Ile warte jest zdrowie twojego dziecka?

dziecko

Zdaje się, żyję na tym świata padole już całe ćwierćwiecze, sporo w ciągu tych lat już widziałam, więc powinno mnie zadziwiać coraz mniej. A jest odwrotnie – dziwię się temu światu, dziwię się ludziom, ich decyzjom i postępowaniu. Im jestem starsza, tym szerszy widzę kontrast dla ludzkiej głupoty i tym więcej mnie ta głupota zwyczajnie wkurza i boli.

Dziś będzie wpis o kolejnej Zdzisi, która swoim tokiem rozumowania po prostu powala na kolana i sama się prosi o skaranie boskie, kopa w cztery litery i przymusowe przecięcie jajowodów. Synek Zdzisi ma pięć lat, ale nie rozwija się prawidłowo. Zachodzi podejrzenie bardzo poważnej choroby związanej z zaburzeniami funkcjonowania mózgu. Zdzisia, jak większość społeczeństwa polskiego odreagowuje stres związany z tą sytuacją marudząc komu popadnie i licząc na głaskanie po główce. Pomarudziła więc mi jakiś czas temu, że musi z dzieckiem odwiedzić iluś tam specjalistów, a kolejki w przychodniach i szpitalach są absurdalne. Wizyty ma powyznaczane za pół roku i więcej, a tu liczy się każdy dzień, bo wcześnie rozpoczęta terapia ma szanse uratować jej dziecko od trwałej niepełnosprawności umysłowej.

Słucham, współczuję, próbuję wspierać i pomagać. Sugeruję, by się zorientowała jakie są warunki u prywatnych lekarzy – wolne terminy pewnie znajdą się dużo szybciej niż w publicznych placówkach. Już dzwoniła – są na przyszły tydzień. Ale nie pójdzie, bo drogo. Ile? – pytam w myślach zastanawiając się, czy stać mnie na pożyczkę.  Odpowiedź zwala mnie z nóg – siedemdziesiąt złotych.

Siedemdziesiąt złotych za szansę jej dziecka na normalne życie. Akurat tyle, ile Zdziśka z mężem wydają na papierosy w trzy dni. I na fajki im nie szkoda, na fajki zawsze grosz się znajdzie. Ale na wizytę u neurologa już nie.

Ja doprawdy nie ogarniam ludzkich priorytetów. Rozumiem, nałóg to nałóg. Ale na litość boską – są chyba jakieś granice?

Nie będę wam mówić na co wydawać pieniądze. Jak kto ma nadmiar to niech pali, niech kupuje torebki od Chanel za grube tysiące, niech sobie nawet forsą dupę podciera – nie moja rzecz. Nie potępiam palaczy. Ich wybór, ich sprawa co robią ze swoim życiem, zdrowiem, wypłatą. Ale będę się czepiać debilizmu i nieodpowiedzialnych priorytetów.

Bo jak żyjesz w skrajnej biedzie, masz na utrzymaniu piątkę dzieci, twoja lodówka świeci pustkami, ale wypalasz paczkę papierosów dziennie to idź puknąć się w swój pusty czerep z nadzieją, że wybijesz sobie z niego głupotę. Bo jeśli zdrowie twojego dziecka ma dla ciebie mniejszą wartość niż szlugi, to nie zasługujesz na to, by być rodzicem. Jesteś zwykłym imbecylem, szkodnikiem społecznym, sam jeszcze jesteś dzieciakiem, który umie dbać tylko o siebie, tylko czubek własnego nosa widzi.

Jasne – jest jeszcze druga strona medalu, czyli cyrk w polskiej służbie zdrowia. Niby płacisz składki, niby jesteś ubezpieczony, ale nie daj boże zdarzy ci się potrzebować lekarza, to idzie umrzeć czekając z kolejce. Niestety, jest jak jest. Marudzenie tutaj nic nie pomoże, jedyne co można zrobić to szukać pomocy na własną rękę nie oglądając się na to, co mi się należy. I to jest zasadnicza różnica pomiędzy ludźmi głupimi i mądrymi. Głupi usiądzie w kącie i pojękując przekleństwa pod nosem zaczeka, aż coś mu się da za darmo, aż coś się samo zrobi za niego, bez względu na koszty własne, czyli utratę zdrowia. A mądry sobie przekalkuluje, czy mu się opłaca czekać z poważną chorobą parę miesięcy na darmową wizytę, czy więcej na tym zyska, czy straci.

Powiedziałam Zdziśce co o tym myślę, że siedem dych to nie jest duża kwota, łatwo ją oszczędzić na papierosach. Obraziła się śmiertelnie i tyle ją widziałam.

Do prywatnej przychodni nie poszła. Grzecznie czeka na swój termin, bodajże w październiku. Ciekawa jestem, czy postąpiłaby tak samo, gdyby chodziło o jej własne życie, a nie dziecka. Z resztą, tu już chodzi o jej własne życie – w swojej głupocie chyba jeszcze nie pojęła, że tą decyzją sama siebie skazuje na wychowywanie niepełnosprawnego dziecka. A jeśli nawet pojmuje, to i tak decyduje się na tę możliwość, byleby mieć za co zapalić.

88 comments on “Ile warte jest zdrowie twojego dziecka?
    • Rozumiem popieram Twoją złość. Powiem tak , Ci ludzie nie myślą , mówią głośno , że kochają, w ciąży palą jak przysłowiowe ” lokomotywy” co niektóra powie ,że lekarz nie zalecił odstawienia papierosów natychmiastowo , bo to mogłoby być ze szkodą Dla kogo? Kochającej się przyszłej mamy , która już teraz wie co to jest świadome macierzyństwo, czy dla jej dziecka , która w najlepszym wypadku urodzi się z niska wagą urodzeniową. Sądzę ,że ta niska waga o czymś świadczy, może kiedyś odbije się ze zdwojoną sił na zdrowiu przyszłego osobnika, i nikt tego faktu nie będzie kojarzył z paląca mamą. Gdy chodzi o zdrowie tych mam same biegają od lekarza do lekarza. Dziecko no widocznie tak musiał być. Tak jak piszesz nie chodzi o to by komuś mówić co ma kupić za swoje pieniądze, ale zazwyczaj maluchy nie rozumieją faktu , że nie maja chleba i cukierków. Stać Cię pal , nie masz , może pomyśl. Pamiętam kilkanaście lat taka sytuacje kobieta wychowuje dwoje dzieci tym dzieciom wszystkiego brakuje a najbardziej na świecie słodyczy. Ona musi palić bo jest bardzo nerwowa. Nad zwyczajniej w świecie było żal , że temu dziecku brakuje wszystkiego cukierka , zabawki, wiec ? non stop pomoc. Po latach myślę ,że to był błąd. Osoba ta rzuciła palenie , ale tylko dlatego ,że chciała coś dla siebie udowodnić , dzieci przy okazji. Nie oceniam i ja mam zachcianki ale swojemu dziecku muszę zapewnić porządne posiłki. I nadal sądzę , że wszystkie kobiety powinny trochę pomyśleć w ciąży nie o sobie ale o drugim człowieku . To tylko 9 miesięcy a spuściznę może dostać tą negatywną również, człowiek na całe życie na całe życie . Co to jest 9 miesięcy w stosunku do np 80 lat życia. Kropla.

      • Przepraszam za brak składni językowej , w niektórych zdaniach tego komentarza, pisany był dość szybko co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem. Mam nadzieję ,że czytający ten wpis domyślą się sensu co niektórych zdań.

    • Łatwo potępić, a z prywatenj wizyty za 70zl zrobi sie 1000 lub więcej. Prywatne badania krwi, moczu, USG, RTG, rezonans i inne. A składeczka do przejedzenia dla pracowników ZUS-u?

      • Hm…. nie wiem, czy gdyby chodziło o Twój „tyłek” kalkulowałabys tak samo.Własnie dlatego „doktory” takie lody kręcą; bo kiedy chodzi o zdrowie i życie naszych najbliższych nikt nie robi takich wyliczanek tylko szuka najszybszego sposobu ratunku.
        Ciekae czy gdyby u Ciebie zdiagnozowano jakąs poważną chorobę też byś ograniczyła swoje leczenie do mozliwości „składkowej” służby zdrowia i wielomiesiecznych terminów wyznacznych przez lekarzy- bo przecież „składeczkę” odprowadziłaś jak należy…?

      • System jest chory i nie mam nawet zamiaru z tym dyskutować. Ale tu się rozchodzi o priorytety. Ważniejsza jest sprawiedliwość społeczna, czy zdrowie mojego dziecka? Nie odpuszczę wizyty na fundusz, bo mi się należy, czy zrobię wszystko, by moje dziecko miało najlepszą możliwą opiekę?

  1. 70zl i więcej to ja placilam za wizytę u weterynarza za uwaga… Leczenie moich szczurów. Albo wydałam 800 zł na wycinanie dwóch ósemek bo bałam się robić to u państwowego paprocha. Kwestia poukladania w główce. I nie zarabiam kroci tylko zasuwam na smieciowce. A mogłam kupić sobie buty czy spodnie

  2. Nie zawsze się z tobą zgadzam, ale tutaj – w całej rozciągłości! Co więcej – przy chorym dziecku trzeba się dokształcać, czytać, czasem wręcz dyskutować z lekarzem, jeśli rzuca kolejną błędną diagnozą… spróbować medycyny niekonwencjonalnej, łapać się naprawdę wielu, wielu poręczy by dzieciaka wyratować. Tak bym to widziała, bo dzieci nie mam, ale widziałam jak moja mama walczyła o zdrowie brata. Dziś jest świetnym dzieciakiem, i chociaż tu nie było żadnych wad neurologicznych, to to, co sugerowali lekarze po pierwszych kilku miesiącach nie było napawające nadzieją… Lekarz (sorry, często niedokształcony) widzi raptem pacjenta przez 15 minut, a my potem będziemy się borykać się z jego decyzjami przez całe życie.

  3. Skurwysyństwo czy debilizm? Zagadka lepsza niż u Sfinksa! Ludzie siebie i bliskich krzywdzą niewiedzą. Polaki lubują się w domowych sposobach leczenia spirytusem, ziółkiem czy innym chujstwem i często tylko sobie szkodzą, ale tutaj sytuacja się prosi o sąd rodzinny. „Dlaczego jest pani zjebana?!” – zagrzmiał by prokurator!

  4. To z czym masz doczynienia to jest patologia.
    Ludzie wydaja fortune aby ratowac swoje ukochane zwierze a co dopiero dziecko.
    Rozumiem brak pieniedzy i perypetie ze sluzba zdrowia w PL, ale nie rozumiem zadniedlbania i lenistwa.

    • Znam podobny przykład bo jest tak w mojej rodzinie.Mój brat ma 2 córeczki, oboje z żoną pala papierosy, lubią piwko(ale nie są alkoholikami). Pewnego razu moja bratowa będąc w sklepie(opowiadała mi znajoma sprzedawczyni)kupowała papierosy dla siebie a jej córka, moja bratanica, wówczas 5 letnia dziewczynka prosiła mamę o malowankę(kosztowała 2,50zł) to ta powiedziała, że nie ma pieniędzy na takie rzeczy, że jej nie stać -ale na fajki miała.
      Było mi strasznie wstyd jak to usłyszałam, bo moja bratowa nie pracuje tylko mój brat ryja jak dziki osioł a ta narzeka, że ciągle za mało….na szczęście dzieci są zdrowe, nie wliczając przeziębień itp.

  5. wpis Jagny dotyczy opieszałości w dostępie do lekarza celem zdiagnozowania choroby, której chyba nie da się wyleczyć. Internauci wylali pomyje na oszczędną matkę, która opieszale leczy „debila”. Jakiś miesiąc temu był wpis Jagny o aborcji. Aborcja czyli rozrywanie żywcem zdrowego człowieka z ciała matki to morderstwo ze szczególnym okrucieństwem – tortury zdrowego człowieka uzasadniane małą zasobnością portfela i wygodą matki. Spora cześć internautów uznała za zasadne zamordowanie małego zdrowego człowieka z tego powodu że jest ono finansowym i życiowym ciężarem dla rodziców. Proszę tych internautów i Jagnę aby wyjaśnili mi przyczynę dla której ganią opieszałość matki w diagnozie kilkuletniego chyba nieuleczalnego debila i jednocześnie znajdują zrozumienie dla innej matki , która kilkumiesięcznego zdrowego człowieka morduje z okrucieństwem. W jednym i w drugim przypadku motywem jest oszczędność, ja obstawiam jednak konieczność zabortowania kilkuletniego debila i pozostawieniu przy życiu kilkumiesięcznego niemowlaka.

      • bez wracania do wpisu nie znam przyczyny dla której debil ma podlegać opiece a zdrowy dzieciak ma być zamordowany. bez wracania do wpisu o aborcji – jakie uzasadnienie ma aborcja? z tego co pamiętam to brak możliwości wychowania spowodowany koniecznością zarabiania pieniędzy , dla której to konieczności zarabiania kobieta nie może zajmować się dzieciakiem i go ukatrupia.

          • zadałem proste ale nie płytkie pytanie., na które nie otrzymałem odpowiedzi albowiem moje pytanie sprawiło Ci kłopot. Powtórzę pytanie , dlaczego pośpiech w odwiedzinach u lekarza starszego debila jest ważniejszy od życia człowieka młodszego i zdrowego ? Podpowiadam, aborcja jest to morderstwo popełniane w ciemnościach w sytuacji gdy nie możesz swojej ofierze spojrzeć w twarz. Kiedy jednak dasz klapsa łobuzowi, któremu możesz spojrzeć w twarz- masz poczucie wyrządzonej mu krzywdy. Niepiśmienni górale mówią że czego oczy nie widzą o to głowa nie boli.

          • Bo zarodek to nie dziecko. To po pierwsze. Po drugie zaś – jak już zdecydujesz się donosić ciążę i urodzić dziecko, a potem je wychować to jesteś za nie odpowiedzialny i twoim zasranym obowiązkiem jest dbać o jego zdrowie.

          • jeżeli potrafisz definiować kto jest człowiekiem a kto nim nie jest to prosta droga do tępienia podgatunku Polaków, Żydów, katolików, i innych odpadków, które nie zasługują na to aby żyć. Leczenie debili oraz innych nosicieli chorób genetycznych jest psuciem gatunku. Ślepi, głupi, cukrzycy i inne kaleki nie powinny się rozmnażać a jak zechcą się powiesić to należy patrzeć w innym kierunku i im w tym nie przeszkadzać. Natura jest mądra i eliminuje osobniki słabe niepotrafiące przetrwać. Osobniki słabe stanowią pokarm dla osobników silnych. Jeżeli wymrze ród tej oszczędnej pani z niedorozwiniętym dzieckiem to nie będzie kogo żałować i nie nakłaniałbym jej do uporczywego leczenia.

          • Zarodek nie jest człowiekiem. Takie są fakty, a nie moje prywatne osądy. Louis dyskutowaliśmy to pod notką o aborcji, ani Ty mnie nie przekonasz, ani ja Ciebie.

          • No, ale kto zdąży zrobić aborcję zarodka, jeśli Twoim zdaniem nie jest on człowiekiem? Czyli kim/czym jest – rybą, płazem, gadem? To żywy organizm (gdyby był martwy i nie rozwijał się zostałby wydalony) o ludzkim, uwaga LUDZKIM DNA. Na biologii było – pięć cech organizmu żywego, na poziomie komórkowym spełnia te warunki już zygota (jeśli ktoś nie pamięta pomoże wikipedia).
            Zanim paniusia „psedo-mamusia” się zorientuje, kilka tygodni mija i już rozwijają się rączki, nóżki, główka – precyzyjnie rozwija się mózg, bije serduszko… medycznie mamy już płód. Właśnie dziś onet podał informację o dziecku, które przeżyło własną aborcję (matka dostała środki poronne)… Ups, czyli magiczne jest przejście przez kanał rodny – to nam wyznacza człowieczeństwo? Mała manipulacja: Czyli może dzieci urodzone przez CC nie są ludźmi, bo nie przeszły przez drogi rodne?
            A może jednak jedyna istotna biologicznie granica to połączenie jajeczka i plemnika – uzyskanie własnego indywidualnego kodu DNA.
            W Wielkiej Brytanii aborcja jest dopuszczalna do jakiegoś absurdalnie wysokiego tygodnia ciąży (chyba 28?) – takie wcześniaki dzisiaj spokojnie przeżywają (bez upośledzeń rozwojowych)! A czy dziecko, które ma jeden dzień mniej niż dopuszczalny w danym kraju legalny termin aborcji nie jest tym samym bytem jednostkowym? A jeśli ma dwa dni mniej, czy nie zasługuje na ochronę? Niektórzy mają argument o niemożliwości egzystowania płodu poza organizmem matki – myślę, ze w ciągu najbliższych 20-40 lat sztuczna macica stanie się faktem – i co wtedy? Argument pada. Ale dlaczego dzieci przyszłości, które przyjdą wtedy na świat mają być bardziej chronione niż te dziś? Dopiero sztuczna macica naprawdę uwolni kobiety i na to powinny nalegać prawdziwe feministki.
            Aborcja była postępowa 100 lat temu! Teraz, w dobie nowoczesnej, bezpiecznej antykoncepcji jest wyrazem zacofania i nieodpowiedzialności. A poza tym seks nie jest obowiązkiem! Jeśli ktoś nie ma odpowiedniego partnera, niech zainwestuje w dobry wibrator.
            Kocham też niemerytoryczne sformułowanie „zlepek”, które sugeruje (wg języka polskiego) coś składającego się z przypadkowych kawałków, które nie były wcześniej połączone. A tymczasem rozwój zarodkowy przebiega zgoła inaczej – zwów kłaniają się lekcje biologii. Pamiętacie „ciało morulowate” itp? To jest precyzyjny, piękny proces…
            Oczywiście to wszystko nie oznacza, że jeżeli możemy uratować chociaż matkę, to możemy tego zaniechać. W tym wypadku dziecko jest jakby „agresorem’ i jest to przypadek obrony koniecznej. (Ale nie mówię tu o słynnym przypadku drażliwej pańci, której „oczka się popsuły”, bo w takich przypadkach jestem za LEGALNĄ dobrowolną STERYLIZACJĄ – nie mogę mieć trzeciego dziecka ze względu na zdrowie – rezygnuję świadomie z tej możliwości). Tak samo ciąża z gwałtu – to jeśli ktoś urodzi to wielki, dobry uczynek, ale jeśli nie urodzi – wina jest tylko po stronie GWAŁCICIELA. Nie odważyłabym się jednak decydować o życiu i śmierci upośledzonych… Chyba, że malfomacje byłyby tak wielkie jak np. brak mózgu, bo uznajemy śmierć mózgową za obowiązującą w naszym systemie wartości. Na pewno jednak, w ciężkich przypadkach zastanowiłabym się nad tym co jest działaniem leczniczym, a co terapią uporczywą…
            Do nastoletnich i innych niewydolnych wychowawczo ciężarnych: urodźcie normalnie w szpitalu i zrzeczcie się po 42 dniach praw rodzicielskich!!! Na wasze dzieci czeka już mnóstwo osób, którym natura nie dała tej szansy. Już prawie 1/5 par boryka się z problemami niepłodności i bezpłodności.
            A rodzice in-vitro też powinni dbać o swoje dodatkowe embriony, tak aby dać im szansę na rozwój.

          • ‚Bo zarodek to nie dziecko’ . Ciekawe czy dalej bys tak mowila, gdybys latami walczyla o ten jak to okreslasz ‚zarodek’.

        • Louis, bardzo lubisz chyba wyciągać wnioski nie mając do nich dostatecznych danych. Kto mówi o „debilu”? Problemy neurologiczne, związane z rozwojem mózgu, nie muszą wpływać na inteligencję – mózg zawiaduje całym organizmem, nie tylko samym sobą. Już nie mówiąc o tym, że jesteś zwyczajnie obraźliwy – czymś ci zawinił ten konkretny chłopczyk, czy jak?…

          Natomiast aborcji nie dokonuje się na „dzieciaku”, tylko na płodzie, który jeszcze nie ma systemu nerwowego dostatecznie rozwiniętego, żeby odczuwać cokolwiek. Więc bardzo proszę bez propagandy.

          • To poczytaj ostatnie doniesienia o „płodzie” z Wrocławia, który przeżył aborcję. Po drugiej stronie brzucha płód stał się dzieckiem, które ratowano. To kto to w końcu jest? Zarodek, płód czy jednak człowiek?

    • Wiesz co Louis jesteś idiotą. To że dziecko ma wadę mózgu nie oznacza, że jest mało inteligentne. Jak ludzie mają raka mózgu to też dla ciebie są debilami? Do pami Jagny: Tak mam 18 lat i malutkie dziecko, ale z tego wychodzi, że jestem bardziej dojrzała od tej całej Zdzisi szkoda tylko dziecka.

  6. Napisałabym nawet: pierdolnij łbem o mur, może gdy powiesz ała, to będzie mniejsze ała, od ała pieniędzy, które wydasz na dziecko.

    Nie śpię na kasie. Młody od kilku lat regularnie choruje. 2-3x w miesiącu. Próbowalismy wszystkiego, co tylko dane nam było spróbować, a o czym słyszeliśmy. Szły za tym ogromne pieniądze. I wiesz co? Zabrzmię jak typowa Matka, jednak przez duże EM. Wolałam sobie i mężowi odjąć od ust niż Młodemu nie zafundować kuracji wzmacniającej, nie mając wcale 100%-wej pewności, że zadziała. I robiłam to. Filtry powietrza, inhalator, soki goji, solanki, immunologiczne doustne”szczepionki” trwające ok 1,5 roku. I na to nigdy nie zabraknie mi pieniędzy. Bo tak postanowiłam.

    Nie jestem opętaną przez reklamy mamuśką. Selekcjonuję, analizuję. I nigdy, do k***y nędzy nie zrozumiem kogoś, kto własnemu dziecku funduje czekanie na wizytę, która być może potwierdzi zaawansowane zmiany, których cofnięcie będzie niemożliwe.

  7. Oczywiście, że masz rację i nigdy tego nie pojmę, ale tak samo zachowują się ci dorośli, starszy ludzie, mając podejrzenie ciężkiej choroby, siedzą przy papierosie i marudzą na służbę zdrowia zamiast ruszyć dupę do prywatnego lekarza, ale przecież oni nie będę im kabzy nabijać, ich zdrowie więc niech robią co chcą. Jednak podejście niektórych rodziców do własnych, chorych dzieci mnie dziwi, ba, ja tego nie pojmuję. Kiedy w tv wypowiada się kolejna mama która czekała 6 godzin na karetkę, a w międzyczasie jej dziecko zmarło to kurde nie czaję, jak można być tak ograniczonym? Jak można nie zadzwonić po taksówkę, nie pójść do sąsiada, nie wyjść na ulicę i krzyczeć o pomoc? I nie wiem czy ci ludzie się wstydzą czy tak bardzo mają w dupie.

      • Ja się tak zastanawiam, czy taka zwykła głupota, czy może tradycyjna. Bo tradycyjnie w dawnych społeczeństwach – potrzeby rodziców były ważniejsze niż potrzeby dzieci. Co prawda tylko do pewnego momentu – gdy rodzice są starzy, to już ich potrzeby są nieważne. Być może mam spaczenie zawodowe, ale obserwuje ludzi i to co widzę, ma głębokie korzenie z czasów o wiele cięższych niż nasze (pozwolę sobie nawet przesunąć granicę do różnych paleo- czy neolitów). Przeżycie i sprawne funkcjonowanie osób w wieku rozrodczym było priorytetem grupy. Dzieciom do 3 roku życia, trzeba poświęcać więcej uwagi, bo mają zwiększoną śmiertelność (miały, przez wszystkie tysiąclecia), starsze muszą ustąpić uwagę młodszym. I dokładnie to możemy obserwować w polskim społeczeństwie (przynajmniej jego dużej części) – małym dzieciom trzeba poświęcać dużo uwagi, ale nie kosztem dobrego funkcjonowania dorosłych (odstawienie papierosów jest bardzo upośledzające przez pewien czas to funkcjonowanie), starsze dzieci nie są już priorytetem, ich przyjemności kosztem przyjemności dorosłych nie mogą być zaspokajane. A co do seniorów – tu tym bardziej nikt nie będzie rezygnował z własnych przywilejów dla ich wygody czy nawet zdrowia. Zazwyczaj takie zachowanie dotyczy osób raczej prostych, bez specjalnego wykształcenia, często z granicy marginesu, ale ja widziałam je u osób, które pochodziły z takich środowisk, choć udał im się pewien awans społeczny i by sie wydawało, że wyższe wykształcenie i kontakt z innymi środowiskami powinien ich trochę zmienić.

    • Czytam Wasze uczone komentarze i oczom nie wierzę.
      Potępiacie ludzi za naturalną obronę swojej egzystencji, ale żadnego potępienia dla tych którzy do tego są powołani.Jakim prawem ograbiają nas przy okazji każdej pensji na NFZ. Lekarz siedzi w gabinecie pije kawę bo nie wolno mu przyjąć nikogo poza limitem. To za co mu płacą?
      Gdyby przyjmował w godzinach, za które mu płacą nie byłoby kolejek i czekania miesiącami a nawet latami, (czekam na zabieg 2 lata)
      Im o to chodzi by płacić prywatnie a nasze pieniądze (z których nas ograbiają) mieć na swoje potrzeby.
      Pan doktor za 15min bierze100-200zł a ja za godz 10zł.Też mam wyższe studia.Kiedyś lekarz był z powołania a teraz biznesmen.
      Przyjmie 5 osób i czeka aż zapłacimy drugi raz.Lecz w państwowym gabinecie na państwowym sprzęcie do prywatnej kiszeni.Albo inaczej : Pierwsza wizyta w prywatnym gabinecie a następnie za odpowiednią opłatą skierowanie do szpitala (natychmiast) i leczenie za państwowe pieniądze do prywatnej kieszeni. Wiem co piszę płaciłem trzykrotnie duże sumy(ratowanie życia).Sami przyczyniacie się do tego by płacić podwójnie bo czemu nie brać jak jest okazja.

  8. Cały temat i większość komentarzy jest nie trafiony. To nie zwykli palacze są winni że papierosy są takie drogie ale politycy którzy ustanawiają prawo i miliony wyborców którzy na nich zagłosowali. Kto więc nie ma serca dla dzieci z biednych rodzin? Uzależniony czy kartel państwowy (bo to on narzuca cenę) który za produkt warty 1.50 zł dyktuje blisko 10 krotną przebitkę dla klijenta! To jest podstawa całej piramidy nieszczęścia o którym piszecie.

    • Nietrafiony to jest Twój komentarz. Tu nie chodzi o cenę papierosów, tylko o priorytety. Gdyby Zdziśka przepuszczała tę kasę na solarium i fryzjera żałując forsy własnemu dziecku byłaby tak samo głupia i nieodpowiedzialna.

  9. Oj ile ja takich matek znam , a ile się spotyka na co dzień, że marnego cukierka dziecku nie kupi , ale papieros w zębach trzyma, prawie cały czas.Korzystają z Pomocy Społecznej, ale część tych pieniędzy idzie na papierosy i piwo.Jeszcze teraz doszły te dopalacze , których nie można wyczuć , ale jak się człowiek uważnie przyglądnie ,to zgroza.Zachowują się nie naturalnie do tych swoich dzieci .Kiedyś obserwowałam takie małżeństwo w Biedronce, to widać było że są naćpani, bo myślałam że uduszą i zamęczą to dziecko swoje nietypowymi czułościami na pokaz .A zakupy na taśmie , to piwo papierosy, jakiś tani soczek 10 bułek ,a do bułek nic.

  10. To prawda ja to zrozumiałem i rzuciłem palenie. Wydawałem miesięcznie 300 na papierosy. Wstyd mi było przed rodzina że w ten sposób ich okradam.wydając na swoje przyjemności.

  11. Fajnie, że o tym napisałaś.
    Znam takich rodziców, czasem na drugie śniadanie do szkoły nie ma kasy, ale szlugi być muszą. Miałam koleżankę, która dokładnie jak tutaj opisujesz, narzekała mi na długie kolejki do lekarza specjalisty dla syna i brak kasy na prywatę i również się na mnie śmiertelnie obraziła, kiedy jej wyłożyłam co myślę o jej paleniu w tej sytuacji.
    Szkoda mi tych dzieciaków okrutnie i myślę sobie, że w dodatku mają one dużą szansę dokładnie tak samo postępować w swoim dorosłym życiu – przykład idzie z góry przecież.
    Sama miałam różne etapy w życiu, bywało że kupowałam sobie ot tak, książki za 200zł i bywało tak, że chodziłam w rozwalonych butach, bo kasy było mało i w pierwszej kolejności szła wtedy na córkę – jedzenie, leki, przedszkolne rzeczy. Wydawałoby się, taki naturalny rodzicielski odruch. No.. wydawałoby się..

  12. Mam szwagierkę tego typu. W lodówce tylko jajka bo biedni spłacają kredyt za dom. Ale z chlebem zawsze kupuje czteropak piwa. I papieroski. I to żalenie się wszystkim i na wszystko. Żenada. A na swoje dzieci żebrze po rodzinie. Bo wszyscy mają obowiązki wobec jej dzieci. Tylko chyba nie ona z mężem. Mój mąż jest NIESTETY chrzestnym dla jej jednej córki. Pogoniłam ją ostatnio bo przyleciała z mordą na mnie, że my mamy obowiązki wobec jej córki!!! Szlag mnie trafił. Dodam, że my też z mężem mamy dwoje dzieci, spłacamy kredy za dom ale nie chlejemy i palimy fajek. Cóż, bycie pasożytem niektórym bardzo pasuje.

  13. A przepraszam NFZ za co bierze kasę. pałcę jako przedsiębiorca tym złodziejom jakbym był miliarderem, a do lekarza kolejki jak za cielęciną w PRLu.

  14. Na bezdenną głupotę nic się nie poradzi,ja z kolei mam wręcz odwrotna sytuację.Gdy tylko coś mnie niepokoi idę do pediatry i konsultuję gdy trzeba płacę za prywatne wizyty żeby szybko i solidnie zdiagnozować moje dziecko.Z kolei moja rodzina uważa mnie za hipochondryczkę i histeryczkę bo dbam o własne dziecko i jego zdrowie jest dla mnie zawsze na 1 wszym miejscu.

  15. Paradoksem jest, gdy rodzice przychodząc na rehabilitację, palą Marlborasy, chwalą się wizytami w spa i odnowie biologicznej, a nie mają kilkudziesięciu złotych na reabilitację swojego potomstwa. Smutne, ale prawdziwe.

  16. Witam.
    Przeczytałam notkę i oczywiście zgadzam się z autorką. Jakieś półtora roku temu byłam w podobnej sytuacji jak Pani opisana powyżej (choć nie do końca postąpiłam jak ona). Mianowicie: musiałam z córeczką jeździć na rehabilitacje (raz w tygodniu – 30 min ćwiczeń kosztowało 40 zł). Państwowe rehabilitacje miałam zaplanowane ponad 3 m-ce po wizycie u specjalisty, więc zdecydowałam się na te prywatne. przez 3 m-ce płaciłam za każdą wizytę, a później dopiero doczekałyśmy się swojej kolejki i mała była rehabilitowana z kasy chorych. Pomimo iż oboje z mężem palimy, to na zdrowiu i życiu dziecka absolutnie NIGDY nie oszczędzam. Jeżeli jest taka potrzeba zdecydowanie zmniejszam ilość wypalanych papierosów, lub gdy jest to niezbędnie konieczne rezygnuję z nich, by tylko moje dziecko miało możliwość rosnąć na zdrową osóbkę. Obecnie ma niecałe 2 latka i rozwija się prawidłowo. Nie pojmuję toku rozumowania pseudo-rodziców, którzy na własne przyjemności wydają czasami majątki, ale żeby walczyć o swoje pociechy to już nie ma środków…
    Pozdrawiam Magda :)

  17. 70 dych to niedużo. Ale zaraz. Ja już płacę składkę! Ja i moja żona. Wyjdzie z kilkanaście tysi rocznie. Więc gdzie tu za darmo? Co ja mam za darmo? Płacę za to ciężką kasę. A przez takie myślenie ,że 70 dych to drobnostka utrzymuje się status quo i nic się nie zmienia. Chcesz przykładu?!?!?1 Włocławek. Ordynatora brak bo był w swoim szpitaliku. Szukał pewnie 70 dych… A jak lekarz przyjdzie i rzuci ci podczas operacji twego dziecka oddaj mi dom to też będzie ok?
    No bo zawsze na drugi możesz zapracować. Rzucisz fajki, drobne przyjemności, wyjazdy, oszczędzisz na ciuchach ,żarciu i będzie ok!

    • Zgadzam się z Tobą absolutnie. My również oboje z mężem pracujemy i odprowadzamy obowiązkowe składki zdrowotne z każdego źródła zarobkowania. Uważam, że prywatne praktyki lekarskie to jakieś nieporozumienie. Rodzice, którzy biegają prywatnie po lekarzach uważają się za lepszych? Dlaczego? Kocham swoje dzieci i nie dam im zrobić krzywdy. To lekarze „wymuszacze” powinni mieć wyrzuty sumienia, a nie rodzice, którym wmawia się, że są wyrodni, bo oczekują, że jak już za coś zapłacili, to drugi raz już nie będą musieli. Zastanawiam się, co dzieje się ze środkami odprowadzanymi do nfz.

  18. Podjęłaś ważny temat.Podobnie mają się sprawy w innych dziedzinach; najbardziej widac to w szkole, dzieci nie przynoszą śniadań, nie uczestniczą w składkach -np na różne dodatkowe wydatki, na wycieczki bo…bo rodziców „nie stać”..A mówią o tym „rodzicielki” które najczęsciej przed zebraniami szkolnymi wypalają paczki papierochów..ale na wycieczkę dziecko nie pojedzie(za 30zł)..bo ich „nie stać”…W ogóle trzęśie mnie ze złości, kiedy o swoich „niedostatkach” opowiadaja osoby popalając papierochy….bardzo droga używka.-puszczają z dymem setki złotych miesięcznie -na to je stać?

  19. Tylko jeszcze musimy-jako społeczeństwo-wypracować mechnizm krytyki takich ludzi.Podobnie jak z „głodnymi dziećmi”…Jak to, na wsi jest najwięcej głodujących dzieci…? a dlaczego? Ziemia kiedyś wyżywiała rodzinę, teraz w marketach robi się zbiórki żywności.To jak, ja mam gospodyni ze wsi „odpalić” 10 jajek, kilo mąki czy słoik idżemu albo konserwę mięsną..? A „pańcia” ze wsi zapuści swoje hektary, w oborze zamiast krów i świń bałagan..a w kurniku stoi grill i czeka na sezon…, a sama idzie do sklepu żeby kupic kapustę kiszoną, pęczek pietruszki czy koncentrat buraczany-bo już buraki, to za dużo roboty, no i oczywiście „wagon” papierochów…?
    Nie mówię, BO BIEDA JEST! …ale czasem wystarczy mydło+woda, żelazko i troche wysiłku żeby dziecko nie było głodne….

  20. Oczywiście temat jest bezdyskusyjny. Jeśli idzie o zdrowie dziecka to człowiek mógłby dom zastawić czy sprzedać byleby leczyć i działać. Nie raz, nie dwa sama szukałam pomocy prywatnie i pieniądze nie grały roli.
    Tak się tylko zastanawiam ile ta Zdziśka musi odbyć tych wizyt i badań? Może ona ma świadomość że taka jedna wizyta sprawy nie załatwi, że za moment będzie kolejna i następna. Do tego kolejni specjaliści i badania, a przy takich schorzeniach to nie tylko pobranie krwi i rtg, tam to już rezonans, EEG itp. Może ona ma świadomość tego że to nie tylko te 70 zł ale zaraz do tysięcy dojdzie, a faktycznie taką gotówka już nie dysponuje.
    Wiesz, nie znam jej, ale może taką logika się kieruje?

    • Nie sądzę, bo o kosztach dalszego leczenia Zdzisia nie pisnęła nawet słówkiem. Jak na razie mały nie ma nawet postawionej diagnozy, a tylko podejrzenia, co prawda bardzo uzasadnione, ale jednak.

  21. jest wiele osob które nie mysla normalnie, to nic ze dziecka cos boli zle się dzieje-nie pojdzie prywatnie bo przysługuje nfz na dziecko itd. ze sobą owszem-prywatny dentysta, ginekolog itd. a dla dziecka na cholere

  22. Cześć. Fajnie napisany tekst. Jestem cholernym przeciwnikiem palenia w kontekście biedy. Wkurza mnie hipokryzja wielu ludzi, którzy podobnie jak opisani przez ciebie „bohaterowie” sępią na wszystkim i żyją w biedzie na pokaz, jednak na fajki zawsze mają. Pisałem na swoim blogu już wiele razy o tych patologiach – http://niedlaidiotow.blog.pl/archiwa/1162 – i widzę, że na szczęście inni też mają podobne zdanie. Nie mam nic do palaczy, póki mają kasę na tytoń i nie niszczą życia swym najbliższym w imię „nie zjem, ale palić muszę”.

  23. Wystarczy popatrzeć w telewizji na te wszystkie „biedne” rodziny, które proszą, nie nie proszą, domagają się pomocy bo nie mają na leki, na leczenie dzieci, albo na jedzenie… Każdy ma kiepa w zapijaczonej mordzie i na to zawsze mają a za resztę zapłacą dobrzy, czyli naiwni ludzie…

  24. 70 zlotych za prywatna wizyte? gdzie jest tak tanio??? normalnie placi sie ponad 100 zlotych.
    a na powaznie, czasem warto zainwestowac w 1 lub 2 prywatne wizyty, zeby przyspieszyc wizyte na NFZ. Lekarze jakos czasem przesuwaja pacjentow na wczesniejsze terminy.
    no ale na glupote nie ma rady. szkoda tylko dzieciaka.

  25. Moja szwagierka ostatnio podniosla mi cisnienie jak mi powiedziala ze swoja corke zaszczepila tylko raz bo ja nie bylo stac na szczepionki puzniej . a przeciez mogla odrazu ja szcepic tymi zwyklymi szczepionkami ktore sa za darmo a nie tymi 3 w 1 za ktore trzeba zaplacic bodajze cos okolo 180 zl poza tym jak widze co przyjezdzam to nowa lalke czy ubranie to mnie szlag trafia zamiast pujsc i zapewnic swojemu dziecku ochrone przed chorobami to ona stawia na to by moc sie popisac markowymi ubraniami i zabawkami . Ja czasem ludzi naprawde nie rozumiem …

  26. Dobry tekst. Sam jestem przykładem dziecka, dla którego kasy na leczenie nie było, na wódeczkę, fajeczki była zawsze. Dziś dzięki temu mam jedną nerkę mniej, ponieważ leczenie mogłem zacząć dopiero po osiągnięciu pełnoletności i było już nieco za późno.

  27. a abstrahując od cen- ja jestem niepełnosprawna fizycznie własnie dlatego że rodzicom nie chciało się mnie leczyć-oj bo kto ma czas dojeżdżać na rehabilitację…(pół godziny pksem do miasta) i cytuję”nie będę na ciebie wydawac tyle pieniędzy”(chodziło o pieniadze na dojazd do miasta), rodzice palili razem 4 paczki papierosów dziennie, do tego ojciec reszte przepijał. Jestem niepełnosprawna i będę już zawsze, z wiekiem stan sie pogarsza, całe szczęście dosyć powoli

    • Ja wychowałam się w biednej rodzinie, faktycznie czasami głód potrafił doskwierać, ale rodzice palili (może był to nałóg tańszy niż obecnie). Ne to jest jednak najgorsze – ja mam żal do rodziców, że nie chodzili ze mną do specjalistów, nawet nie próbowali, bagatelizowali każdy problem. Puchło mi kolano, które też kilkanaście razy skręciłam (niestabliność rzepki, którą zdiagnozowano mi w wieku ponad 20 lat, kiedy sama zaczęłam walczyć o swoje zdrowie). Nie doczekałam się choćby próby zapisania mnie do ortopedy. Mam rozszczep kręgosłupa, generalnie jestem pokrzywiona i mam duże problemy ze wstaniem rano z łózka, mając 30 lat. Zmiany w kolanie są tak zaawansowane, że mam zapisane 3 operacje z tym, że nie są one refundowane… Dodatkowo, mój zgryz jest tak krzywy, że szczęki stykają się tylko w 1 punkcie – no ale po co iść z dzieckiem do ortodonty? Dodam, że można było przecież próbować dostać dofinansowanie do aparatu ortodontycznego… Jest jeszcze kilka spraw w temacie mojego zdrowia, które zawsze przez rodziców były bagatelizowane, ale jakoś wszyscy na około ich usprawiedliwiają, bo przecież biedni. Ja dodam, że leniwi i niezaradni lub po prostu będący rodzicami „za karę”. Mi się też nie przelewa, samotnie wychowuję dziecko, ale w kwestii jego zdrowia, staję na rzęsach, żeby zapewnić mu opiekę. Chodzimy do wielu specjalistów, głównie są to wizyty refundowane. Jak w danym ośrodku są odległe terminy to albo szukam gdzieś indziej (znajduję terminy nawet o kilka miesięcy wcześniejsze…), albo decyduję się „zacisnąć pasa” i zapłacić za wizytę prywatnie. Kurcze, albo się jest rodzicem, albo „rodzicem”… smutne

  28. System jest chory,terminy odlegle ale nie czarujmy sie jak pojdziesz na prywatna wizyte to na ogol za wszystkie badania ,leki trzeba zaplacic 100 procent zadnej taryfy ulgowej

  29. brak słów normalnie

    czysta patologia – na fajki nie szkoda kasy, szkoda na leczenie

    cztery stówy wydałam na badania dla psa plus dojazd choć był stary, miał 15 lat , bo życie jest najważniejsze
    ale trzeba mieć priorytety, właściwe priorytety
    człowiek normalny oddałby wszystko dla dziecka, włącznie z nerką, byle by było zdrowe, zdrowe i szczęśliwe

    70 zł -

  30. Mam sąsiadkę, której dzieci nie mają zabawek, ubranek itp. rzeczy – ale mamusia „puszcza z dymem” parę setek miesięcznie. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie mogłam tego zrozumieć. Moja córeczka urodziła się wadą wrodzoną serca, jest dobrze, ale wymaga kontroli kardiologicznej. Nie przelewa nam się, ale ja kamienie bym żarła, żeby jej zapewnić jak najlepszych lekarzy. I myślę, że podobnie zrobiłaby każda normalna kobieta…

  31. Witam
    Temat bardzo ciekawy. Można tylko dyskutować na temat dostępności do słuzby zdrowia ,natomiast nie o tym czy wizyty prywatne dla dziecka-poniewaz odpowiedź jest oczywista.Zastanawia mnie natomiast, czemu większość ludzi tak łatwo i często używa określenia w stosunku własnie do służby zdrowia- za darmo.Nic, kompletnie nic nie jest za darmo.A już jak słyszę w szpitalach lub przychodniach-od personelu, głosem pełnym oburzenia, że ja coś chcę- bo za to płacę-krew mnie zalewa.Różnica jest zasadnicza:wizyta prywatna jest moją decyzją – natomiast wizyta w ramach NFZ – nikt mnie nie pyta czy chcę płacić czy nie. I dlatego ja zanim udam się do jakiegos lekarza, czytam co powinnam otrzymać w ramach danej usługi i tego wymagam i dyskutuję.Tak jak w prywatnej przychodni, tak i PŁACĘ w tej przychodni. I to powinni wszyscy zrozumieć i tego się trzymać. ( piszę mało na temat, ale zawsze mi się cisnienie podnosi)

  32. Ręce opadają jak nie chce rzucić palenia dla zdrowia dziecka i w końcu dla swojego to przepraszam niech idzie na dupie zarobi dla dziecka,bo ja bym nie czekała ani pół godziny.O swoje dzieci walczyłam z lekarzami i wszystkimi mam ich trojkę .Było przetaczania,krwi,diety cuda ale warto było.Dzisiaj cała trójka jest zdrowa,wykształcona.
    Szczerze to ja też nie ogarniam swoim rozumkiem tego współczesnego życia.

  33. Zgadzam się właściwie ze wszystkim, co napisałaś. Sama miałam bliskie doświadczenia z osobami, które potrafiły przepuszczać na papierochy spory % miesięcznych dochodów nie zważając na istotniejsze w życiu potrzeby. Obecny stan w służbie zdrowia to jedno, ale można to przełożyć na wszystkie inne sfery w życiu, z którymi człowiek ma do czynienia, jak np. sprawy prawne i adwokaci. Jeśli trafisz na kogoś niekompetentnego to i tak skutki spadają bezpośrednio na Ciebie, ale to nie broni nam samemu wdrożyć się w daną sprawę i dopilnować jej do końca.

    To jest takie zwalanie odpowiedzialności na wszystko dookoła celem zatuszowania własnej nieporadności życiowej.

  34. Mam dwie piękne córeczki. Jedna ma niestety zaburzenia rozwojowe. Na państwowe leczenie nie ma szans, bo to nie choroba a zaburzenie neurologiczne. Jak zauważyłam, że coś jest nie tak to zjeździliśmy pół Polski i inne kraje, żeby pomóc córce i już nie wspomnę o nie setkach a tysiącach złotych wydanych na leczenie, wizyty u lekarzy i inne cuda. Nie rozumiem takich ludzi. Ja gotowa byłam się zadłużyć, żeby pomóc Małej, na szczęście nie musieliśmy, ale całe to leczenie szło i w sumie dalej idzie kosztem naszego życia (brak wakacji, jakiś ciuchów, kosmetyczek itp). teraz jest coraz lepiej na szczęście. 70zł to jest pokuś uwierzcie, bo ja za jedną wizytę u pani doktor (w Warszawie) zapłaciliśmy prawie 1000zł.

  35. ja pale i jestem też mamą i przez ostatnie dwa lata do okulisty z moją córka chodziłam prywatnie jedna wizyta na 8 tygodni ok 450 zl(wizyta plus wszystkie badania) do tego doliczmy okulary ramki wymienialismy raz do roku wraz ze wzrostem obowdu głowy szkła srednio co pół roku 1 szkło 150 zł plastry do zaklejanai oczu ok 100zł na miesiac i powiem tak nie zarabiam milionow płace kredyt, buduje dom, studiuje zaocznie ale na młoda odmówie sobie wszystkiego żeby tylko Natka miała. Nasza prywatna okulistka przneniosła się do miasta w innym wojewodztwie. wiec z pomoca wujka google znalazłam 5 poradni dla dzieci niedowidzących i zezujących we wrocławiu i cud wizyta na nfz po 3 tygodniach od telefonu nie powiem że ulży to naszemu portfelowi. ale jestem w stanie rezygnowac z rzeczy dla siebie na rzecz zdrowia i prawidłowego widzenia mojej córki. a takich rodziców poddawałabym przymusowej sterylizacji żeby jużnie wydali więcej potomstwa na ten świat i nie krzywdzili tych dzieci. a czasem nei warto zatrzymywac sie na pierwszej rpzychodni tylko obdzwonic wszystkie w promieniu 100 km

  36. 70 zł to dopiero początek.
    U mnie na rehabilitację córki tygodniowo wychodziło 220zł,trzy m-ce finansowej katastrofy,jak tylko zwolniło się miejsce na nfz od razu skorzystałam.
    Dla mnie nie do pomyślenia żeby zdrowie dziecka było pomijane lub traktowane jako rzecz drugorzędna.

  37. Zdrowie dziecka jest najważniejsze… Mam córeczkę , która ma 5 latek i 2 lata temu zdiagnozowano u niej cukrzycę typu-1 i nie jestem sobie w stanie wyobrazić , że zamiast kupić jej np. paski do pomiaru cukru to bym kupowała jakieś używki. Chore. No cóż ,każdy ma inne priorytety , dla mnie moje dziecko jest wszystkim co mam i staram się (na ile mogę) zapewnić dziecku wszystko co jest mu niezbędne, a w kwestii leków to nie może być u nas żadnych kompromisów , bo insulina nie leczy tylko ratuje życie diabetykom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook