Szkoła twardej ręki – czyli jak z chłopców wyrastają mężczyźni

Kryzys męskości ma realne przełożenie na dramatyczne zmniejszenie wymagań kobiet wobec mężczyzn. A to błąd, bo nagminne odpuszczanie facetowi tylko ten kryzys pogłębia.

Jestem zwolenniczką szkoły twardej ręki i pewnej szorstkości w relacjach międzyludzkich. Nie mam dzieci, ale już teraz wiem, że widmo nadopiekuńczej matki im nie grozi. Nie będę robić kanapek do szkoły, rozpieszczać słodyczami ani nosić w torebce butli żelu antybakteryjnego, jałowych plastrów ani antybiotyków na wszelki wypadek. Bo moim zdaniem istnieje takie coś, jak dziecko zdrowo zaniedbane – takie które nie jest codziennie witane od progu talerzem parującej zupy, tylko mu się mówi, żeby nie ściągało butów bo skoczy po chleb; takie z którym się nie leci na łeb na szyję do lekarza, bo połknęło pieniążek, tylko mu się równowartość odbiera z kieszonkowego.

Współcześni faceci, to też dzieci, tylko trochę bardziej rozkapryszone i jedzą chętniej. Stąd zasada twardej ręki ma szerokie zastosowanie w kontaktach z mężczyznami, a szczególne dobrodziejstwa można czerpać stosując ową filozofię w relacji z własnym chłopakiem/mężem/ kochankiem.

Facet musi mieć coś na kształt i podobieństwo ćwiczebnego poligonu życiowego, który mu pozwoli na drodze codziennego  treningu z dziecka przeistoczyć się w pełnowymiarowego mężczyznę. Poligon musi być wypełniony przeszkodami i zadaniami do zrealizowania wszelkiej maści, inaczej jest tam nudno, hula wiatr i facet poligon opuści smętnie pogwizdując, po czym zajmie stanowisko na kanapie przed telewizorem i do czasu, aż nie pojawi się jakaś atrakcyjna rozrywka będzie w poczuciu beznadziei sączył piwo.

Najatrakcyjniejszą rozrywką z możliwych jest kobieta. Kobieta-wyzwanie. Ale uwaga drogie koleżanki – ani domowa sprzątaczka, ani praczka, ani kucharka nie są kobietami z kategorii interesujących rozrywek, to są niewidzialne roboty domowe, których ciężkiej harówy wasze wyrośnięte dziecko, czyli facet nie zauważy. Co zauważy z pewnością natomiast to fakt, że nie dostał obiadu, gdzieś zniknęły jego obrzydliwe domowe dresy i nie może znaleźć pilota.

Wytrącony z równowagi takim stanem rzeczy może się bacznie przyjrzeć otoczeniu oraz zauważyć także inne ciekawe zjawiska – fakt, że założyłaś dziś wyjątkowo ponętną bieliznę, pachniesz swoimi najlepszymi perfumami oraz ulotkę nowej restauracji  przypadkiem leżącą na stole w kuchni, tam gdzie dotychczas zawsze znajdował się ciepły obiadek.

Wiem, wiem – to są wszystko oczywiste oczywistości zasad postępowania z samcami. Ale z przerażeniem obserwuję, jak kobiety zniechęcone jakością pożycia uczuciowego zaniżają obowiązujące w związku standardy, byle by związek utrzymać.

Biorą na swoje kruche barki cały ciężar prowadzenia domu, planowania życia i dbania o relacje, milczą o swoich potrzebach, milczą także o tym, co je w postępowaniu faceta zwyczajnie wkurwia. To nie jest dobra strategia. To jest strzał w stopę i mimowolny sabotaż własnego szczęścia, gwarancja że nic się w relacji nie zmieni – no, chyba że sąsiadka z naprzeciwka przestanie nosić biustonosz i z automatu stanie się interesującą kobietą, obietnicą rozrywki i facet entuzjastycznie powróci na poligon starań, tylko to już będzie poligon sąsiadki.

Pozwólcie facetom się zmieniać na lepsze, wzrastać; pozwólcie im się starć o wasze względy. Rzućcie w diabły kuchenne fartuchy i gumowe rękawice – lepiej jest być kobietą-wyzwaniem niż idealną panią domu. A jeśli chłop z okazji do ewoluowania z dziecka w mężczyznę nie skorzysta – jego porzućcie również, bez żalu, łez i rozpaczy. Bo jak będziesz chciała mieć dziecko, możesz je sobie przecież urodzić.

,
14 comments on “Szkoła twardej ręki – czyli jak z chłopców wyrastają mężczyźni
  1. Witaj…wszystkie Twoje teksty czytam z „bardzo dużym przymrużeniem oka…”. Dlaczego ? Ponieważ takie lubowałem sie w tekstach „prowokacyjnych”. I wiem, że właśnie teksty mają największy poklask…oczywiście w tym nie ma nic złego. To tylko urozmaica i podsyca emocje…Od pewnego już czasu zmieniłem „styl pisania”. Pisałem na podobne tematy co Ty wielokrotnie…Właśnie piszę tekst, który w pewnym sensie ma „wyśmiać” Twój punkt widzenia na – temat (o tym bedzie na moim blogu)…Ale oczywiście w kulturalny sposób, bez żadnego obrazania innych. Trochę mnie zainspirowałaś :)…Pozdrawiam.

    • Monti przede wszystkim jak określiła to jedna blogerka relacje damsko męskie to dobry temat gdy nie ma się żadnego tematu. Tak zwany samograj, który zawsze wywołuje emocje i lawinę dyskusji. Takimi samymi tematami są zagadnienia kulinarne, modowe i kategoria co bloger powinien, a czego nie powinien.

      • Van Furio…dokładnie tak jest. W modzie jest temat pt: Ile jest mężczyzny w nowoczesnym mężczyźnie ? Widocznie każdy bloger musi przez ten temat przejść…Ja przezedłem już bardzo dawno temu ten etap…Z tym, że pisanie autorki u której tutaj jesteśmy…bawi mnie, ponieważ widzę w jej stylu – siebie. Także prowokowałem, aby wzbudzać emocje…szukałem nośnych tematów. Ale po napisaniu ponad 220 tekstów wena mnie opuściła i poszedłem na grzyby…No to co, napiszę chyba tyekst o tym – Co oznacza bycie prawdziwym mężczyzną ? Także chce byc na fali…:)

        Pozdrawiam Ciebie i Autorkę…:)

  2. :) Bardzo dobry i trafny wpis
    Wprawdzie w kwestii dzieci, to nie mogę się zgodzić :) Przed urodzeniem moich córek tak samo myślałam, a teraz jednak czekam z talerzem gorącej zupy w drzwiach i jest mi z tym dobrze :) Ale co do facetów, to zupełna racja.
    Zresztą nie wiem, jak wychowywałabym chłopca – biorąc pod uwagę, że przecież takich facetów wychowują kobiety a później kobiety też narzekają :) Ale swoje dziewczęta wychowuję na księżniczki i w przekonaniu, że faceci mają przy nich skakać :)
    Pozdrawiam i gratuluję trafnych i dobitnych wpisów

    • Hmm… mam 28lat jestem ojcem dwójki dzieci przy ,których gdy się bawię z nimi muszę być jak dziecko by wiedzieć jak się z nimi bawić,Natomiast jeżeli chodzi o kwestie zapewnienia bezpieczeństwa mojej rodzinie w wielu zakresach to wiem ,że muszę myśleć jak facet,który wie,że ma w domu dwójkę dzieci i wspaniałą kobietę,która wie jak zająć się domem by było w nim jak najwięcej radości.I przyznam szczerze ,że wiele się zmienia w życiu faceta w relacji z jego partnerką kiedy pojawiają się dzieci i często potrzeba czasu na to by oboje powtarzam oboje zrozumieli na czym polega sens bycia razem.Od mojego ślubu mija siedem lat,mój związek przeszedł już kryzys ,a oboje zrozumieliśmy że popelnialiśmy błędy,które mogły spowodować rozpad naszego malżeństwa.Dzieci one są w nim najważniejsze i zgadzam się z Tobą co do twardej ręki kobiety.Ale musicie drogie Panie pamiętać o jednym,że idealny mąż,chłopak,kochanek nie istnieją,nie wymagajcie zbyt dużo.Pozdrawiam serdecznie.

  3. Witaj,
    Zasługujesz na wyróżnienie:
    Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
    Informacje i pytania:
    http://mamatataono.blogujaca.pl/2013/10/22/nominacja-czyli-polak-polke-w-wysublimowany-sposob-pyta-o/#more-144
    Pozdrawiam :-)

  4. nie do końca się z Tobą zgadzam. Rozumiem, że nie należy być nadwrażliwym, ale dziecko potrzebuje też i trochę czułości. A w poście widzę to trochę jak sposob zaprogramowania. Pewne jest, że nie ma prawidłowej drogi wychowawcze, ale czy ta jest najbardziej odpowiednia?

  5. A wszystkiemu winne mamuśki podstawiające synom „zupę” pod nos, nie wymagające od nich niczego, poza odrabianiem lekcji, uważające że synowie nie mogą pomagać w domowych obowiązkach. Jak z takiego syna ma wyrosnąć facet, który w domu zajmie się czymś więcej niż leżeniem na kanapie przed telewizorem? Jak ma się domyślić, że kobiecie trzeba pomóc, nie dlatego że jest słaba, ale dlatego, że nie jest jego służącą?
    Zainspirowałaś http://izatyminska.blog.pl/2013/10/23/pszczola-i-truten-o-byciu-sluzaca-we-wlasnym-domu/

  6. Pieniążek wykonany z dwóch metali (np dwuzłotówka) może w żołądku dziecka wypalić dziurę jak bateria. Będzie ci się chciało jeszcze raz rodzić „małego arbuza”?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook