Nie udawaj orgazmu – wykład z egoizmu łóżkowego dla kobiet

baba

W życiu wszystko ma swoje kategorie ewaluacyjne. Kawa dzieli się na dobrą, niedobrą, paskudną, lurę, szatana i znośną. Mężczyźni – buraków, cwaniaków, małych chłopców, bydlęta oraz tych, którzy nam imponują i wzbudzają pożądanie. Seks ma swoje kategorie również…

Obok seksu, który jest pomyłką, koszmarem i gwałtem, jest seks-krakers, taki, który owszem, jest miły i sięgniesz po następny, ale na dłuższą metę nie zaspokaja, jest monotonny, nudzi i po jakimś czasie masz już dosyć.

Na drugim biegunie seks-tort. Prawdziwa uczta dla zmysłów, sycący, przepyszny, uzależniający jak czekolada. Pomiędzy nimi kontinuum najróżniejszych rodzajów seksu, ale jednak zawsze jest to albo bardziej tort, albo krakersy. I tak wśród gorszej kategorii spotykamy seks z litości, z nudów, na przepraszam i na daj stówę. Wśród tortów zaś – pełne porozumienie ciał, dziką namiętność, bezpieczeństwo i komfort.

Różnice w budowie ciała i konstrukcji emocjonalnej pomiędzy płciami sprawiają, że mężczyznom znacznie łatwej osiągnąć tort, kobiety zaś częściej jadają wyłącznie krakersy. Każda kobieta jest tworem niepowtarzalnym, także pod względem preferencji i wrażliwości seksualnej. Jedne uwielbiają jak się je głaszcze po piersiach, inne wolą podgryzanie pośladków, są takie, co lubią się kochać na ostro, inne preferują romantyzm i delikatność. Rzadko kiedy udaje nam się osiągnąć szczyty rozkoszy z przelotnym kochankiem. Dlaczego? Bo każdego faceta trzeba po prostu seksu z nami uczyć!

To jest proces mozolnym i wymagający od kobiety nie lada cierpliwości, ale się opłaca. Mężczyzna przeszkolony z technik, które sprawiają nam przyjemność to prawdziwy skarb, ktoś kto częstuje tortem codziennie.

Kobiety się wstydzą o swoich potrzebach mówić mężczyznom. Nie rozumiem powodów takiego zjawiska, ale wiem bankowo, że ono istnieje. Udają orgazmy, znoszą męki w pościeli, zgadzają się na figle, które są dla nich obrzydliwe i poniżające. W imię czego nagminnie to robią? Nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że jest to ściśle związane z poczuciem własnej wartości, atrakcyjności fizycznej i zwykłej inteligencji u kobiety.

Generalnie nie jestem staroświecką tradycjonalistką. Na ogół jest wręcz odwrotnie, ale akurat na polu doświadczeń seksualnych staję się coraz bardziej staroświecka i wymagająca. Przyczyną jest czysty egoizm. Jak się nad tym zastanowię, przekalkuluję i podliczę, to zawsze mi wychodzi, że przygodny seks to krakersy i to tak podłej jakości, że zahaczają już o poświęcenie z mojej strony. A ja nie lubię seksu, który nie przynosi mi satysfakcji i uprawiam go tylko po to, by komuś innemu zrobić dobrze, a nie sobie.

To jest element pewnej filozofii życiowej, która zakłada, że ja sama jestem dla siebie najważniejsza. Nie facet, matka, czy szef, tylko ja sama. Bo to jest moje życie i moim obowiązkiem jest dbać, by było to życie szczęśliwe. A nie będzie, gdy nie będę miewać orgazmu.

Kobiety – zastanówcie się co robicie. Jeśli noc w noc udajesz, że szczytowałaś, nie masz co liczyć, że partner pewnego dnia w cudowny sposób domyśli się gdzie i jak ma dotknąć i polizać, żebyś w końcu naprawdę odleciała. Jeśli od początku znajomości robiłaś laskę z połykiem, to nie zdziw się, że facet poczuje się dotknięty i oburzony, gdy pewnego dnia kategorycznie odmówisz mu takich praktyk w przyszłości. Szanujcie siebie, swoje ciała i swój czas.

Wy same jesteście odpowiedzialne za swoje szczęście – również w łóżku. Jeśli co noc podczas igraszek obserwujesz plamy na suficie, sporządzasz listę zakupów, lub powtarzasz słówka z angielskiego – sama jesteś sobie winna. Będziesz to robić do końca życia, o ile nie weźmiesz spraw w swoje ręce. Uświadom mężczyznę co do swoich pragnień, albo pozbądź się gnojka, który cię seksualnie wykorzystuje dla własnej przyjemności, a twoja go kompletnie go nie interesuje.

,
48 comments on “Nie udawaj orgazmu – wykład z egoizmu łóżkowego dla kobiet
  1. Ostatnie zdanie nie jest fair, bo albo powiedzcie, albo pogońcie gnojka. Wyjątkowo stanę po stronie facetów, którzy nie muszą być gnojkami, jeśli nie zaspokajają swojej kobiety. Bo, co biedni mają zrobić, jeśli interesują się, starają, ona dochodzi (oni nie wiedzą, ze udaje-aktorstwo na piątkę), a gdy pytają „czy naprawdę było ci tak dobrze? Wszystko robiłem, jak lubisz? Podobało ci się?” Słyszą 3 razy „TAK”. No, to kto tu jest gnojkiem? Oni się starają, pytają, a one kłamią i „powtarzają słówka z angielskiego” wzdychając rozkosznie. Jeśli on słyszy wzdychania, a później słowne zapewnienia, że było idealnie, to następnym razem będzie robił tak samo, żeby dać jej przyjemność, a ona będzie się frustrować i w tajemnicy psioczyć przyjaciółką, że on to jej nie zadowala. Ale, kto jest temu winny? Więc, owszem, zgadzam się, trzeba mówić facetom o swoich pragnieniach, ale za gnojka uznać go dopiero wtedy, jeśli go to gówno obchodzi. I jeśli nie znosisz orala i wreszcie zdobywasz się na odwagę, żeby mu o tym powiedzieć, a on chwile później próbuje ci wepchnąć fiuta w usta- pogoń gnojka i jeszcze kopa w dupę sprzedaj solidnego, ale jeśli mówisz że lubisz, a tak naprawdę masz wrażenie, że za każdym razem on gwałci ci usta, nie miej pretensji do niego, tylko do siebie.

    • „…pozbądź się gnojka, który cię seksualnie wykorzystuje dla własnej przyjemności, a twoja go kompletnie go nie interesuje” – dokładnie o to mi chodziło. Pozbądź się, jak go nie interesuje twoja przyjemność, jak mu mówisz czego byś sobie życzyła, a on nie jest zainteresowany i zarzuca ci, że marudzisz, toż do tej pory było ci dobrze… Tylko to miałam na myśli, zaznaczyłam z resztą w miarę wyraźnie, że to kobiety są sobie winne własnych udręk seksualnych, bo nie potrafią komunikować się na tym polu.
      Tak więc, chyba zaszło nieporozumienie :)

    • Problemem jest to, że nawet całkiem rozsądne kobiety, potrafiące się świetnie komunikować w życiu codziennym mają jakieś dziwaczne hamulce jeśli idzie o seks.

  2. Tak to bywa z pannami. Niektore zalewaja sie rumiencem na samo slowo sex a co poniektore ogladaja pornole i marza o jurnym samcu z mega przyrodzeniem. Faceci maja przerosniete ego a na punkcie swojego penisa fiola. Sprobuj czasami powiedziec facetowi, ktory uwaza sie za mega jebake (bo niestety wiekszosc sie za takich uwaza) ze punkt G nie jest na czole tylko kilometr nizej to obrazisz samcze ego i po ptokach. Chlop sie w sobie zawezmie i koniec. Na szczescie niektorzy faceci nie sa kompletnymi egoistami. Ale takiego, ktory konczy po pieciu minutach i smie pytac czy bylo mi dobrze wywalilabym przed okno bez mozliwosci ubrania sie. Sorry jestem dzisiaj w cietym nastroju.

    • Mam podobne odczucia wobec mężczyzn. Każdy jeden uważa się za boga seksu. Nie trzeba nawet z nimi sypiać, by się o tym przekonać. Niedwuznaczne żarciki, poufałe gesty, aluzje na temat swojej sprawności seksualnej – zdarzało mi się być adresatką takich zachowań od mojego szefa, sąsiada, kumpla z pracy i wielu innych panów. Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje…

  3. Mężczyźni, wybaczcie mi to, co teraz napiszę!
    Do facetów trzeba mówić wielkimi literami, a czasem nawet i to nie wystarcza. Facet nie umie słuchać.

    • no i to właśnie jest Was, kobiet problem, mówicie dużymi literami zakładając, że facet jest krótkowidzem a my faceci wolimy kawę na ławę
      prostym drukiem

  4. Niestety, ale prawda jest jedna. Ludzie albo są dopasowani pod względem seksualnym albo nie i ni ma bata. Dopasowanei jest wtedy, kiedy ja naprawdę nie muszę faceta niczego uczyć, on po prostu wie jak dotknąć, gdzie dotknąć i kiedy. A ponieważ nie sądzę, żeby on był mistrzem techniki uniwersalnej, działającej na każdą kobietę, to uznaję, że my po prostu jesteśmy dopasowani łóżkowo. Pogadać możemy co najwyżej o urozmaiceniach. Niestety, łóżko to nie przedszkole, a ja nie jestem nauczycielką i jeśli nie wychodzi za bardzo, jeśli ja mam faceta siebie uczyć (facet dopasowany albo seksualnei inteligentny załapie po mojej reakcji, jeśli coś jest nie tak) i mu tłumaczyć, to wymiękam. Próbowałam -i tak nic z tego. Można próbować takiego co najwyzej pół/na pół dopasowanego uczyć, jeśli ktoś ma cierpliwość. Ja nie mam. A że seks jest dla mnie bardzo ważny – niedopasowanie w tej materii przekreśla ewentualny związek.

    • Trzeba więc dopasować się seksualnie… i kulturowo – co by czipsami w teatrze nie śmierdzieć, i stylem życia, i inteligencją i wszystkim najlepiej. Ale wszystkim zwyczajnie się nie da, więc trzeba iść na kompromisy, chyba że Ci się nie chce do nikogo dopasowywać, wtedy musisz znaleźć ideał, stworzony specjalnie dla Ciebie.

      • Wiesz, trzeba być trochę idiotką, żeby żądać dopasowania w każdej materii życia. Jak będę chciała klona, to po prostu popatrzę sobie w lustro… Oczywiście, że jakikolwiek związek to kompromisy. Nieustanne nawet (no chyba, że ktoś wierzy naprawdę w teorie dwóch połowek jabłek i takie tam…). Ale każdy z nas ma jakiś zbiór oczekiwań, gdzie jednak nie popuści i tyle. To już indywidualna kwestia, jaki jest ten zbiór i czego dotyczy.

  5. Krążyłam wokół Twego bloga już dłuższy czas… Czytałam notki i odwlekałam, bo co rusz wciągało mnie coś innego… Teraz wiem, ze warto było czekać, krążyć, by teraz móc w pełni poczuć Twego bloga i… rozsmakować się w nim:) Na pewno będę wracać. Z kilku powodów:) Przede wszystkim piękne pióro, dzięki któremu Wyrażasz wszystko, co pomyśli Twoja głowa. A myślisz pięknie. Poruszasz tematy tabu w sposób otwarty i bezpruderyjny. Nie Kręcisz, nie Udajesz… Walisz prosto z mostu, co Myślisz i chwała Ci za to. Takie teksty są potrzebne:) Dzisiejszy…. Kobiety nie mówią o swoich potrzebach seksualnych, bo tego nie potrafią. Tak zwyczajnie, wstydzą się. Nie są nauczone „czucia”seksu. Nawet nie potrafią powiedzieć, nazwać miejsc, w których czują rozkosz. Po prostu nie znają własnych ciał. U nas temat seksu jest wstydliwy. Moją młodą sąsiadkę uświadamiała moja Mama, bo Jej matka wstydziła się. Kobiety czują się gorsze od mężczyzn, a już w seksie, to tragedia. Dlatego to, co Ty Piszesz jest bardzo potrzebne. I jeszcze jedno. Mężczyźni nie są gnojkami. Oni mają ten sam problem, co kobiety. Udają macho, bo tego wymaga nasza kultura, ale tak naprawdę też są wstydliwi i.. niedouczeni. Dawniej, kiedy chłopak zaczynał wchodzić w dorosłość, ojciec albo wujek brał go do burdelu, gdzie doświadczona kobieta nauczyła go tego, co powinien wiedzieć. Dziś młodzi chłopcy zaczynają uprawiać seks z równie zielonymi dziewczynami. Młoda siksa nie powie mu, jak lubi, bo sama tego jeszcze nie wie, a on utrwala w sobie złe nawyki… Błędne koło… Pozdrawiam serdecznie:)

  6. Nie jesteśmy jasnowidzami, nie umiemy czytać w myślach, nie potrafimy zinterpretować słowa „nieważne”. Ale lubimy wiedzieć co tak naprawdę sprawia Wam przyjemność w łóżku. I jeżeli to wiemy to robimy to z wielką przyjemnością.
    Bo naprawdę lubimy Wam sprawiać przyjemności, te małe i te wielkie :)

  7. Hmm ja mam duzego ale tez uwielbiam lizac i nigdy zadna nie klamala mam kochana zone i kilkanascie kochanek wiecznie mi stoi rozumiem kobiety i ich potrzeby nie klamie i moje babki tez po prostu bzykamy sie tak jak chcemy i nikt do nikogo nie ma pretensji pytania? Prosze na maila czajnik29@wp.pl

  8. Wiesz, kiedyś z wielkim smutkiem czytałam bloga kobiety, która zastanawiała się, „czy nie wziąć sobie kochanka” – bo jej mąż nie umiał jej dać „tego”, czego ona potrzebowała – a ona z kolei nie umiała mu o tym powiedzieć. I pomyślałam sobie wtedy, że jeśli ona nie nauczy się mówić o swoich potrzebach, a kochanek nie będzie jasnowidzem, zdrada niczego w jej życiu nie zmieni, chyba że na gorsze. Jak mądrze napisał „ktoś” w poprzednim komentarzu, mężczyźni nie są jasnowidzami. Jeśli za każdym razem udajesz, że było Ci cudownie, on ma wszelkie powody przypuszczać, że wszystko jest OK. Oczywiście rzecz nie w tym, CO się mówi, ale W JAKI SPOSÓB to się robi. Jeśli powiesz mężczyźnie: „Wiesz, jesteś beznadziejnym kochankiem, nigdy nie miałam orgazmu, gdy się kochaliśmy!” – na pewno zranisz go śmiertelnie. Ale jeśli powiesz: „Wiesz, chciałabym żebyś mi dał… zrobił…” to może Cię posłucha. A skorzystacie na tym oboje. Bo – jak zauważył mój przedmówca – mężczyźni naprawdę LUBIĄ sprawiać przyjemność ukochanym kobietom. Warto też, by mężczyźni wiedzieli, że dla kobiety seks może być przyjemny i satysfakcjonujący nawet bez ostatecznego spełnienia. Wtedy komunikat: „Kochanie, dziś nie miałam orgazmu.” nie będzie dla nich plamą na honorze, tylko raczej zachętą, by jeszcze bardziej się starać. :) Przeraża mnie ocena intymnego zbliżenia, sprowadzona do jednego tylko pytania: „Miałaś?”:)

  9. Moja żona mówi otwarcie:
    - seks z Tobą mógłby dla mnie nie istnieć;
    - ja przy Tobie nie odczuwam tego typu potrzeb.
    Więc jest idealnie i otwarcie.

    • czyli co? rozstajemy się? ona na to nie pozwoli, teraz facet jest potrzebny wyłącznie dla szpanu, że dobry, że trójka fantastycznych synów, że troskliwy… a ona – najważniejsze, żeby miała spokojną noc i rano szczęście z „udało się, nie musiałam się poświęcać…”

      • No to mamy tak samo. Od czasu do czasu ‚nagroda za dobre sprawowanie’, a moja psychika siada. Jedyne wyjście to znaleźć sobie jaką panią na boku, ale wtedy… nikt nie uwierzy że to żona doprowadziła do tej sytuacji. Stereotyp matki zajmującej się domem i dziećmi oraz faceta, który tylko się bawi i w niczym nie pomaga, jest tak głęboko w świadomości ludzkiej, że tacy ‚przegrańcy’ jak MY dwaj, są bez szans :(

        • Ponawiam pytanie: po co w takim razie być w ogóle razem? Męczyć się z kimś, kto najwyraźniej nie kocha, nie potrzebuje bliskości, kto ma cię zwyczajnie w dupie?

          • Jagna, złe pytanie. A co Ty byś zrobiła w wieku np. 60 lat gdyby ci partner powiedział, że nie ma żadnych potrzeb seksualnych i kropka. Nie interesując się nawet ani na moment jak to jest u Ciebie. Ja to właśnie usłyszałem od żony po 20 latach bycia razem. Łatwo jest dawać dobre rady, trudniej je realizować samemu. Doskonale rozumiem dylemat „męża i ojca” opisany powyżej.

          • Wiesz, można nie mieć potrzeb, a mimo to czynić zadość potrzebom ukochanej osoby i nie traktować tego jak gwałt, tylko jak jedną z wielu form budowania bliskości i więzi. W głowie mi się to nie mieści, że można kogoś kochać, ale całkowicie nie potrzebować kontaktu fizycznego z tą osobą. To nie jest normalne.

          • Dzieci, kredyt mieszkaniowy i brak perspektyw. Bo rozwód to albo dzieci – bo każdy sąd przyzna je matce – na ulicę albo ja. Zatem nie chcąc niszczyć doszczętnie życia dzieciakom, musiałbym sam odejść. A na to niestety mnie nie stać. Zresztą sprawa jest bardziej złożona, ale każdy z wariantów i tak uderzyłby w dzieci.

          • Nie jest tak źle,aby nie mogło być gorzej.Nagrody są,kredyt kiedyś spłacisz,a dzieci dorosną i wtedy będziesz wiedział,ile cie to kosztowało,co zyskałeś,co straciłeś i czy jest dobrze czy źle.

  10. Mężczyźni – buraków, cwaniaków, małych chłopców, bydlęta oraz tych, którzy nam imponują i wzbudzają pożądanie…..czyli „niegnojków”, którzy zawsze gotowi są spełnić nasze zachcianki. Prostactwo i prymitywizm takich wypowiedzi każe jednak od początku przyjrzeć się, co tak naprawdę reprezentują sobą kobiety.

    • Proszę mnie nie pomawiać. Miałam na myśli dokładnie to, co napisałam. Obok całej masy beznadziejnych facetów istnieją tacy, którzy kobietom imponują i wzbudzają pożądanie. Skoro dla Ciebie w słowie „imponują” kryje się tylko odniesienie do spełniania zachcianek, to tylko sam sobie wystawiasz laurkę. Zaimponować można intelektem, pasją, elokwencją, klasą, elegancją oraz całą masą innych szlachetnych cech.

  11. Moja partnerka uwielbia kiedy pieszczę jej waginę ustami i językiem. ALe nigdy mi nie powiedziała – Piotr Zrób mi dobrze ustami bo zawsze wie że bez pytania zakradam się w jej kroczę. Szkod aże boicie sie drogie panie zapytać poprosić o to i oinne miłe sprawy :(

  12. Też jestem zdania że udawanie orgazmu jest nie na miejscu, ale jeżeli oboje są inteligentni i potrafią ze sobą rozmawiać to nie ma miejsca na udawanie czegokolwiek. Też mam problem z osiągnięciem orgazmu, ale sam seks jest przyjemny i nie czuje potrzeby żeby coś więcej osiągać. Zgodzę się z tym że para musi się seksu nauczyć, mój partner na początku nie mógł stanąć na wysokości zadania ale tylko dlatego bo się stresował nową partnerką, nową sytuacją, dzięki temu że stale ze sobą rozmawiamy o wszystkim on osiąga zadowolenie i ja też. Nie zadaje głupich pytań typu „było Ci dobrze” czy „miałaś orgazm” bo to widać;)

  13. Mężu i ojcze, może i jest OTWARCIE, ale na pewno nie idealnie. Mówi się czasem, że „prawda nas wyzwoli” – ale bywa taka „prawda” i taka otwartość, która zabija. Współczuję.

  14. Trochę śmieszne, ja raczej starałam się mówić mojemu mężczyźnie o moich potrzebach, tyle że jakoś nie do końca chyba zrozumiał. W końcu po kilku próbach przestałam mówić i prosić bo to upokarzające domagać się seksu. Myślę, że skoro człowiek się odważył i ktoś to zignorował to kolejny raz będzie powściągliwy….ja tak mam, a szkoda bo lubię sex:(

  15. Jako normalny, podstarzaly, facet chce powiedziec, ze zgadzam sie z toba.
    Po prostu NIENAWIDZILEM jak dziewczyny udawaly orgazm.
    Dlaczego myslicie, ze mozecie bezkarnie klamac w lozku? (I pomine tu fakt, ze chyba nikt poza niedoswiadczonym gowniarzem lub kompletnym narcyzem sie na to nie nabierze!) Wiem (a przynajmniej tak mi sie wydaje), ze robicie to by chronic nasze ego. My robimy to samo i udajemy, ze nie zorientowlismy sie. Tylko jak dlugo mozna udawac? Musicie zrozumiec, ze co innego jest przygodny seksik z wyrwana na dyskotece laska, bardzo zachlanny i drapiezny gdzie wlasciwie liczy sie tylko pozadanie a czym innym milosc w zwiazku. Tu (no moze pomijajc pierwsze 2-3 razy) najwazniejsza jest otwartosc i szczerosc.

  16. Ale nie wszystko jest zawsze takie czarno-białe. Ja popełniłam na początku mojego związku jeden mega błąd-udałam orgazm. Raz,drugi,trzeci….i wiele kolejnych. Dlaczego?Ano nie dlatego,żeby mieć święty spokój,nie dlatego też,że facet jest samolubnym gnojkiem a ja wstydliwa dziewica co o swoich potrzebach i upodobaniach nie powie. Mój facet jest przeciwieństwem typowego egoistycznego „jebaki”,w łóżku działa intuicyjnie,wsłuchuje się w kobietę,jest namiętny,kiedy trzeba czuły,kiedy trzeba nie:-)Czuły ,troskliwy,męski. I zawsze się stara,nigdy nie ma bylejakiego seksu. Ideał ,prawda?Tylko teraz powiedz facetowi,który godzinę robi co może,żeby doprowadzić cię na szczyt…sorry kochanie,robiłeś co mogłeś,ale nie miałam orgazmu:-(((( Wiem,że bardzo zraniłoby to jego ego,bo naprawdę jest zdolnym kochankiem i moją przyjemność przedkłada nad swoją,zawsze. Ale ja zawsze miałam z tym problem,tylko nie podzieliłam się tym z nim. Wiem,że seks może być satysfakcjonujący również i bez orgazmu,ale niedosyt pozostaje. I na nic się zdają rozmowy typu co lubisz,czego nie,co cię rozkręca na maksa a co nie. Stara się,ja również i dupa:-(A facet żyje w przekonaniu,że jest ok. No bo niby jest.Niby. I weź tu tetaz powiedz facetowi,że udawałaś w „słusznym” celu:-( No moja wina,ale wtedy wydawało mi się to właściwe…I co wy na to,drogie Panie?Jak wybrnąć z takiego dołka???

  17. W tym temacie prezentujesz skrajnie kobiecy punkt widzenia (co uważam za rzecz naturalną). Ze względu różnic biologicznych (o których wspomniałaś) dla mężczyzny bardziej interesujący jest kontakt spontaniczny i żywiołowy, aniżeli ćwiczony i wyuczony, do znudzenia, jak lektura szkolna. Mężczyzna to mityczny Odyseusz, żegluje z wyspy na wyspę, w poszukiwaniu przygód. W przeciwieństwie do kobiety, niewiele ma do stracenia. Nawet czarodziejka Kirke nie mogła temu zaradzić.

  18. Czasem brakuje słów.
    Powiem tak kiedyś udawałam świetnie wobec dupka, który ciągle pytał tylko dobrze, miałaś itp.
    Ale ile ja miałam wtedy lat.
    Na szczęście po palancie nieszczęśliwym, przyszedł ten właściwy.
    Oczywiście nie zawsze jest ok. Lepsze i gorsze dni, ale ja o seksie mówić nie umiem.
    Może się kiedyś nauczę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook