Petent kontra urząd – czyli jak pracują urzędnicy

eating_2240071b

Wtorek, godzina jedenasta z kawałkiem.

Piję kawę w domu pod Londynem, jednocześnie dzwoniąc do Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Nie chcę nawet, żeby mi coś telefonicznie załatwili – nie jestem naiwniaczką i wiem, że w tym kraju to nie przejdzie. Chcę się jedynie poinformować, czy urząd będzie pracował tego, a tego dnia, bo to wypada pomiędzy świętami.

Dzwonię więc pod numer znaleziony na ich stronie internetowej. Odbiera miła pani i zaraz mi z rozbrajającą szczerością oznajmia, że nie wie. Daje za to inny numer, pod który mam zadzwonić. Pani spod numeru drugiego także nie wie. Daje mi numer trzeci, tam na pewno będą wiedzieli. Dzwonię więc pod trzeci. I sytuacja się powtarza, dostaję numer czwarty, bo ona nie wie, ale podejrzewa, że ci pod czwartym numerem będą wiedzieli. 

Niespodzianka – pod czwartym dowiedziałam się mianowicie, że powinnam porozmawiać z kierownikiem, ale szanowny pan już skończył pracę. We wtorek przed trzynastą.

Pytam więc o której mam zadzwonić, żeby kierownika zastać.

- Nie wiem – pada błyskotliwa odpowiedź. – Musi pani próbować, albo najlepiej przyjść.

No tak.

Rzeczywiście, co to za nowa moda – takie dzwonienie? Bez stania w kolejce, bez chodzenia od drzwi do drzwi, bez urzędowego pisma i znaczka skarbowego? To petent nawet nie poczuje, że był w urzędzie, ani razu nie zazgrzyta zębami!

Żeby przestało być śmiesznie dodam, że w polskiej administracji publicznej pracuje 620 tysięcy osób. I to są właśnie tacy ludzie, którzy nic nie wiedzą, nie potrafią załatwić, a nawet jak potrafią załatwić albo się dowiedzieć, to im się nie chce, bo kawa stygnie. Albo już dwunasta i trzeba się szykować do domu po ciężkim dniu katorgi.

Powiedzcie mi teraz, że praca urzędnika to coś więcej niż odsyłanie petenta od jednego stanowiska do drugiego.

10 comments on “Petent kontra urząd – czyli jak pracują urzędnicy
  1. Całe szczęście, praca urzędnika to coś więcej, choć nie da się ukryć, że w niejednym urzędzie można by kręcić „Dlaczego ja” czy „Trudne sprawy”

  2. Pracuję w urzędzie i dziwi mnie takie podejście. Będzie otwarte między świętami – to ich zakichany obowiązek mieć otwarte wtedy gdy klienci mają najczęściej wolne czyli np. między świętami. O które święta pytałaś? Następnym razem poproś z Sekretarzem Miasta – musi to wiedzieć.

    • Dzwoniłam dziś po raz drugi i ku swemu ogromnemu zdziwieniu dostalam swoją odpowiedź. Kierownika wprawdzie nie było, ale pani z numeru czwartego mnie zapamiętała, więc zdążyła się dowiedzieć. Drugi maja – jednak zamknięte.

  3. ZUS w centrum dużego miasta, trudno zaparkować, parkuję byle jak ryzykując wywózkę samochodu lawetą, biegnę do zusu złożyć deklarację. jest 14:58. sala pusta ale siedzi jedna pani za biurkiem, daję jej deklarację a ona do mnie że my pracujemy do 15:00, proszę przyjść jutro. mówię tej pani że jest 14:58 a nie 15:00 i wzięcie deklaracji trwa trzy sekundy a jechałem z tą deklaracją pół godziny w korkach. młoda pani z miną ważnego zeusa odparła- zapraszam jutro od 7:30. ja na to do tej pani że nieterminowe złożenie deklaracji = kara. pani milczała i odmówiła przujęcia deklaracji. udałem się na pocztę aby nadać poleconym, jedyne dwie godziny w kolejce na poczcie i udało się wysłać zusowi deklarację

  4. Jagna, Nie pluj na polskie urzedy, ka Cie bardzo prosze! Zalatwianie prostych rzeczy w Anglii wydaje sie prosciutkie – dzwonisz, wysylaja Ci druczek, osdsylasz wypelniony i sprawa zalatwiona. Do czasu, kiedy sprawa nie wychodzi poza szablon. W skrocie – my wyjechalismy w ubieglym roku do Emiratow, a kolega meza do Singapuru. Panowie wciaz zatrudnieni przez angielski oddzial firmy, ale wyjezdzaja jako „expat class 3″. czyli delikwent placi podatek i ubezpieczenie spoleczne w kraju, w ktorym rezyduje, a nie w Anglii. Jakiez bylo nasze zdziwienie, ze pomimo wyslania na czas odpowiednich drukow do urzedu podatkowego – podatek i ubezpieczenie spoleczne wciaz bylo odciagane z wyplaty mojego meza… Zmiana kodu podatkowego trwala 3 miesiace i dostalismy zwrot nieslusznie odciagnietego podatku, ale dzial, ktory zajmuje sie National Insurance Contributions wzial sie i wsciekl. Dzwonilismy co kilka tygodni i w rezultacie wyslalismy 5 wypelnionych formularzy, list wyjasniajacy, dzial personalny interweniowal kilka razy… W pewnym momencie uslyszalam (jako zaprawiona w bojach biurwa odbieralam od meza sluchawke i staralam sie rozwiazac problem sukcesywnego odciagania skladek), ze jest to patriotyczny obowiazek mojego malzonka, zeby placic przez rok po wyjezdzie NIC, bo jakby wrocil do kraju… Wyszczerzylam zeby (szkoda, ze mnie kjobiecina nie widziala) i z dzika satysfakcja poprosilam, zeby w rubryce narodowosc sprawdzila, czy moj malzonek, to aby na pewno Anglik, bo moze ja mam niewlasciwe informacje… 8 miesiecy, okolo 12 rozmow telefonicznych i 6 listow (w jedna strone)… Kolega, ktory wyjechal do Singapuru jeszcze ma odciagana skladke i nie moze sie porozumiec z Inland Revenue – w ubieglym tygodniu blagal nas o pomoc, bo go krew zalewa jak ma placic co miesiac po 350 funtow na nierobow…

    • beata, tylko potwierdzasz że urzędnik to urzędnik i w polsce i w angli i na całym świecie. o celnikach i o qrwach było już nawet w bilbii. w polsce milion urzędników z zusu pilnuje czy płace są ozusowane, a drugi milion urzędników z ze skarbówki sprawdza czy płace są opodatkowane. takim sposobem połowa ludzi w polsce zamiast wytwarzać produkt narodowy zajmuje się pilnowaniem stempla na biurku i pilnowaniem punktualnego wyjścia z pracy.

      • Louis. Zgadzam sie w 100%. Lata temu potrzebowalam z ZUS-u zaswiadczenie o odprowadzanych skladkach. Pani, nie powiem, owszem przyjela Pismo I na mojej kopi przystawila stempelek, ze wplynelo, jak nalezy z wlasciwa data. No I poinformowana zostalam, ze urzedowy czas oczekiwania na wystawienie zaswiadczenia, to dwa tygodnie. Po dwoch tygodniach poszlam po moje zaswiadczenie, ktore oczywiscie nie bylo gotowe. Jako, ze mialam moja kopie wniosku z przewaznym stempelkiem – pomachalam pani przed oczami, a ta pstryknela w klawiature, wydrukowala zaswiadczenie, przystawila stempelek, podpisala I gotowe… Dwa tygodnie czekania na cos, co przy mnie zrobila w dwie minuty :-)
        Zastanawiam sie, czy gdzies na stare lata nie osiasc jednak w jakims bardziej cywilizowanym miejscu niz Polska, bo odwyklam od przeroslej biurokracji I powrot bedzie dla nas prawdopodobnie nieziemskim szokiem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook