Świąteczna udręka

Christmas-Cookies

Święta to szczególny czas – wymagający celebrowania w rodzinnym gronie, śpiewania kolęd i pasterki o północy. Niby racja i święta spędzone w sposób tradycyjny niewątpliwie mają swój urok. Tyle, że nie dla mnie.

To są pierwsze święta w moim życiu, które organizuję samodzielnie. I już wiem, że to będzie bunt przeciw tradycji i rewolucja, bo nie mam zamiaru zapieprzać jak dzika przez kolejne trzy dni. Gwiazda będzie więc awangardowa, leniwa i na luzie.

Po pierwsze – żadnych pracochłonnych przygotowań, żadnych dwunastu dań ani białego obrusu. Tworzy się w moim życiu nowa tradycja i nie mam zamiaru zaśmiecać jej elemantami, które nie będą mi miłe. A uwierzcie mi – kierat kuchenny miły mi nie jest. Dlatego będzie prosto, nowocześnie, bez zbędnych dyrdymałów, a ja zasiądę do kolacji z pomalowanymi paznokciami i ułożonymi włosami – nie tak, jak to czyniły moja matka i babka.

Bo gdy cofnę się myślą wstecz o kila, kilkanaście lat, to taki mam właśnie obraz świąt przed oczami. Trzydniowe porządki z myciem okien, trzepaniem dywanów, szorowaniem fug łazienkowych i wydłubywaniem okruchów ze szpar parkietu. A że do wysprzątania było grubo ponad 150 metrów kwadratowych powierzchni + podwórze, to człowiekowi ręce, nogi i uszy opadały ze zmęczenia. A w międzyczasie oczywiście gotowanie. Obieranie ton warzyw, siekanie, tarkowanie, ubijanie, zapiekanie, mycie naczyń i od nowa. Bo wigilia była rodzinna, z kuzynostwem włącznie, więc gąb do wykarmienia dwadzieścia. Spało się po parę godzin, by bladym świtem, z zalepionymi od śpiochów oczami zabierać się za piernik i bigos jednocześnie, w międzyczasie pucując zawzięcie wszystkie powierzchnie poziome.

Tak więc do wigilijnego stołu zasiadało się z poszarzałą od zmęczenia twarzą. A i to tylko na moment, bo zaraz trzeba było odgrzewać, donosić, zmywać naczynia i kroić ciasta, szykować kawę, zapierać obrus i zamiatać rozbite bombki. A za godzinę czy dwie już szykować pieczeń na jutro, klepać kotlety i skrobać ziemniaki. Znów dla pułku wojska.

Wyobraźcie więc sobie rodzinną atmosferę w tych warunkach. Pokrzykiwania, że szybciej, szybciej, trzeba robić, bo nie zdążymy. Że niedokładnie wytarte, że znów nabrudzone, że zwarzył się krem do sernika, rozsypały orzechy i ktoś zapomniał kupić masło.

Także mnie osobiście już w wielu lat dwunastu święta kojarzyły się głównie z harówą ponad siły w ogromnym pośpiechu i uwagami przemiłych cioteczek, że jestem rozczochrana, przygarbiona, mam dziurę w rajstopach i generalnie wyglądałm niezdrowo i jak ostatnia fleja. W Mikołaja nie wierzyłam, własnoręcznie pakowałam prezenty młodszym dzieciakom, nie lubiłam śpiewać kolęd, a zamiast iść na pasterkę najchętniej poszłabym do łóżka. Odespać.

Nie mam zamiaru fundować sobie takich przyjemności ponownie.

I was też zachęcam do tego, by w te święta odpuścić. Zapomnieć o tradycji, a skupić się na tym co ważne – by ten czas wśród najbliższych spędzić radośnie, spokojnie i totalnie na luzie, by z niego czerpać autentyczną przyjemność. Bo świat się nie zawali, jak podasz kobieto jedną pieczoną rybę i dwie sałatki plus ciasto, zamiast urabiać się po łokcie przy szykowaniu dwunastu potraw, z których połowę po świętach i tak wywalisz do kosza. I idę o zakład, że nikt nie zwróci uwagi, że okna na piętrze nie lśnią czystością, a kurzu na szafie nawet nie ruszyłaś.

Nie musi być wysawnie i na bogato, nie trzeba się wcale zapożyczać w providencie, ani ganiać po galeriach handlowych z jęzorem na wierzchu w poszukiwaniu prezentów. Można inaczej. Mniej komercyjnie, mniej jak z reklamy, mniej zawracając sobie głowę pierdołami. By ten czas przedświąteczny nie był na wpół oszalały, a same święta nie skończyły się dwudniowym obżarstwem z Kevinem samym w domu w tle.

I tego Wam właśnie życzę drodzy czytelnicy  - błogostanu, radości i ciepła w duchu slow life, bez całej tej komercyjno-drobnomieszczańskiej otoczki. I żebyście się drogie panie w tej magicznej atmosferze świąt nie zamieniły w sprzątaczko-kucharko-usługiwaczki ani drobny sprzęt AGD. Byście w te święta miały po prostu święty spokój.

Ściskam gorąco

Jagna

,
36 comments on “Świąteczna udręka
    • Dzięki za ten tekst. Jako świeżo upieczona mężatka przeżyłam pierwszy raz podwójne Święta w tym roku. Było miło i nikt nie chciał mojej pomocy.. ale.. moja teściowa (skądinąd świetna kobieta) „miło” zakomunikowała, że kolejne Święta to może u nas… a i że współczesne kobiety są bardzo leniwe… Mhm, coś mi się zdaje, że w przyszłym roku trochę się zdziwi, bo ja chyba też jestem „leniwa”:))) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku

    • Oglądałam owo nagranie i nie mogłam uwierzyć. Ja wszystko rozumiem, że kasy mało, że każdy chciałby jakoś przyoszczędzić, a u niektórych kwestia kilkudziesięciu złotych miesięcznie to kwestia przetrwania bądź nie. Ale na litość boską – bez karpia można się obejść. Naprawdę.

  1. święta to jest dzień świra. w socjaliźmie trzeba było biegac po sklepach nastać się w kolejkach robić majonez itd. dzisiaj jest wszytsko pod ręką, pomimo tego w grudniu sklepy robią 90% swojego obrotu rocznego. ludzie popierdalają do sklepu meblowego ikea aby kupić cos przed świętami, popierdalają do marketu budowlanego aby kupić kran i kafelki, ludzie stoją w korkach do macro aby kupić 5 zgrzewek coli ludzie oblegają galerie aby wydać na odzież trzy swoje pensje. w nagrodę za ten sprint po sklepach mają megatandetne kolędy dżingbells puszczane co pięć minut przez 2 tygodnie az do zrzygania, w nagrodę mają program telewizyjny od 50 lat te same filmy, w nagrodę mają tyle żarcia że jedzenie staje się przykrością a nie przyjenością. jeżeli dodać do tego że 25 grudzień nie jest datą urodzin chrystusa ale datą „narodzin” rzymskiego boga mitry ( cesarz wprowadzający chrystianizm jako religię oficjalna celowo urządził „narodzenie” chrystuse w tej samej dacie co „narodzenie” ustępującego boga mitry, jeżeli dodać że „urodziny” rzymskiego boga mitry to nic innego jak przejęcie tej daty od egipcjan z „urodzinami” boga ra, jeżeli dodać że choinka to luterański niemiecki wymysł z początku 20 wieku, to czar świąt pryska szybciej niż amerykański święty mikołaj na harleyu. w dniach 25-28 grudnia dzień przestaje się skracać a później zaczyna się wydłużać. takie kosmiczne zwycięstwo światła nad ciemnością. zrobiono z tego datę urodzin boga i cały związany z tym kicz a obecnie zrobiono z tego święto pieniądza- run na sklepy bo w styczniu handel się zatrzyma i nie będzie już niczego więcej sprzedawał. ja chiałbym mieć dobry sex na święta , tak bez choinki bez pasterki bez tandetnych kolęd bez tandetnych fajerwerków bez sztucznych życzeń bez korków przed marketami bez sernika piernika ryby obrusów choinek i innych przeżytków.

  2. A dlaczego by tak nie mozna tradycyjnie i na luzie? Z dwunatoma potrawami, wysprzatanym domem i z pomalowanymi paznokciami i ulozonymi wlosami zarazem? Jestem jak najbardziej zwolenniczka tradycyjnej wersji swiat, jakze czarnej w oczach autorki. Osobiscie rozdzielam pomiedzy rodzinke potrawy do przygotowania, prezenty kupuje grubo przed rozpoczeciem szalu cial w centrach handlowych, a sprzatanie dziele solidnie pomiedzy siebie i meza. Tym sposobem udaje nam sie nawet, zgodnie z tradycja, bez spiny, w trakcie podgrzewania przyniesionych potraw, ubrac wspolnie z rodzinka w wigilie choinke! Kto powiedzial, ze nie mozna miec wszystkiego? :) Pozdrawiam

    • Zgadzam się z Ama, nie trzeba się zaharowywać, żeby święta były tradycyjne. Generalne porządków, typu mycie okien, nie robiłam nigdy na ostatnią chwilę, przecież można umyć i 2 i 3 tygodnie wcześniej. Poza tym dla mnie klimat Świąt jest taki właśnie dlatego, że wszędzie jest czysto, posprzątane dokładniej niż zwykle, biały obrus to chyba najmniejszy wysiłek, a potrawy, bez przesady jak nie będzie 12 nie będzie źle :). No a wszyscy elegancko ubrani, to wszystko składa się na to, że Święta są fajne, nawet jeśli trzeba przyłożyć się trochę bardziej.

      • Pracuje na pelen etat, czesto po godzinach ;) Pracowalam tez z Wigilie :D mimo wszysto zasiadlam do stolu z pomalowanymi paznokciami, ulozonymi wlosami i w pelnym makijazu ;) Bylo tez 12 potraw, w tym wlasnorecznie lepione pierogi.

  3. Opisałaś moje święta, a moja mama dziwi się, że nie chcę przyjeżdżać na Boże Narodzenie. A ja naprawdę wolę z chłopakiem,choć wciąż dość tradycyjnie, ale na spokojnie i bez jazdy w korkach 10 godzin.
    Ciekawa jestem czy w UK kobiety też tak się zarzynają na święta?

    • Większość kobiet w UK zaczyna święta od wystawienia na fb zdjęć swoich bękartów w strojach Mikołaja i od przeliczenia ile z zasiłku zostało (zwłaszcza żałosne samotne mamusie) Pewnie podczas Wigilii zastanawiają się skąd by tutaj wziąć więcej pieniędzy od podatników :) Dopiero emigracja pokazuje jak obrzydliwe są polskie samotne mamusie, które nogi rozkładały i rodziły bękarty, nie zastanawiając się czy będzie je stać na ich utrzymanie. Nie przepracowały dnia w UK, a wyciągają łapy po zasiłki. Oby kiedyś ten syf wytępili – to jest moje życzenie na nowy rok.
      Pozdrawiam.

    • W UK nie ma wigilii po pierwsze, w Boze Narodzenie je sie obiad w knajpie, trzeba go sobie duzo wczesniej zarezerwowac, a w drugi dzien swiat zaczyna sie szalenstwo zakupowe. Beznadzieja, brak atmosfery i po 10 latach tam spedzonych chetnie zasiadam do tradycyjnej polskiej wigilii i chetnie troche sie pomecze tymi przygotowaniami. Jak wczesniej ktos napisal wiele osob przychodzi, niech kazdy cos przygotuje, pomoze i naprawde sie nie trzeba zaharowywac. Nasze mamy, babcie nie potrfily prosic o pomoc, bo co by sobie rodzina o takiej kobicie pomyslala, teraz inne czasy.

  4. oeje jakbym cofnela sie w czasie, mama moja kochana tak wlasnie wygladala……jak podroslam z siostra to jak najwiecej jej pomagalysmy, ale wrazenie „harowy” na swieta pozostalo…….I moj ojciec co ciagle czegos mu bylo malo……a mam tak rok w rok, klotnie z wiecznie niezadowolonym ojcem I odbilo sie to na jej zdrowiu….KOBIETY nie dajcie sie oszalec! Swieta moze mniej wystawne ale za to zdrowe I weselsze!
    Ktos pyta o wispy I zwyczaje kobiet…..nie zarzynaja sie tak jak w Polsce, jest luz I muzyka, jedzenie tez I to calkiem dobre a pozniej wycieczka :) pozdrawiam.

  5. Piękny wpis. Dokładnie z tym kojarzą mi się święta.
    W tym roku również odbędzie się pierwsza wigilia moja i narzeczonego. To cudowny facet, ani ja nie zamierzam wpisać się w rolę kucharki, sprzątaczki i służki, a on pochwala moją postawę. Święta, więc pieniądze się przydają- wynajęliśmy przemiłą Panią, która wysprzątała nam mieszkanie tydzień przed świętami. Ogromna radość na spory napiwek do zapłaty za pracę. Uszczęśliwiliśmy kogoś na święta? Tak. Pierogi zrobione wspólnie tydzień wcześniej i zamrożone. Rybka zamrożona, rozmrozi się i usmaży raz dwa. Jedno ciasto- robione wspólnie. I przede wszystkim- brak krzyków, pośpiechu, która zabija magię świąt. I takich świąt chcę. Razem, na równi a nie zapierniczać jak dzika i tylko się frustrować.

  6. I to się nazywa zdrowe podejście do świąt. Ja nie migam się od przedświątecznych przygotowań, ale staram się zachować UMIAR.
    Radości, i to nie tylko w dniach, gdy ludzie mówią do siebie LUDZKIM głosem.

  7. Zapowiedziałem swoim paniom gospodyniom (babci i mamie):
    1. Święta nie są dla psów – po co tyle gotować skoro wiekszość muszą zeżreć te biedne stworzenia.
    2. Zero kłótni bo jak się będą żreć o byle g…. to wychodzę i wracam 25 XII

    Pozdrawiam

  8. Zgadzam sie z Amą.Mozna tradycyjnie i sie nie narobić.Porzadki robie na bieżąco,prezenty mam kupione juz we wrześniu,pierogi i uszka zamrożone pod koniec listopada poza tym wystarczy rozdzielić wśród rodziny potrawy do zrobienia.stół mam juz przygotowany dzień wcześniej by w wigilie być wypoczęta.Wystarczy chcieć a nie iść na łatwiznę.

  9. ciut racji w tym jest aczkolwiek jestem tak przyzwyczajona do tej atmosfery, że ciężko mi odpuścić :) przyznaję rację co do sprzątania, jakby nie można było co nie co ogarnąć nawet miesiąc wcześniej czy dwa, nikt nie zauważy małej smugi gdzieś tam w kącie to juz przesada jak się pucuje :) ale gotowanie w ten dzień dla mnie to jest magiczne a potem wspólne świętowanie, byle trochę odpuścić tak jak piszesz bo potem człowiek zamiast siąść z bliskimi chętnie położyłby się spać :) Spokojnych Świąt !:)

  10. Jak ja Cię doskonale rozumiem. Od kilku lat, od kiedy jako jedyna kobieta w domostwie muszę ogarnąć i organizować Święta, wcielam w życie tradycję świętowania na luzie. Co prawda mam ułatwione zadanie, bo spędzamy te dni w gronie ja + tata + TŻ, ale do rzeczy. Co musi być na Wigilię? Barszczyk z uszkami (z proszku, bo wszyscy taki uwielbiamy a przecież nie jest po to, żeby się nim najeść, tylko dla smaku), pierogi i paszteciki, które lepimy dwa tygodnie wcześniej na spokojnie i mrozimy. Rybka smażona na świeżo w Wigilię. Sałatka warzywna, śledzie w śmietanie i ciacha. Robione bez pośpiechu dzień wcześniej. I tyle na pierwsze Święto z reguły jakieś mięcho a na drugie jemy co zostało. Bo z reguły i tak zostaje, mimo, że niewiele produkuję. :) Po co mam kombinować z karpiem, galaretą, kutią itp., za którymi nikt nie przepada. Dla tradycji? Żeby uszczknąć i wyrzucić? Podziękuję. Nie pucuję na błysk, nie szorują okien, bo trzeba. Mam czas – umyję. Nie mam? Świat się nie zawali. Zresztą i tak ciągle pada, więc nie miało to zbytnio sensu w tym roku.
    A już wcale nie rozumiem szału zakupów spożywczych na tydzień-dwa przed Świętami. Kupuję wszystko 1-2 dni przed wigilią i robię na świeżo.
    Nie wiem, może mam takie podejście, bo jesteśmy tylko we troje. Ale gdybym organizowała Święta dla większego grona zapewne byłoby podobnie. Po prostu poprosiłabym, żeby każdy coś zrobił i przyniósł.
    I jak tu się nie dziwić, że ludziom ucieka magia Świąt, skoro nie mają nawet czasu, żeby przysiąść i pomyśleć. Pozdrawiam!

  11. Dziewczyno! Czytam Twój wpis i mam wrażenie, że czytam własne myśli :) Ja też robię sama święta i to już po raz trzeci. Pierwsze były trochę z przymusu, bo przed samymi świętami byłam z dzieckiem w szpitalu, wypisali nas przed świętami, w wigilię o 8 ostatnie badanie krwi i do domu. Całą wigilię, prezenty i coś do jedzenia ogarnęłam tego jednego dnia. Wigilia była skromna, ale bez ciśnienia, z brudnymi oknami, ale za firanami nie widać, bez zmienionej pościeli i ze stertą garów w zlewie. Byliśmy sami, we czwórkę. Były prezenty dla dzieci. Pierwszego dnia świąt byli goście, którzy się urabiają po łokcie żeby święta były jak z reklamy i o dziwo nikt nawet nie burknął, że jest brudna podłoga, a w kącie zebrał się kurzowy kotek. Tym razem też nie myję okien, podłogi tylko obmyję mopem przed nakryciem do stołu, połowę dań to gotowce, bo pracuję, nawet dziś i nie mam kiedy przygotować świąt, choć pracodawca wie, że jestem sama z dziećmi i nie ma mi kto pomóc. No ale cóż, jak pracodawca ma matkę i teściową na miejscu to nie wie jak ciężko jest być samemu w obcym mieście….
    Pozdrawiam!! Życzę wypoczynku i zadowolenia :)

  12. i tu jesteś w błędzie bo święta przygotowuje się od początku grudnia. ja robię święta od lat dla 10 osób i nigdy nie jestem zmęczona bo w dobie lodówek można wszystko przygotować wcześniej zawsze jest u mnie 12 potraw tradycyjnych. a obiad na następne dni mam przygotowane przed świętami okna pozmywane są na początku grudnia

  13. Jakie okna?? Jakie generalne porządki???? Sprząta się jak jest brudno, albo bałagan. Zamrażarka jest po to , żeby z niej korzystać. Prezenty kupione w 90% przez internet czekały na tydzień przed świętami zapakowane.

    Przygotowałam tradycyjną Wigilię sama, elegancka i uśmiechnięta usiadłam z rodziną i bez pośpiechu w miłej atmosferze kolacja się odbyła.
    Naprawdę, dziewczyny – na spokojnie i z głową,

    Wszystkiego dobrego

  14. To jest tak: cokolwiek w życiu robisz, musisz się do tego przygotować, postarać, napracować. Wszystko, wszystko jest trudem. I momencikami satysfakcji. Piszesz książkę – dumasz nad nią miesiącami, głowa Ci puchnie, klepiesz w klawisze i klniesz, że nie to, że inaczej, że trzeba od nowa. Ja robię z dzieciakami teatr. Miesiące uczenia, rozkręcania gąsek, a wszystko na trampolinie zwielokrotnionych i sprzecznych emocji; tygodnie szukania, adaptacji scenariuszy, pisania nowych, próby, próby, próby, chwile załamań i euforii, rozmyślania nawet na kiblu, podkradanie z domu rzeczy na rekwizyty, szycie po nocach, zgrywanie muzyki… Po co? Akurat to, takie nienamacalne, nie konkretne, nic dla żołądka i ciała? Za to dla godzin nerwowego napięcia i ledwie chwili szczęścia? Dla wieczoru wspaniałej zabawy, dla wiadra łezek? Ktoś dla kogoś, ja dla małych, małe dla siebie i wszystkich. Ja, Ty, my dla siebie i rodziny. W miarę swoich możliwości. Starań adekwatnych do chęci. Nie tradycji – to slogan i wymówka. Nie obowiązku – chęci dawania siebie
    Myślę sobie, że Ty, gdybyś w święta przejeżdżała obok mojego domu i zobaczyła, że nie umyłam schodów, ścieżki nie wymiotłam, że w oknach mam naderwane firanki, też byś objechała mnie od grzywki po pięty, od dachu po piwnice. Do garów może byś mi nie zajrzała, ale skrytykowałabyś, co na zewnątrz. Powiedz, że nie

  15. Pamiętam jak kiedyś, gdy byłam dzieckiem, w porywie dziecięcej szczerości powiedziałam rodzicom, że nie lubię świąt, bo wszyscy tak się stresują tymi przygotowaniami, że potem wszyscy zamiast się cieszyć, to się na siebie drą. Strasznie się na mnie wtedy wydarli.

    :]

  16. Swieta sa wtedy udreka kiedy brak jest organizacji pracy, pomyslu i najwazniejsze checi.
    Lepiej zwalic wine na udreke niz na siebie.

  17. Po świętach i sylwestrze czas na refleksje. Do Wigilii w tym roku przygotowałam się wyjątkowo szybko. W ostatniej godzinie znalazłam w sklepie kutię w puszcze. To było moje jedyne zadanie, a i kutia w tym roku po raz pierwszy cała przez nas została zjedzona. Kupiłam i nie skończyłam jeszcze przygotowywać najważniejszego prezentu ale dziś dopiero pierwszy tydzień stycznia, więc w tym roku jeszcze zdążę. Święta jak co roku, bez spiny i znośnie.

  18. Najlepszym rozwiązaniem jest połączenie świątecznej tradycji 12 potraw z tradycją robienia imprez składkowych. U mnie tak jest. Coś robi teściowa, coś moja mama, coś ja. Nie jesteśmy urobione. Nie myję okien przed świętami a robię to miesiące wcześniej. W oknie stoi choinka więc i tak późniejszych ewentualnych zacieków nie widać. A święta były cudowne, spokojne, wesołe. Bez wiary w świętego Mikołaja, ale……cudów nie ma:))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook