Styl życia to coś więcej niż zakupy – czyli manifest świadomego konsumenta.

stylżycia

Styl życia to coś więcej niż marka kupowanych świeczek i fotki na Instagramie z dzisiejszym obiadem. To cała filozofia tego jak żyjemy i dlaczego coś robimy, nieodłącznie związana z priorytetami, ambicjami i wartościami konkretnego człowieka. Szkoda, że współczesność zdewaluowała te elementy pozostawiając nam tylko konsumpcyjno-lansiarski twór, gdzie nie ma miejsca na jakiekolwiek rozważania, bo wszystko obraca się wokół produktów, zamiast wokół ludzi.

A przecież styl życia powinien być kwintesencją naszych zapatrywań na różnorakie sprawy, namacalnym dowodem naszych przekonań. Czy nam się to podoba, czy nie, nasze wybory konsumenckie są odzwierciedleniem wyznawanych wartości, naszym materialnym poparciem takiej a nie innej polityki marek, tendencji na rynku, wreszcie działań konkretnych ludzi i organizacji.

Jeśli spojrzeć na to z tej perspektywy, to styl życia oparty na chwilowych modach i sterowany banerami reklamowymi staje się własną karykaturą, pustym sloganem, który ułatwia producentom sięganie do naszych kieszeni.

Z drugiej strony, to my, konsumenci naszym stylem życia kreujemy nie tylko nasz mały prywatny świat, ale i świat w ujęciu globalnym. Wpływamy na rynek, na powstawanie nowych ruchów i trendów, a nawet na kształt kultury masowej.

Przykłady?

Chociażby książki. Kupując taki, a nie inny tytuł wspierasz nie tylko konkretnego autora, ale i cały segment rynku wydawniczego. To było świetnie widoczne zaraz po sukcesie „50 twarzy Grey’a”. Ludzie to kupowali, głównie dlatego, że o książce było głośno, więc nie wypadało jej nie znać (sama wpadłam w te sidła). Większość moich znajomych nie zostawiła suchej nitki na tej publikacji, potężna fala hejtu przetoczyła się przez Internet. Mimo to, sukces sprzedażowy spowodował wysyp kolejnych, podobnie dennych i jeszcze głupszych pseudoerotyków dla kobiet o zaniżonym IQ. Bo to, czy książka jest dobra czy nie ma mniejsze znaczenie, niż to ile zarobiła pieniędzy.

Jeśli skończy się popyt, to podaż też się skończy. Jeśli pojawi się popyt na wartości jakościowe to i podaż jakościowych produktów się zwiększy. To prawa rynku w najprostszej postaci. I w dobie globalnej wioski, społeczeństwa informacyjnego i oszalałej konsumpcji każdy z nas powinien był ostrożny i zdawać sobie sprawę z faktu, że drobne wybory zakupowe kształtują nasze życie, a zarazem kreują światowe kierunki rozwoju we wszystkich sektorach gospodarki.

Dlatego jestem zagorzałą zwolenniczką życia w uważności; życia, które nie jest podyktowane trendami, ale które tym trendom narzuca jakieś wymagania. Jak choćby to, by marketingowcy nie robili mi wody z mózgu sącząc durne hasełka o tym, że jestem warta jakiegoś szamponu, czy kremu na pięty. Dlatego nie oglądam telewizji, nie posiadam odbiornika w domu, a jak mam ochotę na film to idę do kina i przychodzę na seans spóźniona, by oszczędzić sobie wgapiania się w reklamy. Płacę za muzykę, pomimo dostępności całych albumów na YT. Chcę podziękować lubianym artystom za ich pracę, a także pobudzać taki a nie inny segment branży rozrywkowej do dalszego rozwoju.

Wybieram sposoby spędzania wolnego czasu nie kierując się modami, tylko troską o swoje zdrowie, zrównoważony rozwój osobisty i środowisko naturalne. Wolę powiosłować, niż wynająć motorówkę; pójść do teatru, zamiast do knajpy; wykupić członkostwo w szkole jogi, zamiast dostępu do seriali na Netflixie; w ramach relaksu poczytać książkę w ogródku jedząc czereśnie niż szwendać się po galerii handlowej i uraczyć się przekąską w KFC.

Każdego z tych wyborów dokonuję nie tylko w oparciu o kryterium subiektywnej przyjemności, ale i mając na uwadze konsekwencje robienia i nierobienia czegoś, nie tylko prywatnie dla mnie, ale dla mojej okolicy, miasta i świata.

Dopiero w tym punkcie styl życia w szeroko pojętym duchu slow znacząco odbiega od filozofii fast life. Nie w koszyku preferowanych produktów (które też są przecież ważne, ale w żadnym wypadku nie najważniejsze), nie w pakiecie preferowanych rozrywek i aktywności, tylko w intencjach, w podejmowaniu świadomych wyborów opartych na czymś więcej niż własny komfort, popularność w mediach i moda wśród znajomych.

Myślę, że dopiero tak sformułowany slow life staje się prawdziwym stylem życia opartym na rzeczywistych wartościach, a nie tylko wyświechtanym i mocno już zdewaluowanym prądem konsumenckim. W dodatku, prądem, który ma niepokojącą tendencję do kładzenia akcentu nie na to, dlaczego coś robisz, tylko na to, co jesz, nosisz i masz.

 

,,
6 comments on “Styl życia to coś więcej niż zakupy – czyli manifest świadomego konsumenta.
  1. napisałaś już wszstko. ja polecam koncerty. swoimi pieniędzmi wspieram 1. zespoły, które grają i dzięki mnie nie muszą jeszcze pracować na taśmie produkcyjnej. 2. wspieram organzatorów, którzy utrzymują kluby zamiast oddać je w najem bedronce. 3. wspieram umysłowo innych uczestników koncertów i festiwali, którzy widząc iż jest nas więcej i widząc że zespół nie gra do pustej sali mają parę do powtórzenia tego samego za rok. 4. wspieram samego siebie.
    Tak w ogóle to wpis Jagny winien kończyć się słowami – warto i przyjemnie mieć własne zdanie a obciachowo jest pozwolić na to aby jakiś pederalistyczny dolce gabana mówił mi co ma się mi podobać.

  2. Cieszę się, że są jeszcze tacy młodzi ludzie jak Ty.
    Z przyjemnością przeczytałam ten wpis. Zachęcił mnie do zgłębienia treści Twojego bloga. Zapowiada się interesująco.
    Miłego dnia :)

Odpowiedz na „~tofogAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook