiliście sobie dziecko gdy nie macie stabilnej sytuacji finansowej? Właśnie tak wygląda głupota i ludzka nieodpowiedzialność. Fajnie jak jest miłość, fajnie jak jest seks, ale trzeba jeszcze mieć głowę na karku i myśleć o tym małym kochanym ludziku, który wyjdzie z brzucha i trzeba będzie zapewnić mu przyszłość. Żal mi Ciebie.
      Ja jestem niestety osobą, które może być uważana za toksyczną, którą zostawiła dziewczyna, ale teraz robię wszystko, aby się zmienić i być dobrym człowiekiem. Dostałem nauczkę i umówiłem się z psychologiem. Mam 31 lat i małego dołka…

      • Cześć Wszystkim,
        jak większość z Was, również chciałabym się podzielić swoją historią,gdyż mam ogromny problem,który muszę w końcu rozwiązać.Jestem w związku dokładnie 7,5 roku…mam 28 lat,to jest mój pierwszy i jedyny chłopak jakiego w swoim życiu miałam i mówiąc szczerze wolałabym żeby był tym jedynym i ostatnim.Trudno napisać w streszczeniu jaki był mój związek przez te lata,ale choć nie chcę mi się tego specjalnie opisywać,to jednak zbiorę siły po toby móc się Was doradzić.Mam wspaniałe rodzeństwo,na którym mogę polegać i to właśnie ono pomogło mi otworzyć moje oczy.Mój P. jest wrażliwym mężczyzną, który odkąd go znam ma ze sobą problemy typu:że ma niską samoocenę,jest uparty,jest podatny na kłótnie, dlatego też nie ma dobrego kontaktu z rodzeństwem(3 braci) jak i otoczeniem(nie ma w ogóle znajomych).Jego znajomymi jest moja rodzina,jak sam uważa kocha do mnie przyjezdzac i spedzac z nami czas. Gdy był w liceum,2 lata nie przeszedl z powodu braku frekwencji(powód był taki,że byl bardzo szczupłym wysokim chlopakiem i tego nie akceptowal,bardzo sie tego wstydzil,poprostu wpadl w nerwice,ktora sprawila,ze nie byl w stanie chodzic do szkoly,przez to zawali 2 lata)Ale w koncu ukonczyl ta szkołe,troszke przytyl,no i poznal mnie.Sama jestem bardzo wrazliwa osoba i poznajac go i jego historie,wcale Go nie skreslilam.Dalam Mu szansę,pomimo tego,że nie spodziewal sie,ze moze miec u mnie w ogole jakiekolwiek.W ogole w ciagu tych wielu lat,ktokolwiek nas poznal,byl ciekaw jak to sie stalo ze My Dwoje sie zlączylismy.On nie jest piękny,ale ja na to w ogóle nie patrze,patrzylam na serce.Przede wszystkim byl wrazliwy i to chyba sprawilo,ze dalam mu szanse,w koncu sie zakochalam i tak zlecialo.Problemy zaczynaly sie po ok 1-2 latach,proste sprawy:brak zainteresowania:brak pamięci o urodzinach,walentynkach itd,zero wychodzenia gdziekolwiek(Uwaga!jego pasja to koszykówka,kocha ogladac mecze,przez co sama sie pozniej zarazilam)i to wypelnialo jego czas,pracowal dorywczo i mieszkal u rodzicow,nie mial prawa jazdy,pracy,niczego.I to wszystko wcale mnie nie odrzucilo od niego.Pomagalam mu to powoli pokonywac,bo wierzylam,ze On sam zrobilby to samo dla mnie:zdobyl prawko,kupil auto,znalazl prace,ktorej dzis juz aktualnie nie ma.Juz po tych 2 latach zaczelo mi przeszkadzac wlasnie to brakzainteresowania moja osoba z jego strony.Zapytalam Go,czy może jednak sie rozmyslil i ma jakies watpliwosci co do naszego Zwiazku,no i wtedy trafiłam w 10. z pytaniem,okazalo sie ze tak czul,nie byl pewny czy to ja jestem ta jedyna.Nie ukrywam zalamalam sie wtedy,gdyz zawsze bylam ostrozna osoba,moglam miec chlopaka bez problemu,a mimo to odganialam ich,takze dla mnie byl to wowczas cios.,bo staralam sie byc czujna co do wyboru tego jedynego;)Nie umial mi odp dlaczego tak czuje,skoro widzi ze jestem cudowna itd,ze nigdy nie mialby szans u takiej jak ja.Dalam Mu wtedy czas by mogl miec szanse na pozbieranie mysli.W koncu po ok 2 tyg,gdy mnie samej bardzo to lezalo na sercu oznajmilam Mu,ze najlepiej jak zostaniemy przyjaciółmi,skoro targaja Nim takie watpliwosci,ze lepiej teraz niz po 10 latach.I wtedy zaczal plakac,powiedzial że nie che tak,ze on nie rozumie dlaczego ma takie mysli.Nie chcial sie rozstac,i tu byl moj blad,powinnam odejsc.Dzis to juz wiem na pewno…moje glupie wrazliwe serce!Zostalam i tak trwalismy.Gdy konczylam 25 lat (4,5 roku chodzenia) jego 2 braci poznalo w tym czasie dziewczyny i w bardzo krotkim czasie (bo po ok 1,2 latach) sie ozenili.No i wtedy zaczelam sie bac.Moj P.juz dobrze mnie znal,wiec wiedzial jak temu zarazdzic,kupil pierscionek zareczynowy,ktorego przyjelam.Bracia maja juz dzieci, a ja nadal nie mam daty slubu:),dzis to jest 2 lata i 8 miesiecy od zareczyn.Dzis moj P.nie pracuje,szuka kazdej dobrej wymowki,ze jest ciezko,ze nie ma wyksztalcenia i to przez to.I tu musze sie cofnac w czasie.Gdy Go poznawalam chodzil na studia(nic specjalnego,bo turystyka z rekreacja,ale dzis bo jestesmy oboje za granica,duzo by Mu to pomoglo) i na ostatnim roku studiów, ja pomimo że sama mialam ciezkie i wymagajace studia jak dla mnie- pielegniarstwo- pomaoglam mu pisac prace,ktorej i tak nie poszedl obronic.Zostal po dzis dzien z wyksztalceniem srednim.Dzis mowi,ze jest mu ciezko prace znalezc,ja pracuje za granica w zawodzie,dobrze platnym,a on 4 miesiace pracuje pozniej nie i tak w kolo,usprawiedliwiajac sie brakiem znajomosci i wyksztalcenia.Niestety tu jest zupelnie inna rzeczywistos,jakąkolwiek prace spokojnie tu dostanie,tylko problem z tym,ze nie chce mu sie.i dzis pragnę sie Was Ludzi dobrego i szczerego serca zapytac:jak to mozliwe,ze dalam się tak zatracić,ze moje oczy byly tak slepe pomimo tylu znakow?Dzis P. broni sie ze chce za mnie wyjsc tylko ze zawsze brakowalo na to pieniedzy,albo ze wczesniej nie byl na tyle dojrzaly i dlatego tak zwlekal, a dzis ma 32 LATA!!! Ja w to wszystko oczywiscie wierzylam.Do dzis!I wierzcie mi to nie jest glupota!jestem bardzo inteligenta osoba i nikt by nie pomyslal,ze mnie sie moze to trafic,problem u mnie w tym,ze mam bardo dobre serce,zbytnio wspolczujace,jestem zbyt empatyczna…i oto dzis odbieram nagrode,za wlasnie ta dobroc.Jest ze mna chlopak,ktoremu zalezalo chyba jako na kolezance/przyjaciolce niz na kobiecie do konca zycia..Dzis gdy prawie od ok 1 roku bardzo czesto sie klocimy,bo pragne uslyszec z jego ust prawde,slyszę ze moze nie warto brac slubu skoro sie teraz tak klocimy….A ja nie kloce sie o to ,ze nigdzie nie wychdzimy wspolnie oto,ze nie robi mi prezentow czy nie nosi na rekach,tylko o to moje poczucie bezpieczenstwa i zaufanie,o to czego on dalej pragnie i co zamierza…..Dlaczego Wy mężczyzni tak traktujecie kobiety,ktore cala soba pokazuja jak bardzo kochaja i im zalezy.I dlaczego te wlasnie fajne osobki sa pozniej tak krzywdzone? P.zdazy jeszcze ulozyc sobie zycie,nawet jak bedzie mial 35 lat-czego ja mu zycze,ale mnie juz bije zegar biologiczny,i boje sie teraz czegokolwiek i kogokolwiek.Tak bardzo pragne prawdziwej milosci i tego Jedynego do konca zycia,a dzis gdy mam 28 lat raczej sie to nie uda, bo w tym wieku,jak to moj dobry kolega z pracy powiedzial- kobiety szukaja kogos z rozsadku,choc nie zgadzam sie znim,to niesprawiedliwe!Ze starasz sie tyle lat,wierzysz,ufasz wlasnie tej osobie,ktora jest z toba 24 h/dobe,a mimo to potrafi Cie zaskoczyc i zranic.Ja,moja rodzina/rodzenstwo jestesmy zszokowani,nie tyle tym,ze nasz zwiazek dobiega konca,ale tym,ze ten P. mial takie niespotykane dzis w tym swiecie szczescie,mial kobiete,o ktorej nie jeden mezczyzna nie osmielilby sie pomarzyc(uwaga-brzmi to jakbym sie chwalila,ale musze ubrac to w te slowa bo to prawda,musze to napisac byscie mogli wyobrazic sobie cos prawie dzis niemozliwego,ktora z Was,jezeli zdaje sobie sprawe,ze jest atrakcyjna daje nieatrakcyjnemu i naprawde no biednemu Chlopakowi szanse?) dletgo tez tak bardzo mnie to boli.Wiem napewno co od Was moge przeczytac,bo sama dzis sie w glowe plukam,dlaczego tak dlugo pozwolilam na takie niepowazne traktowanie,ale powiem Wam dlaczego,ja tego Chlopaka kocham i choc byl nie raz na dnie to ja Goo z tego dna zawsze usilowalam podnosic,bo wierzylam,ze jest On ta jedyna osoba.I to wszystko widzialam,przez te wszystkie lata,i nie przymykalm oczu,to wszystko bolalo,ale milosc to nie tylko slodkosc,to takze poswiecenie,a czasem nawet i bol.Dlatego wlasnie tak dlugo z nim jestem. I dzis postanawiam temu Chlopcu zyc juz w swoim swiecie,ale beze mnie,chcialabym zeby chociaz skonczylo sie to przyjaznia,ale chyba jeszcze dlugo nie bede potrafila tego zrobic,bo i ja potrzebuje czasu na „wyleczenie duszy”.A Was Drogie Kobiety i Drodzy Mężczyźni,proszę,jeśli żyjecie z Kims w związku,niewazne jak długo lub krotko,ale juz od 1 dnia wspolnego chodzenia powinniscie traktowac tę/ą Osobę na bardzo powaznie!!A jezeli tego nie czujecie,jezeli gnębią Wasze glowy watpliwości,to zbadajcie Wasze serca dokladnie,nie marnujcie Komus zycia,Komus,kto moze jeszcze ma szanse na prawdziwe szczescie.Bo Każdy z Nas nie tylko Ty pragnie wlasnie tego:Szczescia”,które niestety czesto lezy w rekach tej drugiej Osoby. Szanujmy sie,zycie jest takie krotkie. Nigdy nie chialabym sie znaleźć na miejscu tych osob,przez których warza sie losy drugiej jednostki,nie moglabym byc na tyle wyrafinowana osobka,ktora wchodzi w zwiazek i trwa w nim wiele lat, a pozniej decyduje sie na odejscie-to nawet nie jest ludzkie!Jak nazwac wowczas takiego Czlowieka?Czlowiekiem?Serdecznie dziękuję Tym Wszystkim,ktorym chcialo sie przeczytac moja historie,potrzebowalam sie tym podzielic,a nie tylko wyrzucic z siebie ten bol,ale również ku przestrodze.Nie ma milosci idealnej i nigdy takiej nie bedzie,ale milosc sama w sobie powinna sprawiac,ze chcemy zyc dla tej drugiej połowki.Wszystkiego co najlepsze w Nowym 2016 Roku, Samej Czystej i prawdziwej Milosci Życzy Ewka:)

        • Osobiście to myślę, że Ty już sama dobrze wiesz, co powinnaś zrobić. Mam nadzieję, że będziesz miała wystarczajaco dużo siły i samozaparcia, żeby pozbyć się tego Pana ze swego życia i pójść dalej.
          Pozdrawiam
          Jagna

  33. a kiedy kobieta nadużywa alkoholu i tworzy w ten sposób toksyczny związek,to odejśc,czy zostać??????Po ponad roku walki z jej alkoholizmem poddałem się….nie tylko mężczyźni są winni …coraz więcej kobiet powiela zachowania mężczyzn,alkohol,agresja,zaniedbanie rodziny….żadnych hamulców,sumienia,kobiecości…..

  34. Czy któraś się spytała dla czego tak jest czy spytał się któryś . Można pójść na terapie do psychologa niech wyjaśni dla czego tak to działa. niektórych rzeczy trzeba się nauczyć a nie wymagać żeby on lub ona były od razu ok. uczymy się chodzić czytać pisać tego też trzeba się nauczyć. Mnie nie miał kto nauczyć więc nadrabiam to teraz a jestem po 40. Emanuje z Was złość frustracja a przede wszystkim ,,pustota emocjonalna,,

  35. W życiu nie czytałam lepszego artykułu! ! Kwintesencja wszystkiego jeśli chodzi o związek. Wydrukowana sobie cały tekst i chyba będę go rozdawac;) wszystkim moim ślepym koleżankom, ponieważ ja sama właśnie przejrzałam na oczy! :*:*:)

  36. ..a co ja mam powiedzieć,kiedy kobieta,którą kocham i traktowałem jak księżniczkę po ponad 4 letnim związku mówi,że się wypaliła i chce wolności…oboje jesteśmy po rozwodach…ona ma 52 lata ja 58

  37. Witam bije sie z myslami i łykam gorycz w gardle gdyz po 27 latach małzenstwa i wiecznego łudzenia sie ze mąż mnie kocha nie ma żadnego kompromisu a jego najsłynniejsze powiedzenie to ‚możesz się rozwieść nie trzymam Cie na siłę’i teraz chce podjac szkołe roczna o kierunku Terapeuta uzależnien chcialam byc wspierana doceniana a usłyszalam znow ten słąwetny jego tekst a po przeczytaniu waszych komentarzy nie mam złudzen powiedział toostatni raz,jak Wy to widzicie czy ten człowiek może miec wzgledem mnie jakies uczucia?pomózcie

  38. cześć, jestem z M od 4 lat, na początku było dobrze, do roku, potem zamieszkaliśmy razem, oboje pracujemy.
    M bardzo dużo czasu spędza w pracy, ma kierownicze stanowisko, nie ma go w soboty, zdarza się też, że w niedziele. bywa czuły, ale bywa też wybuchowy, jak czegoś nie może znaleźć w domu – zawsze moja wina, bo ja tak „uporządkowałam” że teraz tej rzeczy nie ma, nie rozmawia ze mną na luźno, jak wraca z pracy to siada przed tv i „on musi odpocząć”, czasem pomoże w kuchni, w sprzątaniu, praniu, zakupach – rzadko, czasem. ostatnio zwymiotowałam z nerwów, bo wyszedł do pracy w niedziele na 5 godzin, a ja zostałam sama, stwierdził, że czemu na niego czekam, mogę się zająć sobą, gdzieś pójść, umówić się z koleżanką. jak wyszłam z łazienki po wymiotach, zapytał tylko czy zawieźć mnie do lekarza, nie było widać na jego twarzy smutku, zaniepokojenia, nie podszedł do mnie, nie uspokoił, dalej oglądał jakiś tam program. przesadzam? na co powinnam zwrócić uwagę? już raz odeszłam, błagał i jęczał o powrót.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook