Rozgrywki w komunikacji miejskiej

Polska zaskakuje mnie każdorazowo. Gdy tylko postawię stopę na płycie lotniska zaczyna się kolorowy pochód absurdów i niecodzienności, które akurat tu są codziennością właśnie. Sklepikarze wiecznie bez drobnych, urzędnicy o kompetencjach samego pana boga, mandaty za przechodzenie na czerwonym i chroniczny brak miejsc parkingowych przy jednoczesnym powszechnym ubóstwie Polaków. Wśród tego chaosu egzystencjalnego zdarzają się jednak perełki – ludzie i zdarzenia, które swą niecodziennością po prostu mnie szokują. Tak było i tym razem.

Kraków. Tramwaj linii 14, godziny szczytu. Upał niemiłosierny, ludzie grupują się rozpaczliwie przy otwartych oknach, pot leje się nieapetycznie po dekolcie kobiety siedzącej obok mnie. Jadę na dworzec obładowana bagażem o wadze i gabarytach małej ciężarówki.

Gapię się przez okno kontemplując upał i swoje skąpstwo (trzeba mi było wziąć taksówkę!), gdy na przystanku podbiega do drzwi turystka i pyta po angielsku czy ten tramwaj jedzie na Rynek. Zanim, zamroczona gorącem, zdążę otworzyć usta starszy pan siedzący centralnie naprzeciwko mnie odpowiada wzorową angielszczyzną. Tłumaczy ile jeszcze przystanków, jaki kupić bilet i zapewnia, że da jej znać kiedy wysiąść.

Przyglądam się baczniej jegomościowi, bo staruszek mówiący po angielsku w tym kraju to nadal egzotyka. Ciężko mi określić jego wiek – równie dobrze może mieć lat sześćdziesiąt, co osiemdziesiąt. Jest świeżo ogolony, ma czyste paznokcie, pachnie perfumą o cytrusowej nucie. Ma na sobie białą lnianą koszulę i słomkowy kapelusz. Na nosie okulary w czarnych oprawkach, modne wśród hipsterów i innego podejrzanego elementu. Czyta grubaśne czasopismo, niezbyt zresztą uważnie, bo czujnie reaguje na to, co dzieje się w tramwaju.

Chwilę później wsiada kobieta z małym dzieckiem w jednym ręku i reklamówą padliny obiadowej w drugim. Niechętnym wzrokiem obrzucam swoje bagaże, ale decyduję się wstać i ustąpić jej miejsca. Dziadzio jest jednak szybszy. Kładzie mi dłoń na ramieniu i stanowczo oznajmia: młoda damo, to nie wypada, by kobieta stała, a mężczyzna siedział (!). Zanim zdążę pozbierać szczękę z podłogi staruszek z szarmanckim ukłonem oferuje kobiecie swoje miejsce.

Obie, i ja, i matka dziecięcia serdecznie dziękujemy. Dziadzio uśmiechając się dobrodusznie staje obok trzymając gazetę pod pachą. W tym samym momencie zrywa się młody chłopak i mrucząc coś o tym, że młodemu nie wypada siedzieć, gdy stoi starsza osoba oferuje swoje miejsce staruszkowi, które ten z wdzięcznym uśmiechem przyjmuje.

W całej tej historii przykre jest to, że kultura osobista i życzliwość starszej osoby wywołały we mnie niemałe osłupienie. Przyzwyczajona do przepychanek, awantur i walk polskich emerytów o miejsca siedzące przecierałam oczy z wrażenia i szczypałam się ukradkiem w udo, sprawdzając czy mi się to wszystko nie śni. Jaką lekcję klasy i wychowania odebrałam w ciągu dwudziestu minut wspólnej podróży od obcego człowieka, lekcję, w której ani razu nie padło, standardowe już „jaka ta młodzież niewychowana” połączone z mało wyszukanymi epitetami oraz rozpychaniem się łokciami.

I taki wniosek nasunął mi się mimowolnie, wniosek i zarazem porada dla postękujących babinek sapiących ci w ucho, żeś cham i bestia, bo nie zerwałeś się z miejsca jak tylko wsiadły do autobusu i zapałały żądzą posadzenia czterech liter dokładnie tam, gdzie teraz siedzą twoje: człowieku, jak chcesz od drugiego zaznać uprzejmości to najpierw wykaż się nią sam.

182 comments on “Rozgrywki w komunikacji miejskiej
    • A jak ma nie być głupi naród, skoro wypowiadają się tacy jak Ty. W zasadzie nie mający nic konkretnego do powiedzenia. Na marginesie powiem Ci, choć pewnie i tak nie uwierzysz, że akurat znam nie kantoński a mandaryński, a suahili uczę się dla własnej przyjemności. Ciekaw jestem czy Ty w ogóle znasz choć angielski…

  1. Kosmita.
    Po prostu kosmita i aż dziw bierze, że takie człowieka nie zamordowali pozostali emeryci za zdradę jakiej się dopuścił względem ich chamstwa i prostactwa.
    Aż się człowiekowi miło robi, na myśl o tym, że są jeszcze tacy ludzie.

    • Tak, sześćdziesięciolatek to faktycznie dziadunio i nie tylko nie powinien znać obcych języków ale w zasadzie się już rozsypać , nie mówiąc o jeździe środkami komunikacji miejskiej.
      Przez wiele lat dojeżdżałam do pracy autobusem pomiędzy dwoma miastami i niestety to zawsze młodzież / jako sprawniejsza / zajmowała miejsca siedzące. Mieli już nawet upatrzone stanowiska na przystanku, które zajmowali dużo wcześniej.
      Nie chcę uogólniać , opisuje tylko swoje spostrzeżenia z jednej trasy.

      • Mam 59 lat i sądząc z opisu, juz za rok zostane staruszkiem… A tu jeszcze fiu-bździu w głowie, flirty z młódkami ok. 40, koncerty rockowe i jazzowe. Szkoda, ze dla młodzieży jestem juz staruszkiem… Ani ja, ani moi znajomi nie mają problemu z językiem angielskim lub niemieckim, co innego 80-latkowie. W czasach naszej młodości i początków kariery zawodowej trudno było gdzieś wyjechać by podszkolić język, ale w szkole można sie było sporo nauczyć, a później to już wyjazdy w charakterze dojrzałych specjalistów (tak w wieku 30-35 lat) pozwoliły nabrać lekkości wypowiedzi.
        Faktem jest, że rzadko poruszam się komunikacją miejską;-)

    • Ten staruszek z Krakowa na pewno nie był z Nowej Huty, ponieważ emeryci z tej dzielnicy są wyjątkowo „bojowi” o miejsca w środkach komunikacji miejskiej. Spotanie takiej osoby w upalny dzień w zatłoczonym tramwaju to bardzo miłe.

      • Ja natomiast sadzę iż TY nie jesteś rodem z Krakowa bo wiedziałabyś dobrze ze emeryci zamieszkujący tę dzielnicę Krakowa czyli Nową Hutę bywają różni jak w każdym innym miejscu i jest wielu wśród nich mówiących po angielsku w tym moja mama i mój ojciec. Moi rodzice są po 80-tce a ja po 50-tce i zdumiewa mnie często powierzchowna i stereotypowa ocena tak powielana od lat i bez zdania racji. Tu mieszkają różni ludzi jak wszędzie a prawda jest taka że Nowa Huta czy to się komuś podoba czy nie jest najbezpieczniejsza dzielnicą Krakowa o o tym można przeczytać na łamach internetu jeśli ktoś chce. Ta dzielnica jest równie piękna i zielona choć zaniedbana to jednak piękna wśród innych nowych dzielnic naszego miasta. Pozdrawiam spokojnie i z uśmiechem i prośbą: poczytajcie jeśli nie jesteście z Krakowa, odwiedźcie Nową Hutę i porozmawiajcie z ludźmi którzy tutaj mieszkają, szczerze polecam i wiem, że będzie miło.

  2. Mylisz się bardzo w tym że Polska jest krajem absurdów ( lubimy się sami dołować)
    Zwiedziłem trochę Świata i Polska tak źle nie wypada z innymi „zachodnimi ” krajami .

  3. ‚Zanim zdążę pozbierać szczękę z podłogi’, tzn. szczeke starszego pana, czy twoja sztuczna, bo jesli masz prawdziwa szczeke to przeciez by nie upadla z wrazenia na podloge.

  4. A, no i oczywiscie nasuwa sie wniosek, ze starszy pan to byl po prostu Anglik, bo Anglicy przoduja w uprzejmosci, o ktorej Polacy nie maja zielonego pojecia.

  5. Bo z kulturą osobista jest podobnie jak z charytatywnością. Musi być dobrowolnie dana – nie może być oczekiwana lub wręcz wymagana…

    • Tak tak szczególnie widać to w Krakowie i na własne oczy widziałem to dwa tygodnie wstecz jak tam gościłem.

      Anglicy sa super kulturalni szczególnie nad ranem.

  6. Ja zostałam kiedyś zwyzywana z moim chłopakiem za to, że ośmieliłam się siedzieć w autobusie…. I to przez jakiegoś faceta… Zwykle ustępuję miejsca, ale wtedy byłam naprawdę zmęczona po całym dniu na uczelni, poza tym… wystarczy poprosić, a nie robić awanturę na cały autobus. Czasem mam wrażenie, że starsze osoby muszą mieć zawsze siedzące miejsce, a młode osoby nie mają prawa być zmęczone… Jak jeździłam jeszcze do liceum, to z kolei babcie jechały jeden przystanek do kościoła.. I zawsze robiły jakiś problem (zwracam uwagę, że autobus zawsze był pełny). Jeżeli weszły pierwsze, to już po chwili się przepychały do wyjścia, jeśli na końcu – nie mogły stać na schodach, tylko popychały innych, żeby się przesunęli…

  7. jak czytam takie wypociny to zastanawiam się czy osoba pisząca ma cokolwiek ważnego do napisania czy tylko bezmyślnie klepie w klawiaturę. Na linii nr 14 jeżdżą składy z klimatyzacją, powtarzam KLIMATYZOWANE !!!!!! składy. Zdjęcie przedstawia akurat autobus nomen omen też klimatyzowany, kurna Jagna jeśli masz cokolwiek do napisania to rób to rzetelnie a nie na „odpie…l się”. To tak dla kontrastu twojego ostatniego zdania parafrazując je.

  8. we Wrocławiu jest inaczej to studenci jadąc rano na uczelnię liniami 0 i 71 są szybsi w zajmowaniu miejsc często odpychając ludzi starszych i kalekich

  9. Odnośnie pierwszego akapitu o „absurdach i niecodziennościach, które akurat tu są codziennością właśnie”:
    1. „Sklepikarze wiecznie bez drobnych” – Całkowicie się zgadzam, ze jest to irytujące, ale za to w niektórych krajach płaci się dodatkowa opłatę za zakup czegoś karta debetowa/kredytowa.
    2. „urzędnicy o kompetencjach samego pana boga” – to jest temat-rzeka, ale zgadzam się, ze administracja jest rozbudowana i powinna zostać zreformowana.
    3. „mandaty za przechodzenie na czerwonym” = nie jest to nasza wyłącznie przypadłość. Np. w USA tez można dostać mandat za przechodzenie na czerwonym. We Włoszech policja może zatrzymać człowieka bez powodu w ramach rutynowej kontroli. (Nawiasem mówiąc to dla mnie jest po prostu niedopuszczalne.) Mówmy tez szczerze, pewnie w 8 na 10 przypadków nikt mandatu nie dostanie. Dostanie się go tylko wtedy kiedy to jest zrobione w jakiś ostentacyjny sposób, np. przechodząc przez główną aleje w dużym mieście lub obok policjanta. A np. w Anglii przejścia przez ulice w niektórych miejscach są zygzakowate, tzn. jest wysepka na środku drogi i trzeba zygzakiem przejść przez ta wysepkę i dalej na druga stronę.
    4. „chroniczny brak miejsc parkingowych” – A to tylko w Polsce jest taki problem? W innych krajach za to trzeba dokonać opłaty (np. congestion charge) za wjazd do centrum miasta (np. w Londynie tak jest). Dlatego np. w Londynie jest tak (przyznam świetnie) rozwinięta komunikacja miejska.

  10. Osoba pisząca artykuł bardzo stereotypowo podchodzi do osób starszych. Jest wielu wykształconych „dziadków”, którzy mimo wszystko władaja obcymi jezykami. Szczególnie w dużych miastach nie powinna dziwić ich obecnosc.
    Natomiast, jeśli Polska to taki tragiczny kraj to chyba nikt autorki chyba do przyjazdu nie zmusil!? Nastepnym razem proszę skorzystać z limuzyny, bo i polska taksówka moze nie byc odpowiednia

  11. A ja dziś miałam zgoła odmienne doświadczenie, bardziej klasyczne. Tramwaj zatrzymał się tak, że ja i mój trzyletni synek mieliśmy drzwi przed nosem. Sądziłam, że uda się nam wsiąść spokojnie, jednak pewna starszawa już mocno kobita, odpychając mnie i dziecko silnym ramieniem uzbrojonym w siaty, wepchnęła się przed nas na schodki. Gdyby nie to, że nauczona doświadczeniem, mocno trzymałam się poręczy, wylądowałabym z dzieckiem na ziemi…

  12. Kto Cię „młoda damo” nauczył takiego języka? (…) Chwilę później wsiada kobieta z małym dzieckiem w jednym ręku i reklamówą padliny obiadowej w drugim (…) …

  13. Napewno byly emigrant jak ja , z ta roznica ze ja do Polski nie mam absolutnie ochoty wracac. Wole plaze poludniowej Europy.

  14. Ja jak jadę za granicę to kupuję sobie podręczny słowniczek języka tego kraju i tam są zawsze podstawowe zwroty,zapytania itp. z których korzystam.Jest sympatycznie!!!Ale te leniwe obcokrajowce- bezmózgowce myślą ciągle,że świat to Ameryka i po angielsku każdy musi umieć gadać. Bzdurrrrrrrraaaaa i chamstwo !!!

  15. To fajnie że jesteś pozytywnie zaskoczona naszym Krakowem ale jest jeszcze druga twarz naszego miasta wszystko zaczyna się już ok. godziny 21 rynek główny miejsce które odwiedzają turyści chcą się tam bawić i czuć bezpiecznie . Po godzinie 21 na rynku nie ma już policji natomiast schodzą się bam bandy z maczetami nożami płkami terroryzują miasto biją anglików zaczepiają Polaków i wszystko jest ok. prezydent miasta nie widzi też nic złego w tym że na szlaku królewskim otwierane są kluby które za cel ustalają sobie oszukiwanie ludzi na wielkie pieniądze . Takie jest nasze miasto nocą przyjdź i zobacz jak daleko jesteśmy za cywilizowanymi państwami dopiero wtedy opadnie Ci szczęka .

  16. Nie widze NICZEGO absurdalnego w mandatach za przechodzenie na czerwonym swietle. Wpadnie taki potem kretyn pod samochod a kierowcy bedzie ciezko cokolwiek udowodnic w sadzie.

  17. Pamiętam jak kiedyś wsiadła starsza pani do autobusu linia 173 na mateczny. Nim zdążyłem się podnieść żeby ustąpić jej miejsca inna „pani” siedząca za mną zdążyła mnie szturchnąć laską w ramię sycząc coś o wychowaniu. Stare pseudoreligijne babcie które po zaraz po mszy odrąbały by Ci głowę za złe słowo na temat np księdza to zakała tego kraju.

  18. Nie rozumiem, co takiego dziwnego jest w tym, że starszy pan biegle mówi po angielsku, czy w jakimkolwiek innym języku ? Znajomość j. angielskiego, to nie jest domena młodych ludzi. Wiele lat temu także się go uczono.

  19. ojj miloooo sie robi na serduchu ……sa wsrod nas pogodni pelni ciepla i kultury ludzie….jestem od wielu wielu lat po za Polska …to szkola zycia….. wiem ……. nie wazne czy to Polak czy inna nacja …..ty sie usmiechasz inni robia to samo….hmmm czasami slyszalam bedac w Polsce ….a my sie znamy ………..pozdrawiam Polakow tych w Kraju i szukajacych swojego miejsca w swiecie…

  20. Czegoś nie rozumiem.Turystka przyjeżdża do Polski i nie mogła nauczyć się paru zdań po polsku.To my Polacy musimy się do niej dostosować?Jak my wyjeżdżamy za granicę ,to kupujemy sobie rozmówki.Przestańmy wpędzać się sami w kompleksy.

  21. Nie chcę cię martwić, ale z opisu jasno wynika że starszy pan był agentem KGB – stąd doskonała znajomość angielskiego oraz dawnych, w Polsce już zapomnianych, ale na kursach kagiebistów nadal wykładanych norm zachowania w polskim tramwaju.

  22. Młoda Damo, miałaś najpewniej przyjemność obcowania z oficerem WSI (dawne UB). Można nas poznać właśnie po dobrej formie i modnym ubiorze – stać nas na odpowiedni poziom życia dzięki przyzwoitym emeryturom, które pobieramy za likwidowanie tzw. zaplutych karłów reakcji i innych takich, co to im się przyjaźń polsko – radziecka nie podobała.

  23. Różnica jest taka, że ‚dziadek’ z opowieści prawdopodobnie spędził większość swojego życia na Zachodzie, więc miał bardziej spokojne życie niż nasze ‚dziadki’. Nie musiał o wszystko walczyć i kombinować, a nasi musieli i tak im zostało. mimo, że mogą postać te dwa przystanki-walczą, bo zostali nauczeni, że jak nie wywalczą to nikt im nie da… niestety

  24. A moze „kulturalni” pasazerowie najczesciej jezdza wlasnym srodkiem lokomocji ? Jest to prawdopodobne choc wcale nie oczywiste

  25. Należy rozumieć, że na wyspach brytyjskich nic nie zaskakuje, kolorowe pochody absurdów i niecodzienności nie mają miejsca, nie ma spoconych kobiet, kobiety nie jeżdżą autobusami z dziećmi i nie wożą padliny obiadowej, nie ma sapiących babinek, autobusy nie są zatłoczone, emeryci nie przepychają się, są czyściutcy, pachnący, zawsze z czymś do poczytania i biegle mówią po polsku, a urzędnicy tacy, że tylko do rany przyłożyć, nie ma ubóstwa? …No przecież wiesz, że tak nie jest, zdarza mi się tam bywać i widzę jak jest. Zatem nie przesadzaj z tym w mało eleganckim stylu krytykowaniem Polski i peanami dla wysp, bo brzmi to co najmniej groteskowo. I dobrze by było, aby „…jak chcesz od drugiego zaznać uprzejmości , to najpierw…” stosować również do siebie :)

  26. A ty to Louis Coelho? 16-latek odznacza się bystrością spostrzeżeń i dobrze mówi o sytuacji w Polsce. I nie jest to dziadek umysłowy, jak piszesz. Umysłowe truchło to raczej jesteś ty Louis Coelho, żyjąca w prywatnym Matrixie. To można leczyć, wiesz? Shatsoo Osho kłania się ;)

  27. Gratuluje Ci, Jagno, szczescia. Tez mieszkam za granica i zaledwie 3 tygodnie temu, podobnie jak Ty, wyladowalam na deszczowej plycie lotniska w Balicach. Jak zazwyczaj, zreszta. Pelna uprzejmosci, optymizmu i usmiechu, zderzylam sie z zupelnie odmienna, od Twojej rzeczywistoscia. Po drzemce na ramieniu uroczego, obcego Polaka w czasie lotu, zostalam wepchnieta w ten, cudowny polski kolowrotek. Zaczelo sie od tasmy bagazowej. Jak wiadomo, w Balicach jest ich dwie, wiec, teoretycznie nie powinno byc problemu ze znalezeniem tej wlasciwej. Dla ulatwienia, nasze bagaze z Bristolu jechaly po tasmie podpisanej ‚Malaga’, podczas gdy na bristolskiej, jechal Stansted… Ot, przeciez to logiczne.
    Jak zazwyczaj, skazana bylam na transport publiczny. Wielokrotnie wskakiwalam w autobus dowozacy pasazerow na stacje kolejki. Autobus opisany Balice Airport i tym razem stal we wlasciwym miejscu, tyle, ze na postoju nie ma zadnej tablicy informacyjnej, co do trasy kursowania. Dla pewnosci, zapytalam obrazonego kierowce, czy jedzie na stacje, ten odfuknal mi, ze pojedzie gdzie ma jechac i skoro chce wsiasc to powinnam wiedziec czy jest to wlasciwy autobus czy nie. P czym wrocil nadasany do swojej gazety. Wsiadlam, zrobilismy rundke pod Terminal krajowy i wrocilam do punktu wyjscia. Wysiadajac, wciaz pelna optymizmu, i nieco rozczulona tym, ze w Polsce nic sie nie zmienia, podziekowalam uprzejmie za wycieczke po placu budowy i zyczylam mu moilego dnia. Poszlam na autobs miejski, gdzie dowiedzialam sie, ze kolejka nie kursuje (wczesniej sprawdzalam godziny na stronie internetowej PKP i nie bylo tam najmniejszej wzmianki o zawieszeniu kursowania pociagu). Kupilam bilet, wladowalam moj majdan na wyznaczone w autobusie miejsce i ruszylismy w kierunku centrum. Ulewa zrobila sie okropna, w autobusie kilkoro pasazerow, ja podtrzymje moje torby, zeby nie wypadly na zakretach. Do autobusu wskoczyl przemoczony gimnazjalista. Usiadl, dokladnie za mna. Chwile pozniej uaktywnilo sie 3 Szarych Panow od biletow. Gimnazjalista nie mial szczescia tego dnia, biletu tez nie. W czasie kiedy oni trzej pastwili sie nad nim, autobus wjezdzall na moj przystanek. Jeden z Szarych skutecznie blokowal mi droge do drzwi, autobs szarpnal, ja z torbami polecialam do przodu, nadepnelam Szaremu na stope. Usmiechnelam sie zaklopotna i dwukrotnie przeprosilam, wyrazajac ubolewanie i nadziej, ze nie zmiazdzylam mu stopy. Glos mam donosny, sniadanie jadlam. Facet nawet na mnie nie spojrzal. Za to po paru sekundach zaczal na mnie ujadac, zem bezczelna, chamska, niewychowana i nawet przepraszam nie powiem. Ze swieta cierpliwoscia, wytlumaczylam mu, ze przepraszalam dwukrotnie, czego on nie doslyszal badz zignorowal, i wiecej razy nie zamierzam. Poza tym, zauwazylam, ze blokuje mi droge do jedynych, dostepnych mi drzwi, nie wspominajac o fakcie, ze jestem sama, jedna baba zdejmujaca 3 torby ale nie wymagam, aby on badz ktorykolwiek z jego kolegow okazali sie gentlemanami. Bo przeciez ich zadaniem jest zarobic a nie zapewniac pasazerom komfort podrozy. Na koniec rowniez zyczyam mu milego i owocnego dnia, za co otrzymalam miano ‚zadowolonej gowniary, ktorej jest za dobrze’. Schlebilo mi to bardzo, bo lat ma 32 i na gowniare nie wygladam!! :) Ot, urlop w Polsce ;) Pozdrawiam goraco!

    • to po co przyjeżdżasz na urlop do Polski??? przecież żyjesz w raju zagranicznym wiec do Miami, na Malediwy lub inne miejsca sa dla Ciebie… i jak to mieszkając za granicą jeździsz komunikacją miejską??? przeciez jesteście tam krezusami a nie stac Was na taksówkę, szczególnie gdy jedziesz z bagażami????…. ot absurd

  28. Skoro mowa o kulturze, to z jakiej racji starsze osoby nazywane są dziadkami bądź babciami?
    takie określenia są w moim odczuciu pogardliwe i wywodzą się w prostej linii ze wsi, którą niestety wszelkie większe miasta są mocno przesiąknięte.
    skoro o obcych starszych ludziach wyrażacie się dzidzio, to czy o osobach w wieku Waszych matek wyrażacie się mamula? a do obcych nastolatków mówicie córeczko albo synku?

  29. Polak jedzie za granicę: wymagają od niego aby znał przynajmniej j. angielski
    Polak jest w swoim kraju przyjeżdża turysta i dalej wymaga abyśmy rozmawiali z nim w j. angielskim, włoskim itd… z obserwacji wynika iż skad przyjeżdża takiego języka od Nas wymaga….
    Czy ta turystka jak wielu innych odwiedzających Nasz kraj nie mogła zadać sobie tyle trudu aby nauczyć się podstawowych słów czy zwrotów????

  30. U nas w kraju większość młodego społeczeństwa nie umie nawet kilku zdań w języku angielskim. W połowie maja będąc na starówce mojego miasta, słyszałam jak para turystów z Japonii, zapytała po angielsku grupkę młodych ludzi o pewne miejsce na starówce. Ci młodzi chyba wiedzieli o jakie miejsce, chodzi, było z resztą niedaleko, ale nie potrafili w ogóle odpowiedzieć. Lekko podpici pomachali głupawo, że nie znają angielskiego, nie umieli z siebie wydusić żadnego zwrotu. tylko powiedzieli im po polsku- NIE WIEMY, spytajcie kogo innego i zaczęli się śmiać do siebie.
    Para tych ludzi wpadła w zaklopotanie, na szczęście zaraz ktoś im wytłumaczył gdzie tego mają szukać.

  31. Kulturę osobistą i inteligencję ma się wrodzoną ,a nie nabytą)) pozdrawiam takich ludzi , a jest ich sporo) Chciałam nadmienić,-że mam koleżankę w pracy uważającą się za wzór cnót i inteligencji:) i żeby błysnąć napisała ORGINAŁ :))) zamiast ORYGINAŁ ))) kiedy zwróciłam jej uwagę powiedziała ,że jest inteligentną osobą i ona wie jak ma pisać:)tak samo jak wie co z angielskiego oznacza print:) ,potem zapytała to co mam z tym print zrobić?:)):):) tak to własnie wygląda:) dodam jeszcze ,że ta chodząca inteligencja wzoru uosobienia cnót:) zamiast wziąć –pisze –wziąść:) ale zawsze ma bardzo dużo do powiedzenia i jest najmądrzejsza:):)

  32. Dlaczego „pachnie perfumą”? Perfumy jako słowo określające daną sposobność występują w liczbie mnogiej, a nie pojedynczej. Więc skąd ta perfuma??? Co to jest perfuma? Może ja nie zrozumiałem, ale skoro dają Cię na ONECIE to troszkę trzeba i do słownika zaglądnąć!

  33. Padlina obiadowa? Rozumiem, że jesteś wegetarianką i każdego „mięsożercę” masz za zbrodniarza i ignoranta…? A co do pana, o którym piszesz, obecność takich ludzi, zwłaszcza w dużych miastach, nie powinna dziwić. Gdybym go spotkała w mojej rodzinnej wiosce, to co innego. Ale twoje zaskoczenie dowodzi, że bardzo stereotypowo postrzegasz starsze osoby.

    • prawda jest taka, że kto je mięso, ten zgadza sie na złe traktowanie i zabijanie niewinnych zwierząt, ja uważam, że mięsożercy sa albo głupi, albo źli

  34. Nie rozumiem dlaczego dziwi starszy Pan mówiący po angielsku – zwłaszcza w Krakowie – mieście inteligencji , Dziwi mnie natomiast,, że młody człowiek publikujący swoje teksty ( i pewnie wyśmienicie mówiący po angielsku i nie tylko ) pisze ……”pachnie perfumą …” . Perfumy maja tylko liczbę mnogą! Ten elegancki starszy Pan pachniał perfumami

  35. Gdy przeczytałem że: Turystka pyta po angielsku, i odezwał się starszy pan to pomyślałem, że powiedział coś nieuprzejmego, a tu proszę, taka sytuacja……

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook