Lans, fejm i życie gwiazdy – czyli o występie w Pytanie Na Śniadanie

To był zwykłe, nieco szarawe angielskie popołudnie. Siedziałam na łóżku obłożona stosem poduszek i popijając kawę przeglądałam stronki internetowe w poszukiwaniu radosnych głupot, które mogłyby poprawić mi humor. I bam!

Zaproszenie do programu Pytanie Na Śniadanie było niespodziewane i jeśli mam być całkowicie szczera to wzbudziło we mnie dość mieszane odczucia. Nie czuję, żebym się jakoś specjalnie nadawała do telewizji, nie chciało mi się jechać z Anglii do Warszawy tylko do programu, ale po podsumowaniu wszystkich za i przeciw oraz po solidnym kopniaku od własnego faceta jednak zdecydowałam się tę propozycję przyjąć.

Po emisji odczucia nadal pozostają nieco ambiwalentne i sama nie wiem czy decyzja była słuszna. Z jednej strony cieszę się, że stres całkiem mnie nie zżarł i jednak, pomimo nerwów powiedziałam coś, co względnie trzyma się kupy, z drugiej zaś mam żal, że mimo obietnic nie podali adresu bloga, co nie ukrywam było głównym celem mojej fatygi.

Poza tym muszę stwierdzić, że telewizja bezczelnie kłamie i zręcznie mami widza sprytnymi trikami, których nie powstydziłby się sam Copperfield. To wszystko co widzicie na ekranie to jedna wielka fatamorgana i zręczne dzieło scenografa i wizażystki. W rzeczywistości studio jest mniejsze niż się wydaje, z każdej strony otaczają cię kamery, monitory i rzędy reflektorów, trzeba uważać, by nie potknąć się o kable. Operatorzy chodzą w wyciągniętych podkoszulkach, w atrapach okien wiszą plakaty, nawet tulipany w wazonach są sztuczne, choć wyglądają świeżo, jakby je ktoś pięć minut temu ściął w królewskim ogródku. Poza tym prawdą jest, że kamera dodaje pięć kilo. Moja gęba wyglądała jak pulchniutki pączek i gruby kamuflaż, który zaaplikowano mi przed występem nic tu nie pomógł, nie wiem czy aby przypadkiem nie zaszkodził.

W studio panuje kompletne zamieszanie. Pokrzykiwania, harmider, wygłupy – serio, jestem pełna podziwu, że ten program w ogóle udaje się zrealizować, pomimo atmosfery skrajnego chaosu. To chyba nie dla mnie, ja do pracy twórczej potrzebuję skupienia i względnego spokoju. Telewizja śniadaniowa rządzi się swoimi prawami, tu wszystko jest dość powierzchowne i nakierowane na chwilowe zainteresowanie widza, a nie na porządne zgłębianie tematu, więc nie ma co się dziwić, że rozmowa jest nieco chaotyczna i króciutka, a każdy z gości ma tylko chwilkę, by coś powiedzieć.

Są też nerwy napięte jak najczulsze struny, a ostre oświetlenie, cztery kamery, ogromny ekran z podglądem i zasilacz od mikrofonu uwierający w dupę wcale nie pomagają się zrelaksować i zachowywać na luzie. Jedyna myśl, jaka panicznie kołacze się w głowie podczas występu na żywo to „nie garb się do cholery” pomieszane z „nie mów yyy”. Efekt jest taki, że żadne wspomnienie mojej przemowy nie zapisało się w mej pamięci i byłam spięta i poddenerwowana dopóki sama nie obejrzałam w necie materiału i nie dowiedziałam się, co ja właściwie powiedziałam.

Mimo wszystko, czuję, że wyszłam z tego cało i wtopy nie ma, nie muszę się chować przed ludźmi i z czapką naciągniętą po samą brodę chodzić kanałami. Jestem bogatsza o ciekawe doświadczenia i mądrzejsza o tę wiedzę, której kobiety na całym świecie są kompletnie pozbawione – że to, co widzimy w telewizji nie jest prawdziwe i dążenie do urody aktorek, czy prezenterek telewizyjnych to walka z wiatrakami i durna mrzonka, bo faktycznie te kobiety są najzwyklejsze w świecie, mają zmarszczki i doczepiane włosy, mają pryszcze i cellulit, o czym można się przekonać, gdy się człowiek postara i wyszuka dowody wizualne w sieci.

Program z moim udziałem można obejrzeć TU

21 comments on “Lans, fejm i życie gwiazdy – czyli o występie w Pytanie Na Śniadanie
  1. Też byłam, więc wiem, co czułaś. :) Jednak wierzyć, że w studio jest tak jak widać w telewizorze, to chyba by była naiwność.
    Gratuluję występu! :) Zawsze to jakaś przygoda.

  2. Po Twoich wpisach myślałem, że lepsza dupa z Ciebie, ale i tak mi się podobasz :)
    Mam nadzieje, że to komplement dla blogerki!

  3. Obejrzę @Jagna, jeśli nasza tivi puści to w normalnym formacie, a nie k%#@a we wtyczce (plug-in) SIlverlight.
    Linux mówi zdecydowane nie.
    Bardzo mi przykro.

  4. ja mam swoje pasje , które wielu osobom wydają się być zboczeniem i przejawem braku pełnej sprawności mózgu. człowiek bez pasji jest jednak zjadaczem chleba, który je pracuje i się wypróźnia, no i oczywiście narzeka. po tym wstępie zadam Ci Jagno pytanie, co takiego pociągającego jest w telewizji, w aktorach w reżyserach że chciało się Tobie lecieć z Londynu do Warszawy. Telewizję śniadaniową oglądają bezrobotni menele i grube stare gospodynie domowe, lans w tej grupie to porażka, ci prowadzący program wyglądają i mówią słabiej od sprzedawcy kebaba, po kilku Twoich zdaniach i tak nikt nie mógł się domyśleć że masz poukładane w głowie, Sam już byłem w trumnie, kazałem sobie wypisać nekrolog ale to zabawa na Castle Party, którą ja rozumiem. Ciekawi mnie jednak powód dla którego kobiety wymiękają przed osobami z TV, przed TV, czy TV kojarzy się z zamożnością? z chęcią wsparcia swojej samooceny ( w TV jest elita) ? z jakiego powodu blichtr polaryzuje mózg kobiety i działa na nie jak krew na wilka? napisz proszę jakiś osobny wpis w tym temacie bo taki exhibicjonizm w TV, na NK i na FB wzbudza we mnie obawy iż jestem ekstremistą. Mój ekstremizm znajduje swój przejaw w tym iż moje życie jest moją a nie innych sprawą, nie rusza mnie marna piosenkarka która chcąc zwrócić na siebie uwagę niebawem będzie wyciskać stolec na wizji, nie rusza mnie jakiś reporterek, który z pensji 100 kilo pln zjechał na nędzne 7 kilo pln miesięcznie , nie interesuje mnie obleśny aktor, który w rok podwoił swoją wagę. Net jest pełen takich informacji a to dowód na to że ludzie chcą to czytać. Dlaczego?? Dekadencja???

  5. Louis, jak byk pisze.

    „z drugiej zaś mam żal, że mimo obietnic nie podali adresu bloga, co nie ukrywam było głównym celem mojej fatygi.”

    Co ludzie nie zrobia dla czytelnosc, popularnosic i kasy.

  6. niby się wie, że ta telewizja i piękne aktorki itd to jedna wielka ściema, a nie przeszkadza to wielu kobietom w porównywaniu się do takich „ideałów” i wymyśleniu kompleksów ;/

    na pewno fajne nowe doświadczenie i zazdroszczę opanowania ;D

  7. Gdybyś nazywała się Michał Szafrański i mówiła o tym, jak przeciętny zjadacz chleba, pracujący za najniższą krajową da radę oszczędzić grosza mimo, że wydaje mu się to niemożliwe – pewnie podaliby adres Twojego bloga.

    Na 5 sekund, ale jednak. Bo trzeba grać pod publikę, pokazać że Pytanie na Śniadanie pomaga tym, którzy ich oglądają. W pokazaniu adresu Twojego bloga natomiast interesu nie mieli. Jeszcze byś im traffic z tvp.pl zabrała do siebie…

    „Lekcja na dziś”, telewizja kłamie, nie dotrzymuje obietnic, a w dodatku nie jest taka ładna i przytulna, jak to widać przed telewizorem. ;-)

    Pozdrawiam

  8. Ja myślę, że absolutnie nie masz się czego wstydzić ani w kwestii samego występu w telewizji, ani tego, że chciałaś zareklamować swojego bloga, co jak czytam, niektórym staje kością w gardle:))) Nie przejmuj się.
    Mówiłaś bardzo składnie, może trochę za szybko, ale to naturalne, w końcu nie codziennie występuje się w Pytaniu na śniadanie:)) I nie ważne, czy to las czy nie. Nie każdy bloger dostaje zaproszenie. Ja jedyne zaproszenie, które dostałam (od TVN-u) to było zaproszenie na przedpremierową emisję naszej komedii „Listy do M”. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję!!

  9. Matko kochana, coś tu sporo jadu widzę w komentarzach. Co komu do tego kto, jak i za ile żyje? Póki nie wyrządza się nikomu krzywdy i nie łamie się prawa to każdy może żyć i robić co mu się żywnie podoba.
    Adresu bloga nie podali, bo byłaby to reklama a Ty im za reklamę nie zapłaciłaś.
    Pozdrawiam.

  10. Witaj :)
    Czytam Twojego bloga od dawna, zmotywowałaś mnie nawet do założenia swojego! Życzę powodzenia, gratuluje występu w programie i zapraszam do mnie (narazie za wiele tam jeszcze nie ma ;) ).
    Pozdrawiam!

  11. Jagna, wyluzuj z tym adresem…..
    Bo jeśli każdy z fanów Twojego bloga prześle link chociaż kilku znajomym,
    to skorzystasz na tym więcej niż dałoby to telewizyjne badziewie .
    Oni są popularyzacji pampersów i proszku do prania, a to co oferują pomiędzy reklamami to tylko durny wypełniacz, dla durniów którzy to oglądają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook