Otyłość czy niepełnosprawność?

176H

Hotel. W holu pewna nader puszysta pani niechcący upuszcza klucz do pokoju. Schyla się, ale jej palce dzieli od podłogi dobre pół metra. Czerwieniejąc ugina kolano, potem drugie. Dystans niewiele się zmniejsza. Sapie przechylając się z boku na bok, próbuje kucnąć i… traci równowagę, wali czołem w posadzkę. Obsługa rzuca się ją podnosić z podłogi a ja duszę złośliwy uśmiech, gdy pół godziny później widzę ową panią w hotelowej restauracji. Nad hamburgerem z frytkami.

Powinno mi być jej żal, ale jakoś nie jest. Nie umiem być poprawna politycznie.

Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Jak się nażresz, tak się później schylasz.

Otyłość powinna być uznawana za niepełnosprawność. Bo jak można nazywać pełnosprawnym kogoś, kto nie jest w stanie dotknąć palców swoich stóp, podskoczyć bez uszczerbku dla zdrowia, nie przeżyłby dziesięciokilometrowego marszu? To już nie jest sprawność PEŁNA.

Ale niepełnosprawność fizyczna w tym przypadku nie jest problemem najpilniejszym – wszak jest ona odwracalna, największe nawet sadełko można zrzucić przy odrobinie wysiłku. Gorsza jest niepełnosprawność umysłowa, powodująca, że człowiek nią dotknięty absolutnie nie widzi związku przyczynowo skutkowego pomiędzy objadaniem się a otyłością, pomiędzy brakiem ruchu a brakiem sprawności fizycznej, o urodzie już nie wspominając.

W Polsce możemy obserwować dopiero zalążek tego zjawiska. Grubych ludzi jest mało, a ci co grubi są najczęściej zdają sobie sprawę z tego, że mają problem. A w Anglii inaczej. Gruby uważa, że po prostu jest gruby. Taki się urodził, nic na to nie poradzi i nawet nie będzie próbował. Kwestia genów, urody, anatomii po prostu – tak samo jak człowiek nic nie poradzi na swój wzrost, tak w Anglii bezradny jest wobec swej tuszy. A grubych jest dużo. Nadwaga jest tu bezapelacyjną normą, normalna budowa zaś egzotyką. Grube kobiety nie wstydzą się chadzać w miniówkach i koszulkach na ramiączkach ukazując światu mało apetyczne fałdy. Grubi mężczyźni bez żenady zakładają przykrótkie koszulki, z których brzuch wylewa się dołem. Grubi jeżdżą na skuterkach i elektrycznych wózkach inwalidzkich bo nie są już w stanie chodzić, czasem całymi grupami niczym jakieś dziwaczne harleyowskie bandy.

A mnie to przeraża.

Przeraża mnie, że kobieta, którą nadwaga uczyniła bezradną wobec przedmiotu upuszczonego na ziemię, która może go podnieść chyba tylko doń podpełzając, nic sobie z tego nie robi. Nie jest jej ani wstyd, ani samej siebie żal, tylko w zupełnej beztrosce zasiada do śmieciowego jedzenia nieświadoma chyba faktu, że robi sobie krzywdę.

,,
248 comments on “Otyłość czy niepełnosprawność?
  1. Szanowna Autorka wpisu jest osobą młodą i ładną , jak się wydaje. Teraz. Oby i na zawsze, ale…w zyciu różnie bywa. To po pierwsze. Po drugie- nie to, CO Autorka napisała mnie oburza, ale JAK. Z częścią stwierdzeń zgadzam się. Ale nie z impertynencją, arogancją i brakiem empatii, wynikającymi z formy wypowiedzi Autorki.Mam nadzieję, że nie mam zbyt wielu takich znajomych w najbliższym otoczeniu takich jak Autorka. p.s. Dodam, że mam ponad 40 lat i rozmiar 38 przy wzroście 165cm., więc moja wypowiedź nie jest zależna od mojego wyglądu.

      • W czasie II wojny światowej było takie mroczne miejsce Auschwitz Birkenau. Trafiali tam ludzie z lepszą i gorszą przemianą materii, z zaburzeniami hormonalnymi i bez nich. Nie zdarzyło się jednak, aby ktoś utył…

        • No właśnie, otyłych tam nie było, a śmiertelność kilkudziesięcioprocentowa. Więc może ta otyłość nie jest jednak taka groźna, skoro wśród otyłych Amerykanów śmiertelność jest nieporównanie niższa, niż wśród więźniów Auschwitz? Może to znów propaganda dietetyków i koncernów farmaceutycznych, którzy chcą zarobić na „leczeniu” otyłości?

    • do KIKA nie jestem autorką ale zadnej arogancji nie widzę …gdzie KONKRETNIE proszę ,cytat poproszę..inaczej to nie jest zaden argument,tak to kazdy może sobie powiedzieć..

    • W tekście zostało dosyć wyraźnie zaznaczone, iż rzeczona grubaska napychała się frytkami i hamburgerem. Zatem nie choroba jest przyczyną tego, że jest gruba. Ale przecież chcącemu nie dzieje się krzywda. Dlaczego mamy okazywać względem takich ludzi empatię? Aha, nie zauważyłem ani arogancji ani impertynencji. A może to nazwanie grubasa grubasem jest impertynencją? Tak jak ludzi, którzy od początku świata byli murzynami a teraz są afroamerykanami, afroafrykańczykami czy afropolakami. O rane podkreśla na czerwono, brak takich słów w słowniku. Zatem….

      • W tym poście nie chodziło tylko o tę otyłą kobietę, objadającą się hamburgerem z frytkami. Dowód: „największe nawet sadełko można zrzucić przy odrobinie wysiłku” – jest to ogólny pogląd. Autorko, nie zawsze można tak łatwo, jak Ci się wydaje. Jestem młoda, nie jestem otyła, ale choruję na niedoczynność tarczycy i bardzo pilnując diety, ćwicząc, ciężko jest mi utrzymać wagę we względnie zdrowym przedziale, a co dopiero schudnąć. Zmierzam do tego, aby zwrócić Twoją uwagę na to, byś nie mierzyła wszystkich jedną miarą. Poza tym zgadzam się z jednym z powyższych wpisów, że wiek i zwolniony przez to metabolizm zweryfikuje Twoje poglądy.

        • niedoczynność tarczycy to przede wszystkim wynik Twojego stylu życia (czyli dosłownie tłumacząc na grekę: diety), a skoro wciąż masz z tym problemy to znaczy że masz głupiego dietetyka – poszukaj lepiej sobie kogoś w stylu Pepsi Eliot, kogoś z pasją odrzucającego stereotypy Big Farmy, którymi przesiąknięte są prawie wszystkie wyższe uczelnie na świecie (poprzez lobby i tzw.”autorytety”)… zwolniony to można mieć jedynie umysł – na własne życzenie zresztą – a nie metabolizm z powodu wieku, co za głupek to pisał?

      • Nie przyszło szanownej pani,że ta grubaska też jest człowiekiem i raz na jakiś czas, może 1x na rok marzy o tym aby zjeść coś takiego właśnie!?, niekoniecznie w jej wypadku takie jedzenie jest normą.Od takich ludzi jak pani ,tryskającym jadem należy trzymać się z daleka, a czas nieubłaganie leci i jak przyjdzie menopauza,zwolniony metabolizm,nie życzę oczywiście ale choroba, to wtedy pani złagodnieje czego pani życzę

        • Obzarstwo! Otylos! Nie, nie pomyslalam ze to jednorazowy grzech. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu to jeden z 7 grzechow glowych! Aby „dorobic” sie setki na wadze trzeba mocno sie starac! To sa lata, ba dziesiatki, naduzywania i celowego wrzucania w siebie smieci. Osoby chore, oraz przypadki z zakresu problemow psychiatrycznych powyzej przytoczone (wykorzystywanie seksualne nieletnich, w dodatku w najblizszej rodzinie!!!!) moga/musza odreagowywac. Rozumiem. Ale przeciez PL to niby katolicka wiekszosc! Co wiecej PL prawo rowniez chroni dzieci! Tyle w teorii (z sarkazmem). Wiem, ze depresja tuczy, mnie tez. Nie oszukujmy sie, ze otylosc to raz w miesiacu „wyjscie na bal” (hamburgera, frytki, pizze, wino czy inne kcal dania). To stale, ciagle naduzywanie energii. Wiem co mowie. Mialam nadwage, bo cale zycie kochalam (kocham nadal) JESC. Ponadto rodzicom wydawalo sie, ze dziecko musi dobrze wygladac (czytaj byc grube). Oni tak dobrze nie mieli w mlodosci (bieda).
          W pewnym momencie powiedzialam dosc, w 3-y m-ce schudlam 24 kg. Dieta oswiecimska (500 kcal) plus 3 godziny na silowni od drugiego miesiaca odchudzania sie (umiesnianie). Nie ma rzeczy niemozliwych, ale wiekszosc wymaga ogromnych wyrzeczen. Tyle tylko, ze od kilkunastu lat bardzo uwazam na to co, kiedy i ile jem. Ludzie nie tyje sie tylko od wody! Moja mama ma +35kg. Ale ona je za duzo, za tlusto, za slodko do tego ma niedoczynnosc tarczycy (jest po operacji). Ale jak byla w depresji i miesiac malo jadla, schudla 15kg! Co innego kilka kg nadwagi, a co innego monstrualne rozmiary. Ludzie (bylam w tej grupie) maja b.niska swiadomosc w zakresie zdrowego odzywiania sie. Zwalaja wszystko na zdowie, czas i finanse. Zawsze znajdzie sie jakas wymowka. Prawda jest taka, kilka % osob z nadwaga moze miec niezidentyfikowane problemy zdrowotne. 99% otylych zajada sie na smierc. Mozna miec przejsciowe problemy, ale trzeba szukac ratunku samemu. Nikt nie powiedzial, ze bedzie latwo. Matki karmiace dzieci „smieciami” skazywalabym na rowni z mordercami. One kopia swoim dzieciom grob lyzka!

    • A ja nie widzę w tej wypowiedzi żadnej impertynencji czy arogancji tylko obiektywną prawdę. Niektórzy żrą jak świnie, tyją do absurdalnych rozmiarów, przewracają się jak bezładne toboły przy pochyleniu, a potem dalej żrą bez opamiętania. Gdzie tu miejsce na empatię? Chyba że głupoty wypada współczuć, co to to tak. Jam mam rozmiar 42 do którego schudłam z rozmiaru 48, więc bardzo dobrze wiem o czym mówię

    • A ja się zgadzam z Autorką w 100%. Ileż można się cackać z grubasami? Nawet nie można ich nazywać po imieniu, wymyśla się jakieś neologizmy – proszę państwa, puszyste to są misie. Poprawność polityczna to najgorsze schorzenie psychiczne wszech czasów. Upośledza całe społeczeństwa jak widać. Nie wierzę w te wszystkie bzdury o dziedziczeniu skłonności do tycia – dziedziczy się nawyki żywieniowe. I tym właśnie sposobem dzieci grubasów stają się otyłymi kalekami. Jakiś czas temu w ogólnopolskim radiu słyszałam wypowiedź lekarza leczącego otyłość. Powiedział, że najwyżej 2% wszystkich otyłych ludzi jest otyła niezależnie od tego co je i jaki tryb życia prowadzi, wypijają przysłowiową szklankę wody i tyją. Reszta to zwyczajne lenie szukające usprawiedliwienia dla swojego wygodnictwa w przeróżnych chorobach. Każdy jest na coś chory – ja mam guza na tarczycy i wadę serca, hormony wyczyniają ze mną takie rzeczy, że lepiej nie mówić – ale moi rodzice nauczyli mnie zdrowych nawyków, w moim domu zawsze jadło się zdrowo i ja innego jedzenia nie znam. Zdrowe jedzenie nie jest drogie, zamiast pół kilograma „szynki”, która składa się w 80% z wody i wzmacniaczy smaku kupujesz kilka plasterków czegoś lepszego, co zjesz ze smakiem i co nie pokryje się glutem w lodówce po godzinie od przyniesienia ze sklepu. Proste, nieprawdaż? Nigdy nie lubiłam jeść mięsa, jem go bardzo mało i nie mogę się nadziwić ludziom, którzy jedzą mięso 5, czy 6 razy dziennie, nie ruszają się, a potem zszokowani dowiadują się, że mają miażdżycę. I są święcie przekonani, że odżywiają się zdrowo, no przecież to mięsko, samo zdrowie. Nigdy w historii naszego gatunku nie jadło się tyle białka, w naszej diecie mięso było marginalne, raz w tygodniu mięsny posiłek wystarcza. Pokutuje w nas jakiś kult grubasa zaszczepiony przez nasze babcie, które w czasie wojny i dziesięcioleci pustek w sklepach mogły sobie pomarzyć o szynce, to był towar luksusowy. Teraz jak widzą te wszystkie specjały leżące w sklepowych lodówkach, to im się oczy świecą. Moja babcia chuda nie jest, ale chodzi i stęka, że chciałaby wyglądać tak dobrze jak jej koleżanka – kobieta, która nie jest w stanie samodzielnie chodzić przez otyłość, jest całkowicie zależna od otoczenia i niebawem zacznie robić pod siebie, bo już trzeba ją dźwigać do łazienki. Ale uważa, że dobrze wygląda. Czy to nie jest chore?
      Zawsze byłam szczupła, ile ja się musiałam nasłuchać uwag pod swoim adresem to tylko ja wiem. Można mnie publicznie nazywać chudziną, głośno mówić, że mizernie wyglądam – tak grubasy leczą swoje kompleksy, dlatego ich nie znoszę. I jeszcze jedno – jest spora różnica między szkieletami odchudzanymi na siłę, nieszczęsnymi anorektyczkami zagłodzonymi na śmierć, a osobami takimi jak ja: 170 cm wzrostu, 50 kg wagi, przejeżdżam na rowerze przynajmniej 200 km tygodniowo mimo moich wrodzonych chorób i niedawno poproszono mnie o dowód, mimo, że dobijam do czterdziestki. Może grubasy niech się zastanowią kto jest ich prawdziwym wrogiem – osoby, które nie chcą się z nimi cackać i nazywają rzeczy po imieniu, czy ich własne lenistwo, pobłażanie sobie i wymuszanie na otoczeniu tego samego.

        • Pani Jagno, wypowiedź Pani, jak również Oleny wydają mi się okrutne.
          Nie wszyscy bowiem są tak silni psychicznie..aby narzucić sobie reżim i ograniczenia, wytrwać w postanowieniu zrzucenia kilogramów..i osiągnąć upragniony rezultat.
          Przeczytawszy Pani wypowiedź poważnie zastanowiłam się nad sobą.
          Zazdroszczę Pani życia w Anglii. Myślę że czułabym się tam bardzo dobrze. Mając swoje 118 kg.
          W swojej maleńkiej wiosce jestem najgrubszą kobietą. Czuję się z tym okropnie. Tam byłoby mi lepiej.
          Od dawna ubieram się w ciucharniach, bo właśnie tam znajduję importowane z Anglii rzeczy w dużych rozmiarach, tzn 22-24 – aktualnie takie są mi potrzebne.
          Byłam kiedyś szczupłą dziewczyną i ważyłam 60 kg. Dobrze wiem jak to jest być zgrabną i atrakcyjną. Lecz nigdy nie krytykowałam i nie oceniałam ludzi puszystych. Przeciwnie- współczułam im bardzo.
          Oby Pani nigdy nie przytyła. Podobnie jak pani Olena.
          Nie wiecie co czują osoby otyłe, jak bardzo jest im w życiu źle i jak bardzo chciałyby aby ich sytuacja się zmieniła.
          Z punktu widzenia osoby otyłej którą jestem teraz, a także osoby szczupłej którą byłam kiedyś napiszę jeszcze,że otyłość JEST pewnego rodzaju niepełnosprawnością. I niepełnosprawność ta pogłębia się w miarę przybywania kolejnych kilogramów.
          I nie dzieje się to tylko na poziomie ciała, lecz co gorsze- również i ducha.

      • Masz 1000% racji! Rodzina mojego męża – prawie wszyscy po 120 kg żywej wagi! Ale przecież to nie przez te pyszne serdelki, spalone na grillu karkówki i hurtowo pałaszowane mięcho. A do tego kanapa i telewizor. Nawet by passy u teścia, ciężka cukrzyca, dializy, wylewy i zawały serca poszczególnych ciotek i wujków, nie są w stanie przekonać ich, że muszą zmienić swoje nawyki żywieniowe i zacząć się ruszać na świeżym powietrzu. „Bo to przecież wina genów”…

    • Autorka ma całkowitą rację !!! Od pewnego czasu buduje się akceptację dla wszelkich inności – skrajności. Tymczasem człowiek otyły podobnie jak zbyt szczupły powinien być mobilizowany do zmiany tego stanu ze względów zdrowotnych.

    • Autorka nikogo nie obraziła. Kika ma ponad 40 lat, ja mam ponad 50. Zawsze bylam szczupła, teraz po menopauzie zmienił mi się rozmiar o jeden numer. Tylko o jeden, bo bardzo tego pilnuję. Nie dopuszczam do wielkiego brzuszyska chociaż też lubię dobrze zjeść i lubię słodycze. Poprostu rozsądek pierwszy przed łakomstwem. Dlaczego? Ano dlatego, że wstydziłabym się chodzić z takimi fałdami i brzuszyskiem. I też mnie razi widok coraz większej ilości osób grubych i zaniedbanych. Odsetek chorych jest niewielki. I nie ma co owijać w bawełnę tylko głośno mówić o tym problemie. Wyjdzie to grubym na zdrowie.

    • Właśnie z uwagi na metabolizm pewnych rzeczy należy sobie odmówić i tu autorka ma stuprocentową racje. Zaznaczam, że nie mam nic przeciwko puszystym. Rozumiem, że często otyłość jest skutkiem choroby, ale doprowadzania się do kalectwa na skutek obżarstwa nie pochwalam.

    • dobry wpis, bez ogródek i owijania w bawełnę.
      :)
      W końcu kogo to obchodzi, że jesteś gruba/gruby
      Nikogo.
      Nawet jeśli się ktoś pośmieje pod nosem to i tak to nie zmienia faktu, że nasza tusza to sprawa każdego z nas.

      Jak się jest grubym, trzeba coś z tym zrobić.
      Dla siebie
      I tylko dla siebie, dla swojego zdrowia, swojego samopoczucia.

      Autorka ma rację.

      Wystarczy niewiele
      – najpierw przebadać się, (zwłaszcza tarczycę),
      - potem zapisywać sobie co się je (przez min tydzień – pozna się swoje nawyki)
      - a potem dodać trochę aktywności, choćby kilka minut
      - dokonać zmian w swoim menu

      Pozdrawiam

  2. Ja również nie kieruje swojego popędu w stronę ludzi otyłych, sam jestem szczupły, może nie super wysportowany, ale jednak się ruszam i zwyczajnie nie mółbym być z kimś takim w związku.
    ALE: ogólnie nie przeszkadza mi widok takich ludzi na ulicy, w pracy, w szkole, na zajęciach, na basenie… rozmawiam z nimi, nie traktuje ich z wyższością, posiadam tolerancję.
    Nie jest moją rolą oceniać dlaczego ktoś jest puszysty – nie interesuje mnie to. Ciekawy jestem, czy autorka posta jest pewna, że w życiu się od niczego nie uzależni. Życie weryfikuje wiele spraw – sama kiedyś możesz być gruba (bo po klęsce życiowej będziesz uzależniona od jedzenia), chuda (wpadniesz w anoreksje), możesz być narkomanką, alkoholiczką…
    Liczy się to że teraz jesteś taka wspaniała i piękna. Zza szyby monitora.

  3. Mnie jest żal jak widzę te młode wygłodzone pindy które chwieją się przy każdym nawet lekkim podmuchu wiatru i nie są w stanie wejść na 2 piętro o własnych siłach bo zjadły dziś mały jagurcik popity 2 litrami wody

  4. Nie zawsze nadwaga jest z winy „grubasa” Czy autorka nie słyszała o takich schorzeniach jak nadczynność żuchwy lub niedomykalność lodówki?!?!

  5. Dobrze i dobitnie! Obchodzimy się z nimi jak z jajkami, a po pierwsze sami się zabijają na własne życzenie, a po drugie ma to wpływ na resztę społeczeństwa. Np. kupując bilet w kasie placisz za jeden, tymczasem dostajesz miejsce koło kogoś kto siedzi na swoim i Twoim miejscu. Wesoło? Nie! Masz jeszcze miejsce na tolerancje? Nie! Więc nie róbcie z siebie takich aniołów.

    • Bo te grubasy to tacy wkurzający podludzie prawie, powinno się dla nich specjalne obozy zrobić chyba. Się jeszcze głupio tłumaczą że to przez cukrzyce, przez leki, przez ciążę… KNP by im pewnie pogonił kota jakby wielu z nich nie dostało ani roboty bo słaba prezencja ani zasiłku bo to wbrew zasadom KNP. By w wiekszosci albo schudli albo zeszli i by się problem skończył.

    • jestem grubą babą ale zapewniam cie że nikt nie musi obchodzić się ze mną jak z jakiem w kinie czy w autobusie zajmuję jedno miejsce w przeciwieństwie do wychudzonych młodych pind zajmujących dwa miejsca gdyż jedno zajmuje owe chude coś a drugie jej torba ponieważ gdyby położyła ją sobie na kolana jej ciężar mógłby pindzi kości połamać , chamstwo tez ma wpływ na społeczeństwo a jakoś chamstwo jest tolerowane przez społeczeństwo w wiekszym stopniu niż otyłośc

      • Temu komentarzowi trudno odmówić racji. O ile na otyłość nie zawsze można mieć wpływ, na chamstwo – zawsze. Jest dla społeczeństwa znacznie bardziej dotkliwe niż otyłość, ale można łatwiej je zwalczyć. W Polsce – na razie – chamów jest więcej niż otyłych.

  6. przyczyn otyłości jest wiele, ale jedną z nich jest nie tyle śmieciowe jedzenie co fakt że jedzenie dobrej jakości jest drogie, to raz, po drugie jedzenie jest fałszowane, soki tak naprawdę nie są sokami, chleb nie jest chlebem, ser serem, mleko mlekiem, a w wędlinach nie ma mięsa, człowiek który nie możliwości kupowania prawdziwego jedzenia je to co mu szkodzi i dodatkowo jeszcze go tuczy, taki człowiek jest z góry skazany na klęskę, bo nie każdy ma siłę przeglądać dużo książek i szukać drogi do odchudzania na którą go stać, wiem co mówię bo jedząc śmieciowego jedzenia, starając się zdrowo odżywiać i naprawdę unikając słodyczy tyłam, ale teraz całe szczęście udało mi się schudnąć znalazłam moją drogę do szczupłej sylwetki

    • Jadąc autobusem, czy lecąc samolotem płacę za komfort jazdy, a tu obok usiądzie wprawdzie chuda, czy szczupła, ale niezbyt świeża..spod pach cuchnie, ai majteczki pewnie nie zmieniane, albo perfumek za dużo użyła..może o tym będę pisała na swoim blogu..

      • szkoda tylko, że nie zauważyłaś, że grubasom to nawet porządne mycie nie pomaga zatuszować smrodu ich cielska – poci się toto przy każdym ruchu bo przecież taszczenie tych kilogramów tłuszczu to nie lada wysiłek – i ten cały syf przez nich pożarty potem paruje przez skórę, której powierzchnia ze 2 razy większa jest przecież, no to i smród większy

  7. A mi przeszkadza widok GRUBASOW. Choc tylko w niektorych miejscach.
    Jak widze taka osobe na ulicy, to spoko. Nie wiem przeciez DLACZEGO jest taka gruba.
    Jednak kiedy widze gruba LOCHE wcinajaca kebaba w knajpie i razem z nia dziecko, ktore pochlaniajac FRYTKI i COCA COLE pecznieje w oczach, to mam ochote powiedziec do sluchu kilka slow, mamusi tuczacej swoje dziecko.

  8. Szanowna Autorko,
    Rozumie Twoje aluzje dotyczące wagi otyłości i wyglądu, lecz Droga Autorko proszę wziąć pod uwagę choroby które powodują otyłość!!! życzę dużo zdrowia także psychicznego!

  9. zgadzam się w całości z artykułem, nie tylko objadanie ale też styl życia, ludzie którzy do kiosku na drugą stronę ulicy musza jechać samochodem itp przypadki.

  10. …mnie to spotkalo. bylam mloda, piekna i zgrabna. nagle choroba i hormony w duzych dawkach, przez rok przytylam 40 kilogramow. przez 10 lat probowalam je zrzucic, wyprobowujac wszelkie dostepne metody, lacznie ze sportem od rana do wieczora, 2xdzienni basen itp. nadal bylam gruba, bylam wysportowanym grubasem. i pewnie takie slodkie idiotki, wychudzone krzywe nozki jak dwa wykruszone sporty, wielki leb – niestety w dzisiejszych czasach jest moda na niedozywienie co skutkuje nieproporcjonalnie wielka glowa w stosunku do ciala, raczki jak u pajaka…do tego highheelsy jak konskie kopyta…wytykaly mnie palcami… powiem jedno – zjedz snickersa :-)

    ps. …cale szczescie nigdy nie ocenialam ludzi po wygladzie – siebie tez nie ;-)

  11. Miałem nie pisać ale …kiedyś na spacerze idąc z żoną usłyszałem komentarz starszej kobiety …Boże co ten facet w niej widzi ale locha ….wiedziałem że żona słyszała ,czułem jak kuli się w sobie i zamyka .Kiedy ją pobieraliśmy waga 46kg dziś 98 kg zapłaciła wysoką cenę swoim zdrowiem ,wyglądem by nasza rodzina była pełna ,by były w niej dzieci , przez 5 lat leczyła się by w końcu urodzić dwoje zdrowych bobasków ,kocham ją za to jaka jest , że mam z nią szczęśliwy dom ,za jej mądrość i serce NIGDY się jej nie wstydziłem , wiem że otyłość to nie zawsze opychanie się jedzeniem czasem przyczyny są inne . Jesteśmy aktywną rodziną , wiem że ona się bardzo stara by zgubić choć 1 kg i ja ją wspieram na razie 5 udało się zgubić ale nie ważne i tak ją KOCHAM

    • brawo prawdziwy facet !!! bo takich ludzi jest malo a wiem ze to wazne dla kobiety Ja przytylam w ciazy 40 kg tez wazylam kolo 100 wiem jak to jest …nigdy do dawnej wagi nie wrocilam ale moj maz tez nigdy mi nic nie powiedzial ale wlasnie taka jest cena za posiadanie dzieci

    • Juz cie kocham Tomaszu za to ,ze kochasz w zonie czlowieka.Tak latwo przychodzi mlodej”moze’ pieknej oceniac,obsmiewac.No coz to kwestia delikatnosci,ale tez braku empatii,w zyciu nic nie jest ani biale ani czarne.gdybysmy wszyscy byli piekni zgrabni,szczupli to tez znalazla by sie osoba,ktora cos by tam wynalazla.Ale tak nie jest.Droga blogerko prosze walczyc o to aby „zwykli” ludzi o przecietnych dochodach mieli pieniazki na zdrowe jedzonko.Prosze walczyc o to by tacy wedlug pani ludzie( w pogardzie u pani) mieli dostep do lekarza.Ale tak naprawde prosze nauczyc sie tolerancji.Moze to pani mnie widziala? Bo ja tez jestem gruba nie z wyboru jedzac kebaby,ale bez wyboru choroby.I wiem ,ze duzo tych co ciezko choruje chcialo by byc grubym ,ale zyc.

    • Brawo. I za to szacun. Nie ocenia się książki po okładce. Nie znamy sytuacji osob otyłych. Czasami może to być wynik choroby. Ja nigdy nie byłam chuda wazylam 79 kg przy wzroście 173, zaszłam w upragnioną ciążę i przytyłam 23 kg, dziś ważę 93 niestety, ale nie żałuję bo mamy śliczną 5 miesięczną córeczkę (ile osob by dało żeby mieć dzieci bo nie mogą). Tersz zaczynam dietę chodź nie wiem czego mam jeszcze nie jeść bo mało co jem a waga stoi i woda się zatrzymała. Ale cóż mam moj mały i duży skarb. Dlatego brawo dla Ciebie. Kochasz żonę taką jaka jest. I nie rozumie jak mozna kogos nazwac grubasem lub innym przezwiskiem. Każdy może kiedyś przytyć.

  12. Ludzie ,nauczcie się czytać ze zrozumieniem…autorka tylkokrytykuje fakt ze bardzo czesto otyli ludzie nie chca zdać sobie sprawy że ich problemy z normalnym funkcjonowaniem i czesto zdrowiem spowodowane sa otylością i nie próbuja nic z tym zrobić.Więc nie prorokujcie jej tych samych problemow z wiekiem bo kto zdaje sobie sprawe z tej zalezności bedzie próbował do tego nie dopuścić a jak się już zdarzy to bedzie przynajmniej zdawał sobie z tego sprawe i robił co w jego mocy aby się otyłości pozbyć.Abstrachuję tu od przyczyn chorobowych ale nimi sie autorka nie zajmuje. Mówimy o zwykłej otyłości i tyle.

  13. Witam serdecznie, sama miałam problemy emocjonalne przez całe życie i byłam gruba, dopiero po pięćdziesiątce udało mi się schudnąć 30 kg. Nadal walczę ze swoją emocjonalnością i utrzymaniem wagi. To bardzo trudne. Pozdrawiam.

  14. A ja się w 100% zgadzam z autorką. Jak można tka bardzo nie szanować swojego ciała, żeby doprowadzać się do takiego stanu??? Nie mówię teraz o osobach otyłych ze względu na chorobę, bo to jest zupełnie inna kwestia i takim osobom należy współczuć, a nie krytykować. Proszę mi wybaczyć, ale widok spasionego 5cio, czy 10cio latka doprowadza mnie do białej gorączki! Tak samo jak rodzinne wypady czy urodziny do Mcdonald’sa… jak można coś tak strasznego zrobić dziecku??? Przecież przez takie zachowanie rodziców, dzieci w życiu dorosłym będą miały tylko i wyłącznie problemy. „bo moje dziecko jest zdrowe i ma apetyt”- co to jest za argument??? a później rosną takie „kaleki”, o których pisze autorka- osoby niepełnosprawne, zupełnie nie samodzielne… to jest przykre… i niesamowicie żałosne…

  15. No cóż, ja jestem 55 i „gruba” od dzieciństwa. Nie wiem skąd czerpiesz wiedzę o tym co „gruby” myśli i dlaczego robi to co robi, czyli na przykład je niewskazane rzeczy. Wyrażasz to w sposób … hm… jak by tu napisać mało przyjazny… dla „grubych”… Ale sądzę, że jesteś dorosła, więc i wiesz co robisz, i już nie zmienisz swojego podejścia, więc nie będę się tym zajmować. Napiszę ci trochę o sobie i o moim problemie – otyłości. Pełną wiedzę mam stosunkowo niedawno, bo… to bardzo złożona sprawa. Ale wiem i wiedzą to moi bliscy. No więc zaczęło się źle: tata „bawił się mną” w sposób niedopuszczalny. Pierwsze konkretne wspomnienia mam z okresu, kiedy miałam 3-4 lata. W okresie niezwykle dużego pobudzenia duchowego – czyli komunii – tata mnie po prostu zgwałcił. Mama o wszystkim wiedziała doskonale, dla niej to była forma uzyskania spokoju przed jego jurnością. Już wtedy bałam się go potwornie i zaczęłam tyć, zwłaszcza, że byłam bardzo chwalona za to, że jadłam wszystko z talerza ( a które dziecko nie chce zadowolić rodziców). Kiedyś za jakąś dziecinną głupotę, którą w dodatku zrobiła moja młodsza siostra, zbił nas obie – choć jako starszą starał się mnie „bardziej uświadomić”. Potem chorowałam dwa tygodnie i przez kilka kolejnych chodziłam ubrana „po szyję” a był upalny przełom maja i czerwca. W wieku ok. 11 lat ważyłam ponad 80 kg. „Inne czynności seksualne” praktykował na mnie aż do matury, potem nie bardzo mógł, bo wyjechałam na studia. Żeby kontrolować sytuację, bo zwłaszcza jako dziecko chodziłam i opowiadałam o tatusiu „dziwne rzeczy”, wśród krewnych i znajomych rozsiewał opinię, że ja „mam coś z głową” (a nawet gdyby tak było, to dlaczego nigdy mnie nie leczył u lekarza „od głowy” – na to nikt nie wpadł). Jeszcze mogłabym sporo dorzucić, tylko po co. Nie, to nie była rodzina z tzw. marginesu, zdecydowanie tzw. „porządni ludzie”. I wykształceni. W takim domu ja – całe życie gruba i wiecznie przestraszona i agresywna na zmianę. Ile oberwałam od dzieci i dorosłych – to tylko ja wiem. Ile wyzwisk, poniżenia, ostentacyjnego obrzydzenia i pogardy, bo nie mogę czegoś zrobić… Ile bólu mi to sprawiało – też tylko ja wiem. Na szczęście dziś już nie mam kontaktów z tymi ludźmi – może nie będę ich mieć nigdy – bardzo bym sobie tego życzyła. Wiecznie na diecie – bezskutecznej. Nikt nie umiał/nie chciał mi pomóc. Jak się źle czułam i prosiłam lekarza o skierowanie na badania, to słyszałam, cytuję: „Gruba pani jest, jak pani schudnie, to się będzie pani czuła dobrze” – i skierowania NIE dostawałam. Po latach zaczęłam robić porządek ze sobą. Niestety okazało się, że powinnam była z lekarzami trochę się posprzeczać, bo przez wiele lat „hodowałam sobie” chorobę, która zdecydowanie wpływa na moją wagę i bierze się z autoagresji. Ciekawe, skąd u mnie autoagresja :/ Konkludując: jak patrzę na otyłych ludzi, zwłaszcza jedzących coś szkodliwego, to zwykle zastanawiam się, dlaczego oni to sobie robią, co musiało się zdarzyć w ich życiu, że są dla siebie tak strasznie okrutni… jak mama… jak tata… jak siostra… jak kuzynki… Dziś dalej jestem gruba. Mam przyjaciół, wspaniałą rodzinę…Grono ludzi, którzy nie patrzą przez stereotypowe okularki nastolatek: jak kto wygląda, ale kim i jaki jest. Jest to historia prawdziwa, nie ma tu ani słowa nieprawdy, bądź zmyślenie – jest to moja własna historia. I ona uczyniła mnie taką jaką dziś jestem: mądrą, niezależną i wolną kobietą. Wolną także od mojej własnej historii.
    Na koniec mam apel: ci, co są grubi – do odgrubiania, co co są chamscy – do odchamiania, ci co są głupi – do odgłupiania…

    • I jeszcze jedna krótka informacja do mojej opowieści: kolega, który najbardziej znęcał się nade mną za moją otyłość dziś ma okazję się wykazać. Jego córka jest tak gruba, że o mojej tuszy może pomarzyć. No i skąd w jego doskonałej rodzinie taki grubas/wieprz/spaślak/tucznik/podczłowiek? Pani Jagno, pani sobie wybierze adekwatne wg pani określenie. Pozdrawiam i życzę zdrowia i utrzymania linii do końca życia.

  16. Pominąwszy problem otyłości, bo to temat rzeka, ale gdzie była obsługa kiedy trzeba było podać Pani klucz skoro natychmiast się rzuciła do podnoszenia samej Pani? No gdzie?…..A autorka nie mogła pomóc? Przecież można mieć różne poglądy, można być pokraką i super laską ale na litość, przede wszystkim bądźmy ludźmi dla siebie.
    Po ulicach chodzą niepewnie ludzie, jedni są „zawiani” inni po prostu chorzy, czy też należy się przyglądać i wytykać niezgrabność?

    • a czemu pomagać leniowi? Może właśnie jedyne najlepsze wyjście to pokazać komuś, jaką sobie krzywdę wyrządził przestając pomagać? To samo dotyczy pijaków i narkomanów.

  17. a ja jestem osoba w wieku emerytalnym i twierdze, ze za duzo jest spolecznej toleracji dla osob, ktore sa grube w wyniku zwyklego obzarstwa co jest z kolei wynikiem lenistwa i bylejakosci zyciowej. A potem krzyk: jestem chory/chora, nalezy mi sie opieka medyczna i wspolczucie – zadam tego od spoleczenstwa, nalezy mi sie. Na stan zdrowia /nie wspominam o wygladzie/ nalezy swiadomie pracowac. Obecnie jest tyle zrodel wiedzy na ten temat, nie to co w czasach mojej mlodosci. Ale trzeba tez siebie samego pokochac i powiedziec sobie: jestem warta zdrowia i pieknego wygladu – dla siebie samej. Uprawiam jeszcze dzialke dla ruchu i owocow, z ktorych robie soki i dzemy bez konserwantow: zel-fixow , cukru zelujacego i dlugiego wysmazania. Prosze poczytac o aronii!!!
    A do tego jeszcze gimnastyka i profilaktyka zdrowotna bo jak sama nie zadbam o moje zdrowie to wiadomo…Zycze wszystkim duzej swiadomosci i to we wszystkich aspektach zycia oraz aktywnosci.

    • Jestem pielegniarka na intensywnej terapii, wierzcie mi,ze problem otylosci pacjentow odbija sie na moim kregoslupie, sprzet np tomografia u osoby otylej jest nie do zrobienia, karetki niedostosowane to takich ciezarow,wiele by wynieniac, moze to skloni ludzi do przemyslenia niektorych rzeczuy

  18. nazywanie TŁUŚCIOCHA „puszystym” to jak nazwanie mordercy „łobuziakiem”. Kretyni zażerają się bez żadnego umiaru , a potem latają po lekarzach bo to albo staw , albo wątroba , albo cukrzyca, albo jeszcze inne choroby. Za służbę zdrowia płacimy wszyscy – w związku z powyższym powinno wprowadzić się zasadę – LECZYMY ZA DARMO , ale tylko z NORMALNYM bmi. Jak GŁUPI TŁUŚCIOCH chce się obżerać – to bardzo proszę – ale leczy się NA WŁASNY RACHUNEK.

    • Szczery zapomniales ze te tlusciochy jak i ty tez placa na ta sluzbe zdrowia. Mowimy o zywnosci.
      Jak to mozliwe ze kurczak juz po miesiacu ma wage 3-4 miesiecznego wedlug norm. Szpikuje sie co sie da sztucznymi hormonami i potem to wszyscy jedza. i tez zjesz to co inni a za 3 misiace 5kg do przodu.
      To wytlumaczenie pani autorce o Angielskiej grubosci.
      W polsce dopiero zaczyna sie szpikowanie zywnosci roznymi hormonami lub antbikami zeby bylo „zdrowsze” i dluzej przetrwalo.

      • masz rozum to z niego korzystaj. Z kurczaka zdejmij skórę, bo w niej i tłuszczu pod nią najwięcej hormonów. Generalnie nie zażeraj się mięsem, kupuj sezonowe warzywa na targu, siej zioła w doniczce na parapecie, pij więcej wody, nie kupuj soków w kartonach, wybieraj chleb z pełnego przemiału itd. MOŻNA!

  19. Do Tomka: dziękuję za Twoją wypowiedź. Podnosi na duchu świadomość, że są faceci, którzy widzą w kobiecie inne wartości a nie tylko piękną figurę, ciało…
    Sama przytyłam w ciąży 30 kg i wiem, co znaczy walka o każdy stracony kilogram.
    Tak, jestem grubaską. I tak, jestem bardzo wysportowaną grubaską, żeby dotknąć palców u stóp nie potrzebuję zginać kolan. Samochodem jeżdżę tylko na cotygodniowe zakupy i dłuższe trasy, na co dzień, również do pracy, jeżdżę rowerem.
    Aktywnie spędzam czas z moim dzieckiem – spacery, rolki, rower, basen – codziennie jakiś sport.
    Wyniki krwi mam jak noworodek, żadnego podwyższonego ciśnienia, cholesterolu etc.Nie chodzę do lekarza, ponieważ jestem zdrowa, nie naciągam NFZ-tu na wydatki ;)
    Mój mąż nie ma do mnie pretensji, ponieważ widzi, że nie zalegam na kanapie z paczką chipsów, przed telewizorem… Mój mąż i syn to wysokie, szczupłe chłopaki, gotuję dla nich w domu, gotuję zdrowo, jemy to samo, tylko ja dużo mniej niż oni. I oni nie mają problemu z nadwagą a ja mam.
    Kiedy idziemy razem, toczę się obok nich jak kuleczka, chociaż bez zadyszki i nie zlana potem, z czerwoną twarzą.
    I co powinnam zrobić, odstrzelić się, bo są ludzie, a jest ich wielu, którzy nie tolerują grubasów? Zanim kogoś osądzicie, zastanówcie się…

  20. W naszym społeczeństwie łatwiej jest być alkoholikiem niż osobą otyłą. Ludzie akceptują alkoholików a nawet in współczują ale osoby otyłe to osoby leniwe, łakome, głupie, słabe …………. czy w naturze w świecie zwierząt występują osobniki otyłe ?????? Nie!!!! a dlaczego bo zwierzęta nie mają emocji, maja instynkty. Czy osoba otyła molestowana od 5 do 17 roku życia przez brata która nigdy, nigdy nie opowiedziała o tym nikomu jest słaba, leniwa, łakoma czy głupia????? Czy osoba bita przez ojca alkoholika tak, że miała do 12 roku życia 4 razy złamaną rękę od „trzymania gardy” jest słaba, leniwa czy głupia? Jedzenie, zajadanie, przejadanie jest formą terapii.Wszyscy uznają i wiedzą, że alkoholizm jest chorobą duszy – otyłość również. Ale otyłe osobą są passe. Przez 40 lat nie spotkałam osoby otyłej która chciała by być otyła. Następnym razem będziesz z taka pogardą pisała o osobach otyłych zastanów się czy tak samo gardziłabyś 10 latką przytapianą w wannie przez matkę za błędy ortograficzne.

      • Ciesze sie Jagno ze jestes chuda zdrowa i nie masz nigdy pod górke ale niestety pojecia o psychice i duszy „grubasa” nie masz bo dla Ciebie to jest obżarstwo a dla tej Pani być może ulga po koszmarze dnia codziennego jej sposob na stres nigdy nie zrozumiesz osoby z otyłością a tacy jak my Otyli wiemy jak to jest może w wieku 50 paru lat do ciebie to dotrze jak przestaniesz panowac nad wlasnym ciałem

        • Rozumiem, że szczupli nie mają koszmarów dni codziennego, ich życie usłane jest różami i nie muszą z tego powodu zajadać emocji – dlatego właśnie są szczupli, żadna ich zasługa, żadna dieta ani aktywność fizyczna, tylko po prostu efekt łatwego życia. W duszy grubasa zaś siedzi cały niewyobrażalny wszechświat emocji, które musi ukoić hamburgerem bo inaczej by zwyczajnie pękł na strzępy rozsadzony własnym życiem wewnętrznym. I szczupły tego nie zrozumie.
          No, masz rację – nie rozumiem.

        • wcale się nie cieszysz, zakłamana grubasko. Ile pogardy od utuczonych dla ludzi dbających o siebie na tym forum. Niby dlaczego nie nazywać Was tłuściochami, skoro Wy możecie osobę szczupłą nazwać „chudą”?

  21. do Jagody
    gratuluje Ci, ze mialas sile , zapewne wiedze i wsparcie, zeby zrzucic ten psychiczny balast. „Tamte czasy”, w ktorych ksztaltowaly sie nasze osobowsci /ja 62l/ to byl „ciemnogrod”. Dzisiaj jest zupelnie inaczej; morze informacji, instytucje pomocy psychcznej. Jestem przekonana, ze nikt z potepiajacych tutaj „otylosc” nie mysli o osobach chorych ale o tych bezmyslnych i leniwych. Chociaz chroba nie moze tez usprawiedliwiac „nicnierobienia” ; znajoma, gruba z powodu tarczycy, wcinala pelne talerze jadla !

    • czemu do Autorki Pani zwraca się per „ty” a grubą kalekę-na-życzenie tytułuje „Pani”? I dlaczego swą grupę grubasów tytułuje z wielkiej litery? Aż tak się ciasteczka rzuciły na ortografię i gramatykę? Litości! Ad rem: wychowałam się w rodzinie z kultem jedzenia i się z tego kultu wydostałam. I uczę swą obecnie 75-letnią matkę po usunięciu woreczka żółciowego, że zdrowe jedzenie może by smaczne, czym mama jest zachwycona (wyrzucała jej z lodówki swego czasu np. placki ziemniaczane – w dobie takiej dostępności do dobrych produktów – jak można jeść takie paskudztwo, powiedzcie mi proszę ??)

  22. Jak byłam mała, każdą wolna chwilę spędzałam na wsi. Bieganie po lasach, łąkach, polach, włażenie na drzewa, chodzenie do sklepu odleglego o niemal 3 km, ewentualnie jazda rowerem – jeśli akurat był sprawny, albo nie pozyczył go sąsiad. I zdrowe wiejskie jedzenie – domowe przetwory, mleko od krowy, świeże mięso (i smalec też) po świniobiciu… „Wyrośnie z tego…”, mówili. Na moment wyrosłam, ale nie perfekcyjnie, nie doszłam do wyglądu kolezanek, ważących 45kg… W liceum zaczęły się prześladowania, odtrącenie z grupy, mieszkanie w internacie, co równe jest braku kontroli posiłków i „przegryzaczy”. Na studiach musiałam gotować sobie sama… więc szłam po półprodukty, ewentualnie zamawiałyśmy pizzę z koleżankami. Wielu diet próbowałam, również pod kierunkiem lekarzy. Wielu lekarzy odmówiło mi też skierowania do endokrynologa. Diety nie pomagały, durne komentarze obcych na ulicy też nie… Ostatnie 3 lata ruszyło… nieco schudłam, udało się też dostać do dobrego endo i zrobić badania, które wykazały to i owo… niestety, poradnię zlikwidowano, a na prywatne wizyty+badania mnie nie stać. obecnie czekam na wizytę w państwowym szpitalu (w sumie 1 rok i 10m-cy, pozostało mi jeszcze do odczekania 9m-cy)… Prywatnie za to musiałam rozpocząć terapię, bo problemy ciągnące się od dzieciństwa (nieakceptowanie mnie przez matkę, alkoholizm ojca i dziadka to tylko wierzchołek góry lodowej), nieakceptowanie przez rówieśników, mobbing w pracy, stany depresyjne i myśli samobójcze, perfekcjonizm, zajadanie problemów zniszczyły mnie kompletnie. Otyłośc to złożony problem i może mieć swoje źródło w jedzeniu (u mnie to zajadanie problemów), ale to też cała masa zdarzeń, które do tego skłaniają. Obecnie mogłabym nic nie jeść, a tyłabym od czystej wody… tak jedzenie i ciągły stres w dzieciństwie zaburzyło moją gospodarkę hormonalną. Sport też pomaga… stracę 8kg i magicznie stop – ani grama więcej. Ubrań szukam w necie i szmateksach, ale i tak najbardziej boli czyjaś kąśliwość. Nie wiesz człowieku, jaka historia kryje się za tą otyłością, więc zamilknij.

    • jakie to rzewne, jakie skoncentrowane na sobie. Na studiach Pani musiała sobie sama gotować? To oburzające! Tak wykorzystywać podrośniętą dziecinę. Proszę dalej się użalać nad sobą i tyć. Kto broni?

    • Jesteś typowym grubasem z pretensjami do całego świata. Uważasz, że tylko grubi ludzie mieli problemy w dzieciństwie? Znaczy, że chudzi nie maja problemów ze sobą, w ogóle żadnych problemów? Ja miałam bardzo niską samoocenę mimo, że byłam zawsze szczupła i atrakcyjna, ale moje otoczenie wmówiło mi, że jest inaczej. Kiedy zmieniłam to otoczenie i kilka osób zupełnie niezależnie od siebie zasugerowało mi, że może powinnam zostać modelką najpierw zareagowałam obronnie – byłam przekonana, że to drwiny. Dopiero po kolejnej takiej sugestii przejrzałam na oczy. A wiesz dlaczego byłam zawsze przekonana o swojej nieatrakcyjności? Bo mamusie moich otyłych kuzynek i koleżanek, oraz one same wpoiły mi przekonanie, że to ze mną jest coś nie tak. Leczyły swoje kompleksy moim kosztem i zupełnie nie przychodziło im do głowy w jaką psychiczną ruinę mnie wpędzają. Kompleksy i niska samoocena zrujnowały mi życie, a wszystko dlatego, że grubasy źle się czują we własnej skórze i zamiast się za siebie zabrać wolą wyżywać się na normalnych ludziach. Proponuję więc żebyś to ty zamilkła, bo nie wiesz o czym mówisz. Jesteście świętymi krowami, nie można was tknąć. Każde zwrócenie uwagi na wasz problem kończy się jazgotem, że jak to! przecież ja jestem gruba bo: choroba, molestowanie, bolący paluszek, niepotrzebne skreślić. Tak jakbyście tylko wy mieli problemy.

  23. Witam. Mam prawie 70 lat i z przykrością obserwuję, jak niezauważalna kiedyś czynność powoli staje się problemem. To też jest NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ. Czy według autorki sam jestem sobie winien, bo żyję zbyt długo?

    • po co te zaczepki? Naprawdę trzeba wiele złej woli, by tak odczytać artykuł. Pomogę: chodzi o osoby, które na własne życzenie stają się niepełnosprawne. Ja bym do tego dorzuciła pijaków i narkomanów. Oburza mnie, że takie dobrowolne kalectwo jest nagradzane w PL rentami gdy tyle osób (w tym starszych) nie otrzymuje pomocy finansowej i medycznej w chorobie, która po prostu przyszła. Pozdrawiam, zdrowia życzę.

  24. A ja kocham swoją żopnę grubaskę, która napewno jest pogodniejszą osobą od Autorki, jak sądzę, szczupłej, spełnionej, pięknej i wrednej kobiety.

  25. W UK jest najwyzszy odsetek otylych w calej Unii Europejskiech. Lekarze bija na alarm, poniewaz w Szkocji az 50% dzieci ma znaczaca nadwage. MIeszkalismy w poludniowej Anglii przez 8 lat I mialam przyjemnosc pracowania w lokalnym srodowisku przez 5 lat. W naszym biurze niemal 80% kobiet mialo nadwage, ale nic nie robily, zeby zmienic swoje nawyki zywieniowe. Zadna z tych kobiet nie miala problemow ze zdrowiem. Jedna, ktora osiagnela stan zagrozenia zycia miala zalozona opaske na zoladek. Kuracja trwala ponad rok I kobieta schudla. Co z tego, jak po dwoch latach wrocila do „zazerania sie” I zaczela znow tyc w zastraszajacym tempie… Po urodzeniu dziecka zapisalam sie do lokalnej silowni, gdzie uczeszczalam regularnie przez rok – w okresie po Nowym Roku silownia pekala w szwach przez maksymalnie dwa tygodnie. Pozniej sukcesywnie sie wyludniala, zeby w polowie lutego wrocic do stanu sprzed Nowego Roku – moja trenerka smiala sie, ze tak jest co roku, z tym, ze niektorzy sezonowi sportowcy, ktorzy nie wytrzymuja w postanowieniu – co roku sa bardziej ciezcy…
    Mysle, ze nie wszyscy zrozumieli przekaz Twojego postu, bo nie o osoby otyle w nim chodzi, ale o osoby, ktore przez swoja otylosc spowodowana zlymi nawykami zywieniowymi stracily sprawnosc fizyczna, a takich niestety w UK jest co niemiara. CHociaz znam jeden przypadek – mloda Angielka ktora (na oko) miala okolo 120 kg, kasjerka w LLoyds-ie – nalezala do takich niepelnosprawnych – biedna, jak szla do sali na pierwszym pietrze z klientem, to musiala sie zatrzymac na polpietrze z zadyszka – nie widzialam jej przez poltora roku, I myslalam, ze mam omamy – dziewczyna zrzucila co najmniej 50 kilogramow. WeigtWatchers – wiem, bo bylam pod takim wrazeniem, ze nie moglam sie powstrzymac I zapytalam. Widywalam ja jeszcze przez jakis czas do naszego wyjazdu z UK I wciaz trzymala linie – czyli mozna? Mozna…

    • Może rzeczywiście, żeby zrozumieć ten tekst trzeba po prostu znać angielskie realia. Może wtedy nie zebrałabym tu takich batów oburzenia społecznego, że miałam czelność napisać to, co napisałam.

      • nie tylko angielskie droga Autorko. W PL też już toczą się podtuczone dietą czipsową tuczniki. Czytam wiele wpisów o „zaganianych mamusiach, które nie mają czasu na ugotowanie czegoś zdrowiego dzieciom, więc karmią je frytkami”. Patrząc po ulicach błyskawicznie dogonimy Anglię. Jestem z Tobą całym sercem. Opowiadałam dziś mężowi o tym artykule, oboje odetchnęliśmy z ulgą wiedząc, że tyle osób trzeźwo ocenia sytuację.

    • No właśnie! I tu jest sedno sprawy. Mieszkałam na Wyspach kilka lat i nigdy nie zapomnę takiego obrazka: mamusia o masie słonia w mcdonaldzie, obok w dziecięcym krzesełku dziecko może roczne memłające frytki, mamusia rozdrabniała hamburgera i karmiła to dziecko przy pomocy widelca. Stałam za szybą i oczom nie wierzyłam. To dziecko jeszcze nie miało zębów żeby sobie poradzić z takim jedzeniem. Czekałam wtedy na męża i jak przyszedł pokazałam mu tą scenkę, a on spytał, czy to normalne, że w takich miejscach są w ogóle krzesełka dla dzieci. No właśnie, czy u nas w mcdonaldach też są krzesełka dla niemowląt? Nigdy nie byłam i nie wiem.
      Będąc za granicą zaczęłam zwracać uwagę na otyłe osoby z nienaturalnym byczym karkiem, dziewczyny kilkunastoletnie wyglądały jak zawodnicy sumo, rzucało się to w oczy niestety. Teraz widać to już u nas. Znaczy, ze nasze jedzenie też już jest szpikowane tym, czym nie powinno. Ale czy to jest zbieg okoliczności, że osoby z takim wyglądem najczęściej są widywane w fastfoodach przy stolikach, z hamburgerem, frytkami i wiadrem syropu cukrowego rozcieńczonego nieznacznie wodą i kwasem fosforowym?
      Druga sprawa to zakupy w zwykłych sklepach. Stojąc w kolejce do kasy czasami zaglądam w inne koszyki. I okazuje się, że tu mamy kolejny zbieg okoliczności – osoby grube mają w koszykach mięcho w ilościach takich, że odruchowo zaczynam się zastanawiać czy nie zaczęła się wojna i może pani robi zapasy do schronu. Słodzone jogurciki, czekoladki, wafelki, czipsy, serki homogenizowane, mrożone pizze, paluszki rybne, ani jednego owocu, żadnych warzyw, żadnej kaszy, ziaren, orzechów, pestek chociażby, nic z tych rzeczy – tylko wysoko przetworzone, chemiczne, dosładzane sztuczne świństwo, którego ja nie tknęłabym kijem. I ci ludzie odżywiają w ten sposób swoje dzieci, często siedzące w wózkach z jakimś batonikiem w ręku albo chociaż słodzonym soczkiem – bo musi dostać to natychmiast, zanim rodzice zapłacą inaczej rozniesie cały sklep swoim rykiem – to jest efekt uzależnienia od cukru, dzieciak widzi słodycze i już nie odpuści, będzie wył aż dostanie.
      Dobrze wiem, że w naszych czasach zdrowe odżywianie jest bardzo trudne, zmiana nawyków wydaje się czasem czymś niewykonalnym. Ale to nie znaczy że nie można tego zrobić. Niestety większość ludzi idzie na łatwiznę, je byle co, byle jak, kupuje gotowce do odgrzania w mikrofalówce, a potem może ze spokojnym sumieniem zwalić swoja otyłość na chorobę tarczycy, albo cukrzycę i powyżywać się na jakimś normalnym człowieku żeby sobie ulżyć.
      Zamiast siedzieć na forach i wylewać żale na szczupłych za to że są szczupli, może warto poczytać to i owo, np jak zjedzenie zwykłej białej bułki wywraca trzustkę do góry nogami (dzisiejsza pszenica to bomba z opóźnionym zapłonem)?

      • Moja angielska znajoma traktowała chipsy jak normalne jedzenie. W połączeniu z butelką coca-coli zastępowały jej codziennie lunch w pracy. Nie muszę chyba dodawać, że była dość otyła, do tego ciągle wyskakiwały jej alergiczne krosty na rękach.
        Pewnego dnia zwróciłam jej uwagę, że taki lunch może zrujnować jej zdrowie. Popatrzyła na mnie jakna kosmitkę. „Przecież to ziemniaki!” – stwierdziła.

      • czasem mam ochotę palnąć czymś ciężkim grubą babę gdy widzę, jak tuczy dzieciaka batonami itp. Za co te tuczniki nienawidzą swoich dzieci, że tak je tuczą?? Często te baby po kilku ciążach nie mają takiej nadwagi jak ich kilkuletnie dzieci. Albo w markecie stoi ci taka za plecami a jej dzieciak wyje o kolejnego batona mimo, że policzki ma nalane tak, jakby napuchł jak topielec, którego wyciągają po tygodni z wody. Co ci ludzie mają w głowie? Trociny? Aż tak nie myśleć?

  26. Słuchajcie prosty sposób na schudnięcie uwierzcie trzeba podkręcić metabolizm więcej nic. Rok temu przy 192cm warzyłem 127 dziś na dzień dzisiejszy ważę 86 kg a więc całe 41kg za mną czuję się świetnie zrażam innych do walki bo warto. A cała tajemnica mojego sukcesu to wyemilinowanie cukru białego a na sniadanie zwykłe płatki owsiane i jest ekstra:)

  27. Kiedy miałam 20-30 lat byłam efektowna i wysportowana. Ale kiedy musialam leczyć ciężką chorobę i ratować życie, kilka lat być na sterydach i innych lekach, stałam się ponad stukilową słonicą. Niełatwo jest z tym żyć, gdy proste czynności stają się problemem. A w dodatku nawet gdyby zaćwiczyć się i zagłodzić, obrzęki i puszystość nie znikną. Trzeba się jakoś z tym pogodzić i nauczyć żyć. Otyłość to straszna choroba, której nikomu nie życzę. Zwłaszcza, że mlodzi ludzie pochopnie oceniają cię „grubasie” jako lenia i żarłoka, który nic nie robi by jakoś wyglądać. A ludzie tyją z choroby, zajadają stresy i depresję, czasem otyłość przy przekwitaniu pojawia się genetycznie i to w parze z innymi problemami ograniczającymi możliwość zwiększonego wysiłku fizycznego. Apeluję do autorki blogowego wpisu – zastanów się nad innymi, a także nad sobą teraz, zwłaszcza że czas biegnnie szybko i ani się obejrzysz, będziesz np. kulawa, czy gruba itp. a inni będą cię oceniać tak jak ty robisz to dzisiaj – niesprawiedliwie i pobieżnie.

  28. Mój syn musiał dostawać w szpitalu końskie dawki sterydów. W ciągu 3 tygodni przytył 13 kg i dalej „rósł w oczach” i nie tylko. Kiedy zobaczyła go moja sąsiadka, (patyczak) jęknęła do mnie: ależ ten pani syn się spasł. No cóż miałam powiedzieć, że na czole będzie miał kartkę ze swoją historią choroby? Mam wnuki bliźniaki, jedzą to samo (niczego śmieciowego) i prawie zawsze tyle samo, jeden ma stolce codziennie, drugi co 3, 4 dni, jeden jest chudszy, drugi grubszy. Aż się boję pomyśleć, co będzie w przyszłości w szkole wśród złośliwych rówieśników o podobnej tolerancji, jak autorka. Czy gruby to głupi, chudy to mądry. Ja skończyłam 3 kierunki studiów…
    Do szczerego, jestem gruba, przez 38 lat pracy płaciłam składki na ubezpieczenie zdrowotne, byłam 6 razy na L – 4, z tego dwa razy z tytułu macierzyństwa, więc z tym leczeniem grubego tłuściocha za „nasze pieniądze” nie do końca się sprawdza. Cmentarze są pełne także chudzielców, pięknych, młodych i …
    Autorce życzę, by nigdy nie doświadczyła sytuacji, by ktoś się z niej (z jakiegoś powodu) wyśmiewał. A może dobrze, by było, gdyby jednak…ktoś, z jakiegoś powodu…

  29. Niech jedzą ile chcą ale dlaczego ja mam mieć z tego powodu dyskomfort w komunikacji miejskiej lub w samolocie. Nie życzę sobie żeby grubasy zabierały mi przestrzeń a ich obrzydliwe zwały tłuszczu przelewały się na moje miejsce. To nie tylko tusza ale obrzydliwie spocone cielska. Róbcie z siebie monstra ale nie żądajcie ode mnie zmiany poglądu w sprawie estetyki. W niemieckich obozach koncentracyjnych jakoś nie było chorych grubasów

    • ja reaguję. To nie jest poprawne politycznie i gdy proszę, by w kolejce w przychodni osoba, która chce się koło mnie przysiąść a śmierdzi bo nie potrafi sięgnąć tłustą łapą po gąbkę, to cała przychodnia się dziwi. Ale dlaczego ja mam się męczyć i wąchać spoconego grubasa?

  30. Nie wszystkie otyłości wynikają z obżerania się. Są ludzie, którzy chorując biorą leki powodujące otyłość. I to, że ktoś jest gruby nie oznacza, że nie może zjeść hamburgera czy ciastka. I jeszcze jedno autoreczko. Moja siostra przy wzroście 172 waży 96 kg i ma 42 lata. Potrafi założyć nogę za głowę, bo ćwiczy jogę, a Ty potrafisz?

    • Dodo, proponuje przypomnieć sobie podstawy fizyki, jest zasada zachowania energii i tego nie przeskoczysz. Nie jest to możliwe, żeby nic nie jeść i tyć. Gdyby za wszystkie przypadki otyłości odpowiadały hormony, to ONZ karmiłby nimi dzieci w Afryce.
      Każdy ma swoje nawyki wyniesione z domu rodzinnego. Ja np twierdzę, że dużo jem, ponieważ potrafię zjeść objętościowo o wiele więcej niż powinnam (złącz pięści ze sobą – tyle maksymalnie powinien na raz dostawać twój żołądek), ale jem rzeczy zdrowe i przygotowane osobiście. Moje koleżanki twierdzą, że nic nie jedzą (!), ale obserwując je widzę taki obrazek: gotuje obiad i podjada, następnie je obiad, potem dojada po dzieciach, między posiłkami na stole stoi cola zero (piękne, prawda?) i słodycze. Gotuje niezdrowo: mięso w panierce albo sosach, szczątkowa surówka, góra kartofli, po jedzeniu deser. Ja się dopiero w domach koleżanek dowiedziałam, że owoce to nie deser. U mnie w domu właśnie takie były desery – albo normalnie na surowo, albo pieczone jabłko, czy gruszka z odrobina miodu, a u koleżanek ciasta, kremy, bite śmietany. No i taki człowiek jest święcie przekonany, że się zdrowo odżywia, a nawet, że nic nie je.
      Mylisz się bardzo – to, że ktoś jest gruby oznacza właśnie, że nie może zjeść hamburgera albo ciastka, powiem więcej: nikt nie powinien tego jeść,a już na pewno nie w takich ilościach jak je.
      Założenie nogi na głowę to żaden wyczyn, ja jednorazowo przejeżdżam rowerem 80 – 100 km, rekreacyjnie, bo lubię. Bez zadyszki i bez sapania. Po przerwie zimowej wsiadam na rower i bez przygotowania przejeżdżam 60 km. Pewnie to dlatego, że nie mam nadwagi i naprawdę dbam o siebie, a nie tylko o tym gadam.
      Aha, nie jem słodyczy. Żadnych.

    • „autoreczka” – jakie to pogardliwe. To może odpowiem w tym samym tonie – czy „siostrzyczka tłuścioszka” prócz rozciągniętych ścięgien może przepłynąć bez zadyszki 300 metrów? Ma rozciągnięte ścięgna ale otłuszczone serce. Pocieszaj się dalej. I mniej pogardy dla tych, co nie zakrzywiają rzeczywistości. Mam 40 lat, 173 wzrostu i ważę 59 kg. Gdy ważyłam 66 kg czułam się jak słoń. „Siostrzyczka tłuścioszka” nosi na sobie wór z 40 kilogramowym sadłem, współczuję.

  31. Czym tu się popisujesz, Szanowna Autorko? Trzeba było podnieść ten klucz tej nieszczęśniczce i po sprawie, zamiast robić z niczego wielkie halo i jeszcze opisywać.
    Nie lituję się nad obiektem tych wypocin z powodu własnej otyłości (168cm wzrostu, rozmiar 40, kg 60, 46 lat mam)

    • nie nieszczęśniczce a baranicy. Kalectwo na własne życzenie jest objawem braku mózgu. A 60 kg przy 168 cm wzrostu to akurat dość bezkształtna figura. Jeśli jeszcze Pani nie ćwiczy, to naprawdę może być to zwyczajnie brzydkie, zwisłe ciało.

  32. Wczoraj, galeria handlowa: my bierzemy po azjatyckiej warzywnej zupce (pyszna, gotowana 3 minuty, warzywa ledwo tkniete wysoka temperaturą). Zupa trzymała nas do wieczora a była jedynym posiłkiem po kanapkach w pracy. Obok nas rodzina trzech tłustych wieprzy (znaczy dwa wieprze i podtuczona niemożebnie nastolatka), nietrudno zgadnąć, co na talerzach: makaron zasmażany (siiic!!) do tego kulki jakiegoś świństwa w panierce smażone na głębokim tłuszczu i pływająa w oleju niby surówka w ilości mikroskopijnej. A potem siedzi toto w kolejce do lekarza i ćwierka, że tyje przez hormony. Zabiłabym, bo to tylko powietrze marnuje.

  33. Na pewno bardzo wazna jest jakosc jedzenia. Ja, jak bylam malym dzieckiem chodzilam z mama raz w tygodniu na rynek po zakupy- rolnicy z okolic przyjezdzali i sprzedawali co tam mieli:mleko jaja, drob, warzywa i owoce, teraz to sie nazywa „eko”. Moje dziecko kupilo sobie lody w pudelku i na tym pudelku byla nalepka, ze lody zawieraja prawdziwe owoce a ludzie, ktorzy zbierali te owoce dostali za to pieniazki. Dziecie me bylo bardzo zadowolone, ze je lody z owocami i jezcze przyczynilo sie do polepszenia sytuacji zyciowej jakiegos rolnika. Dokad my zmierzamy? Pozdrawiam i zycze milego dnia.

  34. Początkowo miałam ochotę podpisać się pod jedną z opinii, ale wstrzymałam się z tym zamiarem. Uznałam, że przeczytam jeszcze kilka innych wpisów. Było wśród nich kilka, napisanych swoją drogą przez „mądre życiowo” osoby. Kika, Michal, Angela, Też Gruba – to nicki osób, których wypowiedzi przykuły moją uwagę.
    Ostatnia z Pań wspomniała o dyskryminacji ze strony rówieśników.
    Przez wszystkie lata edukacji ogólnokształcącej, tj. szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, byłam dziewczyną z nadwagą, a w pewnym momencie zahaczyłam o I stopień otyłości.
    O ile w liceum spotkałam się z tolerancją i akceptacją ze strony moich koleżanek i kolegów, o tyle wcześniej byłam prześladowana z powodu tuszy. Dodatkowym pretekstem był fakt, że lubiłam się uczyć i bardzo byłam dumna z tego powodu, że zdobywam świetne oceny (z nauki do tej pory czerpię wiele radości i satysfakcji).
    Autorko, cofając się w czasie, jakbyś się czuła idąc po szkolnym korytarzu, kiedy idziesz i słyszysz za sobą okrzyki: „Ty Słoniu”? Okrzyki te oprawione w „efekty specjalne” w postaci głośnego tupania nogami, które miałyby naśladować Twój sposób poruszania się? Tak byłam nękana.
    Nigdy bym nie ważyła się podejść i zripostować swoim rówieśnikom, bo po pierwsze – bałam się, od maleńkości byłam nieśmiała i tchórzliwa, a po drugie – zostałam nauczona tego, by tolerować i szanować każdego człowieka, niezależnie czy ktoś mnie lubi czy nie lubi, zna lub nie zna.
    Dlatego wszystkie dzieci i młodzież, które są nękane z powodu tuszy – niech zgłaszają ten fakt wychowawcom, rodzicom i dyrekcji. Niech NIE dają się sprowokować rówieśnikom, którzy zachowują się wobec nich chamsko. Tym bardziej niech mówią o tym problemie, gdy nie ma nikogo, kto spośród „przyjaciół” (czyt. rówieśników z klasy) mógłby stanąć w ich obronie.
    Mnie spośród koleżanek czy kolegów NIKT nie bronił. Niektórych to nawet bawiło, że ktoś mi dokucza, a to jest bardzo przygnębiające. Sama nawet nie wiem czy gorsze było wyśmiewanie czy obojętność reszty mojej klasy.
    Jedna koleżanka mówiła, żebym się nie przejmowała, nie zwracała uwagi. Oczywiście, próbowałam tak czynić, ale oni robili to tak uporczywie, że nie dało się zignorować ich zachowania. Zignorować fakt, że mnie prześladują.
    Z kimś, kto zachowuje się niekulturalnie, do tego robi coś wobec mnie, czego sobie nie życzę – czyli dokucza, nęka, przezywa od „Słoni” – nie zamierzam się przyjaźnić. „Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe” – taki morał z tego płynie.
    Obecnie kończę studia magisterskie. Kilka lat temu skończyłam lat 18 ;) Mam 168 cm i… 70 kg wagi. Wg „genialnego” wskaźnika BMI mam jeszcze jakieś 2 kg nadwagi, ale niespecjalnie się tym przejmuję. Moja waga od 2,5 roku jest stabilna.
    Na chwilę obecną odżywiam się normalnie, nie odmawiając sobie słodyczy w ramach chwil przyjemności. Regularnie chodzę na spacery, uwielbiam energiczne marsze. Na innego rodzaju wysiłek fizyczny brak mi czasu z powodu nauki.
    W okresie największego „kryzysu”, gdy miałam 18 lat, ważyłam 97 kg.
    Autorko Bloga i cała reszto zaciekłych obrońców szczupłych ludzi – napisałam to, byście nabrali świadomości, dlaczego jesteśmy tak różnorodni pod względem tuszy.
    To, że ja byłam jednym z grubasków, było spowodowane wieloma czynnikami, przede wszystkim zdrowotnymi. Dzięki Moim Rodzicom i Nauczycielom znam swoją wartość, wiem czego chcę od życia.
    A Brytyjczykom gratuluję ogromnego dystansu do życia. Z tego co zauważyłam problem z dyskryminacją jest mniejszy, bo Brytyjczycy umieją rozmawiać o tym, jacy ludzie są naprawdę, a nie tylko oceniać po wyglądzie. Gruby – chudy, niski – wysoki, z zezem czy bez, w tatuażach czy z czerwonymi włosami – to nie ma znaczenia.
    Nawet moja babcia mi kiedyś powiedziała, że za jej czasów ludzie niezależnie od wyglądu lubili się nawzajem. Nie było tekstów: „Schudnij wreszcie!”. Przestańcie krytykować innych, a przyjrzyjcie się najpierw samym sobie.

  35. Wypowiem sie raz jeszcze, ogolnie. Tyje sie tylko i wylacznie od jedzenia i picia zawierajacego kcal (energie). Czysta woda energii jako takiej nie posiada. My ludzie, jestesmy unikalni pod kazdym wzgledem, rowniez odzywiania. Ilosc, jakosc, czestotliwosc zapotrzebowania na pozywienie jest bardzo indywidualna. Proces tycia/odchudzania jest dlugotrwaly, inny dla kazdego z nas. Nikt nie przytyje trwale od jednego „przestepstwa” kulinarnego. Nikt nie schudnie po jednym dniu glodowki. Przyjmuje sie, ze tyjemy bo dostarczamy organizmowi za duzo energii w dluzszym okresie czasu. Kazdy ma jakies problemy. Kazdy jakos je odreagowuje. Po to mamy silna wole i rozum, by zmieniac wlasne zycie na lepsze. Kazda osoba chora (nadwaga i otylosc sa choroba) powinna szukac ratunku u specjalistow, zarowno tych realnych jak i wirtualnych. Nalezymy do gatunku myslacego, wiec skupmy sie na zadaniu (schudnieciu) a nie na wyszukiwaniu wymowek (drogo, duzo pracy, malo sukcesow,choroby). Nikt nie twierdzi, ze bedzie latwo. Ale zaslanianie sie wszystkim prowadzi w „slepa ulice”. Motywacja stanowi o sukcesie. Bez motywacji i wiedzy o zdrowym odzywianiu nigdy osoba otyla nie osiagnie sukcesu (wymarzonego rozmiaru). Dzisiaj w Europie nie ma biedy z pogranicza glodu. Glod jest w wielu krajach Afrykanskich. Dzisiaj naduzywa sie cukru, weglowodanow, tluszczu. „Zakochalismy sie” w przetworzonej zywnosci. Taniej zywnosci, spozywanej w nadmiarze! Gdyby kazdy dziennie robil bilans zywieniowy, po roku przezylby szok. To sa tony ktore przechodza / przeplywaja przez zoladek. Duzo za duzo. I tutaj znowu dla jednego nadmiar to 1 kg miesa / ryb (to tez bialko, czyli mieso), a dla drugiego 5 kg w tygodniu. Kuszace chemiczne slodkosci, czy ociekajace niezdrowym, tanim tluszczem gotowce. Wszystko w zasiegu wzroku, portfela. Osobiscie nie znam ani jednej osoby doroslej, ktora nie lubi JESC (ze mna wlacznie). Jesli ktos wazy ponad setke to znaczy, ze umyslnie mordowal sie od dlugiego czasu. Kazda rozumna istota widzi, ze sie powieksza do monstrualnych rozmiarow. Kiedys trzeba zrobic porzadki, rowniez ze swoim cialem. Ja zrobilam. I nigdy nie powiem, ze bylo/jest latwo. Ale od kilkunastu lat przestrzegam zasad zdrowego odzywiania. Depresja rowniez mnie tuczy. Glod i zachciewajki to dwie rozne rzeczy.

  36. Lubie slyszec „mloda jestes, zdrowa, a zobaczysz jak bedziesz starsza, metabolizm sie spowolni, zrozumiesz, jak to jest”.
    Ludzie, serio? Wiek zwalnia z dbania o siebie?
    Kilka nadprogramowych kilogramow moze zdarzyc sie kazdemu, jasne. Ale kiedy czlowiek nie jest w stanie pokonac kilku schodkow bez zadyszki znaczy to, ze jest chory i w jego wlasnym interesie lezy zajecie sie tym.
    Jest coraz wiecej osob w mlodym wieku, ktore nie mieszcza sie w drzwiach i co? Na co tym razem zwalimy odpowiedzialnosc za to zaniedbanie?
    Otylosc jest w 99% przypadkow wyborem czlowieka na nia cierpiacego. Bo jesli sie je swiadomie i nie siedzi 24 godziny na dobe, to to widac, cialo odwdziecza sie dobrym wygladem za dobre traktowanie.
    I nie ma to nic wspolnego z wiekiem, metabolizmem, uwarunkowaniami genetycznymi.

    Mama moja byla cale zycie gruba i po wielu latach odwazyla sie isc z tym do lekaza. Okazalo sie, ze ma chora tarczyce i teraz, w kwiecie wieku jest aktywna, zadbana, moze nie super szczupla, ale zgrabna kobieta.
    Mozna.

    Popieram autorke

  37. zaraz odezwa sie grubaski krzyczące ze przecież NA PEWNO na 100 % ta pani była chora, na tarczyce, albo cos innego. Moi drodzy, nikt normlany nie neguje,ze sa choroby, ktore sprawiają ze sie tyje i trudniej traci wage, jako człowiek zawodowo związany z tematyka zdrowia powiem tylko tyle, jest to ułamek grubych, jak bardzo byście , grubi, nie krzyczeli o chorobach to takie osoby sa bardzo znikomym procentem, poszukajcie sobie informacji w gogolu jak bardzo chcecie.
    Jak widze w jakims fastfoodzie rodzine, gdzie 12 letnie dziecko wazy więcej ode mnie, a mamusia i taus maja razem ok 50 kg nadwagi to na pewno tez choroba, a te tony hamburgerów i frytek zapijane cola nie maja z tym nic wspólnego…a takich obrazków jest wiecej. Znam kilka osob ze sporoa nadwaga,
    KAZDA z nich je za duzo i sie w ogole nie rusza, jedna rzeczywiście ma problem z tarczyca ale przy tym tez sie objada ponad miare, tyle w temacie.

  38. jestem grubasem byłem bardzo chudy ale po pójściu do szkoły wtedy zaczęły się problemy stres no i miałem wspaniałego ojca który za najmniejsze przewinienie katował nie był pijakiem pamiętam jak uczył mnie zegarka byłem cały posiniaczony bo się bodajże trzy razy pomyliłem zgadzam się że ludzie za mało ćwiczą ale co ma powiedzieć małe dziecko które nie było wtedy grube a było zmuszane do ćwiczeń ponad swoje możliwości czy nie uważacie że w ten sposób można znienawidzić ćwiczenia zamiast odczuwać radość że się ćwiczy czułem że ćwiczę za karę jadłem powoli co teraz wiadomo jest dużo zdrowsze niż napychanie się ale dla niego było to za wolno mając 9 lat zepsułem wideo ułamałem głowice ze strachu przed ojcem wziąłem nałykałem się tabletek przeżyłem jestem gruby i wiem o tym że wyglądam strasznie ciągle z tym walczę czasem pomimo tego że jestem najedzony słyszę w głowie głos musisz coś zjeść staram się z tym walczyć ale przecież jestem tylko człowiekiem i przegrywam zacząłem uprawiać nordic walking i jest coraz lepiej schudłem już 3 kg ale czasem słowo człowieka myślącego inaczej może załamać nie mówię tu o autorce bo ma rację że otyłym ludziom trudno się schylić i większość grubasów opycha się fastfoodami tylko ostatnio usłyszałem wypowiedź drugiego człowieka nie musiałby łazić z kijami gdyby tyle nie żarł moja otyłość jest przemieszana z depresją i niską samooceną i naprawdę takie gadki mnie załamują myślę ja nigdy nie nabijam się z drugiej osoby trzymajcie za mnie kciuki bo naprawdę chciałbym w końcu dać rade sobie z moim olbrzymim problemem

    • w średniej szkole miałam wuefustkę-kretynkę. Jedyne, co robiliśmy na WF to było bieganie wokół szkoły. Mam niedomykalność zastawki, słabnę po 300m. Do tej pory pamiętam, że WF był we wtorek i środę na pierwszej lekcji. Mając same piątki z przedmiotów typu matematyka i fizyka, groziło mi niezdanie z WF! Gdybym spotkała tę kurduplicę w dresie i na szpilkach, i teraz naplułabym jej w twarz. Na szczęście po 2 latach wyżebrałam u rodziców pójście do lekarza i zwolnienie z WF. (2/3 dzieciaków je miało mimo, że lepiej sobie radzili z tym bieganiem!). Zamiast biegania poszłam na basen. Obecnie chodzę na fitness 3 x w tygodniu. Z kijkami trzeba chodzić energicznie odpychając się rękami – dzięki temu wzmocni Pan ręce i efektywność ćwiczenia będzie dużo większa. Oczywiście trzymam kciuki za Pana. Chciałam powyższym pokazać, że obecnie szczupli i zgrabni też przebywali wyboistą drogę do uzyskania wymarzonej sylwetki i kondycji. Pozdrawiam.

      • Dla mnie WF to była katorga. Zawsze miałam trójczynę i to postawioną z łaską. Mimo, że byłam szczupłym, drobnym dzieckiem, nikt nie zadał sobie trudu żeby sprawdzić dlaczego tak kiepsko radzę sobie na WFie. Przecież dzieci są badane przez szkolnych lekarzy (pamiętam te „przeglądy”, sceny pod gabinetem szkolnej pielęgniarki wyglądały jak obrazki z Korei Północnej), i przez pediatrów przy okazji różnych bilansów, szczepień itd. Nie byłam chorowitym dzieckiem, ale kontakt z lekarzami miał każdy i teraz chyba jest tak samo. I co się okazało? dopiero gdy w wieku 21 lat robiłam prawo jazdy pani doktor, której zadaniem było nie dopuścić jak największej ilości ludzi do zdobycia prawka wynalazła u mnie szmery w sercu. Zaleciła wizytę u kardiologa, który potwierdził, że nie domyka się zastawka i stąd to szybkie męczenie się. Dlaczego nikt tego nie wykrył wcześniej? Nikogo nie zainteresowało, że szczupłe, sprawne, ruchliwe dziecko, które po szkole do upadłego biegało po podwórku, grało w gumę, jeździło na rowerze, akurat na WFie nie dawało rady. Otóż: WF w szkole to pomyłka – zajęcia są bezsensowne i nikt ich nie lubi. Jakieś zaliczenia na ławeczkach, skakanie przez kozła, rzucanie piłka lekarską – przecież to nie ma sensu. Czy nie można pozwolić dzieciakom przez godzinę dziennie się wyszaleć na szkolnym boisku zamiast zmuszać ich do durnych biegów na kilometr? Po co? Bo minister edukacji sobie wydumał, że z tego musi być ocena. Nonsens. Nic dziwnego, że coraz więcej dzieci nie chce w tym uczestniczyć i przynosi zwolnienia. Oczywiście ze szkodą dla siebie, bo nie mają ruchu wcale, są uprzedzone do aktywności fizycznej i rosną wszerz. Ja wybrnęłam z tego na szczęście – znalazłam taki sposób aktywności, który mi najbardziej odpowiada i jestem w formie. Sama dostosowuję tempo i obciążenie do swoich możliwości, a nie do jakiegoś durnego programu ministra edukacji.

  39. A ja mam nadwagę na własne życzenie. Zamiast ćwiczyć siedzę przed kompem, oglądam TV i wpierdzielam stanowczo zbyt dużo żarcia. Jak tak dalej pójdzie stanę się grubasem i będę wielorybem, spaślakiem z czystego lenistwa, bo mi się nie chce ćwiczyć. Wiele osób robiło dokładnie tak samo jak ja w tej chwili a dziś pretensje, bo fałdy tłuszczu nie chcą same wyparować – a szkoda.

  40. Witam droga Autorko. Jako osoba która przechodziła przechodziła fazy otyłości, anoreksji i bulimii muszę się wypowiedzieć na temat tego co Pani napisała oraz tego jak później odpisywała Pani na komentarze. Rozumiem, że w tekście chodziło o osobę otyłą którą zajada się niezdrowym jedzeniem. Ale proszę teraz pomyśleć, napisała Pan to w taki sposób w którym osoba otyła choćby była chora będzie poniżona przez Panią. Bo przecież dla Pani to takie śmieszne i obleśne że ktoś jest gruby. Jako dziecko byłam gwałcona i molestowana. Chciałam mieć władzę nad swoim ciałem gdy się to skończyło. Najpierw się zajadałam, później nienawidziłam swojej tuszy i wpadłam w anoreksję, później znowu się zajadałam i zaraz po tym leciałam do łazienki by się tego pozbyć. A później zaszłam w ciąże. Jadłam zdrowo ale mój organizm który był szalenie rozbabrany wcześniejszymi ekscesami doprowadził do tego, że w ciąży doszło mi 30 kilogramów. Straciłam 20 po porodzie ale zostało mi jeszcze 15. 10 po porodzie i 5 z przed. Walczyłam każdego dnia o to żeby zbyć te niepotrzebne kilogramy. Do dziś mi się to nie udało choć minęło już 10 lat od tamtego czasu. Nie ma co prawda żadnych problemów z ruchem, jestem osobą która dużo ćwiczy ale pewnie dla takich osób jak Pani jestem obrzydliwa bo czasem zjem pizze (nie ważne już jest to że później to spalę) a mam trochę więcej kilogramów niż powinnam, czasami mam na nią ochotę więc ją zjem. Uważam, że wszystko jest dla ludzi. Nie można oceniać nikogo po tym jak wygląda. To tylko okładka. Jako nastolatka miałam dużo problemów, i jednym z nich było jedzenie…mi się udało wygrać z tym, nie każdemu się uda. Jest mi przykro, że są na tym świecie ludzie, którzy patrzą tylko oczami (i nie mówię tu tylko o Pani, ale również o piszących tutaj komentarze). Nie zawsze opisuje to w całości człowieka. Każdy człowiek ma prawo do życia, nie ważne czy jest gruby czy upośledzony. Każdy ma prawo robić ze swoim życiem to co mu odpowiada. Pani wybrała taką drogę jak ja, czyli zdrowie i sport. Inni wybrali inną ale trzeba to uszanować.

    Proszę o uszanowanie mojej wypowiedzi, tak jak i ja uszanowałam wypowiedź Autorki nie obrażając w żaden sposób jej osoby.

  41. w 90% otyłość to zaniedbanie i brak silnej woli by ją zwalczyć,a wiem to po sobie,mam sporą nadwagę i wiem że jest to moja wina i niczyja więcej.Kiedyś dawno jak chciałem to potrafiłem zrzucić 20 kg.Po 10 latach waga wróciła.Pozostałe 10 procent to bolączki organizmu w sensie różnych chorób i dolegliwości.Ale jak się chce to można.Pozdrawiam.

  42. Dobrze, że pani taka ładna i szczupła. Ciekawe gdyby była pani na miejscu tej nieszczęsnej kobiety. I mam nadzieję że będzie. Zobaczymy wtedy jak się będziesz czuła jak się będą z ciebie śmiali.

  43. myślę, że otyłość która jest już zdiagnozowana jako „choroba”, to naprawdę ciężki przypadek – trudno jest zmienić swoje nawyki żywieniowe, a jeszcze trudniej jest zmienić swoje myślenie – bo o to głównie tu chodzi…
    pozdrawiam!

  44. Wiecie, tak czytam te komentarze i żal…
    Tycie i chudnięcie bierze się z bilansu energetycznego.
    Jesz więcej niż potrzeba Twojemu organizmowi – tyjesz, jesz mniej – chudniesz.
    Gadanie o tarczycy, hormonach itp. świadczy o braku znajomości w/w faktu przez piszącego. Tarczyca, jelita itp. tylko w części odpowiadają za tycie lub chudnięcie. Proste?

  45. Przytylam. To nie choroba ani uposledzenie, to brak umiaru i poczucie braku kontroli nad wlasnym zyciem. To wszystko. Zadna filozofia ani usprawiedliwienie w tym przypadku nie ma miejsca – wszystko dzieje sie w mozgu (mysleniu). Sama to zrobilam i sama to zmianiam. Nb. Widzieliscie kiedys zyjace w naturze zwierze ze stala nadwaga?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook