Rozgrywki w komunikacji miejskiej

Polska zaskakuje mnie każdorazowo. Gdy tylko postawię stopę na płycie lotniska zaczyna się kolorowy pochód absurdów i niecodzienności, które akurat tu są codziennością właśnie. Sklepikarze wiecznie bez drobnych, urzędnicy o kompetencjach samego pana boga, mandaty za przechodzenie na czerwonym i chroniczny brak miejsc parkingowych przy jednoczesnym powszechnym ubóstwie Polaków. Wśród tego chaosu egzystencjalnego zdarzają się jednak perełki – ludzie i zdarzenia, które swą niecodziennością po prostu mnie szokują. Tak było i tym razem.

Kraków. Tramwaj linii 14, godziny szczytu. Upał niemiłosierny, ludzie grupują się rozpaczliwie przy otwartych oknach, pot leje się nieapetycznie po dekolcie kobiety siedzącej obok mnie. Jadę na dworzec obładowana bagażem o wadze i gabarytach małej ciężarówki.

Gapię się przez okno kontemplując upał i swoje skąpstwo (trzeba mi było wziąć taksówkę!), gdy na przystanku podbiega do drzwi turystka i pyta po angielsku czy ten tramwaj jedzie na Rynek. Zanim, zamroczona gorącem, zdążę otworzyć usta starszy pan siedzący centralnie naprzeciwko mnie odpowiada wzorową angielszczyzną. Tłumaczy ile jeszcze przystanków, jaki kupić bilet i zapewnia, że da jej znać kiedy wysiąść.

Przyglądam się baczniej jegomościowi, bo staruszek mówiący po angielsku w tym kraju to nadal egzotyka. Ciężko mi określić jego wiek – równie dobrze może mieć lat sześćdziesiąt, co osiemdziesiąt. Jest świeżo ogolony, ma czyste paznokcie, pachnie perfumą o cytrusowej nucie. Ma na sobie białą lnianą koszulę i słomkowy kapelusz. Na nosie okulary w czarnych oprawkach, modne wśród hipsterów i innego podejrzanego elementu. Czyta grubaśne czasopismo, niezbyt zresztą uważnie, bo czujnie reaguje na to, co dzieje się w tramwaju.

Chwilę później wsiada kobieta z małym dzieckiem w jednym ręku i reklamówą padliny obiadowej w drugim. Niechętnym wzrokiem obrzucam swoje bagaże, ale decyduję się wstać i ustąpić jej miejsca. Dziadzio jest jednak szybszy. Kładzie mi dłoń na ramieniu i stanowczo oznajmia: młoda damo, to nie wypada, by kobieta stała, a mężczyzna siedział (!). Zanim zdążę pozbierać szczękę z podłogi staruszek z szarmanckim ukłonem oferuje kobiecie swoje miejsce.

Obie, i ja, i matka dziecięcia serdecznie dziękujemy. Dziadzio uśmiechając się dobrodusznie staje obok trzymając gazetę pod pachą. W tym samym momencie zrywa się młody chłopak i mrucząc coś o tym, że młodemu nie wypada siedzieć, gdy stoi starsza osoba oferuje swoje miejsce staruszkowi, które ten z wdzięcznym uśmiechem przyjmuje.

W całej tej historii przykre jest to, że kultura osobista i życzliwość starszej osoby wywołały we mnie niemałe osłupienie. Przyzwyczajona do przepychanek, awantur i walk polskich emerytów o miejsca siedzące przecierałam oczy z wrażenia i szczypałam się ukradkiem w udo, sprawdzając czy mi się to wszystko nie śni. Jaką lekcję klasy i wychowania odebrałam w ciągu dwudziestu minut wspólnej podróży od obcego człowieka, lekcję, w której ani razu nie padło, standardowe już „jaka ta młodzież niewychowana” połączone z mało wyszukanymi epitetami oraz rozpychaniem się łokciami.

I taki wniosek nasunął mi się mimowolnie, wniosek i zarazem porada dla postękujących babinek sapiących ci w ucho, żeś cham i bestia, bo nie zerwałeś się z miejsca jak tylko wsiadły do autobusu i zapałały żądzą posadzenia czterech liter dokładnie tam, gdzie teraz siedzą twoje: człowieku, jak chcesz od drugiego zaznać uprzejmości to najpierw wykaż się nią sam.

182 comments on “Rozgrywki w komunikacji miejskiej
  1. A ja mam inne doświadczenia z komunikacji miejskiej. Niestety ze względów zdrowotnych nie mogę już jeździć rowerem ani samochodem. Jestem 65 letnią staruszką, jeszcze pracuję i dojeżdżam tramwajem (teraz i autobusem, remonty) razem ze studentami. Niestety, nie wszyscy wiedzą do czego służy prysznic, szczoteczka do zębów, Nie wymagam, aby ktoś mi ustępował miejsca, ale żeby młode, zdrowe studentki i i studenci nie wpychali się na siłę do autobusu. Wam młodym wydaje się że to my, starsze osoby to robimy, siebie nie widzicie, bo nas nie zauważacie, chyba że staniemy Wam na drodze .Ostatnio weszłam do autobusu, było wolne miejsce, podeszłam, ale młode dziewczę było szybsze. I jeszcze jedna uwaga, zrozumiecie jak trudno nam ustać w jadącym tramwaju, jak będziecie mieć nasze lata. (a języki obce też znamy)

    • W jednym się z Tobą nie zgodzę – 65 lat to nie starość!!! Moja mama ma 79 lat i obraziła by się, gdyby ktoś nazwał ją staruszką!

      • Gratuluję zdrowia i werwy twojej mamie – niech żyje w zdrowiu jak najdłużej. Tobie pogratulować mogę jedynie głupoty, bo jakim prawem odmawiasz tej pani bycia zmęczoną czy słabą przez jej wiek? Człowiek może nawet w wieku 20-30 lat zmagać się z chorobami, które odbierają siłę, równowagę, energię, a ty na przykładzie matki uznajesz, że wszyscy ludzie są tacy sami? Kretynizm w czystej postaci.

      • A skąd wiesz że mlody to zdrowy?
        Ja jestem po 2 operacjach kolana. Tego nie widać na pierwszy rzut oka. Notorycznie spotykam się z chamskimi komentarzami starszych osób (czasami biegnących do tramwaju- czego ja uczunić niestety nie mogę), że siedzę i jak ja mogę tak siedzieć, niewychowana gówniara. Taje są konsekwencje założenia, że młody=zdrowy!
        A jak po operacji od lekarza wracałam o kulach to musiałam stać bo nikt- ani młodszy ani starszy- miejsca mi nie ustąpił.

    • Poruszam się o kuli (po operacji nogi). Zauważyłam, że najczęściej ustępują mi miejsca kobiety w moim wieku (ma :)m 62) lub niewiele młodsze. Bardzo rzadko wstanie jakaś młoda osoba płci obojętnej :)

    • Nie rob z siebie staruszki ! Masz 65 lat wiec bez przesady ! :) Mlodzi ludzie sa tacy czy inni, ale to jacy oni sa, zalezy od nas.

    • Droga Zofio, dlaczego zwracasz się do innych stosując formę „wam”? Nam, młodym, nam, nieuprzejmym? Piszesz, że młodzi wypychają się autobusu, a ja widzę coś zupełnie odwrotnego – niecierpliwe babcie, przepychające się jedna przez drugą, które wchodzą, gdy jeszcze inni wysiadają i od razu czujnym okiem rozglądają się, czy jest jakieś wolne miejsce… Jeśli natomiast siedzi jakieś dziewczę, to zamiast grzecznie poprosić (prosty komunikat w stylu „Trudno mi stać. Czy mogłabyś ustąpić mi miejsca? Będę bardzo wdzięczna”) – starsza pani rozpoczyna komunikację niewerbalną (wzdychanie, wywracanie oczami), konsekwencją której są kierowane w przestrzeń komunikaty o wydźwięku moralno-kategorycznym „jaka ta dzisiejsza młodzież”… Zgadzam się z Jagną. Chcesz, aby inni byli uprzejmi, bądź uprzejma i komunikuj wprost swoje potrzeby :)

      • Fajnie, że zwróciłaś uwagę na komunikację potrzeb wprost. To ma ogromne znaczenie, czy usłyszysz grzeczną prośbę, czy dostąpisz całego wachlarza owych niewerbalnych komunikatów – to wzbudza skrajnie różne rekacje.

  2. Mnie najbardziej dziwi to ze jest jakis wymog ze wszyscy musza znac angielski. Czemu obcokrajowiec ktory przyjezdza do nas nie zaopatrzy sie w podstawowe rozmowki i nie postara sie dogadac po polsku? Ja jak bylam ostatnio w Hiszpanii nie liczylam ze mi ktos odpowie po polsku tylko slowniczek i jazda. Jezykow mozna sie uczyc dla siebie dla przyjemnosci a nie BO TAK TRZEBA. Ja znam tylko niemiecki i to tak zeby sie dogadac nie perfect i sie nie wstydze. Nie wszyscy musza znac jezyki obce. Lepiej popracowac nad ojczystym bi niektorzy i z tym maja problemy :)

    • Wydaje mi się, że tu fakt, iż starszy pan znał angielski, był tylko dodatkowym plusem. Bardziej chodziło o całokształt, to, co kiedyś nazywano „kindersztubą” To był wymóg, o którym teraz mało kto słyszał, a jeszcze rzadziej się z tym spotykamy.
      Ale fakt – żyjemy w Polsce, i też uważam, że ważniejsze od znajomości języków obcych jest znajomość ( poprawna! ) własnego języka…

    • >>>Mnie najbardziej dziwi to ze jest jakis wymog ze wszyscy musza znac angielski

      To nie wymog tylko rozwiazanie ekonomiczne. Lepiej nauczyc sie porzadnie jednego jezyka do uniwersalnej rozmowy, niz zakowac „rozmowki” przed kazdym wyjazdem do nowej strefy jezykowej.

  3. ciekawa historia jeśli prawdziwa. Ludzie są różni, tacy jak ten pan to rzadkość , ale to nie znaczy że jak był młody też taki szarmancki był :-) Ludzie mają różne okresy w życiu, co nie znaczy że w młodości musiał być łobuzem jak ja , ale mógł być. W każdym razie bierzmy przykład, równajmy do takich osób, byązmy życzliwi dla siebie, w różnych sytuacjach nie tylko w autobusie, ale i na pasach dla pieszych , czy też w kolejce do lekarza :D

  4. W Polsce jest wiele osób wykształconych i posiadających nienaganne maniery. Ludzie starsi znają języki obce, proszę mi uwierzyć. Może nie jest to angielski, ale znam wiele osób po 60-tce, którzy perfekcyjnie władają rosyjskim, ukraińskim, czeskim, czy niemieckim, a nawet łaciną. Niestety osoby pełne ogłady i posiadające gruntowne wykształcenie z reguły nie wychylają się z tłumu. A najbardziej słychać i widać tych, którzy nie mają nic sensownego do powiedzenia, czy też pokazania – a to jest zupełnie niezależne od wieku :)

  5. „Człowiek bez próby wiary nie wie do czego jest zdolny,ile może znieść.Dopiero wtedy kiedy napotka na swojej drodze wielkie trudności pozna jaki bezsensowny jest sąd jednego człowieka nad drugim.Cóż bowiem wie o tym dopóki nie doświadczy…
    To cytat dla Ciebie Jagusiu. Osądzasz bardzo pochopnie na bazie wiedzy stereotypowej. Wiele starszych osób zna obce języki i wiele starszych osób potrzebuje usiąść, bo pewnym wieku trudno jest utrzymać równowagę. Co do zachowania na lotniskach to moje życie spełzło w samolotach i w podróżach i nie zauważyłam by Polacy zachowywali się szczególnie źle i groteskowo a wręcz przeciwnie. W wielu krajach na świecie uważają nas za ludzi kulturalnych i wykształconych, a może to kwestia środowiska w jakim obraca sie człowiek? Jeśli tak to polecam studia na UJ w Krakowie. Masz jeszcze czas dziecko bo jak sama piszesz wciąż się chcesz uczyć, zatem ucz się dziecino ucz!

    • D o ~bolo, co to napisał taki porażający tekst -
      a co to angielszczyzna…
      to jakieś narzecze ..
      nigdy o nim nie słyszałem.
      ————————————————–
      Matko moja jedyna! A słyszało przemądrzałe bolo o czymś takim jak Konkurs Ojczyzny Polszczyzny? Bolo nie wie, że język polski to polszczyzna? I na tej samej zasadzie język angielski to angielszczyzna.
      Bolo ma max dwadzieścia parę lat? Tak? Acha, to rozumiem niewiedzę. Faktycznie osoby, które przeszły przez obecny system oświaty jakoś tak mają dziwnie ograniczone rozumienie słów, ograniczony zasób słownictwa itp. ….
      Czy bolo tak mało czyta, że faktycznie nie spotkało się nigdy z takimi słowami jak polszczyzna, angielszczyzna?
      A może bolo ma więcej latek? Jeśli tak to sprawa jest tragiczna.
      Nawiasem mówiąc… hmm… to dlaczego bolo jak o czymś nie słyszało to sobie najpierw nie pogooglało? Skąd ta fatalna maniera zadufanych w sobie miernot do wystukiwania na klawiaturze wszystkiego co z trudem zazgrzyta w prawie pustej makówce?

  6. Cóż smutne to jest, ale wniosek końcowy – tu cytata: ” człowieku, jak chcesz od drugiego zaznać uprzejmości to najpierw wykaż się nią sam.” NIE jest żadnym odkryciem. Jest bolesnym dowodem na przemądrzałość człowieka. Wielu z nich bywa na mszach czy pielgrzymkach, nie mając podstawowej wiedzy ze źródeł wiary – Biblii, gdzie ponad 2 tysiące lat temu spisano rady, które wcale się nie przedawniły. Wynika z nich jasno, że gdziekolwiek i cokolwiek czynimy, powinniśmy to tak czynić, jak byśmy chcieli aby i nam uczyniono. Przecież to słowa samego Jezusa:
    Ewangelia Mateusza 22:36-39
    „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.”
    Ale nawet gdy ktokolwiek przeczyta te i inne rady biblijne, to ze stosowaniem ich w życiu codziennym mają już szalenie duży kłopot.
    Więc drogi autorze, proszę się nie dziwić – wszystkie przejawy chamstwa, bezduszności i arogancji nie spadły z nieba – są wyłącznie pokłosiem cynizmu, obłudy, hipokryzji i fałszu towarzyszącemu od wieków przy zastępowaniu Boga grzesznymi nieludzko obłudnikami.

    • nudni są ci wszyscy nawiedzeni i najmądrzejsi -Ewangelia Mateusza 22:36-39 nie powstała 2000 lat temu i nie wszystkiemu winni są ateiści czyli obłudni grzesznicy

      • Jasne, że tak. Świat jest obrzydliwie nudny, bo zamyka oczęta i udaje przysłowiowego Niemca.
        Szanowny „starless”, wszystko co tylko możliwe zostało spartolone przez takich „nawiedzonych” ideowców jak Ty, którzy nie dość, że kompletnie nie przyjmują do wiadomości własnej, rzeczywistej wielowiekowej historii nieudolności człowieka, to na dodatek zajmują głos – mówiąc po to tylko, aby zrobić ” w poprzek”. Wszystkiemu się sprzeciwiają na zasadzie tak, bo tak lub nie bo nie. Ot i cała Twoja mądrość. W tym tramwaju zapewne jechali kosmici i to ich wina, bo poprzebierali się za ludzi by poudawać sobie cwaniaków? Nie, skądże – w tramwaju byli aktorzy, oni grali, tak na żywo zapewne.
        Szanowny starless. Tam w tramwaju byli ludzie , niestety zbyt mocno zapatrzeni w czubek własnego nosa, zbyt mocno przekonani o swojej wyjątkowości i nafaszerowani patriotycznym niezrozumieniem. Niewykluczone, że właśnie wracali z nabożeństwa, gdzie znowu kolejny kleryk nawbijał im do głowy, że człowiek może być bardziej święty od Boga. Zapewne tak mocno tym wszystkim byli uniesieni, że kompletnie nie mieściły im się w głowie odruchy, do których zachęcał sam Chrystus. Lecz skoro swoim wrednym postępowaniem niemal krzyżują samego Chrystusa, to niemożliwym jest, by pamiętali o Jego naukach. Raczej podobnie jak Ty, pragną uchodzić za kogoś znacznie mądrzejszego, kto żyje w przekonaniu, że największą mądrością jest negowanie wszystkiego – bez zastanowienia. Można i tak. Chociaż, jest napisane – choćbyś ucierał głupiego tłuczkiem w moździerzu, to i tak jego głupota od niego nie odejdzie.
        To z Księgi Przysłów Salomona, jakby co.

  7. Z tym dziadzio i staruszkiem w wieku sześćdziesięciu lat to trochę chyba przesadziłaś .
    Ja mam prawie tyle i nie nosze słomkowego kapelusza, biegam po 100 km w miesiącu
    i robię dużo innych rzeczy, które by pewnie Cię bardziej zdziwiły niż angielski tego gościa.

  8. Mnie rownież kilka lat temu zadziwił staruszek lat około 70-ciu w autobusie w ktorym jechałam ustąpiłam mu miejsca poczym ten przemiły Pan ustąpił i powiedział żebym sobie usiadła bo on już się w życiu nasiedzial ;) wyglądał bardzo przyjemnie wiec nie sadze by ” siedział” hehe ;)

  9. „Kobieta z (….) ‚reklamówą’ padliny”. Pani szuka kultury i kindersztuby? Nie sądzę, że szuka tego właściwa osoba. Poza tym ta nieuzasadniona pogarda dla współziomków…

  10. Dobry tekst, lekko się czyta – mnie się podoba. Śmieszą mnie niektóre powyższe komentarze i czepianie się szczegółów – masz prawo pisaźć jak chcesz i co chcesz i w jaki sposób chcesz. Staruszek dziadzio perfum czy padlina – myślałby kto, same Miodki znające definicje każdego słowa.

  11. Oj, żeby to mężczyźni ustępowali kobietom… to jest już rzadkość. W ciągu ostatnich 3-4 lat nie widziałam NIGDY by mężczyzna (niezależnie od wieku) ustąpił kobiecie, a busami i tramwajami jeżdżę prawie codziennie.

  12. ojej, bo Kraków to inna Polska. Byłam, jeździłam komunikacją, wspominam czule. Przyjedź do Szczecina, nikt Ci nie ustąpi, nikt w autobusie nie zagada, a jak sama zagadasz do staruszki, to ta popłacze się ze szczęścia, tak to tu niestety niespotykane (pisze rodowita szczecinianka)

Odpowiedz na „~JKAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook