Urodziny – koszmar kobiety

dziewczyna

Tak, tak – to dziś. Kolejny rok minął mi nie wiadomo kiedy, zbliżyłam się do śmierci, a co gorsza, do magicznej liczby czterdzieści, poza którą nie ma już ponoć życia tylko starość. Przygotowywałam się psychicznie do tego dnia już od jakiegoś czasu podając kłamiliwie oczko wyżej, gdy mnie pytano o wiek, w duchu zaś cieszyłam się cicho, że to jeszcze nie teraz.

Nie wiem, czy to ogólna przywara kobiet na całym świecie, czy może też jestem pod tym względem jakimś wyjątkiem, ale urodziny są dla mnie dniem emocjonalnie wyczerpującym. Pamiętam swoją osiemnastkę – pociągałam smutno nosem, gdy nikt nie patrzył. Nie wiedzieć czemu przygniotła mnie świadomość ogromu odpowiedzialnosci, który na człwoieka spada razem z dorosłością. Dziwne to było o tyle, że od dziecka na pytanie “kim chcesz zostać w przyszłości?” odpowiadałam, że dorosłym. Dorośli mieli przecież tak super, nikt im nie kazał sprzątać w pokoju, ani nie wciskał na siłę kapuśniaku.

To się może wydawać niepoważne – rozpaczać, że się ma osiemnaście lat, a nie jest się na to gotowym. Tyle, że mnie się to zdarza co rok. Teraz kończę lat dwadzieścia sześć, a też się nie czuję gotowa. Wiek mnie przecież zobowiązuje do robienia pewnych rzeczy, a nie robienia innych, do ustatkowania się wreszcie i znalezienia posady w korpo na przykład. Albo do wymiany trampek na szpilki.

A ja nie chcę.

Nie chcę się starzeć, poważnieć, dorośleć.

Chcę by świat zastygl dla mnie w tej pięknej scenerii dnia dzisiejszego. By nie nadchodziła straszna przyszłość, kryzysy, choroby, starość i śmierć. Nie chcę mieć niczego mniej niż mam obecnie, nie potrzebuję też niczego więcej.

I chyba właśnie do mnie dotarło, że jestem człowiekiem szczęśliwym.

I że panicznie się boję przyszłości, bo podskórnie jakoś tak czuję, że stan szczęścia zaburza harmonię wszechświata i musi się coś takiego zdarzyć, by mnie z tego stanu wytrącić, bym była równie niespokojna i niepogodzona z losem, co reszta ludzkości.

Dlatego proszę, nie życzcie mi pieniędzy, sławy, sukcesów zawodowych ani gromadki dzieci. Życzcie mi tylko, by wszystko było tak jak jest.

,
7 comments on “Urodziny – koszmar kobiety
  1. Kochana … wiem to okropne . Ja skonczylam 23 , ale nie o wiek tutaj chodzi. Na kazdego przychodzi taki czas- czas podjecia decyzji co dalej kazdy ma wobec Ciebie jakies oczekiwania. Dla kobiety zblizajacej sie do 30 to jak dzwony bijace na alarm dla bliskich i rodziny JUZ CZAS zegar tyka… Ja mam podobny problem, szybko musialam dorosnac z roznych powodow usamodzielnilam sie az w koncu wyjechalam na studia do Portugalii , poki co nie chce myslec co dalej , ale niestety wszyscy czegos oczekuje – rodzice wyjazdow do USA – i” meza z bajki ” , dzieki lub powrotu do nich do NL , partner , ze wyprowadze sie do niego do LONDYNU, a ja juz sama durnieje bo chce po prostu BYC i cieszyc sie kazdym dniem . Takze zycze Ci zebys wylaczyla glowe „doroslej” kobiety , wskoczyla w trampki , tanczyla i bawila sie jak na NASTKE przystalo ! a liczby … no coz… zwiekszaja sie razem z kwotami na naszych kontach, a to akurat dobrze ;)

  2. a ja ci życzę jakiegoś niedoboru. dążenie do szczęścia jest szczęściem a nie jego spełnienie. wersja dla twojego ojca – całe życie ciułał na syrenkę , niedojadał, zapisał się komitetu kolejkowego i czekał 30 lat na swoją syrenkę , która miała spowodować że będzie człowiekiem szcześliwym. jak ją kupił to okazało się że rdzewieje pożęra paliwo cuchnie hałasuje i więcej z nią kłlopotów niż pożytku. wersja dla ciebie. w polsce było tak sobie, pojechałaś do raju, masz mężą, masz funty, masz dom z ogródkiem. przyzwyczajasz się i staje się to poziomem zerowym. każdy tak ma. dokąd uciekniesz teraz jeżeli śćigany zajączek okaże się być karaluchem?? ci którzy nie wyjechali z polski marzą o tym aby bułkę z kotletem mielonym zastąpić mac burgerem, to jest świat to da im szczęście. marzenie o szczęściu jest ich szczęściem. co zrobi emigrant tambylec? ano zamiast delektować się anglią szuka po bazarach egzotycznych dziwactw kulinarnych, kupuje w tamtejszych polskich sklepach, jak tylko ma wolne to przylatuje do polski, siedzi na polskim necie, chowa się przed angielską pogodą, odkrywa że anglik ma przyklejony uśmiech i poczucie pogardy dla obcych. osiągnięcie szczęścia i celów to prawdziwy dramat. co do wieku to zapytaj siebie czy wolisz być przedszkolakiem czy dalajlamą.

  3. O kurcze, nie spodziewałam się że też 26 i też 27go…
    Spóźnione ale szczere życzenie: Spełnienia Marzeń!
    Nie ma co rozpaczać. Taka kolej rzeczy. I tak wszyscy umrzemy :)

  4. Jagna, doskonale Cię rozumiem, zwłaszcza że mam piątkę z przodu. I mimo wewnętrznego przekonania, że jestem nadal młoda i wcale nie myślę ani nie zachowuję się jak typowe 50-tki, zaczynam wątpić. Otoczenie wciąż wali mnie młotkiem po głowie. Cóż pozostaje? Ignorować to. Ignoruj więc, zwłaszcza że masz poczucie bycia szczęśliwą. Więcej nie potrzebujesz.

  5. Niech więc będzie tak jak jest. A na pocieszenie dodam, że nawet po 40 człowiek czuje się, jakby ciągle miał 20. :) I życie ciągle jest piękne. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook