Zakupy w Anglii – sport tylko dla bogatych?

zakupy

Zagranico żyje się lepiej – to jest fakt powszechnie znany, zdaje się, że nie wymaga obszernego komentarza. Tyle, że żyje się jeszcze lepiej, niż wam się zdaje, moi drodzy. Głównie, jak idziesz na zakupy.

Konkrety? Proszę bardzo!

Najnowszy Iphone 5s (16 gb) w Polsce kosztuje 2950zł, w Anglii zaś 549£. Dzisiejszy kurs funta wynosi 5,09zł.

No to liczymy: 549×5,09= 2794,41 – tyle w złotówkach kosztuje ten telefon w Anglii. Taniej o 155 zł!

W Polsce, pracując za najniższą krajową trzeba pracować na ten sprzęt 421,5 godziny. W Anglii, także za najniższą, gwarantowaną przez rząd stawkę, 86 godzin.

A tu zestawienie kilku innych produktów :)

 

Produkt

Cena polska w zł

Cena angielska w £

Różnica

Perfumy Angel, 50ml

399

61,5 (313 zł)

- 86 zł

Deichmann, botki (ten sam model)

139

24  (122 zł)

- 17 zł

Tusz do rzęs Dior Overcurl

155

19 (97 zł)

- 58 zł

IPad mini 16gb

1250

219 (1115 zł)

- 135 zł

Książka Gra o tron

46

4,5 (23 zł)

- 23 zł (połowa ceny!)

Aparat Sony Nex5

2231

359 (1827 zł)

- 404 zł

Notebook Sony Vaio fit e

2199

357 (1777 zł)

- 422 zł

 

Ale na tym nie koniec. Do tej pory rozmawialiśmy o cenach regularnych – teraz czas na promocje. Bawi mnie hasło „promocja” w polskim wydaniu. Bo przepinanie ceny na droższą, a za tydzień znów na niższą i to z zakresem różnicy o 20 zł promocją nie jest. To dość żałosny sposób manipulowania klientem, by miał nieborak wrażenie, że cena jest korzystna. Promocja po angielsku wygląda nieco inaczej – zwłaszcza gdy idzie u ubrania. W czasie wyprzedaży rzeczywiście wiele rzeczy można kupić za bezcen. W zeszły weekend robiłam zakupy na londyńskiej Oxford Street. W markowym sklepie Zary kupiłam jeansy za 9 funtów, sweterek za 5. Wcześniej oba produkty kosztowały ponad 30 funtów. Te same spodnie można wciąż kupić w Polsce (sklep online) za 199 zł, tyle że w innym kolorze. Oprócz tego udało mi się upolować sukienkę od projektanta (Cynthia Rowley) za – uwaga, uwaga – całe 10 funtów, podczas gdy średnia cena kiecki u tej pani to około 350 funtów (1750 zł)! Ale nie ma się czym podniecać, bo w Anglii to jest norma.

 

Nie dość, że w Anglii zarabiamy pięć razy więcej niż w Polsce (oczywiście przeliczając z waluty na walutę), to okazuje się, że ceny dla nas są niższe. Watro wstrzymać się jakiś czas z większymi zakupami, zarezerwować sobie lot Wizzair’em do Londynu i tu hurtem robić zakupy, szczególnie gdy idzie o elektronikę, ciuchy i kosmetyki. Wyjdziecie na tym korzystniej finansowo, a i sweet focia pod Big Benem będzie gratis.

 

,
13 comments on “Zakupy w Anglii – sport tylko dla bogatych?
  1. Ja kilka lat temu wróciłam z Anglii bo łudziłam się, że w ojczystym kraju będzie mi lepiej, że pracodawcy będą się o mnie bić i mnie doceniać. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna :D Codziennie zadaję sobie pytanie, co ja tu jeszcze robię i na co czekam…Czy możesz zdradzić w jakiej branży pracujesz?Pozdrawiam

    • mike 1, z jakiego racjonalnego powodu oczekujesz, że firmy będą zabiegać o to aby wydawać pieniądze na Twoje wynagrodzenie? dlaczego oczekujesz że firma, np moja Ciebie zatrudni czyli zadba o Ciebie, da CI zajęcie, da CI pieniądze, da ZUSowi i fiskusowi pieniądze ( drugie tyle co Tobie na rękę) Oczekujesz wyścigu firm o Ciebie z tego powodu że kawałek Twojego życiorysu przebiegał w GB? Ja nie oczekuję od innych tego czego innym sam nie jestem w stanie uczynić. Nie narzekam że obiad nie jest smaczny albowiem sam nie potrafię zrobić lepszego, nie oczekuję iż Kowalski/Smith mnie zatrudni albowiem ja sam nie zatrudniłem ani Kowalskiego ani Smitha. Ja zatrudniam ludzi, napisz proszę jaką korzyść odniesie moja firma z tego powodu że Ty pracowałaś za granicą? Czy ten angol który Ciebie zatrudnił brał pod uwagę to że pracowałaś w PL?

      • Louis, nie jestem wariatką i zdaję sobie sprawę z tego, że nikt nie będzie się o mnie bił i błagał o to żebym raczyła dla niego pracować, poprzedni komentarz napisałam pod wpływem chwili i z przymrużeniem oka więc bawi mnie Twoje oburzenie. Nie wiem skąd wniosek, że oczekuję od polskich pracodawców, że będą mnie zatrudniać tylko dla tego, że kiedyś pracowałam w GB… No właśnie, pracowałam, mam porównanie i na pewno któregoś dnia tam wrócę, a Tobie życzę więcej dystansu do siebie.

      • ja oczekuje ze tacy jak ty i wasze firmy wrpowadza nastepujace rzeczy:
        1 – taka sama stawka jak w uk, de, fr itd.
        2 – podobne wymagania jak te co na zachodzie (czyli nie 150% – 200% pracy wiecej za 1/5 tego co na zachodzie)

        bo generalnie tacy jak ty i „wasze firmy”
        placa 1/5 tego co na zachodzie a wymagania macie takie, ze trzeba wyrobic 150-200% tego czego oczekuja pracodawcy na zachodzie

        mozesz mi ZAPROPONOWAC podobne warunki pracy jak na zachodzie? to pytanie retoryczne, a skoro nie mozesz (glownei ze wzgledu na swoje mniemanie o sobie i chec szybkiego wzbogacenia sie czyims kosztem), to nigdy u kogos takiego pracowac nie bede. FU!

  2. hmmm…. wpis brzmi jak PRLowska propaganda o wyższości ZSRR nad Zachodem. W GB nie zarabia się 5 razy więcej tylko niecałe 2 razy więcej licząc siłę nabywczą wynagrodzenia. ( Polak ma 77% średniej unijnej siły nabywczej) W Polsce 95% rzeczy jest tańszych niż w GB, tj. rzeczy produkowane w Polsce są w Polsce tańsze a te importowane są w Polsce nieco droższe. Przyczyną jest po prostu obrót czyli masowość zakupów. Sprzedawca w kraju dwukrotnie zamożniejszym od Polski ma dwa razy większy obrót na dobra luksusowe a więc na ajfony 16 generacji , na perfumy z moczu nietoperza produkowane w ilości limitowanej, i na najnowszą elektronikę. (sony nex 5 to kupa , do kupienia na allegro taniej niż w GB). Polska wg standardów ONZ ma 21 gospodarkę na świecie a GB ma 7 miejsce w hierachii zamożności. ONZ zarejestrował 262 kraje i być na 21 miejscu to ścisła czołówka a nie powód do kompleksów. Sony nex i samsunga galaxy 999 z terabajtową matryca kupujesz raz na 10 lat. Codzienne angielskie żarcie – droższe od polskiego a smakujące jak ukraińska pasza dla trzody kupujesz codziennie. Angielskie kobiety o aparycji pawiana oglądasz w GB codziennie a w Polsce raz na 5 lat . Polacy w bogatej GB lokują się jakoś tak po 3 rodziny w domku aby taniej wyszło, ich status społeczny i poważanie samego premiera jest daleko w tyle za pakistanami za afrykanani za hindusami za murzynami za czechami za łotyszami za psami. Niektórzy jednak znajdą połowę tańszą perfumę , którą się kupuje dwa razy w roku i licząc swoje pensy reperują swoją psychikę tańszymi zakupami. Znajduję jednak z Jagną consensus, polecieć kupić hurtem co tańsze i spierdalać stamtąd. W Polsce zarabiam tak dobre kilka razy więcej niż przeciętny Polak w GB , na samsunga i na sony nie spoglądam, a jak sobie kupuję Nikona to dwie stówy w prawo czy w lewo jest mi obojętne. Poczytałbym chętnie porównanie NIE standardu życia mieszkańca Podpierduchowa z mieszkańcem Londynu ale porównanie standardu życia np mieszkańca Warszawy z mieszkańcem Ass-Village na szkockim klifie.

    • W tym co piszesz jest oczywiście trochę racji. Ale u mnie wygrywa pragmatyzm. Ideowo być może wyjeżdżanie za chlebem chwalebne jakieś nie jest, ale w praktyce, przez pryzmat pojedynczego, młodego człowieka to rzeczywiście jest przepustka do lepszego świata.

  3. No, zagranico żyje się lepiej, bo zagranico wolny rynek istnieje trochę dłużej niż u nas…

    Przyznaję, w Londynie fajowo robi się zakupy i sama stamtąd chętnie ciuchy zwożę. Ale gdy dodać koszty komunikacji (wiadomo jakie), zakwaterowania (tym bardziej wiadomo), wstępów tu czy ówdzie i mojego ulubionego Pimm’sa, to już wcale nie taka wspaniała okazja… :) Zresztą nawet dla moich znajomych tambylców, zarabiających całkiem przyzwoicie w szterlingach, LON jest miastem dotkliwym dla kieszeni. Acz z drugiej strony dostarcza masy nisko-/bezkosztowych atrakcji i za to trudno go nie kochać.

  4. Witam! Dopiero stawiam pierwsze kroki w blogosferze. Twój wpis zwrócił moją uwagę i uważam, że masz rację. O tym, że tak zwane przeceny w Polsce to czysta kpina wiem od dawna. Ludzie nie zwracają uwagi na te sztuczki, dają się bez problemu nabrać na wszystkie marketingowe chwyty jak układanie na wysokości wzroku najdroższych produktów czy właśnie „promocje”, których tak naprawdę nie ma, bo pierwotna cena produktu w danym sklepie często była niższa niż ta niby promocyjna. A już właśnie koszt takich rzeczy jak kosmetyki czy ubrania, zwłaszcza te markowe jest masakryczny. Nawet jeśli wydaje się korzystne kupienie po przecenie 50% jeansów za 129 zł to i tak jest absurd bo w Anglii mogę je kupić za połowę tej kwoty. Nie jestem bynajmniej bogata, zarabiam kwotę zbliżoną do minimalnej, ale mam szczęście posiadać brata w UK. Więc te najdroższe koszty czyli mieszkanie mi odpadają, choć wiadomo, że nie latam tam na zakupy, a robię je tylko przy okazji. I mimo, że nie w Londynie a dużo mniejszym mieście również widzę różnicę w cenach angielskich a polskich. Nawet przy polskich zarobkach bardziej opłaca mi się kupić kosmetyki, buty czy ciuchy tam a nie w Polsce. Nawet sobie nie wyobrażam kupić tutaj pudru Calvina Klein’a, bo 50 zł to minimum, a w UK kupiłam go na promocji za 1 funta! 10 razy taniej! Buty Nike połowę taniej, podobnie kostium Adidasa czy torebkę. O takich drobiazgach jak peelingi czy tusze nie wspominając. Ogólnie uważam, że Polska jest drogim krajem, nie tylko importowanych produktów, ale wszystkich! A zwłaszcza w porównaniu do zarobków! Koszty nawet zwykłych zakupów spożywczych rosną z miesiąca na miesiąc kupując w zasadzie te same podstawowe produkty. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej i coraz częściej myślę o wyjeździe, zwłaszcza, że z pracy też jestem na wypowiedzeniu. Tutaj raczej nic dobrego nie czeka!

    • Właśnie tak! Znajomi z Polski nieco kpili sobie ze mnie, że chodzę w markowych ciuchach dla szpanu, w ogóle nie przyjmując do wiadomości, że w UK praktycznie każdy może sobie na nie pozwolić.

  5. Wole robic zakupy „na miejscu”. I-pad mini kosztuje w przeliczeniu na PLN: 919.20, I-phone 5S (Zakupiony 2 tygodnie temu) 2000 PLN, a PS4 zakupiony w ubieglym miesiacu 1520PLN. SAMochody sa tanie, siedzialam z rozdziawiona buzia jak zobaczylam, ze model, ktory tutaj kosztuje 67 200 (PLN) w salonie, w Polsce to wydatek rzedu 125 000+. Jedyny minus, to ilosc Brytyjczykow, ktorzy za zadne skarby swiata nie chca wracac do siebie, bo im tutaj o niebo lepiej, ale plus dla kazdego pracownika, to brak podatkow, czyli – co zarabiasz idzie do Twojej kieszeni. NO I roznica w wyplacie: analityk finansowy w UK 2500 brutto/miesiac, tutaj za te sama prace odpowiednik 4000 GBP do kieszeni :-)… Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook