Być kochanką, być idiotką – dlaczego związek z cudzym mężem jest do bani?

 1

Miałam koleżankę na studiach (umownie nazwijmy ją Zdzisia), która wdała się w romans ze swoim żonatym szefem. Ciągnęli to radośnie przez jakieś dwa lata, zanim żona odkryła co jest grane i zrobił się kwas. Zdzisia w obawie o przyszłość swego związku „zapominała” wziąć pigułkę, zaciążyła i kategorycznie zażądała od ukochanego, by odszedł od żony.

DOSTAJESZ TO, NA CO ZASŁUGUJESZ

Zdawało jej się, że złapała pana boga za nogi. Facet rozdarty pomiędzy dwie kobiety, poszedł na żywioł, rozwiódł się i postanowił zabawy łóżkowe ze Zdzisią upgrade’ować do zabawy w dom.

Razem z nim do świeżo wynajętej kawalerki wprowadziły się dzieci z poprzedniego związku. Co prawda tylko na weekendy i ferie, ale Zdzisia i tak miała gówniarzy serdecznie dość. Ze wzajemnością, bo niemal już nastoletni chłopcy nie pałali do niej ani sympatią, ani szacunkiem. Awantury o tych dwóch zagościły w ich gniazdku na dobre, Zdzisia zarzucała ukochanemu, że patrzy przez palce na ich arogancki ton, ukochany twierdził, że Zdzisia jest małostkowa, a chłopcy wiele ostatnio przeszli, więc odreagowują.

 Ex-małżonka wywalczyła alimenty w wysokości znacznie przekraczającej minimalną krajową. Dzieci żerowały na poczuciu winy ojca marnotrawnego, bez litości wyciągając z tatusia kasę na kino, lody, nowy komputer i inne niezbędne dziecku rozrywki. Płacz i płać – ich sytuacja finansowa stawała się dramatyczna.

Kochanka w ciąży, połogu i podczas laktacji nie była już tak interesująca, jak kochanka zawsze chętna i gotowa do łóżkowych figli. Noworodek okazał się prawdziwym wrzodem na dupie, zamiast cementować związek był przyczyną wzajemnych pretensji i żalu – kto przewinie, kto ma bardziej dosyć, kto jest bardziej beznadziejnym rodzicem.

Chłopak Zdzisi za nic w świecie nie chciał pakować się w kolejny związek małżeński. W końcu w jednym już kiedyś był, dopiero co się z niego oswobodził przypłacając cały interes połową majątku, mieszkaniem, które przypadło żonie i alimentami na dzieciaki. Zdzisia nie mogła się pogodzić ze statusem konkubiny, więc awantury o ślub dołączyły do stałego repertuary, zaraz obok tych o dzieci, pieniądze i „kiedyś byłaś inna”.

KTO CHCE CUDZEGO MĘŻA?

Typ kobiet, które decydują się na bycie tą drugą jest praktycznie zawsze ten sam. Pozbawione poczucia własnej wartości naiwniaczki, które za byle ochłap zainteresowania są gotowe ściągać majtki na żądanie. Manipulantki, intrygantki, cwaniary. Niezbyt inteligentne, bo najwidoczniej nie są w stanie przewidzieć końca swojej historii, choć od wieków główne scenariusze są tylko dwa. Historia  Zdzisi to przypadek pierwszy; drugi zaś zakłada, że facet przyłapany na gorącym uczynku daje ci solidnego kopa w dupę i z podkulonym ogonem wraca do małżonki.

Desperacja kobiet w poszukiwaniu partnera zdaje się już nie mieć granic. Nie umiem sobie wytłumaczyć dlaczego laski decydują się na rozbijanie rodzin i małżeństw. Przecież ten facet, który tak chętnie rozkłada ci nogi jeszcze nie tak dawno przysięgał komuś innemu miłość aż po grób. Czy to ci kobieto nie daje jakiegoś wyobrażenia o tym, kim jest ten mężczyzna? Palantem bez sumienia, tchórzem i kłamcą.

Każdy normalny człowiek, który zda sobie sprawę, że jego małżeństwo to porażka rozpoczyna żmudny proces rozwodowy. Dalsze układanie sobie życia zostawia sobie na potem, najpierw robi porządek z teraźniejszością. Ten, kto do sprawy zabiera się odwrotnie normalny raczej nie jest.

 

Historia Zdzisi kończy się tragicznie. Zostaje samotną matką bez środków do życia. Kochanek znika bez słowa. Tak jak kiedyś odszedł od żony, tak i ją zostawia na lodzie. Zdzisia jest w szoku, nigdy by jej do głowy nie przyszło, że on mógłby tak po prostu odejść. Zapomniała biedulka, że już raz zrobił to swojej żonie.

 

 

,
440 comments on “Być kochanką, być idiotką – dlaczego związek z cudzym mężem jest do bani?
  1. Skoro żona złapała się na jego zaloty i podchody to dlaczego inna nie mogła ?? może jest tylko 1- procent przypadków aby kobieta za facetem latała sama na dzyndzla nie skoczy na pewno :)

  2. Znałam jedną taka Empatyczną (tak o sobie mówiła) Panią, która swojego męża zostawiła, dla cudzego męża… Żonie męża, a dzieciom ojca odebrała.
    Jej historia też kończy się tragicznie, bo kochanek nigdy żony i dzieci nie zostawił, tułał się między 1 a 2 domem, a w efekcie i tak wrócił do żony.
    A jej mąż… ma już inną kobietę…

    Najsmutniejsze jest to że ona miała 29 lat jak się w to wplątała! Mówiła, ze miłość.
    Ja popieram Twoje zdanie – Czysta głupota.

  3. Proponuję, by autorka Jagna ( dziś młoda kobieta), wydrukowała sobie swój utwór i wpisy ludzi, a następnie by sięgnęła po nie za 5 lat. Gwarantuję uśmiech politowania na jej twarzy wobec treści własnego tekstu.

  4. Mężczyźni są prości jak budowa cepa; najłatwiej takiego sprawdzić, żartując, że spóźnia się okres; jeden się ucieszy, drugi… nie wiem co, w zasadzie na ten drugi typ chyba nigdy nie trafiłam. W moim mniemaniu nie ma pojęcia „łapania na dziecko”- po prostu, gdy ktoś zostawia spermę w ciele kobiety, to liczy się z konsekwencjami. Na tym polega bycie mężczyzną.
    Jeszcze prostszym jest fakt, iż ktoś, kto jest w bardzo nieszczęśliwym :) małżeństwie- po prostu to małżeństwo kończy. Rozwodzi się, odchodzi. jeśli facet tego nie robi- jak w temacie- przyłapany wraca z podkulonym ogonem do żony, a atrakcje na boku traktuje wyłącznie jako atrakcje na boku. Sama dziwie sie, dlaczego niektore kobiety traktuja to inaczej.
    I jeszczze jedna sprawa… mezczyznie nalezy dac pole manewru; pokazac,, udowodnic, ze jest zaje***sty i wolny :)
    Sie mu znudzi :)

    • Kolejne uproszczenie sprawy i brak szerszego spojrzenia na problem rozpadu związku. Biorąc pod uwagę ostatnie informacje, dotyczące poziomu życia Polaków, śmiem twierdzić, że ok. 70 procent z nich, w razie problemów małżeńskich, nie ma szans na rozwód bez ryzyka poważnych komplikacji finansowych. To dlatego najczęściej i najłatwiej rozwodzą się celebryci, bo zwyczajnie stać ich na koszty związane z rozpadem małżeństwa. Zwykły zjadacz chleba miewa podobne problemy co celebryta, ale jego już na luksus rozwodu często nie stać. Ma więc do wyboru: albo pozostać w starym związku, albo rozejść się bez rozwodu, co zazwyczaj nie jest przez jedną ze stron akceptowane, a i źle jest widziane z punktu widzenia ewentualnego nowego partnera. Na takie sprawy trzeba popatrzeć z różnego punktu widzenia, a nie tylko przez pryzmat moralny. Łatwo jest nam ferować wyroki. Dużo gorzej przychodzi nam przeanalizowanie sytuacji pod różnym kątem, a to często nie jest możliwe, bo każda sytuacja jest inna i tylko bezpośrednio zaangażowane w nią strony, wiedzą najlepiej, na czym polega ich problem. Cała reszta może się jedynie tego domyślać, przez co niezwykle łatwo jest wyciągnąć pochopne wnioski.

      • Nie sądzę,ponieważ adwokata można dostać z urzędu albo w ogóle go nie brać,nie ponosząc kosztów lub jeżeli małżonkowie uznają wspólnie,że są winni także,nie ponoszą kosztów.Koszty dopiero ponoszą dzieląc majątek,dlatego niektórzy świadomie się nie rozwodzą,często są to żony-kochanki albo mężowie kochankowie,bo tak im wygodnie.Często są to żony z dziećmi,bo tez im tak wygodnie.
        Jedno nie chce spłacać drugiego.

        • Adwokata z urzędu można dostać w sprawie karnej. W sprawie o rozwód można co najwyżej zrezygnować z adwokata, jeśli kogoś nie stać. Można, powołując się na trudną sytuacje materialną, wystąpić do sądu z wnioskiem o zwolnienie z kosztów wniesienia sprawy( potocznie tzw. „wpisowe”). Jednak koszty postępowania sądowego trzeba pokryć. Pokrywa je w całości osoba winna rozkładowi związku, lub po połowie jeśli sąd uzna, że obie strony nie są bez winy. W sprawie bez orzekania o winie, koszty również ponoszą oboje, chyba, że sąd zwolni jedną ze stron, gdy uzna, że ewidentnie druga strona przyczyniła się do rozpadu małżeństwa, a ze stroną przeciwną pozostają dzieci. To zależy od sędziego. Jednak rozwód nie jest „za darmo”, mało tego, jest bardzo drogi, bój o podział majątku jeszcze te koszty podwyższa. Dlatego warto się zastanowić, zanim wstąpimy w związek małżeński. To jest w tym wszystkim najtańsze ( pomijam całą oprawę, bez której można się obejść), Rozwiązanie tego węzła, to już spore koszty.

          • Chyba żartujesz? Ja mam netto niższy dochód miesięczny. Widać nie znasz życia albo realiów w Polsce. Nie szkodzi, grunt to optymizm i przekonanie, że nic mi się w życiu nie przytrafi, ani wypadek, ani choroba a wtedy nawet most wyda się pałacem do zamieszkania :))
            Powiedz to niepracującym żonom i ich dzieciom, na pewno się ucieszą, że rozwód tak mało kosztuje. Zaoszczędzą na tym tyle, że będą mogły sobie nawet kupić tanie mieszkanko, bo to niewiele kosztuje,raczej nie majątek:)))) Nic, tylko gratulować dobrobytu przed i po rozwodzie. Albo modlić się o to :)))

          • Nie twierdzę, że sześć stówek to śmiech, a nie pieniądze. Ale to nie jest zbyt wygórowana cena za wolność, spokój i szansę na nowe życie.

          • Wolność jest wspaniała wtedy, kiedy ma się z czego żyć i gdzie mieszkać. Rozwód jest najlepszym rozwiązaniem dla osób, które mają w razie czego swoje mieszkanie i pewny swój dochód, bo inaczej to jest tylko widmo wolności. Co z tego, że mąż zdradził, kiedy żona nie ma dokąd odejść, a chciałaby w tej sytuacji, bo nie może się ze zdradą pogodzić? Mieszka z nim dalej i albo starają się dojść do porozumienia i naprawić relacje, albo drą koty wieki całe. Nawet jeśli kobieta dostanie rozwód, bo mąż jest np. alkoholikiem, to i tak kwaterunek jej tej wolności nie da i jej życie w niczym się nie zmieni, dopóki delikwent się nie wyprowadzi. I co poradzisz takiej kobiecie? Powiesz jej, że wolność jest wspaniała, nowe życie też, bo mąż nie wyniósł ostatniej szafy, żeby mieć na wódkę? No, ale to już zupełnie inny temat i nie ma co ciągnąć dalej tej dyskusji, bo można tak dyskutować 50 stron :) Pozdrawiam i kończę, bo prawdopodobnie zbyt się różnimy się doświadczeniem życiowym, żeby dojść do wspólnych wniosków :) O wszystkim najłatwiej się mówi i ocenia, natomiast życie najczęściej każdy pogląd dokładnie weryfikuje.

          • Co powiem takiej kobiecie? Że teraz jest jej trudno i ciężko, że rozwód to droga przez mękę, pogorszy się jej sytuacja finansowa. Ale życie z alkoholikiem, który zdradza nie jest sensownym wyjściem. Jak się rozwiedzie ma szansę odbić się od dna, jak z nim zostanie będzie tylko gorzej.

          • Mój Boże, nie zrozumiałaś. Alkoholik z reguły po rozwodzie się nie wyprowadza, bo po co? Jest zameldowany i ma prawo mieszkać. Rzadko daje żonie pieniądze na utrzymanie przed rozwodem, a po rozwodzie z reguły czuje się z tego z zwolniony. Zostaje z nią ta sama suma strachów i stresu, prócz tego praca na utrzymanie domu i rodziny w jako takiej formie. Tak niekiedy wygląda ta wolność i odbijanie się od dna do nowego życia, które jakoś nie chce nadejść. Niestety, niekiedy tylko w teorii taki rozwód daje wolność, życie toczy się po swojemu i nawet najlepszy scenarzysta niektórych przypadków nie wymyśliłby, bo nie mieszczą się w głowie, a jednak się dzieją.
            Rozumiem, że w swoim poście opisywałaś przypadek zdrady jako średnią krajową:))) Jestem za tym, żeby jednak zdradzającego nie stawiać w roli ofiary krwiożerczej kochanki. Mnie po prostu rozśmiesza mówienie, że jakaś „ona” rozbija rodzinę. Od razu widzę takiego mężczyznę w krótkich spodenkach, z łopatką i wiaderkiem w piaskownicy. No naprawdę, jacy oni biedni, że istnieją kobiety i przez to są wodzeni na pokuszenie jak bezmyślne marionetki z czasową amnezją, że mają żonę i dzieci:))) Pozdrawiam.

          • Nie było moją intencją rozgrzeszać mężczyznę ze zdrady i całe zło zwalać na kochankę. Niewierny facet to dupek – jego wina jest niezaprzeczalna.

            Co się zaś tyczy rozwodów z alkoholikami – żyjąc z taką osobą pod jednym dachem można spokojnie zgromadzić odpowiednią liczbę dowodów przekonujących sąd do nakazu eksmisji z mieszkania. Znam taki przypadek.

          • Oj, najmniej miałam Twój tekst na myśli mówiąc o mężczyźnie. To była tylko refleksja, ale bardziej brałam pod uwagę komentarze. W obronie „biednego mężczyzny” kobiety czasami chyba chcą wierzyć w to, co mówią, ale z piedestału mężczyzna tak naprawdę spada sam:))) Pozdrawiam i spokojnych Świąt Ci życzę, Jagno :)

          • Każdy kto wchodzi w związek małżeński nie bierze pod uwagę rozwodu,to różne sytuacje i czynniki są powodem,a majątek można podzielić bez doradców,i jak ktoś napisał,jeżeli bez mściwości to koszty nie są wysokie, niższe niż pobyt na wakacjach w Egipcie np.

          • I to jest nauczka dla mnie, żeby nie dyskutować na takie tematy, bo mam wrażenie, że albo rozmawiam z żonami Billa Gates’a albo z posłami:))) Ciągłego optymizmu jednak życzę i nieschodzenia na ziemię, a już absolutnie nie życzę zdrady i rozwodu :)) I jak będziecie kupowały mieszkanie za minimalną krajową płacę to tylko na siebie, żadnych wspólnot majątkowych. Wesołych Świąt :)

        • Właśnie Jaga, zapodziały sie ludziom priorytety i zasady moralne. Sama dostrzegłaś to zapewne po komentarzach :) Myślę że to co zacytuję z twego opowiadania to poprawne myślenie kobiety jak i mężczyzny „Każdy człowiek (POWINIEN), który zda sobie sprawę, że jego małżeństwo LUB jakikolwiek ZWIĄZEK to porażka rozpoczyna żmudny proces rozwodowy/rozchodowy :). Najpierw robi się porządek z teraźniejszością BY NIE RANIĆ OSOBY KTÓRĄ KIEDYŚ SIĘ KOCHAŁO, a póżniej ładuję się w kolejny związek. Ten, kto do sprawy zabiera się odwrotnie normalny raczej nie jest” Z komentarzy wynika, iż część ludzi się uspawiedliwia- zastanawiające. Zwłaszcza paulina

          • Z komentarzy wynika, że ogromna część społeczeństwa jest w stanie znaleźć sobie cudownie wygodne wymówki, które pozwolą im zdradzać i czuć, że to nie ich wina. Pożałowania godny pomyślunek, ale dzięki bogu to nie moja sprawa.

            Co mnie jednak martwi dużo bardziej to fakt, że gotowi są rzucić się z widłami, pochodniami i kamienować tych, co myślą inaczej. Może i nie znam życia – nie byłam niczyją kochanką, mąż mnie nie zdradził, nie mam dzieci, ani kredytu na pięćset lat, który czynił by mnie niewolnicą beznadziejnego faceta. I bardzo się cieszę, że takiego życia nie znam. Czego jednak ludzie nie widzicie, to fakt, że ja nie znam owego życia bo się w swoim własnym kieruję pewnymi zasadami, które nie pozwoliły by mi władować się w takie gówno. Ot co.

          • Jagna, ja myślałam kiedyś podobnie jak inni, a właściwie tolerowałam zachowania „a co tam- zakochałam się rzucam swego dla innego, rozbiłabym nawet utwardzony związek, gdyż serce nie sługa i trzeba korzystać z życia, a może własnie to ten,” tak myślałam do czasu. Dziś myślę inaczej. I jeszcze raz powtórzę ta trzecia rozbija związek i takiej należy obrobić tyłek. Pewnie sypnął się komentarze typu kolejna porzucona, otóż nie. Ja jestem obserwatorem a nawet praktykantką i doradczynią jak skutecznie rozwalić związek i wiele głupich kobiet spotkałam na drodze, które myślą jak poniżej. Poznałam również „baby”, które rozwalały związek bo były zbyt zdesperowane brakiem faceta i szukaniem szczęścia, poznałam kobiety (o ile to są kobiety :p) za mało bystre, które pozawalały związek wmawiając sobie, iż związek jego jest toksyczny to takie nazwijmy „pomocne dłonie” zapomniały jedynie upewnić się czy rzeczywiście tak było.

          • Wazne jest drogie panie przyczyna rozpadu małżeństwa,bo czasem sie zdarza,że rozkład następuje powolnym torem,idzie sobie jak rak żre po drodze to,co dobre.Bo jedna ze stron pije, albo decyduje o wszystkim i brak jej szacunku dla drugiej osoby,bo jest egoistyczna i zaborcza.
            I pojawia się facet który rozumie sytuację,bo zna tego typu przypadki,kobieta zaczyna wierzyć w swoje możliwości,które mąż(ten cudowny niczemu niewinny)tłamsił ją przez całe cudowne małżeńskie życie i zaczyna się między nimi znajomość,czy przeradza się w uczucie,to już wyższa logika,ponieważ ta kobieta nie jest Zdzisią która rzuca się na 3 bo ten jej proponuje zajab….y seks.
            Tylko kieruje swoim życiem na nowo,bo w tamtym związku małżeńskim umarła ,wchodząc w niego.

        • Proponuje romantyczkom kalkulacje o ktorej nie myslac pizac tu o idealnym modelu „nieszczesliwy czlowiek odchodzi: koszt wynajecia mieszkania, partycypowanie w utrzymaniu dzieci, koszty urzadzenia nowego mieszkania, utrzymanie auta itp Co ciekawe Panie na ogol zmieniaja zdanie podliczajac koszty i ten beznadziejny facet jest ok…znajduja sobie fajnego na boku. Tak piszecie jakbyscie nie wiedzialy ze kobiety tez zdradzaja…

  5. Hmmm…to żeś obrobiła koleżance ze studiów tyłek. Każdy w życiu podejmuje niech decyzję za siebie. Nie miałaś ciekawego tematu na bloga to oczernienie koleżanki myślałaś przyniesie Ci sławę? Przykre. …każdy szuka w życiu szczęścia różnymi sposobami i to są każdego indywidualne. Tak może zamiast pisać głupoty i Zdzisi robić przykrość zajmij się swoim życiem i pilnuj aby Twoj partner nie stał się palantem bez sumienia, tchorzem i kłamcą. Tylko też nie za bardzo bo ucieknie od napastliwca być może nawet do Zdzisi. …

    • Jo, ja tę Zdzisię znam – wszyyystkie takie same, chodź Stachu, poruchać na dachu. Przejebane będzie miała na osiedlu tera.

    • Słuchaj, to jest blog i jego autorka pisze to, co ma ochotę pisać. Nie rozumiem Cię. Coś może mi się nie podobać ale po co od razu się „wkurzać” ? Takie „wkurzanie” się bez powodu (ja w tym blogu powodu nie widzę) jest chyba oznaką braku stabilizacji emocjonalnej albo po prostu utożsamianiem się z bohaterką tego bloga.

  6. Niestety tekst … słaby :(
    Niedojrzałość wychodzi z co drugiego zdania i epatuje i epatuje i epatuje ….. STEREOTYPAMI !!!!

    Gdyby życie i historie były tak proste jak to sobie wyobraża autorka, nie powstała by jakakolwiek literatura prócz psalmów :(

      • Prawda Jagna, skurwysyń… ostanio często jest usprawiedliwiane. A do Kryś nie muszę czytać wyłącznie psalmów by szanować drugiego człowieka jak i jego uczucia!

  7. Nie pochwalam mentalności Zdzisi ale…..
    takie przedstawienie historii stawia trochę biednego małżonka w roli bezwolnej ofiary. Tak jakby on nie brał w tym udziału. Ostatecznie to swojej żonie obiecywał wierność i inne różne rzeczy. Ale jak polazł to winna ta co mu dała. Ech kobiety, strasznie jesteście zakłamane. Faktem jest, że tak należy żeby ratować związek. Bo tylko zwalając całkowitą winne na tę trzecią można wybaczyć biednemu samcowi, który zyjąc w pewnym przyzwoleniu na skoki w bok, nie jest winien. W końcu jak trzecia rozkłąda nogi, to jak tu nie skorzystać. Macie potem do nich szacunek?????


  8. ~hella:

    Nie ma pomocy w zdradzie, odpowiedzialny jest tylko ten kto nie jest wolny.

    No popatrz, jaka zła Zdzisia. W twój mąż nadal ci się przydaje. Żałosne są takie kobiety, które muszą opluć tę drugą, by móc uniewinnić swojego mężusia i nadal z nim być. Pamiętaj, im gorsza ‚Zdzisia’ tym gorszy twój mąż, bo w końcu ją sobie wybrał.
    Czyli co, kochanek/kochanka zajętego/ej nie ponoszą żadnej winy? Wygodne myślenie


    ~Jolka:

    Była taka „Zdzisia” w moim życiu. Zabrała męża, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Podniosłam się, odebrałam sobie męża, wybaczyłam mu.
    I teraz „Zdzisia” sama wychowuje bękarta.
    A ja zamiast brać nędzne alimenty – mam wszystko.
    Zdzisia dostaje 500/mc, bo tyle sąd zasądził. I ani grosza więcej. I nie zanosi się na większe alimenty dla „Zdzisi”, ponieważ wkrótce rodzina nam się powiększy.
    I będziemy wnosić o obniżkę alimentów.

  9. Kto to pisał? jak się kobieto zabierasz za jakiś temat to wypadało miec odrobinę pojęcia życiowego i wyobraźni. Twój tekst to bezsensowna paplanina ziejącej jadem modliszki. Są różne sytuacje, różne romanse i różne małżeństwa oraz różni ludzie a ty generalizujesz i bredzisz coś o przysięgach na całe życie.

    • Bredzę o przysięgach na całe życie? Rozumiem, że ja jedna tak widzę ową przysięgę, reszta populacji została wtajemniczona, że przysięga jest symboliczna, nie należy jej traktować dosłownie i przestaje obowiązywać jak się zaczną „różne sytuacje”.

  10. Dwa fakty są nie do podważenia:
    1. za zdradę ponosi winę i odpowiedzialność osoba zdradzająca, bo to jej / jego decyzja, jej / jego czyn i to on / ona poniesie konsekwencje, prędzej czy później.
    2. kochanka / kochanek to specyficzna grupa – albo wyrachowani i bez sumienia, albo zakompleksieni i zdesperowani.
    Małżeństwo naprawia się we dwoje, ewentualnie z pomocą psychoterapeuty. Żaden skok w bok i stały układ z osobą trzecią tego nie naprawi. A jeśli się nie chce tego naprawiać albo już zwyczajnie wyczerpało się wszystkie możliwości, to trzeba to zakończyć z otwartą przyłbicą. Niestety większość tego nie chce lub nie umie, więc w obawie przed konsekwencjami albo z czystego lenistwa pławi się w sytuacji która nagle kończy się katastrofą.

    PS. kobieta która gustuje w żonatych, przynoszących prezenty i kwiaty, zadowolona że nie musi prać i dbać o niego, a dba tylko o własną przyjemność jest zwykłą Qrwą.

    • Kolejne czarno-białe teorie.
      A co zrobić jeżeli nie jest dobrze, a druga osoba nie tylko nie rozważa psychoterapeuty, ale nie potrafi porozmawiać o problemie (wewnętrzna blokada, zaniżona samoocena, brak umięjętności analizowania zachowań czy wyrażania odczuć)? Jaki problem wg Ciebie zasługuje już na pakowanie manatków, a jaki jescze nie? Ja dwa razy przeżyłem załamanie i dwa razy uratowałem nasze małżeństwo praktycznie samodzielnie. Za drugim razem zafundowałbym synkowi dwa domy. Wg Ciebie już dawno powinienem być po rozwodzie. No chyba że miałaś na myśli wyłącznie zdradę, a inne kryzysy małżeńskie nie kwalifikują się do rozwodu.

  11. Mozna by wywnioskowac ze w autorze postu jest strasznie duzo goryczy ktora az czuc na kilometr. Owszem zajscie w ciaze z facetem ktory nie skonczyl „starych spraw” nie jest madre ale takie szufladkowanie wszystkich ktorzy byli kiedys w podobnej sytuacji moze swiadczyc o bardzo malej wiedzy autora na ten temat I opieraniu sie na stereotypach ktore jak wszyscy wiemy bardzo sie zmienily. Ale przeciez najprosciej jest obrazac innych nigdy nie bedac w tej samej sytuacji.


  12. ~beata:

    przyznaje 100% RACJI .gdy zwiazek jest szczesliwy to sie nie zdradza.prawda,ze wiekszosc malenstw ,,bo ciaza,,.i ten kolejny mit o krysztalowej zonie i kochance… kazda sytauacja jest inna.gdy sie nie wie ,jak to jest naprawde nie moizna oceniac.

    Jest to jeden z najobrzydliwszych argumentów: ‚jak by związek był szczęśliwy, to by nie zdradzał’. Przerzuca się w ten sposób odpowiedzialność za zdradę na zdradzonego i to jest skurw……… Jak jest związek nieszczęśliwy, to się próbuje go naprawić. Jak się naprawdę nie da (a nie dałoby się znaczniej rzadziej niżby na to wskazywała liczba zdrad), to się rozstaje. Jeśli jednak się zdradza, to się ponosi całą odpowiedzialność i niekoniecznie jest to dowód, że związek był zły. Czasem zdradza się, bo się człowiek nudzi, bo wrażeń brakuje, bo …. a związek ma swoje lepsze i gorsze momenty, szczególnie jak pierwsze 2-3 lata miną i zaczyna się rutyna. I co wtedy – zdrada, bo już nie jest tak fikuśnie, jak na początku?

    • Jest jeszcze jeden argument Anielo-dzieci(katolicyzm),z powodu których małżeństwo się nie rozwodzi ale nie jest w nim dobrze.Są kłamstwa i zdrady,ponieważ to żony liczą nap. na pieniądze męża i nie chca rozwodu albo liczą na powrót męża i nie chcą rozwodu,ponieważ kochają tylko one albo nie kochają ale są zaborcze.A mąż ma do stracenia albo miłość albo żonę z dziećmi.

  13. Smutne, malostkowe i ograniczone podejscie. Nakreslilas w tym tekscie swoj portrert, a nie portret kochanki. Ludzkie relacje sa o wiele bardziej skomplikowane i jest wiele aspektow zdrady, o ktorych nie wspomnialas. To nie kochanki/kochankowie rozbija malzenstwa – tylko malzonkowie.

    • Kobieto, obudź się! Ludzie sami sobie komplikują niejednokrotnie własne, udane życie. Aspekt zdrady jest jeden – niedojrzałość. Zakochałeś/zakochałaś się, to skończ jedno, nim zaczniesz drugie. Ot, filozofia komplikowania aspektów zdrady.

      • Ależ czarujesz, podupczyć nie można ? Sie zakochałem, podupczyłem i wracam do bezpiecznego gniazdka do żony. Nie chce się z moją rozstawać, chce podupczyć dziś co innego. Mam w domu jagnięcinę ale świni też bym dziabnął. ;)

        • Jesteś beznadziejny. Myślisz że wpieprzyłeś „luzacki” komentarz i jesteś cool??? To przez takich bezmózgich dupczyngieli jak ty kobiety nawet nie wiedzą kiedy są upokarzane. Ale fakt że któraś ci dała wiedząc że masz żonę też świadczy źle o jej iliorazie inteligencji oraz o braku szacunku do siebie samej. Gratuluję więc wyboru „dupczonka” na miarę własnych- nędznych możliwości

        • A w bezpiecznym gniazdku żona też wcześniej może podupczyła? Jej chyba też szynka się należy? ;-) Bo dlaczego nie miałby się zakochać, podupczyć i wrócić do niewiernego mężusia, ale bezpiecznego gniazdka…choć czy nie zarażonego? O zgrozo!

  14. Ponieważ jesteś kompletnie bezpłodna,a on ma swoje lata szuka sobie matki dla swojego dziecka.Nie chce znosic dzieci z bidulca do domu….

    Nie chce ci tez zrobic kuku i z grzecznosci daje sobie zabrac cenny czas po pretekstwm,ktory sovbie wymyslasz:slub.

    Jest tyle bezlodnych mezatek,ktore chca zatrzymac faceta na sile wpedzajac go w lata.Czas gra na ich korzysc.Patrycje,Anie,Ewy,Joanny,,,,Swiat pelen takich kobiet,nie przejmuj sie…..

    Dlatego.

  15. Tak to jest.Znam kobietę która wdała się w podobny romans.Mąż był na placówce a jej się zachciało kogoś na stanowisku.Zaszła w ciążę.Mąż przybył ,wybaczył,chciał wychowywać obce dziecko(własnych mieli 2)Ona go odtrąciła-biedak popełnił samobójstwo.Dzieci w szoku i traumie,nowego ślubu nie było.Żyje w zawieszeniu:niby wdowa,niby kochanka,niby żona….Nieślubny syn ma już 6 lat i też nie wie co jest grane.Rodzeństwo go nie akceptuje,przypomina im tragedię ojca.Kobieta popełnia błąd za błędem.Wyjeżdża z konkubentem i synem na wycieczki a pozostałe dzieci zostawia z dziadkami.One są nastolatkami-12 i 14 lat,czują się odepchnięte.Zaczynają się problemy w szkole,popalanie.Szkoda mi tej rodziny,ale ja już nic nie mogę pomóc

  16. Zastanawia mnie to, że w drugim akapicie „Kto chce cudzego męża” piszesz że nie rozumiesz kobiet które decydują się zostać kochanką kogoś kto na to nie zasługuje bo jest „palantem bez sumienia, tchórzem i kłamcą”. Zgadzam się z tym, ale dlaczego skoro doszłaś do takich wniosków cały ten tekst ocieka złością i przypisywaniem większej odpowiedzialności kobiecie? Mam wrażenie że źródłem tej goryczy jest albo zazdrość albo zranienie spowodowane znalezieniem się w podobnej sytuacji. Bez względu na to czy to jest zazdrość czy złość, życzę ci aby udało ci się uleczyć tę ranę. Pozdrawiam.

  17. ciagle mówimy o Zdzisiach… mam kolezanke w pracy wdala się w romas bedac mezatka z kolega z pracy – jakiś czas trwal ten trojkat… teraz ona odeszla do tego innego mężczyzny i co? i kim jest ten facet, który rozbil rodzine?

  18. I Blog i wpis viann wpis są przepełnione goryczą. Można by śmiało odbić piłeczkę ale po co? Jedno wiem…ci wredni faceci zdradzają z…genialnymi kobietami? Rozwody i zdrady były, są i będą dopóki będzie istniał rodzaj ludzki. Wiem też, że ghdybyśmy wszyscy byli przewidywalni i podobni w zachowaniach, byłoby smutno na świecie

  19. Czasem facet jeśli myśli dość poważnie o związku z kochanką układa sobie nowe szczęśliwe życie i bierze na siebie odpowiedzialność. Ten chyba myślał, że ciąża u kochanki jak i sytuacja po porodzie będzie wyglądała zupełnie inaczej niż u żony. Taki Piotruś Pan, który nie potrafił odejść od żony przed zaczęciem kolejnego związku. No i koleżanka też chyba zbyt wiele sama sobie naobiecywała. Ciężko oczekiwać by dzieci z innego związku akceptowały kogoś kto rozwalił ich rodzinę no i ciężko by ojciec dzieci nie chciał mieć z nimi kontaktu.

    Czy to mężczyzna czy to kobieta jak zdradzi raz to i zrobi to drugi raz. Tak nauczka.
    Oby doświadczonej przez życie mamie ułożyło się wszystko dobrze!
    Pozdrawiam

  20. I Blog i wpis viann są przepełnione goryczą. Można by śmiało odbić piłeczkę ale po co? Jedno wiem…ci wredni faceci zdradzają z…genialnymi kobietami? Rozwody i zdrady były, są i będą dopóki będzie istniał rodzaj ludzki. Wiem też, że gdybyśmy wszyscy byli przewidywalni i podobni w zachowaniach, byłoby smutno na świecie

  21. Dlaczego ten tekst mówi i dyskusja toczy się o Zdzisi, a nie o Zdzisławie żadnym? To jest właśnie ta obiektywność autorki. Takie jest nasze zaściankowe myślenie, dziewczyna winna wszystkiemu od A do Z, głodowi a Afryce też ;)
    Na świecie to jest normalne, że ludzie się czasem nie dobierają, zdarza się, że często pochopnie podejmują decyzję o małżeństwie i potem poznając kogoś innego dochodzą do wniosku, że to nie z tą osobą powinni być z którą obecnie oficjalnie są. To jest normalne, że tak się zdarza, ludzie się rozchodzą cywilizowanie, związują na nowo i przebiega to bez większych afer, ale nie u nas.

    ROZBIJANIE MAŁŻEŃSTWA? Skoro jedna strona decyduje się na skok bok to chyba nie dlatego, że się pokłóci z małżonkiem zwyczajnie. To już jest chyba głębszy kryzys, jeżeli jedna strona szuka czegoś, czego nie ma w związku. I nie tyczy się to tylko mężczyzn, kobiety przecież też zdradzają. Mężowie ich nie rozumieją, mają je za garkotłuki i dziewczyny szukają wtedy kogoś, kto je będzie kochał i doceniał. I na odwrót pewnie jest podobnie. NIE DA SIĘ ROZBIĆ CZEGOŚ CO JUŻ JEST ROZBITE. Ja rozumiem, że trzeba rozmawiać, próbować naprawić, ale nie da się robić niczego na siłę. Próbujcie naprawiać coś przez kilka lat, ciekawe czy będzie wam się chciało dalej walczyć, zwłaszcza jak już nie będzie między wami żadnej więzi? Oczywiście są przypadki perfidnego chamstwa i wyrafinowania osób, które się po prostu gonią i szukają dodatkowych atrakcji, ale myślę, że takich przypadków jest mniej niż więcej.

    Niestety jak ktoś już mniej lub bardziej przemyślanie władował się w małżeństwo, które okazało się być katastrofą, to nie jest je tak łatwo skończyć, bo dzieci, pieniądze, kredyty, CO LUDZIE POWIEDZĄ itd.
    Ludzie sami się pakują w takie związki na siłę, a później dziwią się, że im się nie układa i że ktoś może chce czegoś innego. I nie mogą tak żyć, ale muszą.

    W czym są lepsze od Zdzisi te wszystkie żony które złapały faceta na dziecko i zaciągnęły do urzędu lub pod ołtarz????? W tym, że mają status żony i już są święte??? Jak takie małżeństwo może być święte? To się tyczy i kobiet i facetów, ale kobiet niestety przede wszystkim – znajdzie taka kogoś i już trzyma, chociaż on traktuje ją jak gówno, bo się boi, że już nikogo nie znajdzie. Dobiega pewnego wieku i szuka kogoś, byle kogo, żeby się tylko nadawał do założenia rodziny i zrobienia dziecka, i na odwrót też tak jest. Facet wiąże się z jakąś kobietą, bo mu się wydaje, że na inną go nie stać, a później sobie udowadnia, że jednak może poderwać inną, dowartościowuje się w ten sposób. Ludzie udają, że są kimś innym, że mają podobne zainteresowania, żeby kogoś mieć. Szukają na siłę, na siłę chcą z kimś być. Myślą, że ich przyszłe drugie połówki zmienią się po ślubie, albo że je się ustawi, a tu nie i okazuje się, że jest do dupy :) Małżeństwo okazuje się porażką, ale trzeba w nim trwać, bo lepsze takie jak żadne. Mam mężusia/ żonkę i rodzinkę i na zewnątrz jest cacy, a w domu ze sobą nie rozmawiamy, nienawidzę teściów itd. ;)
    Ludzie powinni bardziej przemyśleć, samo wstąpienie z kimś w związek, a nie rzucać się, bo czas goni, bo już by się chciało mieć piękny dom z ogródkiem, bo mnie ciotki męczą, bo koleżanki już zaręczone, bo chcę mieć dziecko z kimś itd….

    Co do Pani od BĘKARTA, ma Pani zajebistego męża, totalne dno i jeszcze się Pani cieszy, że wrócił, hahah. Też bardzo ładnie, nazywać niczego niewinne dziecko bękartem!!!! Facet zrobił skok w bok, zrobił dziewczynie dziecko, a jak przestało być kolorowo, nie radził sobie sierota, to skulił ogon jak ciota i wrócił do żony, która nosi spodnie w związku;) Da się wyczuć z tej wypowiedzi, że nie interesuje się dzieckiem, które zrobił, a które przecież jest jego, a on jeszcze mu 500zł alimentów nie chce płacić. Ona sama się nie zapłodniła!!!. Rozumiem, że kolejne dziecko zrobiliście sobie na scementowanie tego wspaniałego, świętego małżeństwa ;) Może zdradzi znowu, tylko będzie ostrożniejszy, a może się nauczył, boi się i będzie siedział przy nodze jak pies ;) Gratuluję mężusia, cudowny, dojrzały facet, powodzenia.

    • Absolutnie się zgadzam,określenie bękart,rodem z wiejskiego podwórka,tylko miernoty ludzkie tak określają bogu ducha winne dziecko,dlatego,że spłodził je nic nie wart „ojciec”,a matka jego (także)dzieci jest zwykłą nic nie wartą szuja w odniesieniu do dzieci swojego (męża).
      Nawiasowo czuje się dobrze,bo ma zapewniony status żony.
      Dno DNA.

  22. Wybaczcie, ale jak jest się żoną/ mężem tylko na papierze, ma się małżeństwo tylko na papierze i nie da się tego naprawić, ale nie można się wyplątać, nie jest to łatwe, to co, trzeba już tak żyć i się tylko umartwiać????? Jak się przypadkiem spotkało kogoś, z kim jest Ci dobrze, to nie można być szczęśliwy chociaż trochę????? Czy trzeba się męczyć całkiem, bo jest się w „świętym” związku małżeńskim (cywilny tylko też się liczy?) i trzeba utrzymywać pozory nawet przed samym sobą, bo przecież jestem w związku małżeńskim, co z tego, że się w nim duszę i miałbym/miałabym ochotę wszytko pierdol***, ale nie mogę, bo łączy nas kredyt na milion lat i dwoje dzieci i muszę tak żyć, jak męczennik do końca… nic mi w życiu już nie zostało. Druga storna też się męczy, ale rozwodu nie da i muszę tak w tym siedzieć, bo nie mam nie mam możliwości by się w tym momencie rozwieźć.

    • Spokojnie, człowieku, nie powiem, że można wszystko, ale na pewno wiele. Nikt nie jest czyimś niewolnikiem. Zastanów się ile w tym jest prawdy, co piszesz? Wg mnie mało. Po pierwsze kredyt można spłacać osobno, dzieci bardziej duszą się patrząc na rodziców, którzy oszukują, uczą ich samych kłamać, bo na zewnątrz są możliwe, że przykładną rodziną, a w domu masz chęć pierd***. Poza tym można żyć w separacji, jak nie ma rozwodu. Ale, zastanów się dlaczego związałeś się z tą kobietą, może dlatego, że ją kochałeś, tylko zabrakło szczerości? I może nadal ją kochasz, a wmawiasz sobie, że nic ci nie zostało?!

      • Słuchaj nie chcę ci ubliżac, ale już ledwo się powstrzymuję. W ogóle nie znasz zycia, ile ty masz lat? Wyjdź dziewczyno najpierw za mąż, życzę ci byś trafiła na odpowiednią osobę, która nauczy cie rozumu. Tylko nie biegnij od razu do mamusi na skarge. Weź to na klate i wtedy pogadamy. Zobaczymy czy dla chcącego nic trudnego. Wypowiadasz się w kwestiach, o których nie masz pojęcia, każde twoje zdanie o tym świadczy. Czy ty wiesz w jakich sytuacjach się ludzie znajdują, wiesz jak czasami jest ciężko od kogoś odejśc? Zejdź na ziemię. Wytrzyj mleko pod nosem, pogadamy za parę lat. Życie ci wszystko zweryfikuje, to kwesta czasu. Myślisz, ze trafisz na księcia z bajki i będziecie żyli długo i szczęśliwie. Naiwna istoto

        • Po prostu szukacie sobie na siłę usprawiedliwień dla niewierności. Bo rozwody ciężkie, żony niedobre, życie takie krótkie i trzeba korzystać…

          • Dla niewierności nie ma usprawiedliwienia, ale to wszystko nie jest takie proste. Napisałaś wcześniej, że dla chcącego nic trudnego. NIc bardziej mylnego!!!!!
            Na szczęście nie wylądowałem w łóżku z inną kobietą, ale żonę zdradziłem. Od roku staram się naprawić to co z żoną psuliśmy razem ( mniej lub bardziej nieświadomie) i to jest BARDZO TRUDNE. Najprościej jest oceniać i ferować wyroki, a to życie ludzkie jest. Niech rzucają kamieniami ci, co są bez winy.

          • Ja nie twierdzę, że małżeństwo to prosta sprawa. Ale ludzie usprawiedliwiają niewierność problemami małżeńskimi połowę odpowiedzialności zrzucając tym samym na nieświadomego współmałżonka – co jest w moim odczuciu zwyczajnie niepoważne. Dla mnie sprawa jest prosta: albo jestem w szczęśliwym związku i nie zdradzam, albo związek jest do dupy i też nie zdradzam tylko pakuję manatki i spadam szukać szczęścia gdzie indziej. Takie mam spojrzenie na miłość – tu nie ma miejsca na kompromisy albo półśrodki.

          • Problem polega na tym, że sprawa nie jest prosta. Są dzieci, jest współmałżonek i większość ludzi chce dobrze, ale prosisz o coś w domu- nie dostajesz. Albo gorzej chcesz dostać, nie prosisz i nie dostajesz. A w pracy miło się rozmawia, dobrze razem bawi na imprezach firmowych, sprawia miłe niespodzianki… i to nie dzieje się nagle. Tylko w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że to jest zauroczenie niewłaściwą osobą. I co teraz? W pracy przyjemność, a w domu ciężka harówa. Jest cała masa różnych związków pomiędzy tymi szczęśliwymi , a tymi do d… . Życzę Ci żeby Twój był bliżej „szczęśliwy” niż do d… . Pozdrawiam

          • Bardzo dobre przyznanie się do tego,co boli.
            Bo w pracy zdarzają sie Zdzisie,które gdyby nie koleżanki albo współpracownicy du….by na boku,bo pan x ma większego,albo jest inteligentny,nie to co mąż.Jaka jest ostateczna wartość takiego małżonka?Status finansowy czy małżeński?
            I jak iść z nim do łóżka i nie marzyć o tym z większym penisem,tym bardziej jak pisze inteligentnie i zajeb….e.
            Tego typu mężatki myślą,że nikt wokół tego nie widzi,nie słyszy,a wystarczy popatrzeć jak wzdychają,jak bokiem spoglądają na lepszego.Obudźcie się ludzie,bo oceniacie czasem niewłaściwe osoby.

        • oj Panie, zycie to nie bajka zgadza sie i tu przyznam racje jednej z kobiet w tym wypadku na faceta po części wina i łatwy cel :) Ciężko odejść – powiedziales. Tylko po co? zwiazek do dupy? a ta druga polówka także z tego zdaje sprawe? To wóz albo przewóz, naprawiamy lub sie roztajemy i nie szukamy innego celu jak zdesperowany gość, któremu tak ciężko a w nowym związku lekko będzie! Moze lepiej naprawic kochaj pana/pania swego/swoja bo mozesz miec gorszego/a lub lepszy gnój ale swój. Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. hihi
          a teraz mały żarcik:
          -mąż nabroił i schował się od żony pod stół
          -żona do męża srogim głosem krzyczy!
          -wyjdź spod stołu powiedziałam
          - a mąż na to, nie wyjdę!
          -a to dlaczego!
          - facet też mieć musi własne zdanie!

  23. Alez gorycz wylewa sie z tego tekstu:) Od razu widac ze pisze go zraniona „żona” ktora wszedzie szuka winnego a nie w sobie samej. Malzenstwo w ktorym jedno z malzonkow „idzie na bok” jest juz trupem, konsekwencja braku dogadania i rozwiazania problemow i winni sa oboje, kochanka/kochanek to osoba obca, ktora nic nikomu nie przysiegala i weszla w rodzine ktorej nie ma. Jest powiedzenie: gdy kochasz dwie osoby, wybierz te druga bo gdybys kochal pierwsza nie pokochalbys drugiej….ot co:)

  24. Czytam i widzę swoją znajomą która wskakuje do łóżka kolejnemu żonatemu facetowi. Facet jak to facet korzysta z okazji na darmowy sex. I nie ma zamiaru się rozwodzić bo i po co.

  25. Mam podobny problem lecz nie jesteśmy małżeństwem.Jakie konsekwencje może ponieść on jeśli zdradza?Mam z nim dziecko i mieszkamy w jego mieszkaniu

  26. Dobry tekst, miło się czyta o tym jak inni ludzie spierdolili sobie życie. Nie wiem na ile ta historia jest prawdziwa ale znając życie to jeszcze pewnie Zdzisi urodziły się czarne trojaczki… syjamskie.

  27. Desperacja kobiet?? A to ciekawe – jestem w miarę normalnym, trochę przy kości i bez milionów na koncie, za to nie pijącym 31-letnim gościem… Jakoś żadna nie chce zwrócić na mnie uwagi…

      • masz rację – może rzeczywiście powinienem zacząć pić i rzucać mięsem – od razu stanę się zauważalny… a jak jeszcze jakąś walnę w twarz to już w ogóle…

          • Może wreszcie chociaż jedna przestałaby mnie traktować jak poduszkę, w którą może się wypłakać…

          • Aby Cię tak traktować,musisz być twardy jak skała i niezbyt słuchać,trochę podziwiać i mieć swoje zdanie.

          • Z zasadnicza częścią tego artykułu się nie zgadzam.Jak facet jest kochany,to niekoniecznie np. musi być wysportowany.

          • Pointa tego artykułu była taka, że ideałów nie ma. Ale sam fakt pracy nad sobą w celu wzrastania i pokonywania swoich wad czyni mężczyznę wartościowym, godnym zainteresowania człowiekiem -.-

          • Pracuję nad sobą… Jestem abstynentem – nie piję i nie palę. Pracuję również nad swoim wyglądem. Skutek?? Żaden

          • ciężko ocenić charakter osoby, której nie daje się żadnej szansy na spotkanie… Ot – tyle, co na uczelni czy na meczach

          • Tez się nie zgodzę,świat jest tak stworzony,ze chamy i debile maja największe szanse ,a spokojni wartościowi ludzie muszą się napracować i czasem efektów brak.
            Zauważ Jagna,że typowo wiejskie dziewki,bez krzty mózgu mają największe branie,a do tego dochodzi sprawa zatrudnień.Obserwuję ten proces w małym mieście i na wsi i te,które są inteligentne i wymagają od siebie i o d innych są krytykowane,a te głupsze cicho siedzą,bo i tak nie mają o czym rozmawiać,nie dociera do ich mózgów żadna wiedza,ale dzięki przytakiwaniu zdobywają to,czego chcą.
            Wczoraj np. miałam okazję patrzeć,jak pakowaczka prezentów zaaaaaawiąąąązzyyyyywałłaaaa(długo) ) wstążkę i naklejała plasterki aby się nie rozleciał.

          • Jeśli którąś z kobiet to urazi – przepraszam, nie jest to moją intencją…

            Anettula – masz rację. O wiele łatwiej faceta znajdzie blond-plastik z dużymi poduszkami powietrznymi niż zwykła skromna blondynka (żeby pozostać w jednej konwencji koloru włosów… )

  28. Poczytałam te rozjuszone, oburzone komentarze, wylewające pomyje na autorkę. Za co? Za napisanie prawdy? Kole w oczka? Bo są Zdzisie i Zdziśki też, ale autorka skupiła się na kobietach. I co? Nie można ich krytkować, piętnować, oskarżać? WŁaśnie TRZEBA to robić. Nie mówiąc głośno TO JEST ZŁE dajemy im (Z & Z) przyzwolenie na rozbijanie, naszych, cudzych rodzin. Gdzie Wasza moralność? W spodniach? Gdzie myslenie o dzieciach? Też tam? Gdzie jest różnica między Wami a innymi ssakami? Tylko w tym, że mówicie?
    W tym usprawiedliwianiu i szukaniu wytłumaczenia(bo żona gruba, nieatrakcyjna, mąż leniwy, seksu nie ma, wieje nudą, małżeństwo na papierze bla, bla, bla) szukacie ratunku dla swojej podziurawionej moralności. A czyja to wina, że małżeństwo tak wygląda? Oczywiście Waszej żony/męża, ale nie WASZA, o nie, więc lepiej poczytajcie sobie życie na gorąco i zróbcie brzuch Zdzisi bądź dajcie zrobić brzuch Zdzisiowi. Trzymam kciuki, żeby kinder niespodzianka była w Waszym kolorze skóry. A na poważnie pomyślcie o Z&Z w kontekście Waszych rodziców bądź dzieci, czy wtedy nie zmienicie strony barykady?

  29. dlaczego z góry przyjmujesz, że skłóconych? nie kłócimy się przy dzieciach. Jesteśmy normalną rodzną, poświęcamy dzieciakom wolny czas, jeździmy na wycieczki, wobec dzieci okazujemy sobie szacunek. A co się dzieje w łóżku dzieci najmniej obchodzi. Co im kiedyś powiem, że odeszłam bo wasz tatuś odmawiał mi seksu, był oziębły??? wiadomo, miejsce widzenia zależy od miejsca siedzenia ale nie wolno generalizować.

  30. Nie mówię, że zdrada jest czymś dobrym. Nie jest. Jednak łatwo się trzymać zasad, norm moralnych i społecznych i piętnować kogoś, jeśli w twoim życiu wszystko się w miarę układa i nie stoisz przed większymi dylematami. Nie życzę Ci, żeby w życiu przydarzyła Ci się sytuacja, która zaskoczy samą Ciebie i twoje zasady. Ludzie chcieliby żyć zgodnie z jakimiś utartymi normami społecznymi, ale nie zawsze jest to takie proste.
    Najgorsze jest to, że niektórzy ludzie uważają się za świętszych od papieża oceniając i mówiąc jak powinno być. Czyż nie powinno się nie potępiać ludzi, jeśli nie znamy dobrze ich sytuacji, ani też przyczyn, które nimi kierują/kierowały?
    Z doświadczenia już wiem, że ludzie, którzy tak stoją na straży moralności i prawości sami mają ze sobą jakiś problem, albo mało, bardzo mało wiedzą o życiu.

    Zajmij się swoim życiem, a nie oceniasz życie i czyny koleżanki, którą pewnie ledwie znasz. Pomyśl jak mogłaś ją skrzywdzić, jeśli przeczytała to co napisałaś. Jakby nie było popełniła błąd, nie powinna wchodzić w taki związek, ale czy to twoja sprawa? Ty jesteś od tego by ją oceniać? Dziewczyna została sama z dzieckiem i zmaga się z problemami, jeszcze jej dowal.

    Widzisz drzazgę w oku Zdzisi, a nie widzisz belki w swoim…

    • Błędy błędami, głupie decyzje, wątpliwości moralne, grzeszki, z których nie jesteśmy dumni to jedno. Krzywdzenie z premedytacją osoby, której dobrowolnie ślubowało się miłość i wierność – zupełnie co innego. I o ile nie powiem złego słowa, na człowieka, który w upojeni alkoholowym pocałował koleżankę z pracy, a dnia następnego pąsowy ze wstydu powiedział żonie o zajściu i błagał o łaskę, tak nie mam ani grama litości, dla tych, którzy pozakładali rodziny, a potem im się odwidziało i zamiast zrobić z tym porządek, kłamią, oszukują i kręcą, by podupczyć coś na boku, bo nie są w stanie zapanować nad siusiakiem.

      Jasne, życie nie jest proste, komplikacje piętrzą się na każdym kroku. Ale to jest usprawiedliwienie dla nawiązywania romansów. I tak, łatwo mi to mówić, bo mnie się to wydaje po prostu oczywiste. Nie jestem w stanie znaleźć żadnej hipotetycznej przyczyny, która byłaby usprawiedliwieniem na tyle dobrym, że choć częściowo zmazać winę cudzołożnika.

      A czym się będę zajmować na blogu – to nie Twój interes. Jak koleżanka przeczyta, to niech się nad sobą zastanowi, zamiast mieć do mnie żal. W końcu napisałam prawdę, z czystej uprzejmości najpikantniejsze szczegóły zostawiając dla siebie, bo nie o to chodziło, by ją publicznie oczerniać, a tylko na jej przykładzie zobrazować pewien schemat ludzkich zachowań.

    • Prawda tkwi jak zawsze pośrodku.Ponieważ życie niesie niespodzianki,te którym potrafimy się oprzeć i te,którym nie potrafimy.Mając kręgosłup moralny i wiedzę o samym sobie,nie sądzę drugiego,ale normy moralne nie biorą się znikąd.Każdy doskonale wie,że jeżeli wchodzi na 3 to może rozbić małżeństwo.Dlaczego to ja mam być przyczyną?
      Jezeli małżeństwo jest dobre,ten 3 nie ma szans,dlatego prawda ujawnia także to,co było wcześniej między małżonkami.
      Tylko czas jest dobrym albo złym doradcą,czasem ktoś kocha,ale nie zdradza i okazuje się,że nie żałuje decyzji,ale jednocześnie okazuje się,że kochał zonę.
      Czasem jest odwrotnie,ktoś kocha żonę,ale zdradza,bo mu jest lepiej w łóżku z kochanką.I to mają dla Ciebie Hmm być priorytety w tworzeniu związków?Jeżeli tak,to nie gratuluję,bo życie oparte na samym seksie kończy się przy najbliższej okazji LEPSZEGO seksu,najbliższej choroby czy problemów.Stąd tez pejoratywne pojęcie słowa” Kochanka”.Ta nie dzieli się niczym tylko tym co ma pod spódnicą.Gdzie jej druga połowa?
      Dlatego pozwól oceniać innym,bo mają prawo,tak jak ty nie oceniasz,bo tak ci wygodnie,bo żona nie zdradziła albo ci jest dobrze w związku i takie problemy na niego nie rzutują.

  31. Dodam,że jest takie przysłowie które mówi”Jak cie widzą,tak cie piszą”.Kobieta,która jest rozwódką,ale ma partnera i widza i wiedzą o tym wszyscy wokół,nie robi problemów małżeństwom,bo związki opiera na priorytetach,a kobieta rozwiązła (określenia pejoratywne ale pochodne to-dziwka,puszczalska,ku…wa).Bo daje znaki różnym facetom z braku tego jednego,taka prawda.Zapytajcie kobiety żony i nie żony facetów,czy tak nie jest.Jak facet widzi i wie,że kobieta nie da sobie w kaszę dmuchać,to nie próbuje,jak widzi,że kobieta jest wolna i sobie pozwala to problemu i on nie ma.

  32. trzeba na głowę upaść,żeby tłumaczyć ,ze życie nie jest czarno białe i trwać dalej w układzie pozamalzenskim.Aha i zyczyc ‚żeby tobie tez się to przytrafiło’.

    Proste- w małżeństwie się nie klei – naprawiamy,albo nie naprawiamy i wtedy się rozchodzimy każde w inna stronę.Tłumaczenie,ze dzieci,ze dom,ze samochód,że firma to zwykle wymowki.Owszem,rozwód będzie cięższy, ale czego się spodziewać w takiej sytuacji.
    A trwanie latami w takim układzie jest chore ,a dzieci nie sa slepe i gluche.

    mnie się tam tekst podobał ,przerysowany,o Zdzisi (która jak dla mnie jest fikcyjna,zgeneralizowana,ale taki widać był zamiar).Równie dobrze mógłby dotyczyć biednego Zdzisia,którego zona nie rozumie i z która od dawna nic go nie łączy.

    • Nie ma dobrej wymówki dla zdrady. Można sobie szukać usprawiedliwień, można się powoływać na komplikacje życiowe, na wady partnera, na dobro dzieci. Ale to są marne wymówki ludzi, którzy nie są w stanie wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje.

      Zdzisia jest niestety prawdziwa, ale zamiar był taki, by pokazać mechanizm, a nie prać cudze brudy publicznie.

  33. Pozwolisz Jagna,że się nie zgodzę z Twoją wypowiedzią,mechanizmu nie pokazałaś(nie ujawniłaś).Mechanizm,jak sama nazwa wskazuje jest jak tarcza,jak wskazówka i albo się broni albo wskazuje.Ty oceniłaś postępek Zdzisi.
    A Zdzisia mogła kierować się zasadą(odbiorę,bo dlaczego ona ma?)
    (Facet ma coś do zaoferowania-biorę)
    (Facet jest super przystojny-lecę na niego)
    (Facet jest mężem pani x odbijam i zrobię jej na złość)
    (Facet jest boski,zakochałam się)Tu pojawia się problem,mechanizm szwankuje(bo nie można powiedzieć zakocham się,to się dzieje bez intencji).(tylko łam)oznacza post factum.
    Co sprawia stan zakochania w żonatym facecie?
    Urok osobisty,boskość,wygląd,uśmiech etc.
    Mozna odstapic od tego stanu,omijając faceta,zostawiając go na swoim (jego)miejscu i po problemie,ze względu na uczucia wyższe,empatię do jego żony.
    Bo tak czy inaczej,pomimo zakochania,istnieje roztropność,przezorność itp.uczucia,które pozwalają nam na mądre decydowanie o swoim losie.
    Zdzisia zachodząc w ciążę,staje się taką samą kobietą (matką dzieci,żoną,jeżeli zawrze związek)jak poprzedniczka.

    • Aha,dodam po weryfikacji natury faceta z intelektem i bez ,ze jednak mają co innego do zaoferowania.No ale lecieć na sam intelekt,to zenada chyba:p:?

  34. Nigdy nie związałabym się z żonatym mężczyzną. Flirt flirtem, uśmieszki uśmieszkami ale nie, nie, nie. Właśnie to mam na uwadze, że skoro zdradził swoją żonę to przy pierwszej lepszej okazji zrobi to samo mi ;) dobry wpis :))

  35. Bo cały pic polega na tym, żeby frajera złapać zaciągnąć przed ołtarz i mamy akt własności. Co nas obchodzi co się z nim dzieje później? Nic, dopóki przynosi odpowiednie pieniądze i ludzie nie mówią o tym, że się zaczął kurwić wszystko gra. A później tragedia, bo pojawiła się jakaś inna. Jakim prawem ta bezwstydna harpia rzuciła się na niego przywarła do jego penisa i zrobiła pranie mózgu. Moje drogie za zdradę partnera jesteśmy winni przede wszystkim my dwoje, on bo zdradził, ja bo widocznie czegoś innego szukał. Facet czy kobieta, będąc w szczęśliwym związku nie zdradzają. Kiedy coś nie gra i pojawia się ktoś kto uzupełnia tą lukę dopiero wtedy dochodzi do zdrady. A ta kochanka… Może i naiwne dziewcze, ale cóż… Ty żono – była żono też kiedyś byłaś naiwnym dziewczem ciągnąc go do ołtarza i wierząc, że nie opuści Cię aż do śmierci. I szczerze powinnaś kupić kwiaty tej lafiryndzie, że otworzyła Ci oczy, że coś jest nie tak i zastanowić się czy warto zawalczyć, bo to chwilowa słabość czy lepiej uwolnić się bo nic właściwie was nie łączy. I zajmij się swoim życiem, dbaniem o swoje szczęście, nie bój się nie musisz się mścić, życie samo się na nim zemści. Taka karma to co dajesz wraca do Ciebie. Więc daj dużo dobra sobie i tym, którzy są dobrzy dla Ciebie, a jemu i jego kochance daj spokój. Ignorancją więcej zyskasz nisz wojnami. Bo mężczyźni kochają zołzy, które znają swoją cenę.

  36. przedstawiłaś jeden przypadek, a oceniłaś przy tym wszystkie romanse z góry. nie zawsze jest tak jak mówisz. nie zawsze kobieta godząca się na romans z żonatym mężczyzną jest naiwną, niedowartościowaną idiotką. czasami to dobrze usytuowane ambitne kobiety, które nie oczekują od mężczyzny wsparcia finansowego ani rozwodu. czasami wystarczy im życie jako ta druga, bo kochanek również jest w roli tego drugiego.
    historia Zdzisi do przewidzenia, jak tylko przeczytałam o ciąży od razu wiedziałam jaki będzie finał, szkoda tylko, że ona tego nie przewidziała. pozdrawiam

    • Opisałam konkretny przypadek, ale niezależnie od tego uważam, że dla zdrady nie ma usprawiedliwienia i zawsze jest ona czynem karygodnym – nie ważne czy kochanka chce męża obić, czy tylko się trochę zabawić.

  37. Czytam Państwa komentarze i myślę sobie, że negatywne emocje jakie płyną z poszczególnych wpisów wynikają z niezrozumienia teksu. Pierwsza i fundamentalna kwestia wymagająca-moim zdaniem- podkreślenia jest taka, że wpis autorki nie miał być szeroką psychologiczną publikacją gdzie każdy z nas znajdzie odzwierciedlenie swojej sytuacji życiowej. Jak to zwykle w życiu bywa, zawsze są jakieś wyjątki, zawsze można znaleźć lukę i pole do polemiki. To jest niezaprzeczalne. Niemniej jednak należy sobie uzmysłowić, że zdrada jest jedną z najgorszych rzeczy jaką można wyrządzić drugiemu człowiekowi. Po prostu chodzi o zwykłą ludzką przyzwoitość i poczucie moralności. Czyżby świat nie był choć odrobinę lepszy i mniej zepsuty gdyby się nad tym głębiej zastanowić? Czyżby zahamowana jedna pokusa czy stłumiona jedna żądza nie była w stanie ocalić? choćby jednego dziecięcego uśmiechu?

  38. Nie pojmiesz logiki postępowania takiego faceta, tak jak nie pojmiesz dlaczego są pedofile albo seryjni mordercy. To tez pewnego rodzaju zaburzenia mózgu. By tacy faceci nie zdechli z głodu muszą być też sprzyjające takim do życia warunki, muszą być po prostu „kobiety”, które dają byle portkom.

  39. A wszystkiemu winne chrześcijańskie wychowanie w wybaczaniu i kulturze. Piep.. system i tą całą cywilizację. Jeśli facet jest toksyczny i zakłamany bądź i Ty, kłam, oszukuj – ząb za ząb, widać musi to na własnej skórze przerobić.
    Nie jestem zwolenniczką wybaczania, można żyć razem po przejściach ale na nowych zasadach.
    W moim przypadku odegrałam się na nim ale zostaje jeszcze policzenie się z nią.. Mam już nr telefonu + służbowy i gg, zastanawiam się tylko jak to rozegrać żeby jej mąż i rodzina przestali żyć w błogostanie. No i kierownictwo też musi wiedzieć że naciągała firmę na „noclegi” w ramach „delegacji”. A i przypadkowo dowiedziałam się jaka to oszustka i złodziejka!I na pewno to wykorzystam.

    • Uważasz, że pozarzynanie się nawzajem to najlepsze rozwiązanie?

      Jak przeszkadza Ci „chrześcijańskie wychowanie w wybaczaniu i kulturze”, to pomyśl nad zmianą kraju. Są kraje, gdzie obowiązuje może już nie kodeks Hammurabiego, ale prawo w dużej mierze wzorujące się na nim.

  40. Czy nie szkoda tym kochankom życia tkwić w takim chorym układzie? Jedną nogą w czyimś związku, zamiast oboma we własnym?
    Choć z drugiej strony zdaje się, że rozumiem ten mechanizm. Ma się „związek z próbówki”. Taki sterylny filecik, pozbawiony konfliktowych stron życia razem, takich jak choćby stare skarpetki pod łóżkiem. Wygodnictwo, ale cudzym kosztem.

  41. Dla mnie Ci faceci to mają sieczkę w głowie że z takimi łachudrami się zadają, wiedzą że chodzi tylko o kasę, ale chcę sobie pogrzmocić, prościej byłoby zatrzymać się na szosie, zapłacić i tyle, ale oni chcą by te kobiety ich dowartościowały, połechtały i wpędzały w dumę, a potem płaczą i na kolanach żony błagają by ich przyjęły!A niech idzie taki na zielona trawkę!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook