Kobieta pracująca kontra efektywne zarządzanie czasem

a

Trzy tygodnie temu zaczęłam nową pracę i od tego czasu czuję, jakby moje życie przeniosło się do jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której wszystko wydarza się na szybkim przewijaniu. Filozofia slow life zdaje mi się teraz być luksusem dla uprzywilejowanych, bo sama ganiam z jęzorem na brodzie, by wyrobić się ze wszystkim, wszędzie zdążyć i ogarnąć co trzeba. Z sentymentem wspominam te cudowne chwile, gdy mogłam rozkoszować się kawą o poranku w ogrodzie, otulona kocykiem z książką w dłoni. Dziś kawę łykam w pośpiechu, o rozkoszowaniu się brzaskiem mogę tylko pomarzyć, ledwie starcza mi samozaparcia by pilnować godzin snu.

Nowa rzeczywistość zmotywowała mnie do poszukiwania skutecznych sposobów zarządzania czasem dla kobiet pracujących, które prócz obowiązków zawodowych chcą też wygospodarować nieco czasu i energii na hobby, sport i przyjemności.

Tak oto powstała ta lista (też z resztą przygotowywana naprędce i w tak zwanym międzyczasie). Mnie samej jeszcze nie całkiem udało się wdrożyć te metody na stałe do codziennej rutyny, ale nie ustaję w boju. Wierzę, że droga do celu wiedzie przez maksymalne wykorzystanie tych okruszyn czasu, które marnotrawią się pomiędzy zadaniami większego kalibru.

 

Planowanie.

Punkt pierwszy i najważniejszy. Bez planu, albo chociaż jednego zadania do odhaczenia każdego dnia, wolny czas ma zadziwiającą tendencję do przeciekania między palcami. Z kolei odkładanie wszystkiego na sobotę sprawia, że weekendy zamiast być czasem odpoczynku stają kolejną porcją harówki – tyle że w domu. Dlatego staram się planować jedno zadanie każdego dnia, które wciskam pomiędzy inne czynności, realizuję je po kawałku przez cały dzień poczynając od samego rana. Zawsze mam je wpisane w kalendarzu, a odhaczanie go wieczorem sprawia mi nie lada radochę. Planuję też dwie sfery życia – sprzątanie i pielęgnację. Po jednej rzeczy na każdy dzień tygodnia, za wyjątkiem weekendów, które staram się mieć maksymalnie odgruzowane z jakichkolwiek powinności.

Zasada 60 sekund.

Każde zadanie, które wpada nam w ręce w ciągu dnia natychmiast oszacowujemy pod względem czasochłonności. Jeśli realizacja wymaga mniej niż 60 sekund robimy daną rzecz od razu. Genialne w swej prostocie, skuteczne w praktyce.

5 minut sprzątania.

Co wieczór (no dobra, czasem co drugi) ustawiam w telefonie alarm na pięć minut i bierzemy się z mężem do ekspresowego ogarnięcia przestrzeni wokół nas. Sprzątamy w szaleńczym tempie próbując ogarnąć wszystko, co wpadnie w ręce. Gdy odzywa się alarm zostawiamy to co zostało, bez względu na to, na jakim jesteśmy etapie – dalsze sprzątanie jest już tylko „dla chętnych”. Nie uwierzycie ile można ogarnąć w pięć minut i jak świetnym dopingiem jest perspektywa tak krótkiego czasu, który poświęca się nielubianemu zajęciu.

Współdzielenie i delegacja.

W naszym systemie podzieliśmy zadania domowe między siebie w miarę po równo. Z wywiązywaniem się bywa jednak różnie – czasem nawala mój mąż, czasem ja, a czasem solidarnie mamy wszystko w nosie. Dzielimy dom z innymi domownikami i na tym polu sprawdzają się dokładnie rozpisane grafiki obowiązków, gdzie każdy ma jasno przydzielony kawałek pracy ku chwale ogniska domowego. Już dawno wyleczyłam się z przekonania, że wszystko sama zrobię najlepiej.

Aktywność fizyczna wpleciona w normalny rytm dnia.

Znalezieni czasu na dbanie o kondycję jest dla mnie teraz głównym zmartwieniem. Wcześniej każdy poranek zaczynałam czterdziestopięciominutową sesją jogi. Dziś nie jestem w stanie się zmobilizować do wstawania wcześniej, dlatego staram się wpleść aktywność fizyczną w codzienną rutynę. Szybki spacer zamiast autobusu. Schody zamiast windy. Parę sekund przeciągania się po wstaniu od biurka. Spacerowanie po okolicy podczas przerwy na lunch. Niby nic, a robi różnicę.

Mieszanie przyjemności z obowiązkami (a przynajmniej łącznie dwóch czynności na raz).

W moim wydaniu jest to głównie oglądanie ulubionego serialu do prasowania czy malowania paznokci. Cowieczorny kwadrans z książką spędzam w pozycjach z jogi. Zawsze też zajmuję się czymś w czasie dojazdów do pracy (ta też powstała większość niniejszego tekstu) – piszę, czytam, uczę się. Podczas spaceru albo sprzątania słucham podcastów, czasem też nadrabiam zaległe rozmowy telefoniczne korzystając z zestawu słuchawkowego. Układam kosmetyki, albo przecieram lustro myjąc zęby, przecieram blaty w kuchni czekając na tosty.

Offline.

Kiedyś potrafiłam spędzić w sieci parę godzin nie zajmując się niczym konkretnym, tylko chaotycznie penetrując wszelkie zakątki Sieci. Dziś nie włączam laptopa, jeśli nie mam w głowie listy konkretnych rzeczy do zrobienia. Nie szwendam się po sieci bez celu, nie ulegam też magii rozpraszaczy i co chwilę rzucam okiem na zegarek, żeby wiedzieć dokładnie ile czasu spędziłam w sieci. To ma ścisły związek z faktem, że z racji nowej pracy całe dnie wpędzam przed monitorem komputera – po ośmiu godzinach zaczynam żywić ku niemu prawdziwy wstręt.

Zakupy przez Internet.

Jakoś nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy jak czasochłonnym zadaniem jest proces kupowania. Trzeba wyjść z domu, dostać się do sklepu, odstać swoje w kolejkach, przebrnąć przez sklepowe alejki itd. Zakupy przez Internet wymagają nieco przyszłościowego myślenia, bo sprawunki nie pojawiają się na domowych półkach od razu, ale mają tę zaletę, że oszczędzają pieniądze. W realnym sklepie zawsze rzuci mi się w oczy jakaś pierdoła, którą wrzucę do koszyka. No i można je ogarnąć w parę minut bez ruszania tyłka z domu.

Mniej znaczy funkcjonalniej.

Im mniej mam w szafie ubrań tym szybciej postępuje proces przyodziania się rano. Mniejsza szafa to też mniej prania, prasowania, składania, porządkowania itd. To się tyczy niemal każdej dziedziny życia. Warto poświęcić parę godzin na gruntowne porządki w domu, których jedynym celem będzie pozbycie się wszystkich zalegających po kątach gratów i organizacja naszego dobytku, a potem regularnie pozbywać się nieużywanych rzeczy. Gdy każdy przedmiot ma swoje miejsce, szafeczkę, półeczkę czy pudło zawsze wiem, gdzie czego szukać. Staram się tak organizować przestrzeń, by wszystko było pod ręką dokładnie tam, gdzie będę tego używać – mam wiklinowy koszyczek przy łóżku na drobiazgi, których potrzebuję przed snem, filiżanki na espresso stoją przy ekspresie do kawy, przybory do makijażu na parapecie okna.

 

Jeśli macie jakieś własne, sprawdzone sposoby na usprawnianie życia, oszczędność czasu i zwiększoną efektywność podzielcie się wiedzą tajemną w komentarzach :)

,
16 comments on “Kobieta pracująca kontra efektywne zarządzanie czasem
  1. ja tak mam od wieeeeeeeeeelu lat, tzn zapierdalam zajmując się sprawami innych osób – klientów a na moje prywatne sprawy , np na więcej niż 1 posiłek dziennie brakuje już czasu. ja od rana do wieczora zapierlalam zawodowo nie myśląc już w jakim celu to robię a żule od rana z piwkiem delektują się życiem i nie martwią się o to czy kurs dolara wzrósł czy spadł, czy nowe przepisy weszły od 1 czerwca czy od 1 lipca, czy paliwo drożeje czy też tanieje. Jak cię Jagna wypierdolą z nowej pracy to będziesz miała żal do siebie samej że nie zdążyłaś żyć i że żyłaś po to aby pracować a nie pracowałaś po to aby żyć. Piszę to jako wieloletni pracocholik.

  2. masz w 100% rację.
    I super uporządkowałaś to co może nam czas uporządkować.

    Niektóre pomysły stosuję a niektóre wprowadzę – świetne.
    Ile czasu nam przelewa się przez palce widać w takich sytuacjach kiedy mamy wyznaczony termin na zakończenie jakiegoś zadania.
    Czasami robię to kosztem snu (wiem, to jest głupie)

    Pozdrawiam

  3. Co prawda jeszcze się uczę, bo przede mną ostatni, chyba najgorszy, szczególnie jeśli chodzi o czas wolny, rok w technikum. I szczerze powiedziawszy od zawsze mam problem z organizacją czasu. Całe dnie/popołudnia/wieczory spędzam bezsensownie przeglądając internet nie wynosząc nic z tego, udając że w międzyczasie się uczę, czy robię cokolwiek, co robić powinnam.

  4. No no, generalnie pomysły fajne. O zasadzie 60 sekund nie słyszałem, ale wygląda na całkiem atrakcyjną w praktyce, więc chętnie ją przetestuję w warunkach domowych. Za to zasada 5 minut u mnie się kompletnie nie sprawdziła.
    Może miałem za duży bałagan? :)

  5. Przeczytałam jednym tchem i z miejsca niektóre z Twoich zasad wcielę w życie. Sama zauważyłam, że – paradoksalnie – im mam więcej obowiązków, tym bardziej jestem zorganizowana. Sprawa ma się tak, że jestem panią swojego czasu, pracuję, kiedy chcę, lub kiedy nie chcę, ale terminy mnie gonią i wbrew pozorom wcale nie jest to aż takie fajne. Tracę masę czasu na głupstwa, nieważne drobiazgi. Poza tym wydaje mi się, że jestem pracoholiczką, ale czy na pewno…?
    A tak w ogóle to dzień dobry :-) Też bloguję i właśnie jedno z moich ostatnich przyrzeczeń to poważne zajęcie się blogiem, bo czuję w sobie potencjał, ale to moje nieszczęsne marnowanie czasu…
    Pozdrawiam cieplutko, ba nawet gorąco (wiadomo :-), a jakbyś znalazła chwilkę czasu zajrzyj do mnie. Ja ze swej strony będę śledzić, jak sobie radzisz z nową organizacją czasu i spróbuję Ci dorównywać.
    :-)

  6. Nie wierzę w super-sposoby, dwie czynności w jednym, grafiki. Do tego trzeba mieć osobowość (psychiatra napisałby anankastyczną). Jeśli taka nie jesteś, to prędzej czy później machniesz ręką i z czegoś zrezygnujesz, coś porzucisz z żalem, a zostawisz – najważniejsze.

  7. Ciekawy post :) Najbardziej spodobał mi się punt związany z ekspresowym sprzątaniem :) Czy przypadkiem w tym szale 5 minutowego sprzątania nie giną rzeczy ? typu ” Co ja wczoraj zrobiłam z tamtą gazetą, ?”

  8. Uwielbiam laczenie obowiazkow z przyjemnosciami! Pokochalam prasowac odkad robie to ogladajac Netflixa. Zawsze kiedy zdejmuje rzeczy z suszarki, robie wielkie prasowanie -czasem zdarza mi sie obejrzec nawet dwa odcinki serialu. No i bardzo przyjemnie jest wyciagac z szafy gotowe ciuszki, ktore tylko czekaja, zeby je na siebie wlozyc ; )

  9. Zarządzanie czasem ostatnio stało się tak popularne i stworzyło się tylu ekspertów, że czasem mam wrażenie, że ludzie do tej pory żyli w jednym wielkim chaosie. Co prawda ta umiejętność jest potrzebna, ale nie pod zegarek człowiek żyje ;)

Odpowiedz na „~korek115Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook