Życie jest tak krótkie…

 

Kto z was zastanawia się ile jeszcze dni nam zostało? Poświęca chwilę na kontemplację faktu, że wkrótce wszyscy umrzemy? Brzydcy, bogaci, biedni i ładni, młodzi i starzy, szczęśliwi, czy nie – koniec końców, każdego z nas czeka śmierć.

Brzmi jak wstęp do depresji i rozważań o samobójstwie? No niekoniecznie. Po prostu boleję nad faktem, że w szaleńczym tempie życia, jaki sobie narzuciliśmy zapominamy o tak banalnych sprawach jak ulotność żywota. A szkoda, bo perspektywa śmierci potrafi ustawić doczesne problemy we właściwym świetle.

Pamiętam jak rozbawiła mnie opowieść znajomego, który doświadczył ataku paniki – takiego z kołataniem serca, brakiem tchu i szumem w uszach. Wieczorem przytulał żonę przed snem, dwaj synowie słodko spali na piętrze, a sielankowego obrazka nie mąciło najmniejsze nawet zmartwienie. I nagle spadła na niego przytłaczająca świadomość, że i jego, i żonę, i dzieci czeka marny koniec, drewniana trumna, dwumetrowy dół, i nie ma od tego ucieczki. Owa myśl była tak druzgocąca i przepełniła go autentyczną grozą, że facet o mało nie dostał palpitacji, zalał się łzami i pogrążył w chaosie. Przez trzydzieści lat nie przyszło mu do głowy, że przecież wszyscy umrzemy.

Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że koniec jest bliski? Spędził kolejny wieczór przeglądając koty na youtubie? Zajadał się chipsami oglądając dwadzieścia odcinków serialu pod rząd? Poszedłbyś na zakupy i wziął kino domowe na raty? Posprzątał mieszkanie, doczyścił dywan i zrobił dzieciom awanturę, że wchodzą w butach do przedpokoju? Wypomniał żonie, że od czasów liceum przytyła piętnaście kilo? Nie? To czemu właśnie tak spędzasz życie? Marnując dni na niewiele znaczących czynnościach, w gównianej pracy, gównianym związku, w miejscu którego szczerze nie znosisz?

Po prostu zapomniałeś, że umrzesz.

Ja wiem, że za moment zabrzmię banalnie, ale święcie wierzę, że ów banał ma głęboki, niedoceniany sens. Życie jest jedno. Nie ma restarów, ani drugiej szansy. Dlatego trzeba pilnie dbać o rzeczy istotne, a całą resztę traktować z przymrużeniem oka. Dlatego warto słoneczną sobotę spędzić nad morzem popijając piwo z przyjaciółmi i podziwiać zachód słońca, zamiast szwendać się po centrum handlowym z bólem dupy, że cię nie stać i w ramach pocieszenia publikować na fejsie fotki ciastek ze Starbucksa i z wypiekami na twarzy liczyć napływające lajki. Warto trzymać się za ręce przed zaśnięciem, warto powiedzieć sobie kocham cię na do widzenia, warto odpuścić facetowi skarpetki rzucone pod łóżko, dziecku rozlane mleko, psu pogryzione kapcie.

I wyluzować. Po prostu cieszyć się życiem, skoro mamy go tak niewiele.

 

7 comments on “Życie jest tak krótkie…
  1. Widzę, że pisałyśmy dziś w nieco podobnych nastrojach ;) Ty o trwonieniu cennego czasu, ja o lenistwie intelektualnym, który nam czas zabiera i czyni z nas trzydziestoletnich starców, którym pozostaje już tylko czekanie na emeryturę :P

  2. Witaj. Kontemplacja życia i tego co po nim nastąpi myślę, że każdy czasem ją przeżywa. Ważne by nie medytować o nim przez większość swojego czasu tu na Ziemi. Bo może się okazać , że życie minie a my z niego nie skorzystamy.

  3. właśnie przed chwilą mojego psa zaatakował pies sąsiadki. sąsiadka zrobiła awanurę i straszyła milicją. fakt że umrę wymaga ode mnie tego abym nie dał gnoić mojego życiorysu i istniejącego jeszcze komfortu życia przez sąsiedzkie ścierwo. mógłbym powiedzieć, ok ja lubie kiedy pies sąsiadki gryzie mojego psa, lubię kiedy sąsiadka jako kobieta zbiera aplauz przechodniów i ich sympatię – bo jest kobietą. jeżeli wyluzujesz to zjedzą cię ubezpieczyciele banki i wszelkiej maści oferenci zakupu niepotrzebnego ci goowna. namówią cie na rzeczy niechciane3, dasz sobie wmówić iż jesteś czegoś tam winien, i co to za życie? owszem często warto odpuścić i nie marnować limitowanego życiorysu na puste spory z pustymi ludźmi. kobiety jednak potrafią przez 10 lat prowadzić sprawy rozwodowe w tym celu aby wyżymać mężczyznę z ostatniej anie tylko z przedostatniej złotówki. życie to walka o przeżycie a to wymaga nie tylko tolerancji ale i walki. przywiązanie do spraw materialnych to rzeczywiście sprawa na zaledwie 20-30 lat , pieniądze i blichtr konieczne są jednak dla kopulacji, kto zrezygnuje z kopulacji w imię negowania materialnych potrzeb kobiet? jak długo wytrzymasz z sąsiadką której jak nie trzaśniesz to się nie zamknie ( jak drzwi wagonu pkp) i zrujnuje ci radość życia? odpust? owszem ale powszechny.

  4. @Jagna, jak Ciebie melacholia najdzie kolejny raz, dzwoń. Szaleństwo na plażach Grecji + słońce i będziesz jak nowa.

  5. Może to dziwne, ale wzruszył mnie ten wpis. Choć ja często myślę o śmierci akurat.

    Poza tym przypomniał mi się sen, w którym była 100% potwierdzona przez astrofizyków itd. zapowiedź, że w ciągu najbliższych dni nasz układ słoneczny wkroczy w jakąś tam strefę materii, która wszystko niszczy. Tak wyczekiwałam tego końca ze strachem. Była mała szansa, że nic złego się nie wydarzy. W końcu jednak – nic złego się nie wydarzyło. Ale takie ”realne” (mam bardzo realne sny) wyczekiwanie na to, że zaraz jakaś materia kosmiczna zniszczy Ziemię było bardzo specyficzne. Trochę może jak w filmie ”Melancholia”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook